Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka do włosów. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 listopada 2018

Recenzja: Halier, Odbudowujący szampon i odżywka do włosów suchych i zniszczonych Re:scue


Rzadko kiedy kupuję i testuję kosmetyki w parach, używając od razu całego zestawu. Tym razem było inaczej – przez miesiąc średnio 2-3 razy w tygodniu stosowałam szampon do włosów suchych i zniszczonych Re:scue Halier oraz odżywkę z tej samej serii. Jakie były efekty? 

Oceny cząstkowe: dobry, neutralny, słaby.

Opakowanie

Z pompką, która dozuje dość małą ilość kosmetyku – na szczęście można ją odkręcić i ja tak najczęściej robiłam, bo tak było mi wygodniej. Produkty zapakowane są w kartoniki, dołączono do nich też ulotki z informacjami.

Zapach

Tak delikatny, że prawie niewyczuwalny. Przyjemny, a na pewno nie męczący.


Skład

Skład szamponu: Aqua (woda), Sodium Lauroyl Sarcosinate (detergent anionowy, nieco łagodniejszy niż SLS), Sodium Lauryl Sulfoacetate (detergent anionowy) ,Cocamidopropyl Betaine (łagodna substancja myjąca), Sodium Methyl Cocoyl Taurate (oczyszcza i odtłuszcza, tworzy pianę), Cetraria Islandica Extract (ekstrakt z płucnicy islandzkiej), Rubus Arcticus Fruit Extract (ekstrakt z owoców jeżyny arktycznej), Polyglutamic Acid Synthetic Fluorphlogopite (kondycjoner), Panthenol (pantenol), Phenoxyethanol (konserwant), Titanium Dioxide (chroni przed promieniowaniem UV), Tin Oxide (chroni przed promieniowaniem UV), Xanthan Gum (emulgator, zagęstnik), Parfum (zapach), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk, odżywia, wzmacnia włosy), Ethylhexylglycerin (konserwant), Citric Acid (reguluje pH), Butylphenyl Methylpropional (składnik zapachowy), Limonene (składnik zapachowy), Linalool (składnik zapachowy).

Całkiem niezły: poza składnikami myjącymi znajdziemy tu aż dwa chroniące przed promieniowaniem słonecznym, do tego kondycjonery i ekstrakty: z płucnicy islandzkiej (hamuje nadmierne wydzielanie łoju, działa przeciwzapalnie, odtruwająco, oczyszczająco i nawilżająco) oraz z owoców jeżyny arktycznej (działa nawilżająco i odżywiająco). Czyli zgodnie z obietnicą producenta.

Skład odżywki: Aqua, Glycerin (gliceryna), Cetearyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (emulgator, kondycjoner, konserwant), Caprylic/Capric/Succinic Triglyceride (emolient), PCA Glyceryl Oleate (emolient), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Parfum (zapach), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Polyglutamic Acid (bardzo silnie nawilża), Cetraria Islandica Extract (ekstrakt z płucnicy islandzkiej), Rubus Arcticus Fruit Extract (ekstrakt z owoców jeżyny arktycznej), Benzyl Salicylate (składnik zapachowy), Limonene (składnik zapachowy).

Faktycznie skład odżywki do włosów suchych i ziszczonychRe:scue Halier nastawiony jest na nawilżanie: znajdziemy tu i humektanty, i emolienty (w tym naprawdę silnie nawilżający kwas poliglutaminowy!). Do tego odrobina oleju arganowego i ekstraktów, z których n uwagę zasługuje szczególnie ten z płucnicy islandzkiej (działa odtruwająco, nawilżająco, antyseptycznie, oczyszczająco i przeciwzapalnie). Podobnie jak w szamponie w odżywce znajdziemy dwa konserwanty.


Działanie

Szampon nakładałam na dłonie, mieszałam z wodą i używałam do skóry głowy, pozwalając, by piana spływała też na końcówki. Potem – po spłukaniu szamponu – na końce nakładałam odżywkę i trzymałam ją na włosach zwykle 2-3 minuty. Po takich zabiegach włosy były miękkie, puszyste i nawilżone. Dobrze się układały, nie puszyły. Były też błyszczące.

Konsystencja i wydajność

Zarówno szampon, jak i odżywka, są dość rzadkie, ale dzięki temu można je wydobyć z opakowania za pomocą pompki. Mi starczyły na miesiąc regularnego używania.


Cena i dostępność

Szampon kosztuje 79 zł, a odżywka – 89 zł. Oba produkty są odstępne na stronie www.halier.pl. Z tego, co wiem, niestety nie kupimy zestawu stacjonarnie.

Podsumowanie

Na pewno nie są to kosmetyki na każdą kieszeń – wiem, że wiele osób poszukuje tańszych produktów, kosztujących maksymalnie 20-30 zł. Jeśli jednak chciałybyście wypróbować coś, co dobrze nawilża i zatrzymuje wilgoć we włosach, a jednocześnie nie zawiera alkoholu, to nie pozostaje mi nic innego, jak polecić właśnie ten zestaw.



Zobacz też:

niedziela, 24 czerwca 2018

Najlepsze odżywki nawilżające do suchych włosów – tanie i dostępne w stacjonarnych drogeriach


Włosy suche, matowe i szorstkie potrzebują nawilżenia – o tym, jak je pielęgnować, już pisałam, odsyłam więc do wpisu poświęconego najlepszym maskom nawilżającym do włosów. Znajdziecie tam też informacje, jak znaleźć substancje nawilżające w kosmetykach i jak ocenić, czy nasze włosy ich potrzebują.

Tym razem skupmy się więc na odżywkach – znalazłam takie, które bez trudu kupimy w drogeriach (głównie w Rossmannie) i zapłacimy za nie od 6 do maksymalnie 25 zł. Uporządkowałam je w kolejności rosnącej począwszy od najtańszych do najdroższych. Z uwagi na to, że humektanty mogą puszyć włosy, lepiej stosować je nie częściej niż raz w tygodniu.

Najlepsze odżywki nawilżające – zestawienie


Isana, Odżywka z limonką i aloesem – zawiera składniki ze wszystkich ważnych grup, w tym kilka nawilżaczy: sok z aloesu, gliceryna, pantenol, glikol propylenowy. Cena: ok. 6 zł/300 ml, dostępna w Rossmannie.



Alterra, Odżywka z granatem i aloesem – w składzie ma glicerynę, ekstrakt z aloesu i pantenol. Cena: ok. 9,50 zł/200 ml. Można ją znaleźć w Rossmannie.




Isana, Odżywka Professional Oil Care Spulung – ma wysoko w składzie glikol propylenowy, a niemalże tuż za nim hydroksycelulozę i dalej pantenol. Cena: ok. 10 zł/200 ml. Do kupienia w Rossmannie.



Isana, Odżywka Professional Repair Nutrition Spulung – podobnie jak wersja Professional Oil Care Spulung zawiera glikol propylenowy, hydroksycelulozę, pantenol, a do tego odrobinę gliceryny. Cena: ok. 10 zł/200 ml. Do kupienia w Rossmannie.


Petal Fresh, Odżywka do włosów Tea Tree (drzewo herbaciane) – na drugim miejscu w składzie (po wodzie) ma glicerynę, dalej – pantenol. Cena: około 20 zł/355 ml. Można ją znaleźć w Rossmannie.



Sylveco, Wygładzająca odżywka do włosów – znajdziemy w niej nawilżający cukier, glicerynę, pantenol i kwas mlekowy. Cena: ok. 25 zł/300 ml. Dostępna w Naturze i Hebe.




A jakie są wasze ulubione odżywki nawilżające do włosów? Co byście dodały do tej listy?

Polecam też:

wtorek, 5 czerwca 2018

Recenzja: Alteya Organics, Odżywka do włosów na bazie olejków z lawendy


Raz czytam, że jest to odżywka, innym razem – maska lub masło do włosów. Ocenienie, jak powinno się określać ten produkt, jest tym trudniejsze, że jego skład i konsystencja przywodzi na myśl jeszcze coś innego: mieszaninę olejów. Będę się jednak trzymać tego, co producent napisał na odwrocie opakowania na polskiej naklejce i nazywać kosmetyk odżywką, chociaż zupełnie mi to określenie do niego nie pasuje.

Oceny cząstkowe: dobry, neutralny, słaby.

Opakowanie

Maleńki słoiczek (o jego niewielkich rozmiarach mogą zaświadczyć poniższe zdjęcia) z ciemnego szkła o pojemności 50 ml w kartonowym pudełku. Zabezpieczony od środka dodatkową dość mocną tekturką. Na opakowaniu znajdziemy sporo informacji, w tym różne zastosowania kosmetyku, a także opisane składniki, które są w nim zawarte.


Zapach

Bardzo silnie lawendowy – dla mnie to duża zaleta, bo bardzo lubię zapach lawendy, jeśli jednak ktoś za nim nie przepada lub nie lubi mocnych zapachów kosmetyków, to raczej nie będzie zadowolony. Dla mnie wąchanie jej było samą przyjemnością – pachnie jak czysty olejek lawendowy.



Skład

Vitellaria paradoxa/Organic Shea butter (organiczne masło shea), Simmondsia chinensis/Organic Jojoba Oil (olej jojoba), Lavandula angustifolia/Organic Lavender Oil (olej lawendowy), Olea Europaea/Organic Olive Oil (oliwa z oliwek), Vitamin E (witamina E), Citrus Bergamina/Bergamont Oil (olej z bergamotki),  Citrus Limon Organic Lemon Oil (olej cytrynowy),  Citrus Sinenis /Organic Sweet Orange Oil (organiczny olej ze słodkiej pomarańczy), Citrus Paradise/Grapefruit Oil (olej grejpfrutowy), Citrus Reticulate/Tangerine Oil (olej mandarynkowy).

Bardzo ciekawy i naprawdę dobry skład bez zawartości barwników, sztucznych zapachów ani konserwantów, a nawet bez wody. Duża ilość organicznego masła shea – jak sądzę – przyczyniła się do stałej konsystencji tego kosmetyku. Sporo tu też olejów z cytrusów, a także tytułowy lawendowy, który nadaje produktowi mocny, wyrazisty zapach.


Działanie

Kosmetyk można stosować jako odżywkę przed myciem głowy, maseczkę pod czepek lub też na suche włosy – szczególnie na końcówki jako zabezpieczenie. Producent zachęca też do wcierania go w skórę głowy.

Ja stosowałam tę odżywkę tak jak olej do włosów: najpierw lekko podgrzewałam odrobinę w kąpieli wodnej, aby się rozpuścił, a następnie nakładałam na włosy. Myślę, że wzmacniała i odżywiała je, sprawiając, że stawały się bardziej błyszczące i zdrowe, nawilżone i sprężyste.

Konsystencja i wydajność

Odżywka ma konsystencję stałą – tak jak masło shea albo olej kokosowy. Żeby jej użyć, należy ją rozgrzać (w dłoniach lub w kąpieli wodnej). Jest to mieszanka olejów, a więc w dotyku kosmetyk jest tłusty. Jego wydajność jest wysoka – ja rozpuszczałam mniej więcej łyżeczkę produktu naraz i ta ilość spokojnie wystarczała mi na pokrycie włosów. Trzeba jednak przyznać, że opakowanie zawiera tylko 50 ml produktu.


Cena i dostępność

Tutaj zaczynają się schody: odżywka nie jest ani tania, ani łatwo dostępna. Kupimy ją wyłącznie przez internet, a i z tym bywają problemy. Jej cena to około 60 zł.

Podsumowanie

Moim zdaniem to bardzo dobry kosmetyk dla osób o włosach osłabionych, łamliwych, wymagających regeneracji i wzmocnienia. Stosowana regularnie powinna pomóc je wzmocnić i odżywić. Czy jest warta tak wysokiej ceny? I tak, i nie. Z jednej strony jej skład jest naprawdę świetny, a sama odżywka stanowi ciekawy element pielęgnacji – szczególnie dla osób, które nie miały dotąd styczności z kosmetykami w formie stałej. Z drugiej zaś produkt jest naprawdę maleńki i mam wrażenie, że przy długich i gęstych włosach bardzo szybko się skończy. Odżywka ta może być też problematyczna dla osób niecierpliwych, ponieważ za każdym razem trzeba ją rozpuszczać przed użyciem :)

Co sądzicie o kosmetykach do włosów w takiej formie? Byłybyście skłonne wydać 60 zł na tak niewielką odżywkę? 


Polecam: 


  • Jak prawidłowo używać maski do włosów? 12 zasad!
  • Najlepsza metoda na pozbycie się rozdwojonych końcówek bez ścinania włosów na długości
  • Jak kupić idealną suszarkę?
  • piątek, 4 maja 2018

    Recenzja: Cece of Sweden, Hello Nature, odżywka do włosów Coconut Oil


    To już czwarta recenzja odżywki Cece of Sweden, którą mam okazję napisać na ten blog. Pozostałe trzy możecie podejrzeć pod poniższymi linkami, a przyznam szczerze, że warto, bo – przynajmniej u mnie – przynajmniej dwie z nich sprawdziły się naprawdę bardzo dobrze:

  • Cece of Sweden, Cece Med, odżywka do włosów suchych i zniszczonych z jedwabiem 
  • Cece od Sweden, Cece Med, Argan conditioner (odżywka z olejem arganowym do włosów suchych i zniszczonych)
  • Cece of Sweden, Cece Med, odżywka do włosów Prevent Hair Loss

  • Gdy więc wraz z paczką  „Box Only you” otrzymałam do testów nową odżywkę tej marki, bardzo się ucieszyłam wierząc, że i z niej będę zadowolona. Oto moje obserwacje. 

    Oceny cząstkowe: dobry, neutralny, słaby.

    Opakowanie

    Wielki plus za przeźroczystość opakowania, bo dzięki temu wiedziałam, jak dużo odżywki jest jeszcze w środku. Butelka ma odkręcany korek – i dobrze, bo inaczej trudno byłoby mi wycisnąć odżywkę ze środka… ale o tym napiszę za chwilę, w części poświęconej konsystencji tego kosmetyku.

    Zapach

    Uwielbiam zarówno smak, jak i zapach kokosa, więc jak dla mnie odżywka pachnie cudownie: kokosowo z lekką domieszką jakiegoś słodkiego dodatku. Bardzo lubiłam ten zapach.


    Skład

    Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Glycerin (gliceryna), Dimethicone (silikon zmywalny łagodnym szamponem), Stearamidopropyl Dimethylamine (odżywia, kondycjonuje, działa antystatycznie), Behentrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Quaternium-87 (antystatyk, nadaje miękkość, połysk, ułatwia rozczesywanie, nadaje objętość), Cocos Nucifera (Coconut) Oil (olej kokosowy), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Simmonosia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (olej jojoba), Macadamia Ternifolia Seedoil (olej macadamia), Tocopheryl Acetate (witamina E), Panthenol (pantenol), Ceteareth-20 (emulgator), Isopropyl Alcohol (alkohol, którym może wysuszać włosy), Propylene Glycol (rozpuszczalnik, nawilżacz), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexyglycerin (konserwant), Citric Acid (wpływa na pH), Parfum (zapach), Benzyl Alcohol (alkohol, którym może wysuszać włosy), Hydroxycitronellal (składnik zapachowy).

    Nie byłam pewna, do jakiej kategorii kolorystycznej zaliczyć tę odżywkę (zielonej –dobry – czy niebieskiej – średni), ponieważ z jednej strony mamy tu naprawdę sporą ilość świetnych substancji, ale z drugiej – pod koniec składu znajdują się aż dwa wysuszające alkohole. Ostatecznie nadałam produktowi kolor zielony, ale zastrzegam, że te dwa alkohole się w nim znajdują i trzeba korzystać z niego z rozwagą. Myślę, że jest ich niewiele, ale jeśli ktoś ma suche włosy, to powinien na nie uważać i nie używać tego takiego kosmetyku po każdym myciu.

    Przejdźmy do plusów, bo jest ich sporo: przede wszystkim naprawdę dużo, bo aż pięć, olejów, do tego Quaternium-87, którego działanie obejmuje nadawanie objętości, miękkości i połysku, wygładzanie, a także ułatwianie rozczesywania, czy kondycjonujący i odżywiający Stearamidopropyl Dimethylamine na czele składu.

    Jest tu też jeden silikon – dla jednych będzie to plus, dla innych minus, trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest on silny i zmyje się z włosów pod wpływem działania łagodnego szamponu.

    Generalnie skład odżywki jest emolientowo-nawilżający, jest to więc dobry wybór dla osób, które szukają kosmetyku bez zawartości protein.


    Działanie

    Kiedyś, jak miałam bardzo zniszczone włosy, olej kokosowy bardzo mi je puszył i nie mogłam go używać. Było mi wtedy szkoda, bo bardzo go lubię chociażby za sam zapach, ale niestety – nie dało rady go stosować. Teraz sięgam po niego bez większych obaw, przynajmniej w kosmetykach. Ta odżywka jest na to dowodem, bo świetnie się na moich włosach spisywała: były po niej gładkie, sypkie, lśniące, ładnie się układały i nie puszyły. Nakładałam ją zgodnie z zaleceniami na 2-3 minuty po myciu, a następnie spłukiwałam.

    Konsystencja i wydajność

    Tutaj mały zgrzyt: odżywka jest bardzo gęsta i kleista, przez co jej wydobycie z opakowania było dla mnie dość trudne. Za każdym razem odkręcałam korek, odwracałam butelkę do góry nogami i kilkakrotnie mocno uderzałam w jej tył, by – po kilkunastu sekundach – doczekać się wypłynięcia (a raczej wypadnięcia) odrobiny produktu. Wydajność odżywki jest jednak spora, na pewno – o ile ktoś nie ma bardzo gęstych i długich włosów – starczy na kilka tygodni.

    Cena i dostępność

    Odżywka kosztuje około 20 zł. Możemy ją kupić m.in. w niektórych drogeriach internetowych. 

    Podsumowanie

    Szczerze polecam tę odżywkę, bo to kosmetyk wart uwagi. Nawet jeśli wasze włosy źle reagują na olej kokosowy, warto ją wypróbować, ponieważ nagromadzenie innych olejów, a więc emolientów, powinno załagodzić teoretycznie puszącego „kokosa”. U mnie tak właśnie było. 


    Miałyście okazję przetestować tę odżywkę? Lubicie olej kokosowy w kosmetykach?

    Polecam:

  • Jak wyznaczyć idealne miejsce na przedziałek?
  • Najlepsze wyszukiwarki składników kosmetyków
  • Jak oszukują nas producenci kosmetyków?

    • czwartek, 22 marca 2018

      Pytania do eksperta: jak prawidłowo używać masek i odżywek do włosów? Ważne porady i ciekawostki


      Widząc ten tytuł, wiele z was pewnie wzruszyła ramionami i uznała, że "co jak co, ale odżywki i maski nakładać to ja już umiem". Bo co w tym trudnego? Podobnie jak mycie głowy jest to czynność wręcz automatyczna. Tymczasem odżywkę lub maskę owszem, można nałożyć nieprawidłowo, a co więcej – ze znaczącą szkodą dla włosów i/lub skóry. Zastanawiałyście się na przykład, czy jak na kosmetyku jest napisane „zmyć po 5 minutach”, to czy można ten czas wydłużyć do 20 czy 30 minut? Albo czy maskę lub odżywkę można wcierać we włosy? I czy te krótkie, sięgające na przykład do brody, też wymagają aż takiej pielęgnacji?

      W ramach cyklu „Pytania do eksperta”, z których poprzednie wpisy znajdziecie w dziale „Porady”, o prawidłowe stosowanie masek i odżywek zapytałam Zespół Product Managerów i Specjalistek ds. Wdrożeń L'biotica. Oto czego się dowiedziałam!


      Wiele osób nie stosuje masek ani odżywek, a jedynie myje włosy szamponem (lub używa ich sporadycznie). Jak taki brak pielęgnacji wpływa na włosy?

      Zespół L'biotica: Trudno udzielić ogólnej odpowiedzi na takie pytanie, ponieważ wszystkie nasze zwyczaje pielęgnacyjne wynikają z różnego rodzaju włosów i różnych ich potrzeb. Generalizując, współczesny tryb życia, konieczność perfekcyjnego wyglądu od rana do wieczora, stosowanie całej gamy preparatów stylizujących i z drugiej strony zanieczyszczenie środowiska, przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach wymuszają na nas częste mycie głowy, wręcz codzienne.

      Jeżeli przy codziennym myciu włosów i głowy nie będziemy stosowali preparatów pielęgnacyjnych, to w większości przypadków doprowadzi to do wysuszenia i uszkodzenia włosów, spadku ich odporności na mechaniczne zabiegi takiej jak suszenie, czesanie, prostowanie czy kręcenie. Również skóra głowy stanie się bardziej podatna na przesuszenie, podrażnienie. Nasze włosy wymagają zabiegów pielęgnacyjnych, jak skóra kremów. Maski i odżywki pomagają rozczesać włosy, zwiększyć ich elastyczność, czyli uodpornić na uszkodzenia. Jaka to będzie pielęgnacja, czy codzienne stosowanie odżywki, czy raz w tygodniu olejowanie włosów, to zależy od rodzaju włosów….

      Jak często powinniśmy nakładać maski i odżywki? Czy idealnie jest sięgać po nie po każdym myciu włosów?

      Nasze włosy potrzebują substancji odżywczych takich jak naturalne oleje roślinne czy kondycjonery z powinowactwem do włosa, które wbudowują się w zniszczone miejsca na powierzchni lub we wnętrzu włosa. Włos jest zbudowany z warstwy korowej i osłonki. Osłonka składa się ze spłaszczonych komórek – łusek, które ułożone są warstwowo. W zdrowym włosie łuski sklejone są lipidowym spoiwem. Ponadto osłonka włosa pokryta jest sebum, które chroni włos przed utratą wody. Zbyt duża ilość sebum sprawia, że włosy się przetłuszczają i są wiotkie, a zbyt mała – że stają się suche i sztywne, zawierają zbyt mało wody, przez co zmniejsza się ich elastyczność, pojawiają się uszkodzenia.

      Idealnie byłoby stosować odżywki po każdym myciu, ponieważ kolejne mycie zmywa odżywkę. Ponadto codziennie stosowana odżywka chroni nasze włosy przez nowymi zniszczeniami mechanicznymi poprzez obecność kondycjonerów ułatwiających rozczesywanie zarówno na mokro jak, i na sucho. Maski można stosować w zależności od potrzeb, raz albo dwa razy w tygodniu, ale trzeba pamiętać, że efekty pojawiają się dopiero po pewnym czasie regularnego stosowania, choć na szczęście są trwałe. Trzeba też pamiętać, że nadmiar preparatów regenerujących może doprowadzić do powstania depozytu „build-up”.



      Czym grozi nakładanie maski lub odżywki na skórę głowy (zakładając, że kosmetyk nie jest do tego przeznaczony)?

      Wszystkie kosmetyki są bezpieczne. Przechodzą przez badania dermatologiczne, polegające na tym, że wyrób w postaci użytkowej nanosi się na bibułki filtracyjne o średnicy 12 mm, które przymocowuje się za pomocą hypoalergicznego plastra chirurgicznego na ramieniu lub w okolicy między łopatkowej. W celu zobiektywizowania wyników badań wykonuje się dwie próby kontrolne: próbę „ślepą” oraz próbę z wykorzystaniem wody. Pierwszego odczytu dokonuje się po upływie 24 h, po 30 minutach od zdjęcia plastra. Drugiego odczytu dokonuje się po 48 h, a w przypadku wątpliwości również po 72 h. Lekarz dermatolog na podstawie obserwacji odczynu skóry ocenia tolerancję skóry na badany preparat. Również receptura produktu podlega bardzo dokładniej analizie pod względem toksykologicznym, matematycznie wyliczane jest bezpieczeństwo stosowania kosmetyku.

      Dlatego nikomu nie zaszkodzi, jeśli kremem pod oczy posmaruje twarz czy umyje ciało płynem do higieny intymnej. Problem leży w oczekiwanym efekcie. Krem pod oczy będzie zawierał składniki aktywne działające na worki i cienie pod oczami, a płyn do higieny intymnej będzie miał precyzyjnie dobrane pH i delikatne składniki myjące, ale będzie mniej intensywnie pachniał. Podobnie z produktami do pielęgnacji włosów i skóry głowy, należy je stosować zgodnie z zaleceniami producenta, bo tylko wtedy osiągniemy deklarowany efekt.

      Maski i odżywki przeznaczone do pielęgnacji włosów zawierają kondycjonery, składniki regeneracyjne, które wygładzają powierzchnię włosa, nabłyszczają, zwiększają elastyczność, zmniejszają elektryzowanie. Produkty, które mają działać również na skórę głowy, będą zawierały dodatkowo składniki nawilżające skórę, łagodzące.

      Czy osoby o krótkich włosach, sięgających na przykład do brody, również powinny nakładać na nie maski i odżywki?

      Długość włosa nie ma znaczenia w kwestii jakości, tylko rozsądnie dobranej ilości. Po postu długie włosy wymagają znacznie więcej kosmetyku. Ewentualnie więcej uwagi trzeba poświęcić końcówkom włosów długich, ponieważ są bardziej narażone na uszkodzenia. W przypadku krótkich włosów warto je zabezpieczać po to, aby zniszczenia nie przeniosły się w górę włosa.

      Słyszałam kiedyś, że tak, jak w przypadku chusteczki zamoczenie jej jednego rogu powoduje, że cała chusteczka nasiąka płynem, podobnie nałożenie maski lub odżywki tylko do połowy długości włosów powoduje, że ich reszta również „nasiąka” substancjami zawartymi w kosmetyku. Czy to prawda?

      Z tym nasiąkaniem chusteczki sprawa również nie jest taka oczywista, bo wszystko zależy… od materiału, z jakiego wykonana jest chusteczka, i preparatu, którym chcemy ją nasączyć. Jeśli chusteczka będzie bawełniana, a preparat o sporej gęstości, to „wędrówka” kosmetyku nie będzie tak oczywista. A również takie własności bierze się pod uwagę projektując recepturę kosmetyku.

      Na przykład tworząc krem pod oczy, aplikowany w bliskim sąsiedztwie spojówki oka, stosujemy emolienty, które prawie nie migrują, aby zapobiec dostaniu się kosmetyku do oczu. Natomiast przy produktach, gdzie takie parametry nie są tak istotne, kładziemy nacisk na inne właściwości i emolient może migrować, jeśli jednocześnie daje doskonały efekt nawilżający czy natłuszczający.

      W większości kosmetyków do włosów również występuje pewna migracja, zwłaszcza na mokrych włosach, ale jest ona ograniczona gęstością preparatu i jego składem. Raczej trudno by było zrobić maskę czy odżywkę, która „powędruje” sama, wbrew sile grawitacji, na całej długości włosa, aż do skóry głowy. Ciekawostką może być farbowanie włosów w poziome paski, tu nie możemy sobie pozwolić na migrację farby i daje się to osiągnąć.



      Wiele dziewczyn po nałożeniu maski lub odżywki trze włosy, by dobrze rozprowadzić kosmetyk – czy to nie niszczy włosów? Jak powinno się prawidłowo nakładać takie kosmetyki?

      Tarcie włosów zawsze jest dla nich niekorzystne. Mokre włosy mają rozchylone łuski, przez co są słabsze i bardziej podatne na mechaniczne uszkodzenia. Nawet pocieranie końcówkami włosów o ramiona na przestrzeni miesięcy prowadzi do ich niszczenia, łamania i rozdwajania się. Z włosami należy obchodzić się delikatnie, zarówno podczas mycia, suszenia, jak i czesania. Wystarczy po nałożeniu maski delikatnie pomasować włosy, założyć turban albo czepek foliowy (termocap), który dodatkowo sprawi, że maska zostanie lekko podgrzana ciepłem naszego ciała, co dodatkowo pomaga zadziałać składnikom aktywnym.

      Zazwyczaj na większości opakowań masek i odżywek producenci piszą, żeby trzymać je na włosach około 5 minut. Wiele dziewczyn jednak trzyma je dłużej, na przykład 20-30 minut. Czy to dobre dla włosów? Czy w ten sposób są w stanie więcej na takim kosmetyku skorzystać? A może po upływie określonego czasu włosy nie czerpią już więcej substancji odżywczych?

      Zwykła logika i intuicja podpowiadają, że wydłużenie czasu aplikacji (oczywiście nie w nieskończoność) może w jakimś stopniu wzmocnić efekt. Nie ma jeszcze metod badawczych pozwalających określić optimum czasu stosowania. Czas ten jest wyznaczany na podstawie badań składników aktywnych oraz badań aplikacyjnych preparatów. Producenci, w czasach kiedy na nic nie mamy czasu, dążą do stworzenia produktów, które w jak najkrótszym czasie dadzą jak najbardziej spektakularny efekt. Poza tym jeśli chodzi o czas aplikacji, to jest to cecha osobnicza: jedne włosy potrzebują mniej czasu na wchłonięcie składników aktywnych, inne więcej. Dobrze jest, znając swoje włosy i ich potrzeby oraz sposób użycia kosmetyku, dobrać czas odpowiedni dla siebie.

      Jestem ciekawa, czy któreś z poruszanych w wywiadzie zagadnień was zaskoczyło lub okazało się nowością? Jak często korzystacie z masek i odżywek i czy – zgodnie z powyższymi wytycznymi – robicie to prawidłowo?

      czwartek, 8 marca 2018

      Recenzja: Davines, Alchemic Conditioner Silver, Odżywka podkreślająca kolor – włosy jasne, platynowy blond i siwe


      Każda z was, która rozjaśnia lub farbuje włosy na jasne odcienie, pewnie się ze mną zgodzi, że kosmetyków tonujących blond jest w drogeriach stacjonarnych jak na lekarstwo, a jeśli już są, to zazwyczaj słabo działające odżywki w sprayu lub szampony naszpikowane silnymi detergentami. Kiedyś miałam więc spory problem z dorwaniem tego typu dobrych kosmetyków, do czasu aż odkryłam odżywkę Davines. W moim przypadku okazała się niezbędna, ponieważ moje włosy dość szybko zmieniają kolor na coraz bardziej żółty (sporo winy za to ponosi olejowanie). 

      Parokrotnie już pokazywałam wam ten produkt na blogu i Instagramie, długo z uporem maniaka (i błędnie!) nazywając go „maską”. Wszystko przez typowe dla masek opakowanie. Dość dobrze go już przetestowałam i dziś chciałabym napisać wam o nim coś więcej. 

      Oceny cząstkowe: dobry, neutralny, słaby.

      Opakowanie

      Niby odżywka, a słoik wygląda, jakby skrywał maskę. Jest jednak wygodny, łatwo się odkręca i nie sprawia problemów.


      Zapach

      Bardzo go lubię, chociaż jest intensywny i trudny do zdefiniowania. Wydaje mi się jednak, że ma w sobie coś tak charakterystycznego, że wszędzie bym go rozpoznała. Jest słodki i lekko mdławy zarazem.

      Skład

      Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Propylene Glycol (humektant), Cetyl Alcohol  (emolient), Cetrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Peg-2 Dimeadowfoamamidoethylmonium Methosulfate (antystatyk, kondycjoner), Phenoxyethanol (konserwant), Tocopherol (witamina E), Hydrogenated Palm Glycerides Citrate (emulgator, kondycjoner), Hydrolyzed Milk Protein (hydrolizowane proteiny mleka), Disodium EDTA (konserwant, stabilizator), Potassium Sorbate (konserwant), Ethylhexyl Methoxycinnamate (filtr UV), Methylparaben (konserwant), Ethylparaben (konserwant), Propylparaben (konserwant), Citric Acid (reguluje pH), Acid Violet 43 (barwnik tonujący jasne włosy), Parfum (zapach).

      Aż siedem substancji działających konserwująco to naprawdę sporo jak na tak krótki skład. Na dłuższy też. To jedyny minus tej odżywki i szczerze mówiąc nie wiem, dlaczego producent zdecydował się upchać tu aż tyle konserwantów. Gdyby znajdowała się w tubce, a nie słoiku, pewnie byłoby ich mniej (słoiki są najmniej higienicznym typem opakowania, bo wkładamy do kosmetyku ręce i nadkażamy go). Wprawdzie jest tu też kilka parabenów, o których zaletach już wam pisałam, ale jednak… lekka przesada.

      Poza nimi skład jest bardzo dobry: znajdziemy tu – poza fioletowym barwnikiem, który działa tonizująco na jasne włosy – także proteiny, emolienty i nawilżacze. Do tego filtry UV i witaminę E, która też działa ochronnie przed promieniami słonecznymi.



      Działanie

      Dla mnie bardzo dobre: odżywka faktycznie ochładza kolor jasnych włosów, jednocześnie je pielęgnując. Nie wysusza, nie niszczy, włosy są po niej odżywione, ładnie się układają, błyszczą i łatwo rozczesują. Zdecydowanie wolę ją niż każdy inny tonizująco działający kosmetyk, który testowałam do tej pory.

      Konsystencja i wydajność

      Ja używam tej odżywki najczęściej raz w tygodniu, a najrzadziej – raz na trzy tygodnie. Starcza mi na kilka miesięcy. Ma piękny, intensywnie szafirowy kolor.


      Cena i dostępność

      Niestety, produkty Davines to kosmetyki fryzjerskie i kupimy je wyłącznie we fryzjerskich sklepach. Ja w tę odżywkę zaopatruję się zawsze w hurtowni „Fale, loki, koki”, ponieważ jedną z jej filii mam nieopodal domu. Niestety, za każdym razem okazuje się, że nie ma jej na stanie i muszę czekać, aż przywiozą ją dla mnie z magazynów. To często trwa tydzień, a czasem nawet dwa… Cena też jest wysoka – odżywka kosztuje 90-100 zł.

      Podsumowanie

      Mimo wysokiej ceny i trudnej dostępności wykańczam już drugie opakowanie tej odżywki, tak bardzo ją lubię. Póki co to najlepszy kosmetyk ochładzający blond, z jakim miałam do czynienia. Polecam każdemu, kto chce unikać silnych detergentów w tonizujących szamponach i szuka kosmetyku, który nie tylko będzie pozwalał unikać żółtych tonów we włosach, ale też będzie je faktycznie pielęgnował.



      Znacie kosmetyki Davines? Jaki produkt ochładzający blond możecie polecić?

      Polecam:

      Popularne w tym miesiącu: