niedziela, 20 stycznia 2019

Dlaczego warto opracować własny plan pielęgnacji włosów? 5 ważnych powodów


Idziesz umyć głowę i… po co sięgasz? Wiesz od razu, co zastosujesz, czy dopiero w łazience dumasz nad tym, którego szamponu użyć, jaką odżywkę do niego dobrać i kiedy ostatnio kładłaś na włosy maskę? Próbujesz sobie przypomnieć, jak dawno temu olejowałaś włosy? A może nie jesteś pewna, czy dziś jest ten dzień, w którym powinnaś sięgnąć po peeling do skóry głowy?

Plan pielęgnacji włosów jest właśnie po to, abyśmy nie musiały się zastanawiać nad takimi drobiazgami, a jednocześnie po to, by pielęgnacja była zrównoważona i niechaotyczna. By wyciągnąć z kosmetyków to, co najlepsze. I… przestać tracić czas.

Dlaczego więc warto przygotować własny plan pielęgnacji włosów? Oto moje spostrzeżenia:

Pomaga zaoszczędzić czas i pieniądze

Plan pielęgnacyjny zakłada, że kupujemy minimalną ilość kosmetyków i stosujemy je regularnie obserwując, jak działają. Jeśli dobierzemy je odpowiednio do swoich włosów, ich porowatości, a także potrzeb, będą nam świetnie służyły i nie będziemy musiały biegać po sklepach i szukać kolejnych produktów. Czas zyskujemy też podczas mycia – odpada zastanawianie się „czego dziś użyję?” i „czy mogę użyć tej maski po tym szamponie skoro dwa dni temu zastosowałam tę odżywkę?”. Takie rzeczy sprawdzamy i rozpisujemy wcześniej – raz a porządnie. Potem wystarczy już tylko zajrzeć do planu.

Jest najlepszą opcją pielęgnacyjną dla włosów

To sposób na uniknięcie chaosu, uporządkowany i wyważony schemat postępowania, zapewniający włosom wszystkie niezbędne składniki odżywcze. Dzięki niemu unikniemy błędów (albo znacząco je zminimalizujemy). O co chodzi? Jeśli nie zapisujemy sobie, co stosowałyśmy przy poprzednim myciu, łatwo o pomyłki i na przykład zbyt częste sięganie po kosmetyki proteinowe, które mogą spowodować przeproteinowanie. Dzięki planowi będziemy też regularniej robić to, co często odsuwamy od siebie z lenistwa czy (często pozornego) braku czasu, np. olejować włosy.

Pozwala ocenić efekty pielęgnacji

Gdy używamy wielu kosmetyków naraz, z czasem nie wiemy i nie pamiętamy już, co się u nas sprawdziło, a co nie. Minimalistyczny plan pomaga zaobserwować, jak poszczególnie produkty działają na włosy. W razie problemów można go na bieżąco zmieniać i poprawiać – jeden kosmetyk zastąpić innym albo zwiększyć/zmniejszyć częstotliwość jego używania.

Pomaga oszczędzić… miejsce w szafce

Znacie tę sytuację, w której co rusz kupujecie nowe kosmetyki, a szafka w łazience zaczyna pękać w szwach? Przygotowanie planu oznacza trzymanie się go – wykorzystujemy to, co już mamy lub kupujemy produkty na najbliższe tygodnie i faktycznie po nie sięgamy. Nie ma używania co mycia innej odżywki z piętnastu, które stoją na półce, czy zastanawiania się, który z dziesięciu szamponów będzie tego dnia odpowiedni.

Zwiększa motywację do dbania o włosy

Jak coś mamy dokładnie rozpisane i obiecamy sobie, że skoro już poświęciłyśmy tyle czasu i energii na wybranie odpowiednich produktów i przygotowanie planu, to będziemy go stosować, znacznie łatwiej jest przestrzegać wyznaczonych reguł. I używać tego, co dla nas dobre – regularnie!

Przekonałam Was?
Trzymacie się jakiegoś planu pielęgnacji?
Czy bliższe jest wam raczej pójście na żywioł? ;)

Zobacz też:

czwartek, 17 stycznia 2019

Recenzja: Montibello, maska do włosów Total Repair


Zauważyłam, że maska ta ma bardzo dobre opinie w internecie i mimo wysokiej ceny jest często polecana. Byłam ciekawa, czy faktycznie warto po nią sięgnąć – tym bardziej, że nie znajdziemy jej w żadnej popularnej drogerii.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Typowe dla masek: odkręcany słoik o pojemności 200 ml. Wygodny, z krótkim opisem i dobrze widocznym składem.

Zapach

Według producenta „Ma elegancki i delikatny zapach kwiatowy, bardzo kosmetyczny, o bazie drewniano-piżmowej i lekko kwiatowej”. Według mnie zapach ten jest dziwny: ani nie słodki, ani nie ziołowy, ani nie kwiatowy… Miałam wrażenie, że pachnie bardziej plastikowym opakowaniem niż faktycznym kosmetykiem. Drewnem? Może odrobinę. Mimo wszystko jednak nie przeszkadza.

Skład

Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Lanolin Alcohol (emolient), Behetrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Cetrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Sodium PCA (humektant), Quaternium-80 (antystatyk, odżywia), Propylene Glycol (humektant), PPG-3 Benzyl Ether Myristate (emolient), Alanine (antystatyk, ułatwia rozczesywanie), Alaria Esculenta Extract (wyciąg z brązowych alg), Aspartic Acid (kwaśny aminokwas, chroni skórę), Butylene Glycol (humektant), Butylphenyl Methylpropional (składnik zapachowy), Carbocysteine (nawilża, zmiękcza), Dextrin (reguluje lepkość kosmetyku), Disodium EDTA (kompleksuje jony metali), DMDM Hydantoin (konserwant), Fructose (fruktoza), Glucose (glukoza), Glutamic Acid (antystatyk, odżywia), Hexyl Nicotinate (antystatyk), Hexylene Glycol (emulgator), Hydrolized Wheat Protein (hydrolizowane proteiny pszenicy), Iodopropynyl Butylcarbamate (konserwant), Isopropyl Alcohol (wysuszający alkohol), Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolized Wheat Protein (antystatyk, pogrubia, odżywia), Methicone (polimer, działa jak bariera ochronna), Parfum (zapach), Polyquaternium-10 (antystatyk, ułatwia rozczesywanie), Polyquaternium-22 (antystatyk), PPG-1 Trideceth-6 (emulgator), Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate (emolient), Sucrose (sacharoza), Urea (mocznik), VP/DMAPA Acrylates Copolymer (kondycjoner).

Dużo antystatyków jak na jeden produkt (aż dziesięć) – po tej masce włosy nie mają prawa się elektryzować. Zwróciłam też uwagę na składnik zapachowy znajdujący się zadziwiająco wysoko w składzie.

Poza tym maska ma zarówno emolienty, jak i proteiny i nawilżacze, czyli najważniejsze trio zostało zachowane. Do tego jeden ekstrakt, kilka ważnych drobiazgów takich jak mocznik i polimer, a także aminokwas. Brak tu silikonów i olejów.


Działanie

Maska odżywiała i wygładzała moje włosy, zapobiegała puszeniu i całkiem dobrze emulgowała oleje. Stosowałam ją przez kilka tygodni raz na kilka dni, nakładając ją na 10 minut po myciu głowy.

Konsystencja i wydajność

Nigdy w życiu nie widziałam maski do włosów o tak gęstej konsystencji! Kosmetyk jest jak zaprawa murarska, a do tego ciągnie się jak guma do żucia. Ma to swoje wady i zalety: z jednej strony sprawia, że kosmetyk nie spływa z włosów, a wręcz można je ułożyć dzięki nim na czubku głowy bez użycia gumki i niemalże przykleić tak, że prawie się nie zsuwają (serio!). Z drugiej zaś taka gęstość sprawia, że produkt trudniej jest na włosach rozprowadzić, przez co wydajność maski jest nieduża.


Cena i dostępność

Cena za maskę jest dość wysoka i waha się od 50 do nawet 70 zł za 200 ml. Produkty Montibello są dostępne w salonach fryzjerskich, sklepach fryzjerskich i przez internet.

Podsumowanie

Maska z nieco nietypowym składem, ale koniec końców całkiem dobra w działaniu. Może się sprawdzić na włosach, które łatwo obciążyć (nie zawiera olejów i silikonów), a także na zniszczonych (proteiny, aminokwas), ale trochę mniej do typowego odżywiania. Myślę, że dobrze jest stosować ją zamiennie z kosmetykiem bardziej odżywczym, o zawartości olejów i ekstraktów – taki duet może być dla włosów dobrym połączeniem.


Miałyście okazję używać jakiś kosmetyków Montibello?
Co myślicie o tej masce?

Zobacz też:


  • Jak zdiagnozować, czego potrzebują włosy?
  • Najlepsze metody na przyspieszenie porostu włosów – moje roczne obserwacje i ranking 
  • Jak wyczyścić Tangle Teezer?

    • niedziela, 13 stycznia 2019

      Szampon/odżywka/maska KOKOSOWA a szampon/odżywka/maska Z OLEJEM KOKOSOWYM – czym się różnią?


      W tytule tego wpisu wykorzystałam olej kokosowy, ponieważ jest jednym z popularniejszych, jednak równie dobrze mogłam napisać: arganowy, macadamia, z pestek malin czy lniany. Nie o konkretny olej tu bowiem chodzi, ale o olej w ogóle.

      W tym wpisie chciałabym zwrócić waszą uwagę na drobną różnicę w nazewnictwie stosowaną przez producentów kosmetyków – nie tylko tych do włosów, ale też twarzy czy ciała. Różnicę tak niewielką, że przypuszczam, iż dla większości konsumentów jest ona zupełnie niezauważalna. Mimo to jednak znacząco wpływa na to, jakiego produktu używamy. Jaka jest więc różnica pomiędzy kosmetykiem arganowym, kokosowym czy lnianym a kosmetykiem z olejem arganowym, kokosowym czy lnianym?

      „Olejowy” a „z olejem”

      Jak nie wiadomo, o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze – to popularne powiedzenie sprawdza się i w tym przypadku. Wszystko sprowadza się do składu kosmetyku, a więc częściowo też tego, ile producent musi zapłacić za jego wytworzenie. W składzie znajdują się bowiem składniki tańsze i droższe.

      Przykładowo olej arganowy jest składnikiem dość drogim. Jeśli występuje na początku składu, oznacza to, że w szamponie, odżywce czy masce jest go sporo. Jednocześnie taki skład będzie też oznaczał stosunkową wyższą cenę produktu, który najprawdopodobniej będzie miał w nazwie „arganowy”.

      Zupełnie inaczej jest, gdy producent doda do kosmetyku tylko odrobinę oleju, a tym samym znajdzie się on przy końcu składu, zwykle hen, hen za zapachem. Wówczas na opakowaniu znajdziemy prędzej napis „z olejem arganowym”. Nie trzeba dodawać, że w takim przypadku będzie go tak mało, że nie ma co liczyć na jego właściwości regenerujące…

      Podobne chwyty widziałam przy kosmetykach z innymi rodzajami olejów. To nie reguła, ale zwykle tak to właśnie wygląda. Niby drobiazg, ale pokazuje, że grunt to mieć rozeznanie w czytaniu składów – dzięki temu nikt nas nie nabierze na podobne gierki :)


      Zwróciłyście kiedyś uwagę na ten drobny szczegół?
      Co myślicie o takim nazewnictwie?
      A może znacie inne podobne chwyty firm kosmetycznych?

      Zobacz też:

      Popularne w tym miesiącu: