Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biovax. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biovax. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 października 2018

Recenzja: Biovax, Limited Collection, Regenerująca maska – włosy pozbawione blasku


W szeregach marki Biovax jest obecnie tyle produktów, że powoli można stracić rachubę. Dziś chciałabym wam pokazać jedną z niedawnych nowości: maskę z serii Limited Collection z aktywnym węglem i jagodami acai. Jak wypada na tle innych kosmetyków Biovax, z których większość do tej pory przypadła mi do gustu?

Oceny cząstkowe: dobry, neutralny, słaby.

Opakowanie

Typowe dla masek Biovax, czyli zamykany szczelnie plastikowy słoik opakowany w tekturkę. Na opakowaniu wiele informacji na temat produktu. Do maski dołączony jest też foliowy czepek – świetny sposób na wzmocnienie działania kosmetyku, szczególnie po lekkim podgrzaniu suszarką.

Zapach

Miły dla nosa, chociaż bardzo słodki – wręcz landrynkowo-kwiatowy.


Skład

Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Glycerin (gliceryna), Ceteareth-20 (substancja myjąca), Behenamidopropyl Dimethylamine (emulgator, ułatwia rozczesywanie), Cetyl Esters (natłuszcza, wygładza), Hydroxypropyl Starch Phosphate (składnik konsystencjotwórczy), Euterpe Oleracea Fruit Oil (ekstrakt z jagód acai), Charcoal Powder (węgiel w proszku), Gardenia Tahitensis Flower Extract (wyciąg z kwiatów gardenii tahitańskiej), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej słonecznikowy), Bis (Isostearoyl/Oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate (antystatyk), Oleyl Alcohol (emolient), Sorbitan Stearate (zapobiega rozwarstwianiu kosmetyku), Tocopherol Acetate (witamina E), Tocopherol (witamina E), Parfum (zapach), Synthetic Wax (wosk), Polysorbate 60 (emulgator), Lactic Acid (kwas mlekowy), Ethylhexylglycerin (konserwant), Phenoxyethanol (konserwant), CI 77499 (barwnik).

Mamy tu do czynienia zarówno z olejami, jak i witaminami (będącymi też przeciwutleniaczami). W składzie wysoko jest też gliceryna, która działa nawilżająco (w nadmiarze może jednak puszyć włosy). Konserwanty są na samym dole. Jak dla mnie naprawdę dobry skład.


Działanie

Właściwości pielęgnacyjne maski Biovax oceniam dość wysoko – produkt ładnie wygładza włosy, które są po niej puszyste i mają przyjemny zapach. Nie obciąża, nadaje połysk, odżywia. Jej zadaniem jest też zmiękczanie włosów, ale moje są bardzo miękkie z natury, więc nie zauważam u siebie tego efektu.

Konsystencja i wydajność

Tutaj muszę wspomnieć o tym, że maska jest perłowo biała i ma w sobie mnóstwo czarnych drobinek – jest to albo węgiel, albo coś, co ma go przypominać. Kuleczki te są miękkie i szybko rozpuszczają się podczas użycia.

Wydajność maski jest przeciętna, a jej gęstość dosyć duża.


Cena i dostępność

Maskę z serii Limited Collection Biovax jest dostępna wyłącznie w Rossmannie. Jej cena to około 23 zł.

Podsumowanie

Maska Biovax Limited Collection z aktywnym węglem to kosmetyk, który mogę spokojnie polecić w zasadzie każdemu. Uważać na nią powinny jedynie osoby, których włosy źle reagują na olej kokosowy i nadmiar gliceryny.


Zobacz też:


  • Jak prawidłowo używać maski do włosów? 12 zasad!
  •  Czy włosy mogą się trwale odkształcić od gumki lub spinki?
  • Najlepsze metody na przyspieszenie porostu włosów – moje roczne obserwacje i ranking 

    • czwartek, 24 maja 2018

      Recenzja: L’Biotica, Biovax Botanic peeling trychologiczny „Czystek i czarnuszka”


      Przez kilka ostatnich miesięcy stosowałam zestaw z peelingiem do skóry głowy marki Alcantara. Ostatnio jednak mi się skończył i brakowało mi kosmetyku, który dobrze oczyszczałby skórę. Na szczęście w moje ręce wpadł właśnie wtedy peeling trychologiczny Biovax Botanic. Miałam bardzo duże oczekiwania wobec tego kosmetyku. Przeczytajcie jak wypadł w szczegółowych testach.

      Oceny cząstkowe: dobry, neutralny, słaby.

      Opakowanie

      Odkręcane, do postawienia na korku. Bardzo wygodne. Wykonane z miękkiego tworzywa, z którego można ręcznie wyciskać peeling.

      Zapach

      Niezwykle przyjemny, kwiatowy. Nie drażniący. Mimo regularnego stosowania tego peelingu jego zapach nie nudził mi się.


      Skład

      Aqua (woda), Glycerin (gliceryna), Polylactic Acid (kwas mlekowy), Methylpropanediol (rozpuszczalnik, nawilżacz), Linus Usitatissimum (Linseed) Seed Powder (puder z nasion lnu), Cistus Ladaniferus Leaf/Stem Extract (ekstrakt z czystka), Nigella Sativa Seed Extract (ekstrakt z nasion czarnuszki), Mentha Piperita Leaf Extract (mięta), Amaranthus Caudatus Seed Extract (ekstrakt z amarantusa), Crocus Sativus Callus Extract (ekstrakt z krokusa), Juglans Regia Shell Powder (puder z łupiny orzecha włoskiego), Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer (zwiększa lepkość kosmetyku), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (emulgator), Parfum (zapach), Phenoxyethanol (konserwant), Caprylyl Glycol (humektant), Phenethyl Alcohol (konserwant), Calcium Gluconate (stabilizator), Gluconolactone (regeneruje, koi, nawilża), Tocopherol (witamina E), Benzyl Alcohol (wysuszający alkohol), Zea Mays Starch (skrobia kukurydziana, pochłania sebum i pot), Citric Acid (reguluje pH), Triethanolamine (reguluje pH), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Hexyl Cinnamal (składnik zapachowy).

      Skład peelingu jest naprawdę dobry – jest wprawdzie kilka konserwantów i jeden wysuszający alkohol, ale po pierwsze: znajdują się one pod koniec składu za zapachem, a po drugie – jeśli chodzi o alkohol, to nie stwarza on tutaj specjalnego problemu, ponieważ peeling stosujemy na skórę głowy, a nie włosy na długości, nie powinien zatem ich przesuszać.

      Jeśli zaś chodzi o korzystne substancje w peelingu, to mamy ich tu całą gamę: przede wszystkim zawarte są w nich składniki kojące, nawilżające i regenerujące skórę głowy, są i takie, które pochłaniają sebum oraz takie, których działanie zwyczajnie skórę pielęgnuje.

      Jednym ze składników, który chciałabym wyróżnić, jest Gluconolactone, który łagodzi podrażnienia skóry, nawilża, zapobiega starzeniu i tworzeniu się zaskórników, uelastycznia skórę i ją ujędrnia, a dodatkowo wzmacnia naczynia krwionośne. 

      Jak dla mnie skład jest niemalże modelowy.


      Działanie

      Napiszę może najpierw, jak z niego korzystam. Najpierw moczę głowę wodą i odsączam lekko włosy, by nią nie ociekały. Potem wyciskam porcję peelingu na dłoń i dodaję odrobinę wody. Następnie odgarniam włosy, pochylając się nad wanną, i wmasowuję kosmetyk w skórę głowy starając się dotrzeć nim na jak największą powierzchnię. Nie jest to łatwe mimo że moje włosy nie są gęste, ale wynika to ze specyfiki peelingów, a nie tego konkretnego produktu. Następnie masuję skórę przynajmniej 1-2 minuty i spłukuję peeling letnią wodą (wypłukuje się bez problemu). Potem myję głowę szamponem i nakładam odżywkę lub maskę.

      Peeling całkiem dobrze doczyszcza moją skórę głowy. Nie podrażnia jej i nie uczula. Jest naprawdę dobrym i ważnym elementem cotygodniowej pielęgnacji, bo używam go średnio co 3-4 mycia głowy. Jestem też zadowolona z tego, jak łatwo się zmywa i… jak ładnie pachnie.

      Konsystencja i wydajność

      Akuratne: peeling jest średnio gęsty, dzięki czemu nie spływa z dłoni ani włosów i można go wmasować w skórę. Zawiera drobne twarde granulki, które masują głowę podczas używania kosmetyku. 

      Ja używam go mniej więcej raz w tygodniu – myślę, że to optymalna regularność stosowania. Przy takiej częstotliwości wydaje mi się, że peeling starczy na około 2-3 miesiące.


      Cena i dostępność

      Jego koszt to około 20 zł. Znajdziemy go w wielu popularnych drogeriach, m.in. Superpharm czy Hebe.

      Podsumowanie

      Od dłuższego czasu brakowało mi na polskim rynku dobrego peelingu do skóry głowy dostępnego od ręki w drogerii. Ten marki Biovax Botanic jest zdecydowanie godny polecenia i kupna: ma bardzo dobry skład, świetnie działa, jest niedrogi i można go znaleźć w wielu sklepach. Zdecydowanie kupię go jeszcze nie raz!

      Peeling Biovax Botanic staje się coraz popularniejszy. Miałyście okazję go już używać?


      Przy okazji: w Rossmannach pojawiła się nowa limitowana seria Biovax, w ramach której dostępny jest także peeling: "Aktywny węgiel & acai amazońskie" :)

      Polecam też:

      czwartek, 15 marca 2018

      Pielęgnacja na dziś: fioletowy szampon do blondu i maska „Opuncja i mango” L’biotica, serum Cameleo


      Pamiętacie jeszcze serię „Niedziela dla włosów”? Napisałam w przeszłości dziewięć wpisów tego typu, możecie zobaczyć je w dziale „Inspiracje i ciekawostki”. Tak się jednak składało, że owa „niedziela” rzadko w niedzielę wypadała, przemianowałam więc nazwę na bardziej ogólną „Pielęgnację na dziś”. Po oglądalności widzę, że lubicie takie wpisy, postaram się więc do nich wracać. Tym bardziej, że działają na wiele z was motywująco, a dodatkowo można się z nich dowiedzieć o działaniu różnych kosmetyków :)

      Przedwczoraj po raz pierwszy sięgnęłam po nowość L’bioticy – fioletowy szampon do blondu, który już wam pokazywałam niedawno na Instagramie i Facebooku. Ma piękny i intensywny kolor, a przy tym dość delikatny, perfumowany zapach. Umyłam nim włosy (bardzo dobrze się pieni) i jestem naprawdę zadowolona z jego działania chociażby pod kątem świeżości włosów – dwie doby później są wciąż czyste i pachnące i daleko im do przetłuszczonych! Pod tym względem jestem naprawdę pod dużym wrażeniem.



      Po umyciu włosów odcisnęłam je z wody i lekko wytarłam w bawełnianą koszulkę (tak, tak, jestem wierna tej metodzie), by maska „Opuncja i mango”, którą po chwili wtarłam, nie spłynęła. Trzymałam ją na włosach przez około 10 minut, po czym zmyłam letnią wodą.

      Niestety, chwilę później czymś się już zajęłam i zupełnie zapomniałam o tym, by sięgnąć po wcierkę. Nie chcę jej nigdy stosować na mokrą skórę głowy, by także nie spłynęła z wodą, zawsze więc używam jej przynajmniej po kilkunastu minutach od czasu umycia włosów.

      Na końcu podsuszyłam wilgotne włosy suszarką i nałożyłam na końcówki odrobinę serum Cameleo. Używam go już tak długo, że dawno temu zdążyło mi się już znudzić. Szkoda mi go jednak wyrzucić, więc męczę się z nim od kilku tygodni. Trzeba mu jednak oddać sprawiedliwość, że działa całkiem dobrze, zabezpieczając włosy, a do tego przyjemnie, choć dość słodko pachnie.

      Moje włosy tuż po wysuszeniu są najbardziej spuszone, ostateczne efekty oceniam więc następnego dnia. Duet szampon i maska L’biotica sprawdził się moim daniem całkiem dobrze: kolor został bardzo delikatnie ochłodzony, włosy były długo świeże, dociążone i ładnie pachniały. Jestem ciekawa, czy ta kwestia mniejszego przetłuszczania to jakiś jednorazowy przypadek, czy faktycznie mogę się spodziewać takiego efektu przy kolejnych użyciach tego szamponu!



      Dajcie znać czy używałyście któregoś z tych kosmetyków i jakie były u was efekty!

      Polecam też:

      wtorek, 27 lutego 2018

      Ciekawe włosowe linki: luty 2018


      Kolejny miesiąc za nami. Mam nadzieję, że jakoś dajecie sobie radę z mrozem, który zapanował niedawno nad Polską (ja ledwo!). Na rozgrzanie do wieczornej (lub porannej – jak kto woli) kawy lub herbaty proponuję mały przegląd internetu. Zebrałam dla was ciekawostki z ostatnich czterech tygodni.

      Wybrano najlepszy szampon


      Polski Instytut Badań Jakości postanowił sprawdzić, który szampon do włosów normalnych jest najlepszy. Pod lupę wzięto 10 szamponów drogeryjnych. Oceniali konsumenci: pod uwagę brano m.in. pienistość, wydajność, konsystencję oraz to, jak rozprowadza się na włosach. W rankingu pierwsze miejsce zajął figowy szampon Ziaji. Nie dziwię się, sama bardzo lubię tę markę. Teraz mam tylko nadzieję, że ktoś przeprowadzi podobne badanie, oceniając składy szamponów i biorąc ich pod uwagę trochę więcej niż dziesięć… Z poniższego linku możecie się dowiedzieć, jakie inne szampony wyróżniono. 



      Suszenie z sitkiem


      Na początku wydawało mi się to dziwne, ale wiele komentujących dziewczyn uzmysłowiło mi, że to naprawdę działa! Podobno ta metoda jest świetna, jeśli mamy kręcone lub falowane włosy. Moje są proste, więc nic tu po mnie, ale kręconowłosym polecam spróbować!



      Wyprawka dla włosomaniaczki za 50 zł


      Moja koleżanka „po fachu”, autorka bloga Zołza z kitką, opublikowała niedawno bardzo ciekawy wpis dedykowany dziewczynom, które dopiero zaczynają dbać o włosy. Dowiecie się z niego, co kupić na początek i o czym nie można zapomnieć. Polecam szczególnie, jeśli jesteście początkujące w tym temacie!



      Nowa seria Biovax


      Wy macie mnie, a ja mam was – dzięki temu wzajemnie dowiadujemy się różnych ciekawych rzeczy z fryzjerskiego poletka :) Ostatnio to ja poszerzyłam swoją wiedzę dzięki jednej z czytelniczek, która poinformowała mnie o nowej serii kosmetyków Biovax – firmy, którą lubi i ceni wiele dziewczyn dbających o włosy. Okazało się, że na rynek trafia właśnie ich nowa seria „Czystek i czarnuszka”, w skład której wchodzi szampon, odżywka i… peeling trychologiczny. Ten ostatni bardzo mnie ucieszył, ponieważ mam wrażenie, że marki drogeryjne rzadko produkują takie – skądinąd bardzo potrzebne – specyfiki. Sama chętnie wybiorę się do sklepu, by go kupić i przetestować!



      Hair Twister w Lidlu


      Pamiętam, jak w podstawówce niektóre moje koleżanki miały przyrząd do robienia warkoczy i bardzo im tego zazdrościłam. Kiedy więc usłyszałam, że w połowie lutego w Lidlu pojawi się w sprzedaży podobne urządzenie, poinformowałam was o tym na Facebooku i postanowiłam sama się w nie zaopatrzyć. Niestety, pech chciał, że w weekend przed promocją się rozchorowałam i nie miałam jak wybrać się do sklepu. O zakup Hair Twistera poprosiłam więc mamę. Gdy wyzdrowiałam, pojechałam do niej i odebrałam „zabawkę”, ale jakież było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że – w sumie zgodnie z nazwą! – urządzenie nie zaplata, a jedynie zakręca włosy wokół własnej osi. W dodatku jest mało wygodne w użyciu, jeśli chce się go wykorzystywać samodzielnie na własnych włosach. Ostatecznie Hair Twister trafił do szuflady i coś czuję, że zostanie w niej na dłużej…

      Jestem ciekawa, czy któraś z was ma to urządzenie, a jeśli tak, to czy go używa? Może tylko ja mam do niego dwie lewe ręce? ;)



      Jak wybrać szampon do włosów?


      Kolejnym bardzo ciekawym artykułem, którym chciałabym się z wami podzielić w lutym, jest wpis Karoliny z bloga dbaj-o-wlosy.com poświęcony wyborowi najlepszego szamponu do włosów. Jak pewnie wiecie, kwestia ta wcale nie jest tak oczywista, jak może się wydawać, a w drodze po szampon idealny czyha na nas wiele pułapek. Warto je poznać!

      Nowy trend: jasny kolor od skóry głowy


      Odwrócony baleyage to podobno ostatni krzyk mody, który do mnie akurat zupełnie nie trafia, bo kojarzy mi się ze źle pofarbowanymi włosami. Na modelce owszem, prezentuje się pięknie, ale ciekawe, jak wygląda z przodu. A co wy o nim myślicie?



      Co jeszcze ciekawego wydarzyło się w lutym? Co interesującego czytałyście lub widziałyście? Piszcie w komentarzach :)

      Polecam też ciekawostki z innych miesięcy:

      środa, 1 czerwca 2016

      Recenzja: L’biotica, Biovax odżywka BB 60 sekund do włosów „Naturalne oleje”


      W zeszłym roku, po kilku tygodniach testowania, przygotowałam wpis porównawczy na temat masek Biovax. Do tej pory pamiętam, jak świetnie działała na moje włosy maska „Naturalne oleje”, tym chętniej więc sięgnęłam po odżywkę z tej samej serii. Ma ona podobny, ale jednak nie identyczny skład – miałam więc nadzieję, że uzyskam dzięki niej ten sam dobry efekt. Niestety, myliłam się.

      Oceny cząstkowe: dobry, neutralny, słaby.

      Opakowanie

      Brązowa (trudna do sfotografowania z powodu świecących napisów!) tubka mieszcząca 200 ml odżywki. Miękka i nieprześwitująca. Po postawieniu jej na korku kosmetyk ścieka na dół i łatwo wydobyć go ze środka mimo naprawdę niewielkich rozmiarów otworu. Minusem jest to, że przy używaniu tej odżywki nigdy nie wiedziałam, ile jej jeszcze zostało w środku.

      Zapach

      Dla mnie jest to typowy zapach kosmetyków drogeryjnych: słodki i lekko mdły.


      Skład

      Skład: Aqua, Glycerin (gliceryna), Cetyl Alcohol (emolient), Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy), Cetearyl Alcohol (emolient), Ceteareth-20 (emulgator), Stearamidopropyl Dimethylamine (antystatyk, odżywia i kondycjonuje), Sorbitol (humektant), Quaternium-80 (antystatyk, odżywia), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej macadamia), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (konserwant pochodzenia naturalnego, humektant), Parfum (zapach), Citric Acid (kwas cytrynowy), C.I. 15985 (barwnik), Hexyl Salicylate (składnik zapachowy).

      Sorbitol nadaje poślizg, Stearamidopropyl Dimethylamine i Quaternium-80 to antystatyki, a oleje kokosowy, macadamia i arganowy działają zabezpieczająco i pielęgnująco – po tym składzie można mieć więc uzasadnioną nadzieję, że włosy będą łatwo się rozczesywać, nie będą się elektryzować i staną się bardziej odżywione. Poza konserwantem i ewentualnie jednym barwnikiem wszystkie substancje są albo neutralne, albo bardzo dobre. Skład zdecydowanie na plus!


      Działanie

      Trochę mnie zawiodło – zdecydowanie odżywka Biovax Naturalne oleje działa na moje włosy gorzej niż maska z tej samej serii. Z jednej strony faktycznie ułatwia rozczesywanie, niweluje elektryzowanie się włosów i odżywia je, z drugiej jednak w moim przypadku okazała się zbyt lekka, włosy były po niej niedociążone, a ponadto miały większą tendencję do puszenia.

      Konsystencja i wydajność

      Typowa – dość rzadka, łatwo wyciska się z tubki. Korzystałam z niej dość długo, ale zazwyczaj sięgałam po nią raz-dwa razy w tygodniu, ponieważ nie do końca odpowiadał mi efekt, który dawała na włosach.

      Cena i dostępność

      Raczej nie powinno być problemów z jej kupieniem – odżywkę widuję dość często w drogeriach i supermarketach, kosztuje około 15 zł, ale często jest dostępna w cenach promocyjnych.

      Podsumowanie

      W ostatniej recenzji – nota bene tej samej firmy: L’biotica – pisałam o odżywce, która mimo średniego składu, bardzo dobrze działała na moje włosy. Tym razem sytuacja jest odwrotna: odżywka ma dobry skład, ale nie daje u mnie dobrego efektu. Daję jej jednak „zielone światło” – myślę, że sprawdzi się u wielu osób, których włosy potrzebują wygładzenia, ale nie tolerują protein.


      Co myślicie o tej odżywce? Czy ktoś z Was już ją testował?


      Zobacz też:

      piątek, 19 lutego 2016

      Recenzja: L’biotica, Biovax, BB Beauty Benefit, Bambus & Olej Avocado, Odżywka pielęgnacyjna „Pogrubienie i zagęszczenie włosów”


      Niedawno na polskim rynku kosmetycznym pojawiła się nowa seria Biovax – tym razem producenci postawili na dwa składniki, które mają na celu pogrubiać, odbudowywać i pobudzać włosy do wzrostu: bambus oraz olej awokado. Chwilę po „premierze” tych nowości blogi zalała fala recenzji na ich temat i mam wrażenie, że powstała dziwna rywalizacja przeradzająca się w wyścig pod szyldem „kto pierwszy, ten lepszy” – wiele dziewczyn chciało jak najszybciej opublikować swoje wrażenia po zastosowaniu nowych „Biovaxów”, chociaż, jak sądzę po szybkości zamieszczanych recenzji, część z nich wystawiała opinię po zaledwie kilkukrotnym wypróbowaniu kosmetyków. Swoim zwyczajem postanowiłam więc nie przejmować się tym, kiedy moja ocena serii Bambus & Olej Avocado (swoją drogą dlaczego nie „awokado”?) znajdzie się na blogu, tylko najpierw rzetelnie przetestować ją na swoich włosach.

      Oceny cząstkowe: dobry, neutralny, słaby.

      Opakowanie

      Nie jest wprawdzie przeźroczyste, ale na tyle miękkie, że zarówno łatwo jest odżywkę z niego wydobyć, jak i ocenić, ile kosmetyku zostało w środku. Bardzo lubię opakowania, które można postawić na korku do góry nogami – dzięki temu produkt spływa na dół i przy jego wykańczaniu nie muszę się siłować, by go wycisnąć.

      Tubka mieści w sobie 200 ml odżywki i jest ozdobiona świecącymi napisami, które – nota bene – bardzo utrudniają wykonanie odpowiedniej fotografii. Z tyłu opakowania znajduje się opis substancji aktywnych, sposób użycia, skład oraz krótka wzmianka o zaletach produktu.

      Zapach

      Bardzo świeży i raczej delikatny – na pewno nie uznałabym go za drażniący lub przytłaczający.


      Skład

      Aqua Purificata* (woda oczyszczona), Glycerin (gliceryna), Ricinus Communis Seed Oil* (olej rycynowy), Cetearyl Alcohol (emolient), Cetyl Alcohol (emolient), Sorbitol (nawilżacz), Ceteareth-20 (emulgator), Stearamidopropyl Dimethylamine (kondycjoner), Quaternium-80 (odżywia, zapobiega elektryzowaniu), Bambusa Arundinacea root Extract* (ekstrakt z korzenia bambusa), Bambusa Vulgaris (Leaf/Stem) Extract* (wyciąg z liści bambusa), Bambusa Vulgaris Shoot Extract* (olejek z młodych pędów bambusa), Silica (wypełniacz), Persea Gratissima (Avocado) Oil* (olej awokado), Helianthus Annuus (Sunflower) Oil* (olej słonecznikowy), Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate (emolient), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant, humektant), BHT (przeciwutleniacz), Parfum (zapach), C.I. 42090 (barwnik), C.I. 19140 (barwnik), Citric Acid (kwas cytrynowy).

      Jak można przeczytać na tubce, 87% składników kosmetyku (czyli substancje zaznaczone powyżej gwiazdką) mają naturalne pochodzenie. Pierwszy z nich to woda oczyszczona, czyli taka, którą albo wytwarza się z wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, albo taka, która jest przechowywana w warunkach zapewniających jej czystość mikrobiologiczną i nie zawiera dodatku innych substancji. Tytułowy bambus to aż trzy składniki pochodzące właśnie z tej wieloletniej rośliny: ekstrakt z korzenia, wyciąg z liści oraz olejek z młodych pędów. Pierwszy z nich zawiera korzystny dla włosów krzem, drugi – ma dotleniać cebulki, pobudzając pasma do wzrostu, trzeci zaś to bogactwo minerałów i witamin, które wzmacniają rdzenie włosów. Co by nie pisać, skład odżywki jest niemalże wzorowy i składa się na typowy produkt emolientowo-humektantowy, czyli taki, który nawilża włosy i zapobiega odparowaniu z nich wilgoci, chroniąc jednocześnie pasma przed uszkodzeniami.

      O czym jeszcze warto napisać? Pewnie o Stearamidopropyl Dimethylamine – jest to składnik przypominający działaniem silikon, ale naturalny, bo pozyskiwany z oleju rzepakowego – kondycjonuje i odżywia włosy, a także zapobiega elektryzowaniu. W odżywce znajdziemy też oczywiście olej awokado, który zawiera kwasy omega-3, dzięki którym odżywia włosy, uzupełnia braki w pokrywie lipidowej, chroni przed rozdwajaniem oraz przed utratą wilgoci.



      Działanie

      Zdecydowanie oceniam je na plus – zgodnie z opisem producenta nakładałam czasem odżywkę na włosy nawet na zaledwie minutę, a i tak widziałam jej pozytywne działanie: wygładzała, odżywiała, nadawała blask i sprężystość. Nie uważam, aby znacząco pogrubiała moje pasma (nie wierzę w takie zapewnienia), ale na pewno ułatwiała rozczesywanie i nawilżała. Po jej użyciu moje włosy były zawsze dociążone, nie puszyły się ani nie elektryzowały, chociaż z tym ostatnim od dawna nie mam już problemu. Jak dla mnie odżywka Bambus & Olej Avocado naprawdę zdała egzamin!

      Konsystencja i wydajność

      Typowa dla odżywek tej marki – nieco rzadsza niż większości masek, ale dobrze nakłada się na włosy i nie spływa z nich. Wydajność przeciętna, myślę, że powinna wystarczyć na około dwa miesiące stosowania, co oczywiście zależy od gęstości włosów i częstotliwości ich mycia.


      Cena i dostępność

      Odżywkę (jak i pozostałe produkty serii Bambus & Olej Avocado) kupimy w popularnych drogeriach typu Hebe czy Rossmann. Jej cena jest moim zdaniem na granicy produktu taniego z droższym (około 20 zł), ale skoro działa tak dobrze, to w mojej opinii zakup zdecydowanie się opłaca.

      Podsumowanie

      Miło jest testować coś, co naprawdę dobrze działa. Miło jest też móc napisać na blogu tak pozytywną recenzję. Odżywkę Bambus & Olej Avocado zdecydowanie polecam osobom, które poszukują kosmetyku nawilżająco-emolientowego do stosowania na co dzień. Cieszę się, że marka L’biotica, po poprzedniej, jak dla mnie średniej serii Glamour, zdecydowała się wprowadzić na rynek tak dobry produkt. Myślę, że jeszcze kiedyś wrócę do tej odżywki, a z czasem sięgnę też po inne kosmetyki z tej linii.

      Używaliście już odżywki Biovax Bambus & Olej Avocado?


      Inne recenzje odżywek do włosów:

      czwartek, 16 lipca 2015

      Recenzja: L’biotica, Biovax, Intensywnie regenerujący szampon Naturalne oleje Argan Makadamia Kokos


      Tak się złożyło, że używałam już wielu produktów Biovax, ale po raz pierwszy miałam okazję przetestować szampon tej firmy. Trochę obawiałam się nadmiaru olejów w jego składzie – szczególnie kokosowego, który nie działa dobrze na moje włosy. Ostatecznie kilka elementów tego szamponu mnie zaskoczyło, niestety nie zawsze na plus.

      Oceny cząstkowe: dobry, neutralny, słaby.

      Opakowanie

      Szampon Biovax "Naturalne oleje" był kiedyś dostępny w buteleczce z pompką, obecnie jest natomiast do kupienia w plastikowym opakowaniu – niestety, przy tak gęstym produkcie nie jest to rozwiązanie, które nazwałabym wygodnym. Szampon trudno jest bowiem wydobyć przez maleńki otwór, a butelka nieraz wyślizgiwała mi się z mokrych rąk pod prysznicem. W dodatku opakowanie jest nieprzeźroczyste, co oznacza, że musimy zgadywać, ile szamponu zostało jeszcze w środku.

      Z plusów mogę wymienić natomiast wygodny do transportowania kształt i rozmiar opakowania (zabrałam szampon na wyjazd) – tym bardziej, że trudno o jego rozlanie w walizce. Na butelce dobrze jest też widoczny opis i skład, a naklejki nie ścierają się pod wpływem wody.


      Zapach

      Przyjemny, nieco słodki. Zwykle czułam go jeszcze przez jakiś czas na włosach po użyciu. 

      Skład

      W składzie szamponu znajdują się: Aqua (woda), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent), Sodium Cocoamphoacetate (łagodny środek myjący), Cocamide DEA (emulgator, substancja pianotwórcza, uznawana za potencjalnie rakotwórczą), Coco-Glucoside (emulgator), Acrylates Copolymer (zmiękcza, wygładza, kondycjonuje), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej makadamia), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Cocamidopropylamine Oxide (antystatyk), Dicaprylyl Ether (nawilża, zmiękcza, w kosmetyku pełni funkcję rozpuszczalnika), Lauryl Alcohol (substancja zmiękczająca, obniża napięcie powierzchniowe), Polyquaternium-10 (zmniejsza elektryzowanie, pomaga rozczesać włosy), Polyquaternium-22 (antystatyk, tworzy powłokę filmotwórczą), Polyquaternium-7 (pomaga wygładzić włosy), Allantoin (łagodzi, działa przeciwzapalnie), Glycerin (nawilżacz), Lawsonia Inermis Extract (ekstrakt z henny), Styrene/Acrylates Copolymer (zmiękcza, wygładza, kondycjonuje), Parfum (zapach), Methylisothiazolinone (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Sodium Hydroxide (reguluje pH), Tetrasodium EDTA (zwiększa trwałość kosmetyku), Sodium Benzoate (konserwant), Benzoic Acid (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Citronellol (składnik zapachowy), Hexyl Salicylate (składnik zapachowy), C.I. 19140, C.I. 16255 (barwniki).

      Jest nieźle, ale mogłoby być lepiej. W szamponie znajdziemy kilka konserwantów i barwników, a także (dość wysoko w składzie) tytułowe trzy oleje. Niestety, na czwartym miejscu widoczny jest też potencjalnie rakotwórczy składnik Cocamide DEA, który pełni w kosmetyku rolę emulgatora i substancji pianotwórczej.

      Zastosowanie delikatnych detergentów sprawia, że szampon nadaje się do używania po keratynowym prostowaniu.


      Działanie

      Na szczęście pomimo olejów w składzie nie zauważyłam, aby obciążał włosy. Szampon zawiera tylko delikatne detergenty, służył mi więc do częstego mycia kilka razy w tygodniu. Dobrze radził sobie ze zmyciem oleju po olejowaniu, a włosy po nim były zawsze czyste i pachnące. 

      Po szamponie zawsze nakładam odżywkę, trudno mi więc zwykle ocenić działanie samego szamponu. Myślę jednak, że przyczynił się on do tego, że włosy były lekkie, puszyste i lekko błyszczące.

      Konsystencja i wydajność

      Największą wadą szamponu jest – moim zdaniem – jego gęstość. Nawet rozwodniony bardzo trudno nakładał się na głowę, miałam problem z jego dokładnym rozprowadzeniem i spienieniem. Odnosiłam wręcz wrażenie, że trudno jest mi rozmieszać go z wodą. Z tego powodu musiałam często, podczas mycia głowy, dokładać jego kolejną porcję, zużywając tym samym więcej produktu.

      Cena i dostępność

      Szampon „Naturalne oleje” kupimy w wielu popularnych drogeriach za około 20 zł. Często można go dostać w zestawie z odżywką z tej samej serii.

      Podsumowanie

      Działanie szamponu jest dobre, ale jego konsystencja, a przez to wydajność, sprawiają, że nie jestem pewna, czy sięgnę po niego w przyszłości. Jestem za to ciekawa, czy inne szampony z tej serii również są aż tak gęste.

      A co Wy o nim sądzicie?


      Recenzje innych szamponów:

      Popularne w tym miesiącu: