Kilka tygodni temu pisałam Wam
o szamponieKeratin Style, którego używałam od końca sierpnia, czyli od czasu,
kiedy zdecydowałam się na keratynowe wygładzanie włosów. Dziś chciałabym zwrócić Waszą uwagę na odżywkę z tej
samej serii – bliźniaczo podobną do szamponu zarówno pod kątem opakowania, jak
i wielu parametrów.
Oceny cząstkowe: dobry, neutralny, słaby.
Opakowanie
Plastikowa butelka mieści 275 g
odżywki. Wygodna pompka nie zapycha się, można ją odkręcić i dzięki temu łatwo
wydobyć nawet resztkę kosmetyku. Szkoda, że nie jest przeźroczysta, ale
przynajmniej ma etykietę z dobrze widocznym składem, która nie odkleja i nie
zamazuje się pod wpływem wody. Opakowanie jest wytrzymałe, a gdy odżywka się
kończy, można postawić je do góry nogami.
Zapach
Wcześniej pisałam o całej
historii związanej z zapachem serii Keratin Style (w recenzji szamponu) i podtrzymuję swoje
wcześniejsze zdanie: można się do niego przyzwyczaić, ale z pewnością nie jest
to najprzyjemniejsza woń, której będzie mi w przyszłości brakować. Wprawdzie
zapach kosmetyku ma dla mnie znaczenie drugorzędne (w porównaniu do jego ceny i
składu), ale po wykończeniu tej odżywki chętnie zaczęłam stosować inne, ładniej
pachnące!
Behentrimonium
Chloride to syntetyczny detergent, który z jednej strony jest
antystatykiem, substancją działającą deznyfekująco oraz wygładzająco, z drugiej
zaś wykazuje działanie podrażniające skórę i błony śluzowe, a dodatkowo może
powodować łupież i wypadanie włosów. Reszta substancji zawartych w odżywce jest
nieco bardziej jednoznaczna pod kątem bezpieczeństwa i poza jednym konserwantem
jest godna pochwały: znajdziemy tu między innymi hydrolizowaną keratynę, glicerynę,
pantenol i emolienty. Niestety, próżno szukać tutaj olejków czy ekstraktów.
Działanie
Pisząc krótko: dobre, ale bez
szału. Moje włosy po tej odżywce łatwo się rozczesują, są bardziej śliskie i
wygładzone, nie elektryzują się. Nakładałam ją zazwyczaj na 3-5 minut na
odsączone z wody włosy. Nie mogę uznać jej za wyjątkową, ale byłam zadowolona z
jej działania – głównie dlatego, że stosowałam ją tygodniami po keratynowym wygładzaniu, po którym moje
włosy wyglądały zdrowo i ładnie nawet bez dodatkowego wspomagania.
Konsystencja i wydajność
Odżywka ma mleczny kolor i
średnio gęstą konsystencję. Nie spływa z włosów, dobrze się w nie wmasowuje. Korzystałam
z niej dość długo – około 3 miesięcy.
Cena i dostępność
Odżywkę kupimy jedynie w
salonach fryzjerskich, i to w tych nielicznych. Z jej zdobyciem nie jest łatwo,
ale – tak jak już wspominałam w recenzji szamponu z tej samej serii – jeśli zdecydujemy się na keratynowe wygładzanie przy użyciu
zestawu Chantal, oba kosmetyki dostaniemy za darmo w cenie zabiegu. W innym
przypadku za odżywkę przyjdzie nam zapłacić około 50 zł. Moim zdaniem to sporo,
chociaż oczywiście na rynku jest wiele jeszcze droższych kosmetyków.
Podsumowanie
Podobnie jak szampon, tak i
odżywka z serii Keratin Style jest kosmetykiem, w którym cena wydaje się być
nieadekwatna do zawartości. Produkt jest
dobry, ma sporo zalet, jednak za 50 zł możemy przecież znaleźć w drogeriach lepsze
i tańsze odżywki. Ja chętnie z niej korzystałam, ale nie sądzę, abym w przyszłości
poszukiwała jej w salonach fryzjerskich i znów po nią sięgnęła.
Systemy odbudowujące mostki
dwusiarczkowe we włosach, zapewniające tym samym odżywienie, wzmocnienie i
ochronę pasm przed szkodliwymi procesami takimi jak farbowanie czy
rozjaśnianie, od kilku miesięcy święcą triumfy na polskim rynku kosmetycznym. Pierwszym
tego typu produktem był Olaplex, następnie jak grzyby po deszczu zaczęły
wyrastać kolejne, m.in. Eslabondexx, Fibreplex czy JunctioX. Ten ostatni, pod
kątem popularności, znajduje się chyba w naszym kraju na drugim miejscu, wciąż
jednak stanowiąc nowość, o której nie każdy wie. Od Olaplex różni go bogatszy skład (aminokwasy, olejki i ekstrakty) i
niższa cena. Czy jest wart przetestowania? Tego próbowałam się dowiedzieć w
poniedziałek trzy tygodnie temu, kiedy to miałam okazję skorzystać z zabiegu
pielęgnacyjnego wykonanego właśnie przy użyciu systemu JunctioX.
Aby dowiedzieć się więcej o
samym systemie JunctioX, odsyłam do wpisu:
Na wstępie zaznaczę, że podczas
użycia systemu nie farbowałam włosów, skorzystałam jedynie z jego funkcji
pielęgnacyjnej (odbudowującej). Jego tajniki przedstawiła mi przemiła p. Dorota
Janiszewska z warszawskiego salonu Daily Beauty. Specjalnie podaję Wam namiary,
ponieważ przy tego rodzaju wpisach często pytacie mnie, gdzie wykonywałam dany
zabieg i którego fryzjera mogę polecić.
Pani Dorota rozpoczęła pracę od
rozczesania moich włosów i dokładnego nałożenia na każde pasmo mieszanki dwóch
etapów systemu: Creator, który tworzy nowe wiązania dwusiarczkowe, oraz
Unifier, o lekko kwaśnym pH, który wzmacnia wiązania keratynowe i zamyka łuski,
zatrzymując moc składników wewnątrz włosów. Następnie nałożyła mi na głowę
specjalny zatrzymujący ciepło czepek. Po piętnastu minutach włosy zostały umyte
szamponem, a następnie fryzjerka nałożyła na nie na 3 minuty ponownie drugą
część systemu – Unifier. Po jego zmyciu moje włosy zostały wysuszone i
wyciągnięte na szczotce, a dodatkowo też odrobinę podcięte. Cały zabieg trwał
około 1,5 godziny.
Przy wyjściu z salonu
otrzymałam także trzecią część systemu do stosowania w domu (Finalizer), którą
używa się podobnie jak odżywkę po myciu głowy nawet kilka razy w tygodniu. Ma
ona postać kremu w tubce i ziołowo-orzechowy zapach.
Finalizer - trzecia część systemu do stosowania w domu
Efekty
użycia systemuJunctioX
Pani Dorota na początku mojej
wizyty w salonie przyznała, że moje włosy wyglądają zdrowo i przez to efekt
zabiegu może nie być tak spektakularny jak na włosach zniszczonych i puszących
się. Podobnie jak z keratynowym prostowaniem – najlepsze rezultaty uzyskuje się
na włosach wymagających odbudowy.
Tuż po zabiegu zauważyłam
jednak, że pasma stały się jeszcze bardziej odżywione, wygładzone i błyszczące.
Myślę, że się wzmocniły i stały się zdrowsze, a włosy tworzyły ładną taflę.
W dniu użycia JunctioX
Trzy tygodnie po zabiegu (w tym
czasie regularnie stosowałam część systemu do używania w domu – Finalizer)
efekty są nieco słabsze, ale nadal widoczne. Co było dla mnie ważne, włosy stały się mniej oklapłe (tuż po wizycie w salonie zdawały się być przez to dużo bardziej rzadkie), a bardziej puszyste, wciąż jednak nie puszące się. Muszę jednak zaznaczyć, że w moim
przypadku nakładają się one na wykonane pod koniec sierpnia keratynowe wygładzanie i to, w jakim
stanie są obecnie moje włosy, to bez wątpienia w ogromnej mierze także efekt
tego drugiego zabiegu.
Moim zdaniem efekty systemu
przypadną do gustu tym osobom, które często farbują lub rozjaśniają włosy, a
także tym, których włosy wymagają odbudowy: są widocznie zniszczone i mają
skłonność do puszenia się.
Trzy tygodnie później
Ile
kosztuje JunctioX?
Zgodnie z tym, co usłyszałam w
salonie, dodanie JunctioX do farbowania u fryzjera zwiększa cenę usługi o około
30-50 zł, natomiast wykonanie samego zabiegu pielęgnacyjnego bez koloryzacji to
koszt wynoszący około 70-80 zł. Wszystko oczywiście zależy od stawek danego
salonu fryzjerskiego.
Co
myślicie o JunctioX? Chcielibyście wypróbować ten system?
Pod
koniec sierpnia w jednym z warszawskich salonów fryzjerskich skorzystałam z
nowego zabiegu: keratynowego wygładzania włosów przy pomocy produktów Prosalon Keratin Style marki Chantal. Po
blisko trzech miesiącach od wykonania usługi jestem wciąż zadowolona z efektów
– włosy są naprawdę gładkie, nie puszą się i nie wymagają suszenia, a dodajmy,
że zgodnie z założeniami skutki zabiegu miały być widoczne znacznie krócej, bo
tylko do 8 tygodni.
Zgodnie
z poradą fryzjerską od tego czasu regularnie używałam szamponu i odżywki, które
otrzymałam w dniu zabiegu – miały one na celu podtrzymać jego efekty. Dziś
chciałabym skupić się na tym pierwszym produkcie i dać Wam znać, czy warto po
niego sięgnąć.
Oceny
cząstkowe: dobry, neutralny, słaby.
Opakowanie
Plastikowe,
niestety nie przeźroczyste, ale wygodne w użyciu. Na szczycie butelki znajduje
się maleńki otwór, ale rzadka konsystencja szamponu sprawia, że łatwo jest go
wydobyć. W razie czego możemy też z łatwością odkręcić korek.
Na
opakowaniu znajduje się zielona etykieta z dobrze widocznym i nieścieralnym
opisem oraz składem INCI.
Zapach
Gdy
po raz pierwszy używałam szamponu w salonie, fryzjerka zapytała, czy nie
przeszkadza mi jego zapach. Odpowiedziałam, że nie – pomieszczenie było dość
duże i być może przez to jego woń szybko się rozchodziła i ulatniała. Niewiele
było czuć. Fryzjerka dodała tylko, że niektóre klientki skarżą się na zapach
tej serii i szybko zmieniłyśmy temat rozmowy. W domu, gdy zaczęłam używać
szamponu samodzielnie, jego woń faktycznie wydała mi się dziwna i na początku
bardzo mi przeszkadzała. Trudno nawet opisać ten zapach – nie był ani kwiatowy,
ani ziołowy, ani tym bardziej owocowy. Taki chemiczny, trudny do zdefiniowania.
Z czasem jednak przyzwyczaiłam się do niego i nie stanowił dla mnie problemu.
Czyli w skrócie:
detergenty, kilka pozytywnych dodatków, dwa konserwanty i dwa składniki
zapachowe. Zawartość dość typowa.Wiadomo, że będzie mył i trochę pielęgnował włosy. Jak dla mnie szampon nie musi robić nic więcej.
Działanie
Pieni
się nieźle, ale nie szaleńczo. Dobrze myje, nie podrażnia, a włosy są po nim
naprawdę mocno wyszorowane – można powiedzieć, że aż „skrzypią” zanim nałoży
się na nie odżywkę. Na pewno pomaga w zwalczeniu elektryzowania włosów, lekko
wygładza i – dzięki kwasowi cytrynowemu – domyka łuski. Nie jestem pewna, czy
to kwestia zabiegu, czy szamponu (myślę, że głównie to pierwsze), ale moje
włosy są teraz tak bardzo wygładzone, że często aż nazbyt oklapłe. Wolę jednak
u siebie ten efekt niż puszące się, sianowate końcówki.
Konsystencja
i wydajność
Szampon
jest dość rzadki, przypomina w konsystencji popularny i tani Babydream. Nie mogę jednak powiedzieć,
żeby nie był wydajny – służył mi 2,5 miesiąca przy myciu nim głowy co drugi
bądź trzeci dzień. Muszę przyznać, że używałam go na tyle długo i regularnie,
że zaczął mi się nudzić i chciałam, aby się wreszcie skończył, a on wciąż był w
butelce :)
Cena i dostępność
Z
kupieniem tego szamponu raczej nie będzie łatwo – produkty Keratin Style są
dostępne wyłącznie w wybranych salonach fryzjerskich. Jeśli wykonamy w takim
salonie zabieg keratynowego wygładzania przy użyciu produktów Prosalon, szampon
i odżywkę dostaniemy gratis. Regularna cena szamponu to natomiast około 50 zł.
Podsumowanie
Czasem
korzystamy z takich kosmetyków, których używamy, bo już je mamy, ale wiemy, że
w przyszłości raczej nie będziemy za nimi tęsknić. Takim produktem jest dla
mnie ten szampon – całkiem dobry, ale jednak łatwy do zastąpienia przez jakiś
tańszy odpowiednik. Kłamstwem byłoby jednak napisać, że szampon Prosalon
Keratin Style nie spełnia moich wymagań – odpowiednio radzi sobie ze wszystkimi
zadaniami, które powinien spełniać. W mojej recenzji ani więc go nie polecam,
ani nie odradzam – pozostawiam tę furtkę otwartą.
W zeszłą sobotę mogłam
przetestować na swoich włosach nowy zabieg wygładzający – Prosalon Keratin
Style, którego producentem jest polska firma Chantal. System istnieje na rynku od niedawna –
byłam bardzo ciekawa, czy efekty jego zastosowania chociaż trochę przypominają keratynowe
prostowanie.
Specjalnie
odczekałam z tym wpisem ponad tydzień, aby móc dokładnie przyjrzeć się efektom
zabiegu. Szczególnie interesowało mnie, jak włosy będą wyglądać po kilku
myciach, jak będą reagować na wilgoć w powietrzu, czy będą miały tendencję do
odkształcania się i puszenia. Chciałam też sprawdzić, czy się bardziej wyprostują
i – zgodnie z nazwą zabiegu – wygładzą oraz czy nie będą już wymagały suszenia
suszarką, która do tej pory pomagała mi je ujarzmić.
Wpis
jest bardzo długi, ponieważ starałam się zawrzeć w nim wszystkie ważne
informacje i moje spostrzeżenia, które – mam nadzieję – przydadzą się tym,
którzy sami rozważają skorzystanie z takiego zabiegu.
Na
wstępie chciałabym tylko zaznaczyć, że w tekście odwołuję się często do
keratynowego prostowania preparatem CocoChoco, ponieważ właśnie z jego użyciem
miałam robiony zabieg ponad rok temu. Wszystko opisałam w tym wpisie:
Czy różni się keratynowe
wygładzanie Prosalon Keratin Style od keratynowego prostowania?
Według
mnie są dwie znaczące różnice: Prosalon
Keratin Style nie zawiera drażniącego formaldehydu i składa się z
naturalnych pochodzących z Brazylii składników (ale jest to zabieg opracowany
przez polskich chemików), z drugiej strony jednak – w porównaniu do
keratynowego prostowania – jest dość krótkotrwały (producent daje gwarancję na to, że efekty zabiegu będą widoczne przez 2
miesiące, podczas gdy przy Encanto czy CocoChoco czas ten wydłuża się nawet do
pół roku – oczywiście przy odpowiedniej pielęgnacji włosów).
Poza
tym przy Keratin Style używa się prostownicy o słabszej mocy (nie jest
konieczne tak silne podgrzewanie włosów jak przy keratynowym prostowaniu), a podczas
tego zabiegu należy umyć głowę dwukrotnie – najpierw za pomocą specjalnego
oczyszczającego szamponu, a później kilkanaście minut po wprasowaniu keratyny
we włosy (cały zabieg krok po kroku opisałam poniżej). W przypadku Encanto
głowa jest wprawdzie też myta dwa razy, ale już przy CocoChoco, z którym miałam
styczność rok temu – tylko raz.
Zgodnie
z nazwą Prosalon Keratin Style wygładza łuski włosów, a zabieg z użyciem
Encanto czy CocoChoco ma włosy wyprostować. To jednak jedynie teoria, ponieważ
zarówno keratynowe prostowanie, jak i wygładzenie dają w zasadzie podobne
efekty. Inne będzie zapewne jednak tempo wypłukiwania się keratyny z włosów,
ale o tym przekonam się dopiero za kilka tygodni. Oba zabiegi wykonuje się po to, by odżywić i zregenerować włosy
zniszczone, farbowane, rozjaśniane, czyli takie, które mają ubytki spowodowane
działaniami mechanicznymi lub chemicznymi. Wyprostowanie włosów nie jest tu
celem, lecz skutkiem ubocznym i nie u każdego może dać efekt gładkiej tafli. W
większości przypadków włosy po keratynie są jednak bardziej wygładzone, mniej
się puszą i odkształcają.
Na czym polegakeratynowe
wygładzanie Prosalon Keratin Style?
Zabieg trwa od 3 do 5
godzin – czas zależy przede wszystkim od długości i gęstości naszych włosów. Moje są pod tym względem zupełnie
przeciętne (obecnie sięgają do łopatek i mają około 7 cm objętości) i w moim przypadku
zabieg zajął równo 3 godziny.
Prosalon Keratin Style składa się z kilku
etapów i jest wykonywany przy użyciu pięciu produktów: dwóch szamponów,
wygładzającego kremu keratynowego, odżywki oraz serum.
5 produktów używanych do zabiegu oraz szampon i odżywka do pielęgnacji włosów po zabiegu
Na
początku fryzjer myje nasze włosy dwukrotnie szamponem oczyszczającym znajdującym się w zestawie. Ma on za
zadanie usunąć z włosów wszelkie pozostałości po produktach stylizacyjnych oraz
otworzyć łuski, by keratyna mogła w nie wniknąć. Na tym etapie poleca się
podciąć włosy chociaż o 1-2 milimetry, by keratyna lepiej w nie wniknęła.
Następnie
fryzjer suszy włosy i dzieli je na sekcje. Na każdą sekcję nakłada keratynowy krem wygładzający z
zachowaniem dwóch centymetrów odstępu od skóry głowy. Z tak zaaplikowanym
kremem siedzimy około 20 minut – w moim przypadku było to pół godziny, ale
fryzjerka powiedziała, że nie jest to błędem, a wręcz dzięki temu produkt
lepiej zadziała. Już na tym etapie czułam sporą różnicę – podczas keratynowego
prostowania CocoChoco zarówno ja, jak i fryzjerka musiałyśmy mieć założone
maseczki ochronne na nos i usta, ponieważ zapach preparatu (formaldehyd!) był
naprawdę mocny i drażniący. Przy Keratin Style praktycznie nic nie było czuć, a
nakładane na włosy produkty pachniały jak typowe kosmetyki fryzjerskie.
Po
tym czasie specjalista przeczesuje włosy grzebieniem i suszy je suszarką aż
będą całkowicie suche. W tym czasie włosy są bardzo nieprzyjemne w dotyku –
sztywne i twarde (miałam wrażenie, że mogą się połamać przy próbie zgięcia). Wówczas
fryzjer prostuje dokładnie każde pasmo kilkukrotnie prostownicą – w przypadku
włosów delikatnych i zniszczonych nagrzewa ją do 185◦C, normalnych – 200◦C, a
grubych i etnicznych – 215◦C. Jest to drobna różnica w porównaniu do
keratynowego prostowania Encanto czy CocoChoco, przy których prostownica musi
nagrzewać się do 230◦C.
Po
prostowaniu musimy odczekać około 15 minut, by włosy powróciły do swojej
normalnej temperatury. Wciąż są bardzo suche i sztywne. Następnie fryzjer myje
je dwukrotnie szamponem utrwalającym,
osusza i na 5 minut nakłada keratynową
odżywkę wygładzającą. Po tym czasie odżywka jest spłukiwana, a włosy
ponownie osuszane. Na koniec fryzjer nakłada na nie keratynowe serum wygładzające i suszy suszarką, modelując je na
okrągłej szczotce.
Całość zabiegu została pokazana na poniższym filmie.
Jak dbać o włosy po
zabiegu?
Po zabiegu Prosalon Keratin
Style dostajemy odżywkę i szampon do stosowania w domu, a także ulotkę z
najważniejszymi zasadami, których należy przestrzegać po keratynowym wygładzaniu. To dobry pomysł – dzięki temu mamy
pewność, jak dbać o włosy i o niczym nie zapomnimy.
Zasady
są więc identyczne jak po keratynowym prostowaniu. W tym przypadku także przez 2 tygodnie po zabiegu ani przed
nim nie wolno farbować włosów, rozjaśniać ich ani wykonywać trwałej.
Jak
wytrzymać pierwsze 72 godziny po zabiegu? Dla mnie było to bardzo trudne,
ponieważ – znowu! – trafiłam na ogromne upały i przez całe trzy dni temperatura
w dzień nie spadała poniżej 30◦C. Wytrzymanie tego czasu bez wiązania i mycia
włosów było nie lada wyzwaniem! W chwilach kryzysu, gdy byłam w domu i wiedziałam,
że włosy są całkowicie suche, wiązałam je lekko nad karkiem miękką frotką. Na
szczęście nic się nie odgniotło. Dopiero trzeciego dnia po nocy zauważyłam
lekkie odkształcenie włosów przy końcówkach – było bardzo niewielkie, ale na
wszelki wypadek wyprostowałam to miejsce zgodnie z zaleceniami przy użyciu
prostownicy.
Po
keratynowym wygładzaniu ProsalonKeratin
Style producent zaznacza, że należy unikać w kosmetykach chlorku sodu i SLS-u,
a więc także innych silnych detergentów.
Nigdzie nie znalazłam informacji o unikaniu wysuszających alkoholi oraz niezmywalnych silikonów, których stosowanie po Encanto czy CocoChoco jest zabronione. Mimo
tego na pewno i teraz będę ich unikać.
Odżywka i szampon do pielęgnacji włosów po zabiegu
Skład szamponu nie wzbudził moich zastrzeżeń, ale w odżywce znajduje się bis-diisopropylamino-pg-propyl dimethicone/bis-isobutyl peg-14 copolymer, czyli kopolimer silikonowy - widocznie nie wpływa na wypłukiwanie się keratyny
Moje wrażenia po
keratynowym wygładzaniu
Do
pierwszego mycia po zabiegu włosy były bardzo lejące, lśniące, a jednocześnie oklapłe
i mocno straciły na objętości. Wydawało się, że jest ich znacznie mniej, ale za to były niemalże proste jak druty.
Dzień po zabiegu wyglądały tak:
Gdy za pierwszym razem umyłam głowę polecanym
szamponem, podczas wysychania wydawały się sztywne i nieprzyjemne w dotyku mimo
użycia odżywki. Zazwyczaj nie czeszę włosów po myciu – gdy schną, same lekko
się prostują, a podsuszenie suszarką pozwala im całkowicie się rozplątać. Tym
razem jednak miałam wrażenie, że wciąż są lekko skołtunione, rozczesałam je
więc delikatnie szczotką z włosia dzika.
Nie suszyłam – chciałam zobaczyć efekt „na surowo”, bez wspomagania. Po
keratynowym prostowaniu nie używałam suszarki przez 3-4 miesiące – nie
musiałam, ponieważ włosy schły same i zawsze były idealnie proste. Miałam
nadzieję, że po keratynowym wygładzaniu będzie podobnie.
Początkowo
myślałam, że efekt będzie niezadowalający – zanim włosy wyschły, wydawały się
spuszone na końcach i brakowało im blasku. Z czasem jednak zaczęły wyglądać
coraz ładniej. Ostatecznie jestem
zadowolona z efektu, chociaż na moich włosach jest on znacznie słabszy niż po
CocoChoco – zabieg wygładził je, ale nie wyprostował tak mocno, jak keratynowe
prostowanie (proste jak druty włosy robią się natomiast po podsuszeniu suszarką, po keratynowym prostowaniu były takie nawet bez suszenia). Tym samym włosy wyglądają bardziej naturalnie i myślę, że
każdy, kto mnie widzi, pomyśli, że wygląd moich włosów nie jest efektem
zabiegu, lecz ich naturalnym stanem.
Co
więcej, włosy nie puszą się i nie wymagają suszenia, co bardzo mnie cieszy. Nie
zauważyłam też, aby reagowały na wilgoć w powietrzu – sprawdziłam to nawet w
deszczowy dzień, chodząc po dworze z rozpuszczonymi włosami. Niestety, mają
tendencję do lekkiego odgniatania się od gumki – gdy związuję je na noc po
umyciu, mimo że są już suche, rano budzę się z lekkimi falami. Na szczęście w
ciągu dnia włosy lekko się prostują, chociaż nie są idealnie proste.
Zastanawiam
się, czy brak spektakularnych efektów nie zależy od tego, że moje włosy są
obecnie w znacznie lepszym stanie niż ponad rok temu – może więc były za mało
zniszczone, aby efekty zabiegu okazały się tak bardzo zauważalne jak rok temu po
keratynowym prostowaniu?
Moje włosy w połowie sierpnia (jeszcze przed zabiegiem), w dniu wykonania Prosalon Keratin Style, po pierwszym myciu i po tygodniu
Ile to kosztuje?
Keratynowe wygładzanie
Prosalon Keratin Style kosztuje – w zależności od długości i gęstości włosów –
500-600 zł. Dużo?
Znacznie więcej niż keratynowe prostowanie? Też tak początkowo myślałam, ale…
Za
keratynowe prostowanie CocoChoco ponad rok temu zapłaciłam około 400 zł. Przy
moich średnio gęstych włosach sięgających do łopatek cena za Prosalon Keratin
Style wyniosłaby około 500 zł. W tej kwocie mieści się jednak coś jeszcze –
polecane do używaniu po keratynowym wygładzaniu odżywka i szampon o
równowartości około 100 zł, które dostajemy od fryzjera po zabiegu. Cena za sam
zabieg byłaby więc taka sama jak przy CocoChoco.
Pytanie
oczywiście, czy klientowi opłaca się używać tak drogich kosmetyków po zabiegu,
skoro może kupić o wiele tańsze w drogerii. Myślę, że jest to opłacalne i
wygodne, jeśli nie mamy pojęcia o substancjach kosmetycznych, nie orientujemy
się, których z nich nie wolno używać po zabiegu i chcemy mieć „święty spokój”
zamiast spędzać długie godziny przy sklepowych półkach w poszukiwaniu
odpowiednich preparatów. Z drugiej jednak strony dobry fryzjer powinien takiemu
klientowi wypisać na kartce chociaż 2-3 polecane po zabiegu kosmetyki, aby nie
miał on problemów z ich kupieniem.
Pozostaje
też kwestia trwałości zabiegu – producenci Prosalon Keratin Style dają
zdecydowanie krótszą gwarancję (8 tygodni, czyli dwa miesiące), podczas gdy po
Encanto czy CocoChoco efekty mogą się utrzymać 3-6 miesięcy. Wszystko zależy
oczywiście od tego, jakie mamy włosy i czy prawidłowo o nie dbamy. Na pewno
będę wnikliwie obserwować efekty Prosalon Keratin Style i sprawdzę, jak długo
się u mnie utrzymają.
Możemy
z tego wywnioskować, że Prosalon Keratin Style jest zabiegiem mniej atrakcyjnym
(cenowo czy pod kątem trwałości), ale nie zapominajmy o jednym – o
bezpieczeństwie. Jeśli poszukujemy preparatu, który nie wpłynie na nasze
zdrowie (na temat CocoChoco czy Encanto krążą różne opinie), to może warto
sięgnąć po ten bez formaldehydu?
Warto też wiedzieć, że zabieg
keratynowego wygładzania bez formaldehydu ma też w swojej ofercie marka Artègo.
Keratynowe prostowanie a
keratynowe wygładzanie – co wybrać?
Trudno
się w tym połapać, ponieważ obie nazwy są często stosowane zamiennie, także na
profesjonalnych stronach. Ekspertka z Prosalon tłumaczyła mi, że zgodnie z
nazwą keratynowe wygładzanie wygładza
łuskę włosa, podczas gdy keratynowe prostowanie prostuje włosy – nie jestem
jednak przekonana do takiego rozróżniania, ponieważ przy tym drugim zabiegu
wyprostowanie włosów jest jedynie „efektem ubocznym”, który występuje u każdego
z nieco inną siłą w zależności od rodzaju włosów, a głównym celem zabiegu jest
– podobnie jak w keratynowym wygładzaniu – odżywienie i zregenerowanie pasm.
Mogę
natomiast porównać oba zabiegi, bazując się na własnych doświadczeniach i
obserwacjach. U mnie efekty były podobne, ale nie identyczne. Być może inny
będzie też proces wypłukiwania się keratyny z włosów (przy Keratin Style –
zgodnie z opisem producenta – stanie się to pewnie szybciej), ale myślę, że nie
ma tu znaczenia rodzaj zabiegu, lecz raczej użyte do niego preparaty – jedne są
mocniejsze, inne wykazują nieco słabsze działanie. Co więc wybrać?
Keratynowe prostowanie, np.
CocoChoco, będzie lepszym wyborem, jeśli:
marzymy
o silniejszym wygładzeniu i wyprostowaniu włosów (zabieg nie daje nam na to
gwarancji, ale jest większa szansa, że osiągniemy ten efekt właśnie poprzez
keratynowe prostowanie),
chcemy,
aby włosy mniej się odkształcały i plątały,
nie
obawiamy się przyklapnięcia włosów przez pierwsze tygodnie po zabiegu.
Keratynowe wygładzanie, np.
Prosalon Keratin Style,będzie lepszym wyborem, jeśli:
zależy
nam głównie na bezpiecznym produkcie bez formaldehydu,
chcemy
uzyskać bardziej naturalny efekt bez przyklapnięcia włosów,
chcemy
wygładzić włosy, ale niekoniecznie mocno je prostować,
nie
znamy się za bardzo na składnikach kosmetyków (po zabiegu dostaniemy odpowiedni
szampon i odżywkę).
Punkty
wspólne zabiegów to: zregenerowanie i odżywienie włosów, nadanie im większego
blasku, wygładzenie, zapobieżenie puszeniu, sprawienie, że są mniej podatne na
odkształcenia, wilgotność powietrza, mniej się niszczą i rozdwajają, a także
wyglądają zdrowiej.
Uwaga! Są to tylko
obserwacje, które poczyniłam na własnych włosach – nie mogę dać gwarancji, że
na innych efekty zabiegów będą identyczne. Wszystko zależy od rodzaju włosów i stosowanej pielęgnacji.
Gdzie wykonać zabieg?
Często
pytacie mnie, w jakim salonie fryzjerskim wykonywałam zabieg i które jeszcze
mają go w swojej ofercie. Jeśli chodzi o keratynowe prostowanie, to wykonamy go
obecnie w większości salonów. Ceny zależą głównie od użytego preparatu oraz
długości i gęstości włosów. Ja swój
zabieg w 2014 roku wykonałam w warszawskim Studio Fryzur Hollywood przy ulicy
Domaniewskiej 22 u pani Anety. Byłam bardzo zadowolona z efektów.
Keratynowe
wygładzanie także jest obecnie w ofercie wielu salonów. Jeśli rozważacie to, które ja wykonałam – Prosalon Keratin Style – to
polecam wypróbować je w autoryzowanym salonie firmowym jego producenta, czyli
marki Chantal – Akademii Perfect You na Al. Stanów Zjednoczonych 32 w Warszawie.
Miejsce jest sprawdzone i godne polecenia, a – czego dowiedziałam się podczas
wizyty – jeśli efekty zabiegu nie będą satysfakcjonujące (bardzo rzadko, ale
czasem się to zdarza – wszystko zależy od włosów), możemy ubiegać się o zwroty
kosztów.
W
obu salonach panuje przyjazna atmosfera, a obie panie chętnie odpowiadały na
wszystkie moje pytania.
Co myślicie o keratynowym
wygładzaniu? Który z tych dwóch zabiegów bardziej Was przekonuje?