wtorek, 20 stycznia 2015

6 największych mitów o włosomaniaczkach


Nie lubię słowa „włosomaniaczka”, bo kojarzy mi się z szaloną krejzolką, która całymi dniami przesiaduje w domu i przeczesuje włosy. Albo coś na nie nakłada. Albo je fotografuje. Z osobą, która jest nudna i lubi się wymądrzać na swój ulubiony temat.

I jak tak myślę o tym słowie, które wcale mnie nie drażni z punktu widzenia językowego, chociaż skończyłam filologię polską, zastanawiam się, czy aby nie wpadłam w spiralę mitów, które się wokół niego nadbudowały.

Po krótkim zastanowieniu sześć z nich wysuwa się na prowadzenie. Oto one:

Mit #1: Włosomaniaczka to osoba próżna i pusta

Jaka jest Wasza pierwsza myśl na hasło: „zajmuję się świadomą pielęgnacją swoich włosów”? Wyobrażacie sobie kogoś, kto całymi wieczorami ślęczy w domu i wciera we włosy olejki, stosuje wymyślne maski, a potem podziwia swoje włosy w lustrze i zachwyca się efektami?

Zdaję sobie sprawę, że w umysłach wielu osób funkcjonuje taki właśnie schemat myślenia. Tak naprawdę zwykle jest jednak wręcz na odwrót – włosomaniaczka to dziewczyna, która często (przynajmniej na początku) nie lubi swoich włosów na tyle, że postanawia „coś z nimi zrobić”, aby wreszcie wyglądały chociaż odrobinę lepiej. Często też włosy są jej kompleksem, który stara się zatuszować. A skoro tylu dziewczynom pomogło już olejowanie, maska Kallos czy nakładanie na włosy mieszanki jogurtu, jajek i miodu, to dlaczego by nie spróbować?

Większość włosomaniaczek rozpoczyna świadomą pielęgnację od rozpaczliwej próby uratowania swoich zniszczonych włosów. I chyba mało która zakłada bloga, by się nimi chwalić.

Mit #2: Włosomaniaczka ma zawsze piękne włosy

Ile razy słyszałyście: „tak dbasz o te włosy, a one wcale nie są specjalnie ładne”?… Odbudowanie zniszczonych włosów trwa często wiele lat – nie da się przecież posklejać rozdwojonych końcówek, naprawić włosów na długości czy w miesiąc zapuścić nowych. Ten proces trwa wiele, wiele miesięcy. Drobne, pozytywne zmiany są zazwyczaj trudno dostrzegalne dla otoczenia, ale stanowią ogromną różnicę dla właścicielki włosów – często odwodzą ją od ich obcięcia lub niwelują kompleksy.

Tylko my wiemy przecież, w jakim stanie były nasze włosy zanim zaczęliśmy o nie dbać. Zatem jeśli wciąż nie wyglądają idealnie, nie znaczy to, że nie wyglądają lepiej niż miesiąc, dwa lub rok temu!

Mit #3: Włosomaniaczka poświęca swoim włosom mnóstwo czasu

Moje dni, szczególnie w tygodniu, są wypełnione od rana do wieczora: wstaję wcześnie rano, pracuję 8 godzin dziennie, chodzę na dodatkowe zajęcia, mam swoje pasje i zainteresowania. Jeśli mam do wyboru nałożyć olejek na włosy lub wyjść gdzieś z chłopakiem czy znajomymi, nie zastanawiam się, tylko wychodzę z domu :) Mówiąc krótko: włosom poświęcam tylko odrobinę więcej czasu niż dotychczas, najczęściej wieczorem przed pójściem spać lub w weekendy, gdy akurat nigdzie nie wychodzę – zazwyczaj rano.

Przekonanie, że wyhodowanie pięknych włosów pochłania mnóstwo czasu, to popularny mit – świadoma pielęgnacja opiera się przede wszystkim na zmianie destrukcyjnych dla włosów nawyków. Olejowanie, maseczki czy odżywki to ważne jej elementy, ale gwarantuję, że zajmują o wiele mniej czasu niż się wielu osobom wydaje :) A często o wiele mniej niż prostowanie włosów prostownicą…

Jeśli mam chwilę wolnego i nakładam na włosy olej czy maskę, robię w tym czasie mnóstwo innych rzeczy – to, co mam w tym czasie na głowie, nie przeszkadza przecież w sprzątaniu, siedzeniu przed monitorem czy czytaniu książki :)

Ostatnio zauważyłam wręcz, że dbanie o włosy stało się moją formą relaksu: zajmuję się tym zawsze w domu, gdy mam więcej czasu, dzięki czemu czynności związane z olejowaniem czy wymyślaniem, a potem nakładaniem maski, kojarzą mi się ze spokojem i brakiem stresu :)

Mit #4: Włosomaniaczka wydaje fortunę na kosmetyki do włosów

Ostatnio upewniłam się w przekonaniu, że tanie (lub wręcz domowe!) kosmetyki są często lepsze niż te droższe. Najtańsze szampony, maski czy odżywki kosztują około 5-10 zł, kosmetyki bazujące na naturalnych składnikach (szczególnie te rosyjskie) to koszt rzędu 10-20 zł, a za popularne, dostępne w drogerii maski Kallos (1 kg!) zapłacimy maksymalnie 12 zł. Drogo? Chyba nie :)

Do tego oleje (ceny różne, ale kupiona za kilkadziesiąt złotych oliwa z oliwek starcza zazwyczaj na wiele miesięcy) i – dla bardziej zaawansowanych – półprodukty (kilka złotych za buteleczkę). Możemy też używać tego, co mamy w kuchni pod ręką (tu wpis o domowych produktach na włosy): jajek, mleka, miodu, jogurtu, cytryny czy octu…

Mit #5: Włosomaniaczka = naturomaniaczka

To nieprawda, że każda włosomaniaczka ma niefarbowane włosy do pasa – można dbać o włosy, farbując je lub ścinając do ucha. Nikt od nikogo nie wymaga też stosowania jedynie ziół – niektórym odpowiada pielęgnacja silikonowa czy używanie silnych detergentów. Grunt, to być świadomym, co i po co się stosuje i co może zaszkodzić!

Mit #6: Włosomaniaczka jest członkiem nieformalnej sekty, w której guru jest Anwen

Kiedy w listopadzie uczestniczyłam w spotkaniu z Anwen, odniosłam początkowo wrażenie, że niektóre dziewczyny traktują ją jak jedyną wyrocznię. Na szczęście dziwna atmosfera szybko ustąpiła miejsca luźnej, ciekawej rozmowie przypominającej spotkanie bliskich koleżanek.

Wspólnota blogerek-włosomaniaczek jest – moim zdaniem – dość zwarta, a jej głównymi filarami są m.in. strony Anwen czy Blondhaircare. Istnieje też jednak wiele innych, bardzo ciekawych i prowadzonych na wysokim poziomie blogów, które nie są aż tak popularne.

To, co podoba mi się w blogowej – ekhm – wspólnocie, to ogólnie panujące wsparcie – dziewczyny chętnie udzielają wskazówek, porad, chwalą i motywują. Z ich blogów można dowiedzieć się wielu rzeczy, których nie znajdziemy na popularnych portalach internetowych (na których, nota bene, wciąż znajduję mnóstwo błędów). Zabawa, nauka i motywacja w jednym :)

Z jakimi jeszcze mitami wiąże się według Was słowo „włosomaniaczka”? 

45 komentarzy :

  1. Oj slyszalo juz sie-"jeeezu ile ty masz tych kosmetykow do wlosow, ile ty na to wyyydajesz" no coz nie wiecej niz ty ba fajki chcialo by sie rzec...rowniez okreslenie wlosomaniaczka kojarzy mi sie z wariatka :D ale nie wazne jak sie nazywamy wazne ze mamy piekne wlosy! ;D ..chodz nie zawsze jAk zreszta zauwazylas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobra uwaga :D nie palę - wydaję na kosmetyki :D Każdy ma inne priorytety :)

      Usuń
  2. Oo zgodzę się, u mnie jak ktoś przyszedł i zobaczył ile mam w szafce kosmetyków do włosów to uznali że wydaje na nie masę pieniędzy i nic poza dbaniem o włosy nie robię.. A nie prawda! :D
    Dbam o swoje ciałko, aktualnie robię przysiady(dziś 150), dużo się lenię i odpoczywam, wychodzę często na spacery, robię zdjęcia.. aaa dużo tego :) Jestem włosomaniaczką, i nie jestem z żadnej nieformalnej sekty. AMEN!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pojemność określa się w litrach, a nie w kilogramach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słowo "włosomaniaczka" nie kojarzy mi się jakoś szczególnie źle,nawet je trochę lubię. Co nie znaczy,że nie spotkałam się z ironicznym uśmieszkiem,jak coś o tym wspomnę.Całym tym szaleństwem włosowym zaraziła mnie koleżanka i to właśnie z nią lubię najbardziej dzielić się włosowymi tematami,ale też bez przesady.Włosomaniactwo traktuję,jako miłą odskocznię od codzienności,pracy,w której związuję po prostu włosy i nawet nie mam czasu myśleć o kolejnej masce do przetestowania:)
    A Twój post jak zwykle ciekawy,za każdym razem tak dobrze mi się je czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, na co dzień nie ma na to przecież czasu :)
      Dziękuję!

      Usuń
  5. Ciekawe spojrzenie na wlosowaniactwo :) Dla mnie to pozytywnie zakręcona osoba na punkcie włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehe bardzo trafne spostrzeżenia :) najbardziej podoba mi sie ostatnie :D choc z każdym się spotkałam. Po prostu ludzie nie mają własnych zajęć i pasji i czepiają się po prostu z zazdrości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomijając to, że ja akurat lubie słowo włosomaniaczka i nie kojarzy mi sie ono aż tak ortodoksyjnie, to tez mi sie wydawalo, ze nie wydaje az tak duzo na wlosy, dopoki skrupulatnie nie zaczelam tego zapisywac i podliczac. Tez inna sprawa ze nie dla kazdego 40 zl na miesiac to duźo, dla nie jednak mało to to nie jest.... i rzeczywiście, na początku spotkalam sie z opiniami ze tyle mam rzeczy do wlosow i brak efektow. W tym momencie juz tego nie ma, wszyscy w grupie na studiach wiedzą, że dbam o wlosy znacznie mocniej niz kazdy inny przecietny człowiek ale też z tego co mnie plotki doszły uważają moje włosy za wyjątkowo zdrowe. Więc kwestia caasu i ilosc kosmetykow/czasu poswieconego wlosom przelozy sie na efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli się opłaca. A co do cen i wydawania - ja sporo rzeczy dostaję, wydaję naprawdę niewiele. Maski i odżywki są wydajne, a szampony kupuję te najprostsze i najtańsze, więc nie ma tragedii :)

      Usuń
    2. Ja niestety niczego nie dostaje :(

      Usuń
  8. Ja to w sumie lubię określenie włosomaniaczka:)
    Na studiach dziewczyny coraz częściej pytają mnie czego użyłam że mam takue ładne włosy. Powiedziałam że używałam tego tego i tego (no przecież nie będe tego ukrywać) na co spotkałam się ze stwierdzeniem - ja bym nie miala czaaasu. Tak samo reaguja czlonkowie rodziny - ktorzy choc doceniaja stan moich wlosow "nie maja czasu nalozyc odzywki na 5 minut". Mam wrazenie, ze wlasnie przede wszystkim ludziom dookola wydaje sie ze my spedzamy godziny na trzymaniu masek czy odzywek a do tego wcierki czy olejki to pewnie dzien wyjety z zycia.
    No i w sumie to mogli by nas z jakas sekta porownac z tymi spptkaniani, wyroczniami, kultem masek kallos i rytualnym olejowaniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to bawi - mieć czas na oglądanie telewizji, ale nie mieć 5 minut na położenie odżywki... to prawdziwa sztuka :P

      Usuń
  9. Dobrze napisane! Szczególnie punkt 6 mnie rozwalił - włosomaniaczki to sekta, a Anwen - ich guru;D
    Sama się właśnie mocno wkręcam w dbanie o włosy i rozumiem doskonale kobitki, które poświęcają włosom więcej uwagi niż tylko mycie. W końcu to nasza ozdoba, nie oszukujmy się - chcemy wszystkie mieć piękne pióra!;) a wbrew pozorom, żeby zauważyć duże efekty nie potrzeba wcale połowy dnia poświęcać włosom, tak jak niektórym się błędnie wydaje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) Czekam na Twoją relację na temat wcierek! :)

      Usuń
  10. U mnie w domu non stop padają komentarze, że niedługo zaczną mi robić zrzutkę na perukę :D
    Łe tam ja się przyzwyczaiłam, że ludzie widzą to co chcą widzieć i nic się na ich gadanie nie poradzi, owszem myślę non stop o moich włosach i nie widzę problemu w tym, że wklepuje krem w końcówki i np. oglądam serial czy odkurzam dywan i równie dobrze mogłabym się uczyć anatomii człowieka przy tym ale dla osób zbyt leniwych by w jakikolwiek sposób zadbać o siebie i tak byłabym pustakiem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny post :) Może ktoś nie wie jak to jest z tymi włosomaniaczkami naprawdę - to powinien go przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To prawda - ja rowniez spotkalam sie z takimi mitami..

    OdpowiedzUsuń
  13. Hehe, świetny post.

    Ale muszę przyznać że stykam się ostatnio z sporą ilością "ortodoksyjnych włosomaniaczek". Jak szampon to tylko Babydream, jak odżywka to tylko Alterra, jak maska to tylko Kallos. Dziewczyny gdzieś zagubiły prawdziwy sens dbania o włosy (czyli znalezienie pielęgnacji, która służy NASZYM włosom) i uwierzyły że pielęgnacje która służy komuś innemu równie dobrze posłuży im.

    OdpowiedzUsuń
  14. Też bardzo nie lubię tego określenia, wszelkie "maniactwa" źle mi się kojarzą :) sama siebie określiłabym jako osobę, która stara się świadomie podchodzić do pielęgnacji - i myślę, że ogromną zasługą włosomaniaczek jest popularyzacja wiedzy na ten temat, szczególnie jeśli chodzi składy kosmetyków i świadomość tego, co nam służy a co niekoniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie ostatnio stwierdziłam, że robię się włosomaniaczką...ale z tych pobudek co napisałaś, a nie dlatego że mam genialne włosy i maltretuje je żeby były lepsze, gloryfikuje je i wymądrzam się :D
    Po prostu są takie brzydkie i przesuszone farbami i brakiem dbałości, że aż chce sie poczytać mądrzejszych od siebie (którzy przebrnęli przez to wcześniej) i stosować coś, żeby podstawa wyglądu kobiety była mi zaszczytem - czyli włoooosy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajny Blog :) Ciekawy dla oka , miło się tu czas spędza :) Zdecydowanie zostaję na dłużej :) a w wolnej chwili zapraszam do siebie :) Pozdrawiam Serdecznie ;) Oby tak dalej ;)

    http://blogowszystkimevi.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam sie z 2, ostatnio uslyszalam "od wakacji Ci wcale wlosy nie urosly lepiej bys je podciela tak jak ja zeby w koncu zaczely rosnac" myslalam, ze padne.
    Zrobilam porownanie zdjec z lipca i grudnia, gdy ponownie uslysze takie zdanie to pokaze tej osobie zdjecia wlosow o x cm dluzszych;)

    OdpowiedzUsuń
  18. a ja zazdroszczę 'włosomaniaczkom' zapału do dbania o włosy - sama chcialabym mieć do nich tyle cierpliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo mądry post! Na początku też słyszałam, że mnie pogielo z tym całym olejowaniem i cała reszta, że jak mi nie szkoda pieniędzy i czasu. A teraz domownicy widzą różnice (nawet siostra się przekonała do dbania należycie o włosy. :)) i przestali narzekać na coś, co w gruncie rzeczy w ogóle nie powinno im przeszkadzać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wszystkie punkty to 100% prawdy :) Zawsze widziało się na blogach posty "mity nna temat włosów" i wszędzie było to samo, a u Ciebie coś innego :) A co ostatniego punktu, ja w ogóle jak już miałabym stawiać kogoś jako tego "guru" wybrałabym kogoś zupełnie innego od Anwen :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Z ciekawości - kogo? Ja mam jeszcze z tyłu głowy kilka poczytnych blogerek :)

      Usuń
  21. fajny post :) na szczęście, nie wierzę w te mity :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja staram się dbać o włosy, ale czasem po prostu brakuje czasu na takie włosowe zabiegi. :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajny post :)
    Ja to już odbieram różne teksty z uśmiechem, lubię dbać o włosy i nie przejmuję się, jeśli ktoś się ze mnie podśmiechuje pod nosem ;) To moja pasja i dzięki niej coraz więcej znanych mi i nieznanych osób zaczyna dbać o włosy - to dopiero satysfakcja ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. hahaha ciekawy post, ja miałam przemówienie na studiach napisać na dowolny temat to napisałam "Dlaczego warto dbać o włosy?" ;) mam zamiar umieścić na blogu :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja np. na początku wydawałam fortunę na kosmetyki do włosów i bardzo dużo czasu poświęcałam włosom. Teraz już troszkę mniej, ale mam to szczęście w nieszczęściu, że nie pracuję i włosy to u mnie temat numer jeden. Wszystko w okół nich się kręci. Mam nadzieję, że to się zmieni w niedługim czasie, bo zaczyna mnie to męczyć i czuję się jak taka panna z punktu pierwszego ;) :P A co do pięknych włosów, to dużo też zależy od genów, bo można dbać i dbać i mieć zdrowe włosy, ale można postawić znaku równości między zdrowe a piękne,.... niestety ;/ ale oczywiście piękno to odczucie subiektywne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie można postawić znaku równość ;) ups!! ;)

      Usuń
  26. Mity krzywdzące, ale na szczęście często nieprawdziwe :)
    Natomiast w oczach np. moich rodziców moją osobę może opisać kilka tych właśnie mitów ;) Nie potrafią zrozumieć mojego J., że akceptuje mnie z olejem przed myciem czy workiem na głowie od czasu do czasu...Dla nich to są " niepotrzebne wymysły" ;]

    OdpowiedzUsuń
  27. na mnie też krzywo niektórzy patrzą. Dbam o włosy, a one ciągle są cienkie i rzadkie... No sorry, ale w jedną noc mi do ramion nie odrosną wszystkie na raz! Na to potrzeba czasu... Czasem to przygnębiające jak ktoś w tak bezmyślny sposób przypomina, że nie ma się tego, co by się chciało

    OdpowiedzUsuń
  28. Lepiej wzorować się na kimś, kto ma podobne włosy do naszych :)
    Mi też bardzo podoba się chęć pomocy przez dziewczyny! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zgadzam się w 100%, ja niestety często tak mam, że odmawiam komuś wyjścia gdzieś bo akurat nałożyłam na włosy olej czy maskę :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam kilka koleżanek, które zapytały mnie jak zacząć dbać o wlosy na start. Doradziłam olejowanie. Jedna stwierdziła, że jej się nie chce, druga, że może tylko na noc olejowac i nie zrobi tego, bo pobrudzi pościel :D trzecia stwierdziła, że zapomni robić to systematycznie. To jest dopiero niewiedza i zawracanie bez potrzeby głowy... Dodałam do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  31. świetny post. Masz rację co do tego słowa, jest jakieś takie przesadzone. Nie mam przecież żadnej manii... Mam tylko zniszczone włosy, o które kiedyś dbałam bardziej przypadkowo, a od pół roku mniej przypadkowo. Chociaż jestem jeszcze w fazie testów i bardziej sprawdzam i testuje poszczególne rzeczy, niż dokładnie wiem, czego moje włosy potrzebują. A w całej tej pielęgnacji kilka małych zmian, a już widzę duże efekty:)

    OdpowiedzUsuń

Popularne w tym miesiącu: