Przez wiele lat bardzo sceptycznie podchodziłam do leczenia
wszelkich dolegliwości sposobami wyłącznie naturalnymi – w tym ziołami. Trudno
mi było uwierzyć w to, że mogą być lepsze od leków, nad którymi pracuje sztab
naukowców. Wcierka z kozieradki to jedna
z tych metod, która przekonała mnie, że naturalne sposoby potrafią zdziałać
cuda i naprawdę działają. W dodatku natychmiast!
Ale od początku. Moje włosy nigdy nie były wyjątkowo grube
ani gęste, ale przez wiele lat wyglądały naprawdę okazale i były moją dumą –
długie, gładkie i lśniące. Pod wpływem częstego farbowania na wszelkie możliwe
kolory oraz bardzo powierzchownej wówczas pielęgnacji zaczęły jednak tracić na
objętości, puszyć się i rozdwajać. Gwoździem do trumny był
dla nich rok 2012, kiedy pod wpływem leczenia, które przeszłam, zaczęły masowo
wypadać.
Od tego czasu znajdowałam je wszędzie: na poduszce, w wannie,
umywalce i ubraniach. Stosowałam rozmaite sposoby, by je wzmocnić – zarówno
kosmetyczne, jak i dermatologiczne – łykałam suplementy, ale na dłuższą metę
nic nie pomagało. Postanowiłam więc sięgnąć po coś zupełnie innego – mój wybór
padł na wychwalaną przez wiele blogerek wcierkę z kozieradki.
Wcierka z kozieradki
– moja kuracja i efekty
Zmielone ziarna kozieradki kupiłam za około 3 złote w
zielarskiej aptece. Zaparzałam ją mniej więcej raz na tydzień zgodnie z
przepisem, który podaję poniżej (maksymalnie tyle czasu zaparzone zioło może
stać w lodówce). Po zaparzeniu wywar bez
ziaren przelewałam do buteleczki z dziubkiem.
Wcierki z kozieradki używałam
codziennie przez dokładnie 3 tygodnie – czyli mniej więcej tyle, ile
powinniśmy maksymalnie używać ciągiem wszelkich wcierek (spotkałam się też z opinią, że
można ich używać przez miesiąc).
Kozieradkę aplikowałam za pomocą buteleczki z dziubkiem
najpierw na przedziałek, a następnie odgarniałam rząd włosów co kilka
centymetrów i polewałam w tym miejscu skórę głowy. Na końcu umieszczałam
odrobinę wywaru z zioła na pierwszej linii włosów nad czołem i wykonywałam
krótki masaż skóry głowy za pomocą palców i szczotki Tangle Teeser.
Efekty mojej kuracji bardzo mnie zaskoczyły: już po 2 dniach (!) stosowania wcierki z kozieradki włosy niemal
całkowicie przestały wypadać! Dodatkowo mniej się przetłuszczały. Niestety,
z powodu krótkiego czasu trwania kuracji mam problem z określeniem, czy
kozieradka spowodowała u mnie pojawienie się baby hair.
Minusy? Po 3
tygodniach włosy nieznacznie zaczęły mi wypadać. Nieznacznie, ponieważ był to
wciąż ułamek tego, co wypadało przed kuracją.
Niektóre dziewczyny skarżą się na to, że nie mogą znieść
zapachu kozieradki – rzeczywiście, pachnie ona rosołem, jednak dla mnie ten
zapach w żaden sposób nie jest nieprzyjemny. Na szczęście też znika tak szybko,
jak tylko wniknie w skórę głowy (pytałam kilka osób z mojego otoczenia, czy
czują jej woń – każda z nich odpowiedziała, że nie).
Dlaczego warto wypróbować
wcierkę z kozieradki?
Oto według mnie najważniejsze powody:
- sprawia, że włosy przestają wypadać i mniej się przetłuszczają,
- odbija włosy u nasady,
- daje szybkie efekty,
- jest bardzo tania – warto spróbować nawet jeśli okaże się, że u kogoś nie zadziałała tak silnie, jak u mnie,
- jest prosta w przygotowaniu,
- u wielu osób powoduje powstawanie baby hair i szybszy porost włosów (tego nie mogę potwierdzić u siebie).
Jak przygotować
wcierkę z kozieradki?
Potrzebujemy:
- ziarna kozieradki,
- buteleczkę z dziubkiem (lub inny aplikator),
- wrzątek,
- szklankę,
- spodek (lub inną przykrywkę).
Wsypujemy łyżeczkę sproszkowanych ziaren do szklanki i
dolewamy pół szklanki wrzątku (to idealne proporcje, ale polecam je zmniejszyć,
bo taką ilość będzie nam ciężko zużyć w ciągu tygodnia). Przykrywamy spodkiem,
by kozieradka się zaparzyła.
Po 15 minutach zdejmujemy spodek i czekamy aż mikstura
wystygnie. Na końcu zlewamy płyn do aplikatora, zostawiając nasiona na dnie
szklanki.
![]() |
| Zmielone ziarna kozieradki |
![]() |
| Zaparzanie kozieradki |
Jak stosować wcierkę
z kozieradki?
- najlepiej stosować ją codziennie,
- jeśli boimy się, że będziemy pachnieć rosołem, najlepiej jest aplikować wcierkę wieczorami – do rana zapach powinien całkowicie wywietrzeć,
- wcierkę możemy aplikować butelką z dziubkiem, strzykawką bez igły, pipetą lub palcami (zdecydowanie najwygodniejsza jest według mnie pierwsza metoda, chociaż druga jest do niej dość podobna),
- lepiej nie stosować wcierki na mokre włosy – woda za bardzo ją rozrzedzi,
- jeśli aplikujemy wcierkę przed myciem włosów (polecam jednak po!), zróbmy to minimum godzinę wcześniej, by płyn zdążył wniknąć w skórę głowy,
- wcierka jest bardzo rzadka (ma konsystencję wody), więc jeśli nie chcemy być cali mokrzy, lepiej przed jej aplikacją położyć na ramiona ręcznik, a w czasie stosowania przechylić głowę lekko do tyłu.
Kto z Was stosował
już wcierkę z kozieradki? Jakie były efekty?

