czwartek, 21 marca 2019

Plan pielęgnacji włosów suchych i zniszczonych (rozpiska miesięczna i kosmetyki)


Po wpisach, w których wyjaśniałam, dlaczego warto przygotować własny plan pielęgnacji włosów oraz jak dobrze ułożyć taki plan, przyszedł czas na konkrety.

Od kilku lat rozjaśniam włosy i chociaż robię to tylko dwa razy do roku, u dobrej fryzjerki, dobrymi kosmetykami i raczej minimalistycznie (nie od skóry głowy, a jasne pasma stanowią głównie wierzchnią warstwę), to i tak siłą rzeczy takie zabiegi nie pozostają bez wpływu na ich kondycję. Wprawdzie od dawna nie mam już problemów z rozdwojonymi końcówkami, nadmiernym wypadaniem czy elektryzowaniem się włosów, jednak wciąż borykam się z kłopotami wynikającymi głównie z genetycznej budowy moich pasm, które są miękkie, lekkie i brakuje im dociążenia. Rozjaśnianie zaś sprawia, że dobrze reagują na pielęgnację dla włosów zniszczonych, chociaż zniszczone w zasadzie nie są (nie łamią się, nie rozdwajają, nie są matowe ani przesadnie suche).

Do tej pory używałam różnych kosmetyków, dobierając je na zasadzie wyczucia i czytania składów, jednak nigdy nie trzymałam się ścisłego planowania. Tym razem stawiam na przygotowany przez siebie plan pielęgnacji, który dostosowany jest do włosów zniszczonych, wymagających regeneracji, dociążenia i zabezpieczenia, a do tego blond (choć po wyeliminowaniu odżywki ochładzającej jasny kolor włosów niniejszy plan jest odpowiedni też dla osób o włosach w każdym innym kolorze). Zanim dobierzecie plan pielęgnacji dla siebie, upewnijcie się, czego potrzebują wasze włosy.

Co powinien zawierać plan pielęgnacji włosów suchych i zniszczonych?

Przede wszystkim kosmetyki zawierające wszystkie najważniejsze grupy składników, czyli emolienty, humektanty i proteiny. Każda z nich jest ważna i żadnej nie można pominąć. Włosy zniszczone potrzebują więc:
  • odbudowy (protein),
  • nawilżenia (humektantów),
  • zabezpieczenia (emolienty).

Nie chodzi o to, by każdy kosmetyk zawierał wszystkie trzy elementy, ale o to, by każdy z nich przewijała się w pielęgnacji.

Bazując na tych założeniach mój plan pielęgnacji włosów zniszczonych przedstawia się następująco:
  • szampon z łagodnymi detergentami – do codziennego mycia (przykłady łagodnych szamponów)*;
  • szampon z mocnymi detergentami, czyli oczyszczający – co 4. mycie (przykłady łagodnych i mocnych detergentów)*;
  • maska proteinowa – raz w tygodniu;
  • odżywka emolientowo-humektantowa – po każdym myciu (poza dniami, gdy używam maski proteinowej);
  • odżywka ochładzająca włosy blond – raz w tygodniu;
  • olejowanie – raz  tygodniu (po wybraniu najlepszego dla siebie oleju);
  • peeling skóry głowy – raz w tygodniu.

Wszystkie pozycje tu uniwersalne poza jedną – odżywką ochładzającą włosy blond. Ktoś, kto ma ciemne włosy lub po prostu nie potrzebuje takiego kosmetyku, może zastąpić go danego dnia odżywką emolientowo-humektantową.

*Po każdym myciu i wysuszeniu włosów koniecznie zabezpieczam końcówki prostym olejkiem, np. serum naprawczym Cameleo, olejkiem w kremie Marion, serum Biovax czy jedwabiem w płynie Green Pharmacy.

Na tej podstawie wyszukałam w swoich zasobach kosmetyki pasujące do mojego planu. Obecnie korzystam więc z następujących:

W skład mojego planu wchodzą: szampon łagodny (Sylveco) i mocniejszy (Dermedic), peeling (Biovax), maska proteinowa (Ziaja), odżywka humektantowo-emolientowa (Kerastase), odżywka do blondu (Maria Nila), serum na końcówki (Floslek), a do tego olejek do olejowania (Loton) i dodatkowo spray zabezpieczający, który stosuję przed suszeniem włosów (Isana)

Jak ułożyć i rozpisać plan?

Gdy już mamy trzon naszego planu, trzeba go jeszcze rozpisać w określonej częstotliwości. Zgodnie z tym, co pisałam we wpisie dotyczącym tego, jak dobrze ułożyć swój plan (link na początku tego tekstu), wszystkie pozycje rozpisałam kolorystycznie w dwóch formach.

Jedna, która okazała się być dla mnie wygodniejsza, to po prostu rozpiska numeryczna – przy każdym myciu głowy realizuję kolejny numerek. Jest to o tyle lepsza forma, że nie muszę się trzymać dni tygodnia, a wiadomo – niby myję głowę średnio co drugi dzień, ale bywają dość częste przypadki, gdy robię to codziennie. W przypadku tego planu to nie ma znaczenia.


Druga forma jest bardziej graficzna i przygotowałam ją raczej z myślą pokazania na blogu jako alternatywę – pomysł dla chętnych. Korzystam z niej jednak dużo rzadziej, chociaż ma tę zaletę, że przydaje się na samym początku podczas układania planu – jest bardziej przejrzysta i pozwala sprawdzić, jak często rozpisaliśmy poszczególne kosmetyki.


Z takiego planu korzystam od kilku tygodni i muszę przyznać, że bardzo mi się przydaje. Przede wszystkim korzystam z poszczególnych kosmetyków tak często, jak – jak sądzę – najlepiej przysługują się moim włosom, a ponadto… wreszcie pamiętam o regularnym olejowaniu!

Przekonuje was przygotowanie takiego planu?
A może macie własne?

Zobacz też:


wtorek, 26 lutego 2019

Hair news: fryzjerskie oszustwa, włosowe trendy na nowy rok i nowości kosmetyczne


Do tej pory na moim blogu mogłyście przeczytać mniej lub bardziej regularnie pojawiające się wpisy z serii „Ciekawe włosowe linki” – była to wówczas pierwsza tego typu seria tekstów w polskiej blogosferze. Teraz wracam do niej w zmienionej nazwie – nigdy nie przepadałam za poprzednią i uznałam, że najwyższy czas ją zmienić. Zasada pozostaje jednak ta sama – w tych wpisach polecam wam ciekawe miejsca w sieci, włosowe nowinki, artykuły czy filmy dotyczące włosów, które warto znać. Do dzieła!

Nowa seria kosmetyków L’biotica i maski na włosy w formie… czepka

Zawsze z radością dowiaduję się o nowościach w asortymencie tej marki, ponieważ zdecydowana większość z nich jest warta kupna – w niewysokiej cenie otrzymujemy zwykle naprawdę dobry kosmetyk. Tym razem zaskakującą nowinką od L’bioticy są maski w formie czepka, które nakłada się na włosy. Każdy nasączony jest kosmetykiem. Maski występują w dwóch formach: regenerującej i wygładzającej. Czepkowe maski to coś, czego dotąd na naszym rynku praktycznie nie było – kojarzę jedynie, że firma Mediheal produkuje podobne, ale szczerze mówiąc wątpię, by można było je ot tak kupić stacjonarnie.



Roczna modelka

Kojarzycie peruki trolla? Takie mam skojarzenie, gdy patrzę na to dziecko! Trudno uwierzyć, że roczny bobas może mieć aż tak bujną czuprynę. Ciekawa jestem, czy jako dorosła osoba będzie mogła pochwalić się równie gęstymi włosami. Póki co mała Baby Chanco to gwiazda Instagrama i modelka – firma Pantene postanowiła zaangażować ją do swojej kampanii!



Drew Barrymore chwali Olaplex... tylko czy ma za co?

Czy jest tu ktoś, kto nie zna Olaplex? System ten zdobył popularność trzy lata temu i jest przez wielu używany do dziś, chociaż – jak ze wszystkim – zdania na jego temat są podzielone. Ostatnio natknęłam się w sieci na artykuł, w którym Drew Barrymore zachwala efekty, które dzięki Olaplex właśnie udało się uzyskać na jej włosach. Czy tylko ja mam wrażenie, że efekt… ekhm… nie jest spektakularny?



Jak poradzić sobie z włosami oklapniętymi od czapki?

Nie wiem, czy ta fryzjerska rada przypadnie wam do gustu (mi nie), ale w odpowiedzi mam lepszą: wystarczy przed założeniem czapki związać włosy w wysoki kucyk na czubku głowy. Proste i niezawodne!



To będzie modne w 2019

Nie śledzę modowych nowinek, ale wiem, że wiele dziewczyn się nimi interesuje, a więc oto one: trendy fryzjerskie na rozpoczęty niedawno rok. Widzicie wśród nich coś dla siebie?



Lodowy blond hitem nowego roku

Pozostajemy wciąż w temacie trendów, ale tym razem konkrety: lodowy blond. Według mnie wygląda pięknie, ale nie każda z nas może sobie pozwolić na tak jasny odcień włosów. Wiele zależy przede wszystkim od stanu i odcienia skóry. Zazdroszczę dziewczynom, które wyglądają w takich kolorach dobrze!



Piękna siwizna – naturalna i ta udawana

Masz siwe włosy? Nie musisz ich zakrywać – od pewnego czasu siwizna staje się coraz bardziej modna! Ten trend wydaje mi się naprawdę fajny, w końcu stawia na naturalność. Przynajmniej w przypadku dojrzałych kobiet – młodsze mogą uzyskać siwiznę poprzez odpowiednie farbowanie. Przejrzyjcie galerię, niektóre dziewczyny wyglądają w takich włosach naprawdę świetnie!



Salon inspirowany legendą fryzjerstwa

W Warszawie powstał salon fryzjerski, który inspirowany jest życiem i pracą Antoniego Cierplikowskiego, którego zwano „Królem fryzjerów”. Czesał między innymi Brigitte Bardot, Edith Piaf i Josephine Baker. Salon stworzono w budynku pamiętającym czasy II wojny światowej.



Nowa ustawa o produktach kosmetycznych

Muszę przyznać, że bardzo irytują mnie niektóre zapewnienia producentów kosmetyków, które możemy znaleźć na opakowaniach, dlatego z zadowoleniem przeczytałam, że wchodzi w życie nowa ustawa zgodnie z którą niektóre nieuczciwe praktyki zostaną ukrócone. Zainteresowanych odsyłam do artykułu na ten temat.



Oszukana fryzjerka i niezadowolony klient

Pisałam już jak i kiedy można reklamować usługę fryzjerską – ten wpis do dziś wzbudza wasze duże zainteresowanie. Niedawno natknęłam się w sieci na artykuły dokumentujące dwa skrajne przykłady niezadowolenia – fryzjerki z klienta i klienta z usługi fryzjerskiej. Jestem ciekawa, po czyjej jesteście stronie w obu tych sytuacjach?



Poprzednie wpisy z tej serii znajdziecie w dziale INSPIRACJE I CIEKAWOSTKI

Moje styczniowe wpisy:

niedziela, 3 lutego 2019

Jak dobrze ułożyć swój plan pielęgnacji włosów? 5 kroków


Wiemy już, dlaczego warto opracować własny plan pielęgnacji włosów, ale jak zrobić to prawidłowo? Od czego zacząć, co warto uwzględnić i jak działać, aby go później przestrzegać? Zebrałam dla was z własnego doświadczenia 5 moim zdaniem najważniejszych kroków, które mogą okazać się przydatne. U mnie działają!

Krok 1: Określ porowatość włosów

Zanim zaczniesz rozpisywać swój plan, zastanów się, jakie są twoje włosy i oceń ich porowatość. Na tej podstawie będzie ci łatwiej dobrać dla nich odpowiednią pielęgnację, a także częstotliwość stosowania poszczególnych kosmetyków.

Krok 2: Oceń potrzeby włosów

Zastanów się:
  • co jest twoim problemem i co chcesz osiągnąć?
  • Czego potrzebują twoje włosy?
  • Jakie produkty się do tej pory sprawdzały w twojej pielęgnacji, a jakie absolutnie nie?
  • Jak często przy swoim rodzaju włosów chcesz używać szamponów z mocnymi i słabymi detergentami?
  • Jak często powinnaś olejować włosy i sięgać po maskę, aby przyniosło to zamierzone rezultaty?

Krok 3: Wybierz odpowiednie kosmetyki

W tym momencie przechodzimy do konkretów. Co do tej pory ci się sprawdziło? Wypisz na kartce rzeczywiste kosmetyki, których będziesz używać, w tym:
  • szampon łagodny,
  • szampon mocny,
  • odżywka,
  • maska,
  • olej (lub oleje),
  • peeling,
  • wcierka,
  • olejek na końcówki.

Następnie przy każdym z nich zapisz, jak często – w skali tygodnia i miesiąca – powinnaś ich używać.

Krok 4: Rozpisz plan na cały miesiąc

Tutaj możliwości jest wiele: możesz rozpisać swój plan dzień po dniu na kartce, na komputerze, w telefonie, skorzystać z darmowych kalendarzy do druku, na które będziesz nanosić swoje zamierzenia, czy zrobić to samo na zwykłym kalendarzu ściennym. Wybierz taki sposób, który jest dla ciebie najwygodniejszy i który będzie cię najbardziej motywował do wprowadzenia planu w życie.

Warto rozpisać plan kolorystycznie, na przykład oznaczyć każdy kosmetyk innym kolorem flamastra. Dzięki temu będzie łatwiej z niego korzystać.

Od czego zacząć? Na początek najlepiej jest oznaczyć na planie to, z czego korzystamy najczęściej i najrzadziej, tzn.:
  • najczęściej – szampony, olejek na końcówki (na co dzień),
  • najrzadziej – peeling, olej i maska (zwykle około raz w tygodniu).

Do tego dopisujemy resztę w częstotliwości zależnej od potrzeb włosów: odżywkę, wcierkę, ewentualnie jakieś dodatkowe kosmetyki, po które sięgamy (w moim przypadku jest to np. kosmetyk tonujący kolor blond).

Krok 5: Połóż plan w widocznym miejscu

Może to być łazienka albo po prostu szafka, do której zawsze zaglądasz, sięgając po szampon. Chodzi o to, aby twój plan nie wylądował w szufladzie albo kalendarzu, do których rzadko sięgasz. Musisz go widzieć, aby o nim pamiętać. Jeśli masz plan przygotowany na telefonie lub komputerze, zadbaj, by znajdował się w widocznym miejscu, np. na pulpicie.

Ważne:
  • plan musi być realny do spełnienia – nie sil się na wymyślanie planu idealnego, który będzie pięknie wyglądał na kartce, ale nie będziesz miała czasu na to, by się go trzymać, bo przez to zniechęcisz się do niego już na starcie (przykład: nie oszukuj się, że będziesz olejować włosy co drugi dzień, jeśli do tej pory nie mogłaś się zmusić do robienia tego nawet raz na dwa tygodnie – no chyba że jesteś z tych osób, które zawsze dotrzymują własnych przyrzeczeń);
  • na początku zacznij od minimum – jak wyżej, czyli podejdź do sprawy realnie, rozpisz te kosmetyki, które są najważniejsze, nie wymyślaj nie wiadomo jakich mikstur, jeśli do tej pory ich nie wypróbowałaś. Warto zacząć od mniejszej ilości sprawdzonych produktów – dzięki temu będzie ci łatwiej przestrzegać własnych założeń, a kolejne kosmetyki możesz dołożyć do planu z czasem;
  • miej wszystko zawczasu przygotowane – nie planuj użycia kosmetyku, którego jeszcze nie kupiłaś, bo może się okazać, że tego z jakiś względów nie zrobisz i stracisz motywację, nie dodawaj też do planu robienia czegoś, co zajmuje ci za dużo czasu (np. domowych kosmetyków wieloskładnikowych), bo o ile nie jesteś bardzo sumienna i/lub nie jesteś do tego  przyzwyczajona, pewnie porzucisz ten pomysł szybciej niż ci się wydaje;
  • nie odpuszczaj, ale też nie przesadzaj – świat się nie zawali, jak nie naolejujesz włosów albo zapomnisz o odżywce, grunt to w takich przypadkach nie rezygnować z kontynuowania swoich zamierzeń!


Jestem ciekawa, co myślicie o planach pielęgnacji?
Zachęciłam was do przygotowania własnego?

Polecam też:

  • Jak dbać o włosy systematycznie?
  • Jak wykorzystać opakowania po kosmetykach do pielęgnacji włosów?
  • Najdziwniejsze składniki kosmetyków do włosów

    • środa, 23 stycznia 2019

      Recenzja: Klorane, Szampon na bazie wyciągu z drzewa egipskiego


      Klorane to francuska marka, której kosmetyki stacjonarnie znajdziemy wyłącznie w aptekach. Szampon na bazie wyciągu z drzewa egipskiego otrzymałam jakiś czas temu temu podczas konferencji prasowej marki, w czasie, gdy dopiero wchodził na polski rynek wraz z całą serią podobnych mu kosmetyków. Obecnie nie powinno już być problemów z jego kupieniem. Czy warto? Na to pytanie spróbuję dziś odpowiedzieć.

      Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

      Opakowanie

      Bardzo wygodne, a wręcz modelowe: z odkręcanym korkiem, półtwarde (można je ścisnąć, gdy chcemy wydobyć resztkę szamponu), przeźroczyste, a do tego można je postawić do góry nogami na nakrętce (przydatne pod koniec użytkowania, jeśli zależy nam, by końcówka produktu spłynęła i dała się wyciągnąć). Jak dla mnie szóstka z plusem!

      Zapach

      Przypomina trochę testowane przeze mnie w przeszłości niektóre kosmetyki rosyjskie. Ma wyczuwalną nutę charakterystyczną dla męskich kosmetyków. Zapach jest ciężki i ziołowy, trzeba się do niego trochę przyzwyczaić. Po kilku dniach stosowania zaczął mi się nawet podobać.


      Skład

      Water (woda), Sodium Laureth Sulfate (mocny detergent), Peg-7 Glyceryl Cocoate (stabilizator), Olive Oil Glycereth-8 Esters (nawilża, emulguje), Sodium Lauroyl Methyl Isethionate (łagodny detergent), Lauryl Betaine (emulgator), Glycol Distearate (emulgator), Decyl Glucoside (emulgator), Balanites Aegyptiaca Seed Extract (wyciąg z drzewa egipskiego), Benzoic Acid (konserwant), Caramel (karmel), Citric Acid (regulator pH), Cocamide MEA (emulgator), Disodium EDTA (kompleksuje jony metali), Fragrance (zapach), Hydrolyzed Wheat Protein (hydrolizowane proteiny pszenicy), Laureth-10 (substancja myjąca), Limonene (składnik zapachowy), Maltodextrin (kondycjonuje), Polyquaternium-10 (antystatyk, ułatwia rozczesywanie), Sodium Benzoate (konserwant), Sodium Chloride (konserwant, antystatyk), Tocopherol (witamina E), Yellow 6 (ci 15985) (barwnik).

      Przed zapachem niewiele się dzieje – i dobrze, bo dzięki temu szampon ma nikłe szanse na to, by zbytnio obciążyć włosy, jest za to duża nadzieja, że dobrze je domyje. Szczególnie przy takiej ilości detergentów i emulgatorów.

      Głównym składnikiem szamponu jest wyciąg z drzewa egipskiego i to właśnie jemu warto poświęcić klika zdań. Tym bardziej, że w przeszłości uczestniczyłam w spotkaniu marki Klorane, na którym opowiadano właśnie o tej roślinie. Z wpisu, który mu poświęciłam, dowiecie się znacznie więcej, tutaj napiszę tylko, że drzewo egipskie rośnie na nieurodzajnych terenach tropikalnej Afryki i potrafi tak się zaopatrzyć w wodę, że żyje bez niej nawet dwa lata. Wyciąg z niego wykazuje potrójne działanie na włosy: odżywia je, chroni i zapobiega łamaniu.


      Działanie

      Nie podrażnia, podczas mycia nim głowy włosy są miękkie i lejące, a po wysuszeniu widać, że stają się w pełni czyste. Szampon nie przesuszył mi włosów mimo kilku tygodniu regularnego stosowania (oczywiście w towarzystwie masek i odżywek). Włosy były po nim długo świeże, nie plątały się i nie elektryzowały.

      Konsystencja i wydajność

      Szampon jest gęsty i ma jasnobrązowy kolor. Dzięki swojej konsystencji i temu, że łatwo się pieni, starcza na naprawdę długo – ja korzystałam z niego 2-3 miesiące.


      Cena i dostępność

      Szampon na bazie wyciągu z drzewa egipskiego Klorane kupimy w aptekach lub sklepach internetowych. Kosztuje około 30 zł za 200 ml.

      Podsumowanie

      To najlepszy jak dotąd testowany przeze mnie kosmetyk Klorane. Z jednej strony bazuje na SLES, czyli mocnym detergencie, z drugiej zaś towarzyszy mu słabszy Sodium Lauroyl Methyl Isethionate i być może dzięki temu produkt nie można nazwać typowym „zdzierakiem”. Świetna propozycja dla osób, które szukają dobrze domywającego szamponu bez nadmiaru olejów i ekstraktów w składzie.


      Lubicie szampony proteinowe?
      Zdarza wam się kupować kosmetyki do włosów w aptece?


      Polecam:

      niedziela, 20 stycznia 2019

      Dlaczego warto opracować własny plan pielęgnacji włosów? 5 ważnych powodów


      Idziesz umyć głowę i… po co sięgasz? Wiesz od razu, co zastosujesz, czy dopiero w łazience dumasz nad tym, którego szamponu użyć, jaką odżywkę do niego dobrać i kiedy ostatnio kładłaś na włosy maskę? Próbujesz sobie przypomnieć, jak dawno temu olejowałaś włosy? A może nie jesteś pewna, czy dziś jest ten dzień, w którym powinnaś sięgnąć po peeling do skóry głowy?

      Plan pielęgnacji włosów jest właśnie po to, abyśmy nie musiały się zastanawiać nad takimi drobiazgami, a jednocześnie po to, by pielęgnacja była zrównoważona i niechaotyczna. By wyciągnąć z kosmetyków to, co najlepsze. I… przestać tracić czas.

      Dlaczego więc warto przygotować własny plan pielęgnacji włosów? Oto moje spostrzeżenia:

      Pomaga zaoszczędzić czas i pieniądze

      Plan pielęgnacyjny zakłada, że kupujemy minimalną ilość kosmetyków i stosujemy je regularnie obserwując, jak działają. Jeśli dobierzemy je odpowiednio do swoich włosów, ich porowatości, a także potrzeb, będą nam świetnie służyły i nie będziemy musiały biegać po sklepach i szukać kolejnych produktów. Czas zyskujemy też podczas mycia – odpada zastanawianie się „czego dziś użyję?” i „czy mogę użyć tej maski po tym szamponie skoro dwa dni temu zastosowałam tę odżywkę?”. Takie rzeczy sprawdzamy i rozpisujemy wcześniej – raz a porządnie. Potem wystarczy już tylko zajrzeć do planu.

      Jest najlepszą opcją pielęgnacyjną dla włosów

      To sposób na uniknięcie chaosu, uporządkowany i wyważony schemat postępowania, zapewniający włosom wszystkie niezbędne składniki odżywcze. Dzięki niemu unikniemy błędów (albo znacząco je zminimalizujemy). O co chodzi? Jeśli nie zapisujemy sobie, co stosowałyśmy przy poprzednim myciu, łatwo o pomyłki i na przykład zbyt częste sięganie po kosmetyki proteinowe, które mogą spowodować przeproteinowanie. Dzięki planowi będziemy też regularniej robić to, co często odsuwamy od siebie z lenistwa czy (często pozornego) braku czasu, np. olejować włosy.

      Pozwala ocenić efekty pielęgnacji

      Gdy używamy wielu kosmetyków naraz, z czasem nie wiemy i nie pamiętamy już, co się u nas sprawdziło, a co nie. Minimalistyczny plan pomaga zaobserwować, jak poszczególnie produkty działają na włosy. W razie problemów można go na bieżąco zmieniać i poprawiać – jeden kosmetyk zastąpić innym albo zwiększyć/zmniejszyć częstotliwość jego używania.

      Pomaga oszczędzić… miejsce w szafce

      Znacie tę sytuację, w której co rusz kupujecie nowe kosmetyki, a szafka w łazience zaczyna pękać w szwach? Przygotowanie planu oznacza trzymanie się go – wykorzystujemy to, co już mamy lub kupujemy produkty na najbliższe tygodnie i faktycznie po nie sięgamy. Nie ma używania co mycia innej odżywki z piętnastu, które stoją na półce, czy zastanawiania się, który z dziesięciu szamponów będzie tego dnia odpowiedni.

      Zwiększa motywację do dbania o włosy

      Jak coś mamy dokładnie rozpisane i obiecamy sobie, że skoro już poświęciłyśmy tyle czasu i energii na wybranie odpowiednich produktów i przygotowanie planu, to będziemy go stosować, znacznie łatwiej jest przestrzegać wyznaczonych reguł. I używać tego, co dla nas dobre – regularnie!

      Przekonałam Was?
      Trzymacie się jakiegoś planu pielęgnacji?
      Czy bliższe jest wam raczej pójście na żywioł? ;)

      Zobacz też:

      czwartek, 17 stycznia 2019

      Recenzja: Montibello, maska do włosów Total Repair


      Zauważyłam, że maska ta ma bardzo dobre opinie w internecie i mimo wysokiej ceny jest często polecana. Byłam ciekawa, czy faktycznie warto po nią sięgnąć – tym bardziej, że nie znajdziemy jej w żadnej popularnej drogerii.

      Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

      Opakowanie

      Typowe dla masek: odkręcany słoik o pojemności 200 ml. Wygodny, z krótkim opisem i dobrze widocznym składem.

      Zapach

      Według producenta „Ma elegancki i delikatny zapach kwiatowy, bardzo kosmetyczny, o bazie drewniano-piżmowej i lekko kwiatowej”. Według mnie zapach ten jest dziwny: ani nie słodki, ani nie ziołowy, ani nie kwiatowy… Miałam wrażenie, że pachnie bardziej plastikowym opakowaniem niż faktycznym kosmetykiem. Drewnem? Może odrobinę. Mimo wszystko jednak nie przeszkadza.

      Skład

      Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Lanolin Alcohol (emolient), Behetrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Cetrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Sodium PCA (humektant), Quaternium-80 (antystatyk, odżywia), Propylene Glycol (humektant), PPG-3 Benzyl Ether Myristate (emolient), Alanine (antystatyk, ułatwia rozczesywanie), Alaria Esculenta Extract (wyciąg z brązowych alg), Aspartic Acid (kwaśny aminokwas, chroni skórę), Butylene Glycol (humektant), Butylphenyl Methylpropional (składnik zapachowy), Carbocysteine (nawilża, zmiękcza), Dextrin (reguluje lepkość kosmetyku), Disodium EDTA (kompleksuje jony metali), DMDM Hydantoin (konserwant), Fructose (fruktoza), Glucose (glukoza), Glutamic Acid (antystatyk, odżywia), Hexyl Nicotinate (antystatyk), Hexylene Glycol (emulgator), Hydrolized Wheat Protein (hydrolizowane proteiny pszenicy), Iodopropynyl Butylcarbamate (konserwant), Isopropyl Alcohol (wysuszający alkohol), Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolized Wheat Protein (antystatyk, pogrubia, odżywia), Methicone (polimer, działa jak bariera ochronna), Parfum (zapach), Polyquaternium-10 (antystatyk, ułatwia rozczesywanie), Polyquaternium-22 (antystatyk), PPG-1 Trideceth-6 (emulgator), Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate (emolient), Sucrose (sacharoza), Urea (mocznik), VP/DMAPA Acrylates Copolymer (kondycjoner).

      Dużo antystatyków jak na jeden produkt (aż dziesięć) – po tej masce włosy nie mają prawa się elektryzować. Zwróciłam też uwagę na składnik zapachowy znajdujący się zadziwiająco wysoko w składzie.

      Poza tym maska ma zarówno emolienty, jak i proteiny i nawilżacze, czyli najważniejsze trio zostało zachowane. Do tego jeden ekstrakt, kilka ważnych drobiazgów takich jak mocznik i polimer, a także aminokwas. Brak tu silikonów i olejów.


      Działanie

      Maska odżywiała i wygładzała moje włosy, zapobiegała puszeniu i całkiem dobrze emulgowała oleje. Stosowałam ją przez kilka tygodni raz na kilka dni, nakładając ją na 10 minut po myciu głowy.

      Konsystencja i wydajność

      Nigdy w życiu nie widziałam maski do włosów o tak gęstej konsystencji! Kosmetyk jest jak zaprawa murarska, a do tego ciągnie się jak guma do żucia. Ma to swoje wady i zalety: z jednej strony sprawia, że kosmetyk nie spływa z włosów, a wręcz można je ułożyć dzięki nim na czubku głowy bez użycia gumki i niemalże przykleić tak, że prawie się nie zsuwają (serio!). Z drugiej zaś taka gęstość sprawia, że produkt trudniej jest na włosach rozprowadzić, przez co wydajność maski jest nieduża.


      Cena i dostępność

      Cena za maskę jest dość wysoka i waha się od 50 do nawet 70 zł za 200 ml. Produkty Montibello są dostępne w salonach fryzjerskich, sklepach fryzjerskich i przez internet.

      Podsumowanie

      Maska z nieco nietypowym składem, ale koniec końców całkiem dobra w działaniu. Może się sprawdzić na włosach, które łatwo obciążyć (nie zawiera olejów i silikonów), a także na zniszczonych (proteiny, aminokwas), ale trochę mniej do typowego odżywiania. Myślę, że dobrze jest stosować ją zamiennie z kosmetykiem bardziej odżywczym, o zawartości olejów i ekstraktów – taki duet może być dla włosów dobrym połączeniem.


      Miałyście okazję używać jakiś kosmetyków Montibello?
      Co myślicie o tej masce?

      Zobacz też:


    • Jak zdiagnozować, czego potrzebują włosy?
    • Najlepsze metody na przyspieszenie porostu włosów – moje roczne obserwacje i ranking 
    • Jak wyczyścić Tangle Teezer?

      • niedziela, 13 stycznia 2019

        Szampon/odżywka/maska KOKOSOWA a szampon/odżywka/maska Z OLEJEM KOKOSOWYM – czym się różnią?


        W tytule tego wpisu wykorzystałam olej kokosowy, ponieważ jest jednym z popularniejszych, jednak równie dobrze mogłam napisać: arganowy, macadamia, z pestek malin czy lniany. Nie o konkretny olej tu bowiem chodzi, ale o olej w ogóle.

        W tym wpisie chciałabym zwrócić waszą uwagę na drobną różnicę w nazewnictwie stosowaną przez producentów kosmetyków – nie tylko tych do włosów, ale też twarzy czy ciała. Różnicę tak niewielką, że przypuszczam, iż dla większości konsumentów jest ona zupełnie niezauważalna. Mimo to jednak znacząco wpływa na to, jakiego produktu używamy. Jaka jest więc różnica pomiędzy kosmetykiem arganowym, kokosowym czy lnianym a kosmetykiem z olejem arganowym, kokosowym czy lnianym?

        „Olejowy” a „z olejem”

        Jak nie wiadomo, o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze – to popularne powiedzenie sprawdza się i w tym przypadku. Wszystko sprowadza się do składu kosmetyku, a więc częściowo też tego, ile producent musi zapłacić za jego wytworzenie. W składzie znajdują się bowiem składniki tańsze i droższe.

        Przykładowo olej arganowy jest składnikiem dość drogim. Jeśli występuje na początku składu, oznacza to, że w szamponie, odżywce czy masce jest go sporo. Jednocześnie taki skład będzie też oznaczał stosunkową wyższą cenę produktu, który najprawdopodobniej będzie miał w nazwie „arganowy”.

        Zupełnie inaczej jest, gdy producent doda do kosmetyku tylko odrobinę oleju, a tym samym znajdzie się on przy końcu składu, zwykle hen, hen za zapachem. Wówczas na opakowaniu znajdziemy prędzej napis „z olejem arganowym”. Nie trzeba dodawać, że w takim przypadku będzie go tak mało, że nie ma co liczyć na jego właściwości regenerujące…

        Podobne chwyty widziałam przy kosmetykach z innymi rodzajami olejów. To nie reguła, ale zwykle tak to właśnie wygląda. Niby drobiazg, ale pokazuje, że grunt to mieć rozeznanie w czytaniu składów – dzięki temu nikt nas nie nabierze na podobne gierki :)


        Zwróciłyście kiedyś uwagę na ten drobny szczegół?
        Co myślicie o takim nazewnictwie?
        A może znacie inne podobne chwyty firm kosmetycznych?

        Zobacz też:

        Popularne w tym miesiącu: