Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wcierka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wcierka. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 grudnia 2017

Najlepsze kosmetyki do włosów 2017 roku


To już tradycja, że co roku jednym z ostatnich wpisów na moim blogu jest ten, który podsumowuje najlepsze kosmetyki do włosów, z którymi zetknęłam się w ciągu minionych dwunastu miesięcy. Nie inaczej będzie tym razem, chociaż muszę przyznać, że obecnie nie testuję ich już tak wiele jak w przeszłości. Wynikało to ostatnio trochę z braku czasu, a trochę z większej świadomości potrzeb moich włosów i wiedzy, które składniki wybierać, a których lepiej nie używać.

Tradycyjnie też unikam pisania o tak zwanych bublach kosmetycznych, które się u mnie nie sprawdziły – o tym, dlaczego o nich nie piszę, możecie dowiedzieć się tutaj.

Zapraszam na krótki przegląd produktów, które w mojej opinii okazały się najlepszymi kosmetykami 2017 roku w kategoriach: odżywka, maska, szampon, olejek i wcierka!

Odżywka: Schwarzkopf, Gliss Kur, Odżywka do włosów Serum Deep-Repair


Pamiętam, że dość długo stała u mnie schowana w szafce, zanim ją otworzyłam, bo wydawało mi się, że to typowy produkt drogeryjny z niższej półki, wypchany silikonami i oblepiający włosy. Dałam się chyba zmylić opakowaniu i firmie, która kojarzy mi się z kosmetykami, które stosowałam przez lata: łatwo dostępne, niezbyt odżywcze i pełne obietnic producenta, które nie są niczym sensownym poparte. Tymczasem odżywka Serum Deep-Repair okazała się małą, niedrogą perełką – duża w tym zasługa protein, które zazwyczaj świetnie sprawdzają się na moich włosach.


Maska: Vichy, Dercos, Odżywczo-regenerująca bogata maska do włosów suchych i zniszczonych


Kolejny przykład na to, że produkt drogeryjny, w dodatku znanej firmy, nie musi być wypchany silikonami czy alkoholem. Maska z serii Dercos Vichy ma naprawdę dobry, bogaty skład i może zregenerować włosy – na moje działała świetnie i jedyne, co bym w niej zmieniła, to nieco zbyt wysoka cena. A może przesadzam? Oceńcie sami.


Szampon: odżywka myjąca Ziaja z olejkami ylang-ylang i paczulą


Kto by pomyślał, że za najlepszy szampon roku uznam… odżywkę? Ta jest jednak świetna i po raz kolejny utwierdziła mnie w przekonaniu, że kosmetyki do włosów Ziaji są naprawdę fantastyczne. Odżywka ma prosty, dobry skład, nie zawiera mocnych detergentów, świetnie myje, nie obciąża i nie powoduje nadmiernego przetłuszczania. Dla mnie produkt na medal!


Długo zastanawiałam się też nad tym, czy w tej kategorii nie powinien wygrać ziołowy szampon Swati Ayurveda, który stosowałam na początku roku, ale wydaje mi się, że myjąca odżywka Ziaji jest bardziej uniwersalna i może przypaść do gustu większej liczbie osób. Mimo to muszę jednak zaznaczyć, że szampon Swati Ayurveda to drugi w kolejności produkt myjący do włosów, który chciałabym wyróżnić – zarówno za świetny, bogaty skład, w którym brak mocnych detergentów, jak i za fantastyczne działanie oraz… uroczy wygląd i przyjemny zapach.


Olejek: Swati Ayurveda, Olejek rewitalizujący do włosów


Kolejna kategoria i znów ta sama firma: Swati Ayurveda. W 2017 roku używałam ich dwóch produktów i oba okazały się świetne. Olejek rewitalizujący do włosów zawiera mieszankę wyłącznie wartościowych olejów i ekstraktów. Sprawiał, że moje włosy były odżywione, bardziej gładkie i lśniące. Dodatkowo nakładałam go też na skórę głowy – koił ją i znacząco zmniejszył wówczas jej podrażnienia i swędzenie.


Wcierka: Farmona, Odżywka wzmacniająco-regenerująca do włosów zniszczonych i wypadających Radical


Muszę przyznać, że odżywka Farmony, którą stosowałam w pierwszej połowie roku, nie miała za dużej konkurencji, ponieważ w ciągu minionych dwunastu miesięcy używałam niewielu wcierek. Ta konkretna była jednak najlepsza i sprawdzała się bardzo dobrze: nie dość, że pomogła na wypadanie włosów, to jeszcze znacząco zminimalizowała u mnie świąd i podrażnienia skóry głowy. To głównie ten ostatni powód sprawił, że z pewnością kupię ją jeszcze raz w przyszłości.


Jestem ciekawa, czy znacie któryś z wybranych przeze mnie kosmetyków: może część z nich już używałyście, a inne planowałyście kupić? Co było waszym hitem do włosów 2017 roku? Czekam na wasze opinie!


Polecam:

niedziela, 26 marca 2017

Recenzja: Farmona, Radical, Odżywka wzmacniająco-regenerująca do włosów zniszczonych i wypadających


Większość osób, które zaglądają na mój blog, z pewnością zna wcierkę Jantar – dziś chciałabym zrecenzować jej „siostrę bliźniaczkę”, czyli wcierkę Radical tej samej firmy, czyli Farmony. Kosztuje i wygląda podobnie, czy zatem warto ją kupić?

Oceny cząstkowe: dobry, neutralny, słaby.

Opakowanie

Szklana przeźroczysta butelka z maleńkim otworem na czubku zamykanym czerwoną nakrętką. Opakowanie było z jednej strony mało wygodne, bo wymagało niezłego trząchania nad głową, żeby wydobyć ze środka płyn, z drugiej zaś tego typu „zaworek” zabezpieczał przed wylaniem zbyt dużej ilości wcierki na włosy. Jeśli zdecyduję się w przyszłości na kolejne opakowanie, raczej przeleję ją jednak do innej butelki.

Zapach

Wcierka pachnie jak męska woda po goleniu: mocno, zdecydowanie, na dłuższą metę męcząco, ale przyzwyczaiłam się do tego zapachu.


Skład

Aqua (woda), Alcohol Denat (alkohol, może przesuszać, ale we wcierkach ułatwia wnikanie substancji aktywnych), Equisetum Arvense (Horsetail) Extract (wyciąg ze skrzypu polnego), Panthenol (pantenol), Inulin (inulina), Hydrolyzed Silk (hydrolizowany jedwab), Camelia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract (ekstrakt z zielonej herbaty), PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil (emulgator), DMDM Hydantoin (konserwant), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant), Citric Acid (regulator pH), Parfum (zapach), Butylphenyl Methylpropional (składnik zapachowy), Citronellol (składnik zapachowy), Hexyl Cinnamal (składnik zapachowy).

Wcierka bazuje przede wszystkim na wyciągu ze skrzypu polnego – ważnym składniku, po który często sięgają producenci kosmetyków do włosów. Wyciąg taki ma właściwości regenerujące, wzmacnia włosy, zapobiega łupieżowi, rozdwajaniu się i łamaniu włosów.

W kosmetyku znajdziemy też ekstrakt z zielonej herbaty, który tonizuje skórę i zapobiega rozwojowi stanów zapalnych, działa regenerująco, ściągająco, kojąco i nawilżająco. Przypuszczam, że to właśnie ten ekstrakt sprawił, że odżywka tak dobrze się u mnie sprawdziła i łagodziła wszelkie podrażnienia skóry głowy. Mimo że zawiera alkohol, nie podrażniała jej ani nie wywoływała swędzenia.


Działanie

Wcierkę Radical stosowałam po prawie każdym myciu głowy przez dwa miesiące. Nakładałam ją na skórę, gdy włosy już trochę podeschły, aby z niej nie spłynęła wraz z wodą. Parę razy zdarzyło mi się o niej zapomnieć, ale mogę powiedzieć, że korzystałam z niej regularnie 2-3 razy w tygodniu.

Mam wrażenie, że wcierka zahamowała u mnie wypadanie włosów w około 60-70%, czyli całkiem nieźle. Najlepszą jej funkcją okazał się jednak wpływ na moją skórę głowy – gdy zaczęłam stosować ją regularnie, całkowicie pozbyłam się problemu podrażnień i świądu, który dokuczał mi wcześniej. Pod tym względem kosmetyk okazał się być naprawdę świetny.

Konsystencja i wydajność

Wcierka ma wodnistą konsystencję i jest praktycznie przeźroczysta. Nie skleja włosów, nie przetłuszcza ich, nie zauważyłam też, aby przesuszała. Mi starczyła na równo 2 miesiące używania.


Cena i dostępność

Odżywka Radical Farmony kosztuje około 12 zł za opakowanie, w którym znajdziemy 100 ml płynu. Kupimy ją w drogeriach, myślę też, że może być dostępna w aptekach.

Podsumowanie

Obok wcierki Jantar, do której jest zresztą trochę podobna, to drugi popularny kosmetyk Farmony. Jest od niej wprawdzie dużo biedniejsza pod kątem składu, ale za to w przynajmniej moim przypadku lepiej zadziałała na stan skóry głowy. Polecam wcierkę Radical, jeśli poszukujecie wcierki taniej, łatwo dostępnej i efektywnej, a jednocześnie nie boicie się wcierek na bazie alkoholu. Ja mam raczej wrażliwą skórę głowy, a mimo to nie dość, że kosmetyk ten jej nie podrażnił, to jeszcze ukoił i uspokoił sprawiając, że przez bite dwa miesiące nie miałam z nią żadnych problemów.


Co myślicie o tej odżywce? Jak jest Wasza opinia na jej temat?

Polecam:

niedziela, 25 grudnia 2016

Recenzja: Farmona, Ampułki Radical, Kuracja przeciw wypadaniu włosów


Jesienią obserwuje u siebie sezonowe wypadanie włosów, na które niemały wpływ ma też na pewno stres. Staram się więc szczególnie w tym czasie używać wcierek, które zahamują ten proces. Na początku listopada sięgnęłam więc po dość popularne Ampułki Radical, których forma bardzo mi się spodobała. Czy podobnie było z ich działaniem?

Oceny cząstkowe: dobry, neutralny, słaby.

Opakowanie

Piętnaście malutkich szklanych buteleczek zawierających 5 ml płynu. Ułożone w kartonowym pudełeczku. Ampułki mają plastikowe zawleczki – przed użyciem każdej z nich trzeba je przerwać i nałożyć przeźroczystą wydłużoną nasadkę ułatwiającą aplikację wcierki. Czubek nasadki jest zabezpieczony zdejmowanym elementem – dzięki niemu każdą ampułkę możemy zamknąć bez obaw, że płyn się wyleje.

Na kartonowym opakowaniu znajduje się łatwa do zrozumienia obrazkowa instrukcja, a także opis i skład produktu.  


Zapach

Bardzo przyjemny, słodki, ale nie mdlący. Stanowi miły element kuracji.




Skład

Aqua (woda), Propylene Glycol (humektant), Alcohol Denat (alkohol, konserwant, we wcierkach umożliwia wnikanie składników aktywnych), Equisetum Arvense Exract (wyciąg ze skrzypu polnego), Panax Gingseng Root Extract (ekstrakt z żeń-szenia), Arginine (arginina), Acetyl Tyrosine (acetylowa pochodna L-tyrozyny – aminokwasu, który wchodzi w skład białek pełniących różnorakie funkcje w organizmie), Arctium Majus Root Extract (korzeń łopianu większego), Hydrolyzed Soy Protein (hydrolizowane proteiny pszenicy), Polyquaternium-11 (antystatyk, działa antybakteryjnie), Dimethicone Copolyol (ułatwia rozczesywanie, zapobiega elektryzowaniu, natłuszcza, nawilża, wygładza), Lacium Pantothenate (witamina B5), Zinc Gluconate (cynk), Niacinamide (witamina B3), Ornithine Hcl (ornityna – przydatna do wzrostu i naprawy tkanek), Cutrullinem Glucosamine Hcl (?), Biotin (biotyna), Glucose (glukoza), Chamomila Recutita Flower Extract (ekstrakt z rumianku), Arnica Montanta Flower Extract (ekstrakt z arniki górskiej), Rosmarinus Officinalis Leaf Extract (ekstrakt z rozmarynu), Salvia Officinalis Leaf Extract (ekstrakt z szałwii lekarskiej), Pinus Sylvestris Bud Extract (ekstrakt z cedru), Nasturtium Oficinale Extract (ekstrakt z nasturcji), Arctium Majus Root Extract (ekstrakt z korzenia łopianu), Citrus Limonum Peel Extract (ekstrakt ze skórki cytryny), Hedera Helix Extract (ekstrakt z bluszczu pospolitego), Calendula Officinalis Flower Extract (ekstrakt z nagietka lekarskiego), Tropaeolum Majus Extract (ekstrakt z nasturcji większej), Panthenol (pantenol), Inulin (inulina), Peg-40 Hydrogenated Castor Oil (umożliwia powstanie emulsji), DMDM Hyndatoin (konserwant pochodny formaldehydu), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant), Parfum (zapach), Butylphenyl Methylpropional (składnik zapachowy), Citronellol (składnik zapachowy), Hexyl Cinnamal (składnik zapachowy), Linalool (składnik zapachowy), Sodium Hydroxide (regulator pH).

Na bogato! Jedynym składnikiem, który budzi moje obawy, jest DMDM Hyndatoin – konserwant będący pochodną formaldehydu (i ewentualnie dwa inne konserwanty). Reszta składu jest świetna: witaminy, ekstrakty, składniki przeciwbakteryjne, odżywcze, kojące, przeciwgrzybicze… Nic dziwnego, że ampułki działały łagodząco na moją skórę głowy.



Działanie

Kurację przeciw wypadaniu włosów Radical Farmony stosowałam regularnie przez miesiąc. Każdą ampułkę (pół dziennie) wcierałam w suchą skórę głowy: polewałam nią skórę, a następnie wmasowywałam palcami. Jestem zadowolona z efektów ich działania – w moim przypadku zadziałały bowiem aż na dwóch ważnych dla mnie obszarach.

Po pierwsze, faktycznie ograniczyły wypadanie włosów. Nie jest to może rewelacyjny rezultat (tak jak w przypadku kozieradki), ale na tyle widoczny, że można go zauważyć. Włosy są wzmocnione, mniej znajduje ich na ubraniach i szczotce.

Po drugie zaś, co bardzo mnie ucieszyło, ampułki świetnie łagodziły u mnie podrażnienia skóry głowy. Przez cały czas ich stosowania skóra nie piekła mnie, nie swędziała i nie wymagała dodatkowych zabiegów pielęgnacyjnych. Była wyraźnie ukojona.




Konsystencja i wydajność

Płyn w ampułkach jest wodnisty, ale dzięki temu łatwo wsiąka w skórę. Nie klei się, nie skleja i nie zatłuszcza włosów – pod tym względem jest według mnie neutralny. Nie zauważyłam też, by je przesuszał. Kuracja wystarcza na mniej więcej miesiąc stosowania – u mnie jedna ampułka starczała na dwa dni.

Cena i dostępność

Opakowanie zawierające 15 ampułek kosztuje około 35 zł. Produkt jest raczej łatwo dostępny w stacjonarnych drogeriach, pojawia się też w supermarketach.

Podsumowanie

Rzadko który produkt drogeryjny, który ma z założenia pomagać na wypadanie włosów, faktycznie daje zauważalne rezultaty – a przynajmniej u mnie. Ampułki Radical nie okazały się być przełomem w tej kwestii, jednak przynajmniej w pewnym stopniu wzmocniły moje włosy, a to już uznaję za sukces. Bardziej jednak ucieszyło mnie wpłynięcie na stan mojej skóry głowy i przyznam, że po odstawieniu kuracji Farmony właśnie tego elementu będzie mi brakować najbardziej.



Inne wcierki:

piątek, 16 grudnia 2016

Pomysły na prezenty dla włosomaniaczki, które przetestowałam i mogę polecić

Mam w swoich zbiorach takie kosmetyki i gadżety do włosów, które albo bardzo dobrze wspominam, albo z których często korzystam i mogłabym je polecić innym. Niektóre z nich są dość drogie i mogą stanowić pojedynczy prezent, inne zaś to ewentualnie dodatki do prezentu, które na pewno ucieszą obdarowywaną osobę (o ile oczywiście jest ona zwolenniczką dbania o włosy). 

W najbliższym czasie przedstawię Wam pomysły prezentowe, które sama chciałabym dostać, w tym wpisie jednak skupię się na rzeczach, które już mam, przetestowałam i wiem, że są świetne i warte kupienia. Przy niektórych z nich nie liczy się firma czy cena, ale przedmiot sam w sobie, który (niezależnie od producenta) przyda się większości z nas. 

Oto one:


  1. Lokówka Philips ProCare Auto Curler. Dostałam ją na święta rok temu i chociaż bardzo rzadko kręcę włosy, to lokówka ta całkiem dobrze sprawdza się na specjalne okazje. Najbardziej lubię w niej to, że ma aż 3 poziomy temperatury grzania i trzy poziomy mocy kręcenia. Do tego umożliwia podkręcanie włosów w obu kierunkach, dzięki czemu fryzura jest ładniejsza i wygląda naturalniej. Cena: około 350 zł.
  2. Przeźroczyste gumki do włosów – świetne do zawiązywania warkoczy, kucyków i upięć. Ja korzystam z gumek For your beauty, ale tak naprawdę firma nie jest tu raczej istotna. W opakowaniu jest zwykle bardzo wiele sztuk, więc nawet, jeśli niektóre się pogubią lub pękną, jednorazowy zakup wystarczy nam na pewno na długo. Cena: 3-5 zł.
  3. Kaminomoto Hair Grow Tonic II – chyba najlepsza wcierka do włosów, z jakiej korzystałam w ostatnich latach: włosy znacząco przestały po niej wypadać, szybciej też rosły. Cena: 139 zł.
  4. Davines – odżywka podkreślająca kolor do włosów jasnych, blond i siwych. Trudno jest znaleźć dobry kosmetyk zapobiegający żółceniu jasnych włosów (ja przetestowałam ich już kilka). Tę odżywkę poleciła mi fryzjerka, radząc, aby uniknąć „odżółcających” szamponów, które mogą przesuszać włosy. Wprawdzie jest dość droga, ale myślę, że ten zakup się opłaca: odżywka Davines nie tylko ochładza kolor włosów, ale też pielęgnuje je oraz… przepięknie pachnie i wygląda (jak mocno fioletowy budyń). Cena: około 90-100 zł.
  5. Materiałowa opaska na włosy – przydaje się podczas mycia twarzy, pielęgnacji, a nawet leżenia w wannie, ponieważ ochrania włosy przed zmoczeniem i nakładanymi na twarz kosmetykami. Ja używam takiej opaski od kilku miesięcy i muszę przyznać, że bardzo mi się ona przydaje. Cena: 3-5 zł.
  6. Książka o włosach, np.„Jak dbać o włosy” Anwen. Nie jest to może nowa pozycja (wydano ją dwa lata temu), ale myślę, że jest warta polecenia każdemu, kto jej jeszcze nie czytał, a interesuje się tą tematyką (a tutaj moja recenzja). Cena: 20-30 zł.
  7. Suszarka Bellissima Proffesional Imetec – urządzenie, z którego korzystam nieprzerwanie od 2-3 lat. Jest naprawdę świetna: ma funkcję jonizacji, trzy stopnie siły nawiewu, zimny guzik, trzystopniową moc grzania i około dwumetrowy kabel. Mimo naprawdę częstego używania nic się z nią nie dzieje. Cena: około 130-160 zł.
  8. Turban na włosy – idealny do ich suszenia, a także lekkiego podgrzewania włosów po nałożeniu olejku lub maski. Polecam też turban termalny, z którego korzystam już od dawna i naprawdę dobrze mi się sprawdza. Cena: 10-30 zł (za zwykły) i około 100 zł (za termalny).
Które z tych rzeczy macie, a które chcielibyście przetestować? Co jeszcze moglibyście polecić?

Inne wpisy:


niedziela, 4 grudnia 2016

Jak prawidłowo używać wcierek do włosów i skóry głowy?


Najlepsza wcierka do włosów i skóry głowy to taka, która pasuje naszej skórze i odpowiada naszym potrzebom – każda z nich ma bowiem inne funkcje i działanie, chociaż większość wpływa na wzmocnienie włosów, odżywienie ich i zagęszczenie. Czym jest zatem wcierka, czy warto kupować te, które mają w składzie alkohol (np. Alcohol Denat.), kiedy i jak ich używać?

Czym jest wcierka do skóry głowy?

Wcierka, której używa się do skóry głowy, to odżywka w płynie o różnych funkcjach. Jej głównym zadaniem jest dotarcie do cebulek włosów, odżywienie ich i wzmocnienie. W połączeniu z masażem skóry głowy, powodującym lepsze ukrwienie skóry, sprawiamy, że na głowie pojawiają się baby hair (młode włosy), a pozostałe rosną szybciej, stają się mocniejsze i lepiej odżywione, a tym samym mniej wypadają.

Wcierki działają nie tylko na włosy, ale też na skórę głowy. W zależności od rodzaju mogą spowalniać przetłuszczanie się włosów, nawilżać skórę i sprawiać, że mniej się łuszczy i przestaje swędzieć, łagodzić podrażnienia, pomagać w walce z łupieżem i regulować sebum. Niektóre wcierki sprawiają ponadto, że włosy są mniej przyklapnięte i ładnie odbite u nasady.

Kiedy używać wcierek?

Tak naprawdę to zawsze – tak samo jak dbamy o skórę twarzy i ciała, skóra głowy także potrzebuje odpowiedniej pielęgnacji. Jeśli zaś chodzi o potrzeby, ja wymieniłabym następujące główne powody, dla których byłoby wskazane sięgnięcie po wcierkę:
  • chcemy przyspieszyć porost włosów,
  • chcemy zagęścić włosy,
  • chcemy wzmocnić włosy, odżywić je, sprawić, by mniej wypadały,
  • zależy nam na tym, by włosy mniej się przetłuszczały,
  • nasza skóra głowy jest podrażniona, łuszczy się, swędzi, piecze i/lub pojawiają się na niej stany zapalne,
  • mamy łupież.

Jaką wcierkę kupić? A może zrobić ją w domu?

Przy wyborze wcierki kierujmy się jej składem i potrzebami – szczególnie skóry głowy. Większość z nich to wodniste mieszanki ekstraktów roślinnych, ziół, czasem też olejów. Zazwyczaj mają na początku składu Alcohol Denat. – mimo że alkohol ten działa na włosy wysuszająco, w przypadku wcierek pełni on ważne funkcje:
  • pomaga składnikom aktywnym (z ekstraktów, olejów itp.) wnikać w głąb skóry, dzięki czemu mogą one zadziałać;
  • rozgrzewa skórę i wzmacnia krążenie krwi,
  • konserwuje wcierkę.

Jeśli więc nie mamy przesuszonej skóry głowy, otwartych ran czy podrażnień, a nasza skóra nie jest wyjątkowo wrażliwa, nie obawiajmy się tego składnika we wcierkach (nie nakładajmy jej jednak na długości włosów, tylko precyzyjnie na skórę). O dziwo zasada ta nie zawsze się sprawdza: przykładowo ja mam wrażliwą skórę głowy, skłonną do swędzenia i podrażnień, a mimo to wcierki z Alcohol Denat. zazwyczaj dobrze się u mnie sprawdzają. W razie przesuszeń zawsze możemy przygotować sobie odpowiednią nawilżającą mieszankę – ja polecam moje ulubione nawilżające mgiełki do włosów suchych i elektryzujących się.

Wcierki możemy też przygotować w domu – wiele z nich tworzy się na bazie ziół lub składników, które większość z nas ma w lodówce. Polecam przepis na wcierkę z kozieradki (świetnie hamuje wypadanie włosów!) lub przygotowanie domowych maceratów. W ramach inspiracji polecam też wpis o tym, jak wykorzystać produkty kuchenne na włosy.

W roli wcierek sprawdzą się także glinki oraz hydrolaty (pisałam już który na co działa), które możemy też ze sobą mieszać – te ostatnie mają jednak bardzo delikatne działanie.

Rodzaje opakowań wcierek

Wcierki nazywa się też tonikami, serum lub sprayami do skóry głowy. Sprzedaje się je zazwyczaj w opakowaniu z atomizerem, pipetą lub w zwykłej butelce. Niektóre występują w postaci ampułek, zazwyczaj szklanych. Możemy je więc rozpylać, wcierać lub rozprowadzać za pomocą buteleczki „z dziubkiem” lub innym aplikatorem (ja mam jedną zachowaną po jakimś leku – pokazałam ją we wpisie na temat wcierki z kozieradki – i czasem przelewam w nią domowe wcierki lub te kupne, które mają niewygodne opakowania). Innym sprytnym patentem jest wykorzystanie strzykawki bez igły (wciągamy do środka trochę wcierki i aplikujemy precyzyjnie na skórę głowy) oraz opakowania typu roll-on, o którym już pisałam.

Przykłady wcierek do skóry głowy oraz typy opakowań:

1. Bardzo wygodną formą opakowania w przypadku wcierki jest "dziubek", czyli nakrętka z wąską rurką umożliwiającą dosięgnięcie do skóry głowy nawet przy bardzo gęstych i splątanych włosach. Takie butelki mają często odkręcane korki, dzięki czemu wcierkę można też łatwo przelać lub wylać na dłoń. Przykład: tonik Novoxidyl. 


 2. Zwykła nakrętka to nieco mniej wygodny sposób aplikowana wcierki (moim zdaniem), chyba że jest odkręcana. Takie butelki mają zwykle bardzo mały otwór na szczycie, przez co wydobycie odrobiny produktu nie jest łatwe (chociaż nie jest to reguła). Zazwyczaj wcierki z takich opakowań warto przelać do innych, bardziej wygodnych. Przykład: wcierka Jantar (dla mnie to opakowanie było bardzo niewygodne) czy tonik Kaminomoto (z o dziwo dobrym aplikatorem). 



3. Z atomizerami bywa różnie, wszystko zależy bowiem od tego, jak dozują wcierkę: czy wylatuje ona szerokim czy wąskim strumieniem. Od tego zależy, czy można takiego opakowania używać precyzyjnie, psikając produktem na skórę głowy, czy też trzeba się liczyć z tym, że przy okazji zmoczymy sobie sporą część włosów. Przykłady: wcierka Klorane oraz wcierka Agafii.



4. Najefektywniej wyglądają chyba ampułki, czyli malutkie, zazwyczaj szklane buteleczki z płynem w środku. Są sprzedawane w opakowaniach o różnej ilości sztuk, ale producenci starają się, aby jeden zestaw ich preparatu starczył chociaż na miesięczną kurację. Ampułki wymagają najczęściej usunięcia lub wręcz zbicia górnej ich części i nałożenia plastikowej nakładki dozującej. Przykład: testowana przeze mnie obecnie kuracja Radical Farmony, którą wkrótce zamieszczę. 

5. Opakowania z pipetą są chyba najrzadsze, a szkoda, bo to dość wygodna forma aplikacji (o ile pipeta się nie zapycha). Przykładem takiej wcierki jest serum Colosregen. 


5 zasad stosowania wcierek

Wiemy już co, po co i czym, skupmy się więc na tym, jak wcierać wcierkę. Poniżej wypisałam 5 głównych zasad, którymi warto się kierować, by mieć pewność, że robimy to dobrze i doczekamy się pozytywnych efektów.

Po pierwsze: regularnie

Systematyczność i regularność to podstawa (nie tylko) w pielęgnacji włosów. Wcierka nałożona raz na tydzień na pewno nam nie pomoże. Każdy produkt wymaga czasu, aby zadziałać. I w drugą stronę – wylewanie na siebie wcierki kilka razy dziennie nie przyspieszy tego procesu.

Nie wszystkie jednak trzeba stosować codziennie – warto w tym zakresie kierować się zaleceniami producenta podanymi na opakowaniu. Przykładowo testowana przeze mnie niegdyś wcierka Agafii nadawała się do używania 2-3 razy w tygodniu.

Po drugie: precyzyjnie

Chodzi o to, by pokrywać wcierką całą skórę głowy: przód, tył i oba boki. Wylewamy tylko tyle produktu, by była lekko wilgotna. Podobnie jak w przypadku masek czy odżywek nie chodzi bowiem o to, by kosmetyk ściekał nam z włosów – nadmiar nie jest tu wskazany, bo zmoczymy sobie całe włosy, a przecież wcierka to produkt do skóry. Przy regularnym polewaniu włosów niektórymi wcierkami mogą one zresztą stać się suche i matowe.

Po trzecie: minimum miesiąc

Znowu: wcierka potrzebuje czasu, aby zadziałać i byśmy zauważyli efekty jej stosowania. Zazwyczaj dopiero po miesiącu powoli zaczyna być widać różnicę (chociaż bywają chlubne wyjątki). Jeśli na przykład oczekujemy, że wcierka wspomoże odrost baby hair, młode włosy będą zauważalne dopiero po około 4 tygodniach stosowania kosmetyku.

Przy wielu produktach należy uzbroić się w cierpliwość i regularnie aplikować wcierkę przez 2-3 miesiące. Po tym czasie robimy przerwę – chociaż tydzień.

Po czwarte: w odpowiednim momencie

W przypadku większości wcierek nie ma znaczenia, czy użyjemy jej przed myciem głowy czy po nim. Ważne są dwie zasady:
  • jeśli używamy wcierki przed myciem głowy, należy odczekać przynajmniej godzinę od jej aplikacji, żeby wraz z szamponem nie zmyć kosmetyku ze skóry,
  • jeśli używamy wcierki po myciu głowy, nie aplikujmy jej na bardzo mokre włosy, by nie rozrzedziła się i/lub nie spłynęła z nich razem z wodą.

Po piąte: w połączeniu z masażem skóry głowy

Samo polanie skóry głowy wcierką na niewiele się zda – trzeba jeszcze pobudzić skórę i mieszki włosowe do działania. Po zaaplikowaniu kosmetyku warto więc wykonać chociaż 2-3-minutowy masaż głowy (czym dłuższy, tym lepszy!). Możemy to zrobić specjalnym masażerem lub palcami. Ważne: masaż ma być przyjemnością i relaksem. Nie powinien polegać na bolesnym i zbyt mocnym ugniataniu ani nerwowym szarpaniu! Najlepiej wykonywać płynne, spokojne ruchy, a jeśli wykonujemy masaż rękami, warto skupić się na delikatnym masowaniu skóry opuszkami palców.

Jak aplikujecie wcierki? Robicie to regularnie? Jaki rodzaj opakowania wcierek jest według Was najlepszy? Którą wcierkę lubicie najbardziej, a jaka okazała się niewypałem?

Zachęcam do dyskusji w komentarzach i do zaglądania do moich mediów społecznościowych: 
Facebook | Instagram


Polecam:

piątek, 26 sierpnia 2016

Recenzja: Novoxidyl, Tonik przeciwko wypadaniu włosów


Niektóre wcierki charakteryzują się dobrym działaniem pod kątem wzmacniania włosów, ale mają inne poważne wady, które z czasem wypierają tak długo oczekiwane zalety, a nawet sprawiają, że mamy ochotę wyrzucić kosmetyk do kosza i dopchnąć go nogą. Takimi wadami mogą być: sklejanie i usztywnianie włosów, niewygodna butelka, z której wszystko się wylewa, czy okropny zapach. Zgadnijcie, co było problemem tym razem…

Oceny cząstkowe: dobry, neutralny, słaby.

Opakowanie

Świetne! Idealna do używania wcierek odkręcana, plastikowa butelka z długim dziubkiem, dzięki któremu rozprowadzanie toniku było precyzyjne i równomierne. Na pewno zostawię ją do przelewania innych kosmetyków tego typu. Do butelki dołączona jest też nakrętka, a dziubek można wygodnie zamknąć dzięki maleńkiej nakładce.

Bez nakładki, z nakładką i z nakrętką
Zapach

Do przyjemnych nie należy: mocny, ziołowy, z wyraźną alkoholową nutą. Drażniący i męczący.

Skład

Alcohol Denat (alkohol), Aqua (woda), Propylene Glycol (humektant), Laureth-7 Citrate (emulgator), Coceth-7 (emulgator), PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether (emulgator), Pyrrolidinyl Diaminopyrimidine Oxide (wzmacnia, zapobiega wypadaniu), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (emulgator), Lactic Acid (kwas mlekowy), Tocopheryl Acetate (przeciwutleniacz), Esculin (składnik przeciwutleniający i tonizujący), Methionine (antystatyk), Cysteine (regeneruje), Tryptophan (przeciwdziała łysieniu), Lauric Acid (przeciwdziała łysieniu), Retinyl Palmitate (pochodna witaminy A), Parfum (zapach).

Alcohol Denat we wcierkach zawsze zaznaczam na niebiesko, ponieważ (mimo ze działa wysuszająco) pełni w nich ważną funkcję: ułatwia penetrację składników aktywnych. Jego działanie wysuszające w produktach nakładanych tylko u nasady włosów nie ma przy tym większego znaczenia – tak długo, jak nie polewamy nim włosów na długości.

We wcierce znajdziemy kilka ważnych – z punktu widzenia wzmocnienia włosów – składników. Patrząc na skład, możemy założyć, że produkt może pomóc przy nadmiernym wypadaniu.


Działanie

Toniku używałam dość regularnie przez miesiąc, wcierając go w skórę głowy (opakowanie starczyło tylko na cztery tygodnie, na pudełku zaznaczono jednak, że kuracja powinna trwać 60-90 dni – wymaga więc dokupienia preparatu). Jego wygodna w użyciu butelka pozwalała na szybkie robienie przedziałków i wylewanie odpowiedniej ilości produktu.

Nie wierzyłam za bardzo, że może mi pomóc, a jednak! Novoxidyl zaczęłam stosować podczas okresu dość dużego wypadania włosów i po pewnym czasie zauważyłam, że trochę hamuje ten proces. Nie był to może pełen sukces, ale wypadanie zmniejszyło się o około 60%. Wynik średni, a wcierałam tonik dwa razy dziennie z uporem maniaka, mimo tego, jak wyglądały po nim włosy… Ale o tym za chwilę.


Konsystencja i wydajność

75 ml wystarczyło mi na około miesiąc wcierania dwa razy dziennie. Konsystencja wcierki jest płynna, kolor brązowo-bury, ale największym jej minusem okazało się to, w jakim stanie były włosy po jej zastosowaniu: posklejane, matowe, sztywne… wyglądały po prostu nieświeżo. Nawet po wyczesaniu nie prezentowały się dobrze. Po kilkunastu dniach stosowania zaczęłam już marzyć o tym, by się wreszcie skończyła!

Cena i dostępność

Widuję go czasem w aptekach i przez internet. Kosztuje około 40 zł, co za buteleczkę o pojemności 75 ml jest ceną – jak sądzę – wcale niemałą.

Podsumowanie

Mam mieszane uczucia do tego toniku. Myślę, że już do niego nie wrócę – za bardzo przeszkadzało mi to, że niesamowicie skleja włosy. Trzeba mu jednak przyznać, że nieco zahamował wypadanie. Najlepszym jego elementem okazała się jednak być… butelka.


Znacie tonik Novoxidyl? Zachęca Was do kupna?


Inne recenzje wcierek:

Popularne w tym miesiącu: