czwartek, 1 października 2015

Pytania do eksperta: jak i kiedy reklamować usługę fryzjerską?



Wyobraźmy sobie taką sytuację: przychodzimy do fryzjera i prosimy o zafarbowanie włosów na słoneczny blond. Specjalista jednak, w wyniku swojej niewiedzy lub nieuwagi, nakłada nam na głowę nieodpowiednią farbę i w efekcie wychodzimy z salonu jako brunetka. Albo chcemy tylko podciąć końcówki, 2-3 centymetry, a fryzjer obcina ich 10. Może się też zdarzyć, że po wizycie w salonie nasze włosy zaczną masowo wypadać, skóra głowy będzie podrażniona, a fryzura czy wykonany zabieg nie spełnią naszych oczekiwań. Co wtedy robić?

Jeśli nie zawsze jesteście zadowoleni z wizyty u fryzjera i chcecie dowiedzieć się, jak reklamować usługi fryzjerskie, a także kiedy wolno to zrobić i co w wyniku reklamacji można uzyskać, zapraszam do przeczytania poniższego wywiadu – na moje pytania odpowiedział p. Dariusz Puczydłowski z kancelarii prawnej Pro Bono!

Kiedy możemy reklamować usługę fryzjerską? W jakiej sytuacji przysługuje nam prawo do reklamacji, a w jakiej nie?

Umowa, którą zawieramy z fryzjerem, to klasyczna umowa o dzieło. Fryzjer zobowiązuje się wykonać określone prace, których rezultat będzie zgodny z naszymi oczekiwaniami, czyli przedstawioną fryzjerowi wizją co do fryzury, zaś my zobowiązujemy się zapłacić za tą usługę.

Reklamować usługę fryzjerską możemy zawsze wtedy, gdy efekt pracy fryzjera jest odmienny, aniżeli przez nas zakładany (np. fryzjer zbyt mocno skrócił włosy, zastosował inną farbę niż przez nas wybraną, włosy zostały przypalone itp). Co innego jednak, gdy daliśmy fryzjerowi swobodę doboru fryzury, nie umawialiśmy się z nim na wykonanie określonej fryzury, czy dobór konkretnego koloru, a po jej wykonaniu stwierdzamy, że nam się nie podoba. Jest to nasze subiektywne odczucie, kwestia gustu i w takim przypadku nie możemy mieć roszczeń do fryzjera.

W jaki sposób możemy reklamować usługę fryzjerską? Co krok po kroku musimy wówczas zrobić? Czy należy zrobić to ustnie czy pisemnie, a jeśli pisemnie, to w jaki sposób?

Usługę fryzjerską można reklamować od razu po jej wykonaniu, gdy widzimy, że fryzjer błędnie ją wykonał. Wtedy oczywiście powinno dojść do „usunięcia wady” lub zwrotu wartości usługi. Najlepiej jednak zrobić to w formie pisemnej, gdyż w ten sposób mamy dowód na to, że reklamację w ogóle złożyliśmy.

W treści tego pisma powinniśmy wskazać, co fryzjer wg nas zrobił źle, tzn. na jaki efekt się umawialiśmy, a co w zamian tego otrzymaliśmy, a także wskazać, czego żądamy. Ponieważ u fryzjera często oprócz nas w kolejce czekają inne osoby, dobrze też jest wskazać świadka, który słyszał naszą rozmowę z fryzjerem i może potwierdzić to, że umowa była odmienna niż rezultat. Pisma nie musimy składać u fryzjera osobiście, możemy je wysłać pocztą.

Co zrobić, jeśli nie jesteśmy zadowoleni z usługi fryzjerskiej, ale fryzjer nie chce przyjąć reklamacji?

Fryzjer ma obowiązek przyjąć naszą reklamację. Jeżeli tego nie uczyni, mamy prawo żądać od niego oświadczenia, że odmówił jej przyjęcia. Gdy odmówi przyjęcia takiego oświadczenia, dobrze jest wyposażyć się w świadka, który potwierdzi powyższe. W takiej sytuacji możemy udać się do Państwowej Inspekcji Handlowej albo Rzecznika Praw Konsumenta, albowiem w przypadku zawierania umowy z fryzjerem jesteśmy konsumentami, a on przedsiębiorcą. Wzmiankowane instytucje wyposażone są w środki, które pozwolą nam wyegzekwować nasze prawa.

Czego możemy domagać się w ramach rekompensaty lub zadośćuczynienia?

Jeżeli dzieło ma wady, zamawiający, czyli konsument – klient fryzjera – może żądać ich usunięcia. Jeśli wady nie dadzą się usunąć, zamawiający może od umowy odstąpić – pod warunkiem, że wady są istotne. Jeżeli wady są nieistotne, zamawiający może żądać obniżenia wynagrodzenia w odpowiednim stosunku (art. 560 kc i 561 kc w zw. z art. 638 k.c.).

Poza tym, na podstawie art. 471 kc, można żądać odszkodowania, jeśli nienależyte wykonanie usługi przyczyniło się do powstania szkody majątkowej (np. konieczne było przeprowadzenie przez nas, na własny koszt, działań przywracających stan sprzed wykonania usług).

Teoretycznie możemy żądać również zadośćuczynienia, tj. rekompensaty za szkody niemajątkowe, czyli nasze złe samopoczucie z powodu wyglądu, oszpecenia. Jednakże nie słyszałem jeszcze o tego typu sprawach i nie mogę powiedzieć, jak zachowałby się w takim przypadku sąd. Oczywiście jeśli podczas wizyty u fryzjera doszłoby do uszkodzenia ciała, np. fryzjer zaciąłby nas nożyczkami bądź maszynką albo oparzył, wtedy należy nam się zadośćuczynienie za rozstrój zdrowia.

Wyobrażam sobie taką sytuację, że przychodzę do fryzjera, proszę o podcięcie 5 cm końcówek włosów, a fryzjer przez nieuwagę obcina 15 cm. Albo chcę zafarbować włosy na ciemny blond, a wychodzę z salonu z ciemnym brązem, którego nie mogę rozjaśnić tak szybko, jak bym chciała bez szkody dla włosów. Jednym słowem: jestem niezadowolona z usługi, ale moje włosy nie zostały zniszczone – po prostu nie spełniają moich oczekiwań z powodu niewiedzy bądź nieuwagi fryzjera. Czy w takiej sytuacji mogę reklamować usługę? Czy każdą usługę fryzjerską, która nie spełni naszych oczekiwań, możemy zareklamować? Trudno przecież udowodnić, że chcieliśmy tylko podciąć włosy, a nie skracać ich o połowę… Gdzie leży granica takiej reklamacji?

Tak jak wcześniej już wspomniałem, wady muszą być istotne. W pani przykładzie moglibyśmy reklamować usługę. Trudno jednak sobie wyobrazić, żebyśmy reklamowali ją np. gdy chcieliśmy skrócić włosy o 5 cm, a fryzjer skrócił je o 6-7 cm. Wszak ani my, ani fryzjer nie będziemy ich mierzyć linijką. Dodatkowo, nie zareklamujemy usługi, gdy np. mieliśmy błędne wyobrażenie o tym, czy będzie nam do twarzy z daną fryzurą, a fryzjer po prostu ją należycie wykonał. We wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek i umiar.

Czy do złożenia reklamacji u fryzjera potrzebujemy dowodu zapłaty za usługę w postaci paragonu? O czym jeszcze musimy pamiętać?

Fryzjer powinien nam wydać paragon. Jest to dowód na to, że korzystaliśmy z jego usług. Jeśli nie mamy natomiast paragonu, nic straconego. Fryzjer nie może uzależniać reklamacji od posiadania przez nas paragonu.

Może się okazać, że negatywne skutki usługi fryzjerskiej zauważymy dopiero po jakimś czasie, np. zniszczenie włosów spowodowane źle dobranym zabiegiem. Czy istnieje jakiś limit czasowy, w którym możemy złożyć taką reklamację?

Umowa z fryzjerem, jak już wspomniałem, to umowa o dzieło, a więc przedawnienie naszych roszczeń następuje po 2 latach od chwili oddania nam dzieła, tj. od wykonania usługi (art. 646 kc).

Załóżmy taką sytuację, że klient, po zabiegu u fryzjera, zauważa u siebie masowe wypadanie włosów. Z tego powodu zmuszony jest rozpocząć leczenie, nierzadko kosztowne. Czy może się wówczas ubiegać o odszkodowanie ze strony fryzjera? Jeśli tak, to jakie kroki musi przedsięwziąć?

Oczywiście, w takim przypadku należy się nie tylko odszkodowanie, czyli świadczenie majątkowe, np. za zwrot kosztów leczenia, ale także zadośćuczynienie za ból, krzywdę i cierpienia z tym związane, jednakże warunkiem uzyskania tych świadczeń jest to, aby wzmiankowana szkoda (czyli w tym przypadku wypadanie włosów) było związane z usługą fryzjerską. Musimy to, niestety, udowodnić. Często konieczna będzie np. opinia biegłego, np. dermatologa, który zbada związek pomiędzy zabiegiem fryzjerskim a szkodą.

Fryzjerzy mają też możliwość dobierania i sprzedawania w swoich salonach kosmetyków fryzjerskich. Co zrobić w sytuacji, gdy kupimy produkt, który – wbrew zapewnieniom fryzjera – jest dla nas nieodpowiedni i nie spełnia naszych oczekiwań, np. został nam przedstawiony jako łagodny dla skóry głowy, a tymczasem w domu zauważamy, że zawarte w nim składniki wcale nie są delikatne?

W takim wypadku możemy produkt zwrócić i żądać zwrotu pieniędzy, gdyż zostaliśmy wprowadzeni w błąd. Gdybyśmy go jednak użyli i z tego tytułu ponieśli jakieś szkody, trudno niestety byłoby ustalić odpowiedzialność fryzjera, gdyż przed użyciem produktu powinniśmy przeczytać etykietę i w najlepszym przypadku należne nam odszkodowanie byłoby znacznie pomniejszone o nasze przyczynienie się do szkody poprzez nieuwagę polegającą na niezapoznaniu się z informacjami na etykiecie, chociaż najprawdopodobniej niestety nie uzyskalibyśmy go w ogóle.

Zdarzyło Wam się kiedyś reklamować usługę fryzjerską?

Inne wpisy z cyklu „Pytania do eksperta”:

41 komentarzy :

  1. Nie składałam nigdy reklamacji choc czasami nie byłam zadowolona z efektu na szczescie chodze teraz do jednej fryzjerki i jestem juz spokojna;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie reklamowalam ale to glownie wynikalo z tego, ze szkody nie byly wielkie. Glownie np. Chcialam byc obcieta na prosto, dostalam lekki polokrag, chcialam sciac 3 cm, szlo 6. To sa takie rzeczy ktorych nie udowodnisz a jakby zaczac robic te wszystkie pisemne oswiadczenia itd to sie wyjdzie na idiotke i wysmieja wszyscy to niz rzeczywoscie cos to da, a nawet gdyby dalo, to czy jej sens to robic o najwyzej zwrot kosztow ciecia ok 15zl?no ale to moje zdanie, pewnie są dziewczyny które za podcięcie 5 cm więcej by sie chciały użerać o te 20zł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na ogół unikam fryzjerów - nie farbuję włosów, a noszę je długie i obcięte na równo. Ostatnio po miesiącach przerwy skusiłam się na "profesjonalne" podcinanie końcówek. Szkoda, że efekt dobrze wykonanego podcięcia nieco zniwelowało to, jak mnie tam wytarmoszono za kłaki i próbowano pouczać, co dla moich włosów jest najlepsze - mimo, że fryzjerka widziała mnie po raz pierwszy. ;)
    Najciężej właśnie z takimi przypadkami - niby nic się nie stało, a człowiek marudzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rany, Kochana, uwuelbiam Twoje niebanalne posty. :) Osobiście usługi fryzjerskiej nigdy nie reklamowałam, ale nigdy nie zostałam tez jakos wybitnie pokrzywdzona. Co nie oznacza, że wszystkie wizyty w salonie wspominam w superlatywach. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ehm dobrze że nie reklamuję nigdy bo by mieli e mną piekło , szczególnie Ci którzy zamiast 1 cm podcieli mi 10 :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja po prostu już nie chodzę po fryzjerach. Po kilku próbach, kiedy wyszłam z całkowicie inną fryzurą niż chciałam, sama nauczyłam się sobie obcinać włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie reklamowałam, bo w sumie nie miałam czego. Oczywiście zdarzyło się podcięcie standardowych kilku cm więcej, ale nie robiłam z tego tragedii. Na pewno zareklamowałabym z kolei koloryzację, gdyby odbiegała od takiej jaką bym chciała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że nie wiedziałam tego kilka lat temu, kiedy fryzjerka-stylistka zarzekała się na wszystkie świętości, że zejdziemy z czerni do blondu w jeden wieczór... :(

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. da sie to zrobić , tylko trzeba wiedziec jak

      Usuń
  9. Idealny wpis do mojej wczorajszej wizyty u fryzjera gdzie mam krzywo ścięte włosy i nadają się do poprawki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny post, nie raz o tym myślałam. Czy się da i jak to działa. Na razie nie miałam potrzeby reklamować, ale jak ktoś zrobi mi krzywdę i ciachnie duuużo włosów to nie podaruję :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie zdarzyło mi się jeszcze reklamować usługi fryzjerskiej, ale moja przyjaciółka miała już taką okazję. Napisała maila do firmy, że kolor wypłukał jej się z włosów po tygodniu oraz że jej wymarzony brąz okropnie zrudział :-p Usługa została wykonana ponownie (tym razem bez żadnych opłat). Kolor wybrała odrobinę ciemniejszy jeśli dobrze pamiętam i trzymał się na włosach tyle co zazwyczaj, czyli około 1 miesiąca (farba bez amoniaku).

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie składałam reklamacji, ale metodą prób i błędów szukałam fryzjerki idealnej. Ostatnio taką znalazłam i się jej trzymam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, nigdy nawet nie myślałam o reklamowaniu usług u fryzjera, ale to co piszesz ma sens. Muszę sobie zapamiętać ten post!

    OdpowiedzUsuń
  14. Z tym tematem wstrzelilas sie idealnie w moja niedawna gehenne. Mialam impreze rodzinna. Wesele. Umowilam sie do fryzjerki ktora polecila mi znajoma. Chcialam delikatne fale na prostownice. Juz jak wyszlam do salonu bylam niemile zaskoczona. Dziewczyny byly ordynarne i w tym klimacie byla utrzymana rozmowa. Siadlam na fotel do mycia. Fryzjerka miala tak dlugie paznokcie ze podrapala mi glowe. Zacisnelam zęby. Pozniej przeszla do czesanua mokrych wlosow. Zaczela to od gory a nie od koncowek i szarpala na chama. Na koncowkach porobily mi sie koltuny ktore kwalifikowaly by sie do obciecia. Natomiast ona wziela grzbien z wąskimi zębami i tak energicznie probowala to rozczesac ze koltuny najzwyczajniej rwala. Protestowalam ale jakby niedocieralo bo wazniejsza byla rozmowa z kolezanka i w między czasie picie kawy. Zaczela susznie. I stwierdziła ze na prostownice nie uda jej sie zrobic tyxh fal wiec uzyje lokowki... Ok. Zaczela prace. Mam wrażenie ze lokowala pasma zbyt dlugo. Balam sie ze popali mi wlosy. Gdy skonczyla zaczęła ukaladac gore... No cos niesamowitego. Na górze glowy zrobila mi cos co wygladalo jak chelm i ulepek. Tapir z toną lakieru. Zaplacilam. Wyszlam i dzwonie do G. Jak zobaczył mnie mąż to myslalam ze wyjdzie z siebie. Czas nas naglil wiec szybko ppjechalam do domu i umylam glowe. Maz w tym czasie poszedł do fryzjerki zrobic awanture. Pieniedzy nie zwrocila. Stwierdzila ze moze to poprawic tylko ze akurat wtedy kiedy juz nie bylo na to czasu. A moich uwag nie miala czasu słuchać podczas robienia fryzury. Ponadto nie bylo co poprawiac. Wlosy nadawaly sie tylko do umycia i ulozenia od nowa. :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamo... Będziesz reklamować? Czy odpuszczasz? Brzmi to naprawdę strasznie :/

      Usuń
    2. Bo to koszmar. Powiedziala ze nie zwróci pieniędzy a ja nic od niej wiecej nie chce, a juz na pewno zeby nie dotykała moich wlosow :-(

      Usuń
    3. W jakim to było mieście? Dużo płaciłaś?
      Niestety, słyszałam już kilka podobnych historii, trzeba się chyba ostrzegać przed takimi salonami... Dziwne, że ktoś Ci go polecił!

      Usuń
    4. Też jestem w szoku... Puławy (lubelskie). Zapłaciłam 60 zł :/

      Usuń
  15. Bardzo ciekawy temat, nigdy nie zastanawiałam się nad tym, że usługę fryzjerską też można reklamować..


    Zapraszam do siebie na jesienny lookbook: http://valerysdailyinspiration.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam was serdecznie a jednocześnie proszę o POMOC , Po 3 miesiącach próby zmiany koloru moich gęstych długich włosów na własną rękę (przy doborze farb posiłkowałam się formami oraz filmikami na YT) moje włosy stały się zmarnowane/zniszczone pigment powoli tracił swoją moc(powoli robiły sie "zielone" a kolor był ... hmm ciężko stwierdzić jaki ... przez okres wspomnianych 3 miesięcy straciłam ok 200 zł na same farby drogeryjne którymi wykonywałam próby koloru na pasmach włosów, dodatkowo zakupiłam profesjonalne maski i odżywki kolejne 200 zł ... W końcu mój mąż nie wytrzymał i nakłonił mnie do wizyty u fryzjera aby doprowadzić moje włosy do stanu użytkowania .. pierwsza wizyta w salonie fryzjerskim "lafayette poznań" na pierwszą wizytę pojechałam razem z moim mężem , wizyta odbyła się na "oględzinach włosów" z jak nam powiedziano najlepszą "specjalistką" od trudnych/beznadziejnych przypadków , z miejsca przystąpiła do "wywiadu" [...] po ustaleniach mąż zwrócił się do owej fryzjerki :
    - Pani Dominiko , podejmę się zapłacenia za usługę którą ustaliliśmy ale warunek daję taki : MOJA ŻONA MUSI BYĆ ZADOWOLONA , czy jest Pani pewna że ustalony kolor wyjdzie taki jak wskazała moja żona ? , fryzjerka odpowiedziała : jestem pewna że wszystko będzie tak jak należy. Mój mąż zapytał ją o to samo chyba z 5x odpowiedź za każdym razem była taka sama , TAK BĘDZIE SUPER DAM RADĘ. Następnie podliczyliśmy wstępne koszty usługi wyszła bardzo wysoka kwota 800 zł ... Mój mąż nie był zadowolony z tego faktu ... ale po ponownym zapytaniu czy włosy wytrzymają a kolor będzie zgodny z wyborem mojej żony zaakceptowaliśmy uzgodnione warunki .. następna wizyta - odbyła się praca Pani Dominiki .. już w trakcie wykonywanych działań byłam lekko zaniepokojona ponieważ kolor wyszedł baardzo jasny niezgodny z docelowym .. odrosty mieniły sie na odcień rudawy .. kiedy zwróciłam uwagę fryzjerce że kolor bardzo jasny odpowiedziała ze ściemnieją ... (dodam tylko że ustalenia koloru były jasne : nie bląd ani nie rudy!! ) a refleksy na odrostach są normalne to tylko światło sztuczne tak działa .. dodatkowo zaproponowała abym kupiła dodatkowo szampon "silver" aby włosy nie zżółkły .. [...] po drugim myciu owym szamponem moje włosy zamieniły się w paletę kolorów ... rude u nasady reszta żółto-biało- z lekkimi odcieniami zieleni .... (dodam również że fryzjera skróciła mi włosy bo stwierdziła że dzięki temu zablokuję mi psucie się włosa) oczywiście 4 dni później zgłosiłam się do fryzjera z oświadczeniem iż chce reklamować usługę ... właścicielka salonu Pani Małgorzata P. spotkała się z nami .. na spotkaniu starała się z nas zrobić idiotów ... twierdząc że włosy są dobrze zrobione .. że nie wie jakie były ustalenia pomiędzy fryzjerką a mną .. chcieliśmy polubownie rozwiązać temat .. tłumacząc iż szkoda jest istotna i nie zasiądę ponownie na fotelu aby zostało to naprawione .. moje włosy przeszły ogromną chemię .. bałam się że mi te włosy odpadną .. a po drugie nie ufałam już nikomu z tego salonu .. stąd też prosiliśmy o zwrot pieniędzy 800 zł ... (dla nas to b. duża kwota .. sądziliśmy że za takie pieniądze moje włosy będą wyglądały jak "milion dolarów" ) Pani Małgorzata nie zgodziła się ... nie zgodziła się również na oględziny ponowne włosów zgodnie z naszym wyznaczonym terminem odpowiedziała nam że nie wyrzuci nikogo z fotelu aby mnie zobaczyć .. że ma dzieci i nie ma czasu ... wyznaczyła termin na następny dzień .. ale ja nie chce naprawy szkody do którego ona mnie zmusiła wyznaczając termin spotkania ... mam tak zje!#!ne włosy że tam nie wrócę chce odzyskać pieniądze i zapomnieć że ten salon lafayette poznań w ogóle istnieje :( :( :( :( PROSZĘ O POMOC ! JAK NAPISAĆ PISMO ? CZY KToś tu może mi takie pismo napisać biorąc pod uwagę opisaną sytuacje????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na imię Kasia .. a to e-mail mojego męża stąd pojawiło się że Adam

      Usuń
    2. Hej!
      Tak jak pisałam w tekście, reklamować usługę fryzjerską możemy zawsze wtedy, gdy efekt pracy fryzjera jest odmienny, aniżeli przez nas zakładany. W treści pisma musisz wskazać, co fryzjer zrobił źle, tzn. na jaki efekt się umawialiśmy, a co w zamian tego otrzymaliśmy, a także wskazać, czego żądamy. Najlepiej od początku do końca opisz swoją sytuację, koniecznie zaznacz, w jakim salonie wykonywałaś usługę (adres, maisto) i u której fryzjerki.
      Jeśli fryzjerka nie chce uznać reklamacji, pamiętaj, że tak czy siak masz do niej prawo. Musisz być z mężem stanowcza, przedstawić im konsekwencje, powiedzieć, że pójdziesz do Rzecznika Praw Konsumenta i na pewno odbije się to złą reklamą dla salonu fryzjerskiego. Prawda jest taka, że każdy szanujący się fryzjer i salon powinni przyznać się do błędu w przypadku ewidentnych uchybień i zwrócić przynajmniej częśc pieniędzy (przynajmniej!). Zgodnie z odpowiedzią prawnika: "Fryzjer ma obowiązek przyjąć naszą reklamację. Jeżeli tego nie uczyni, mamy prawo żądać od niego oświadczenia, że odmówił jej przyjęcia. Gdy odmówi przyjęcia takiego oświadczenia, dobrze jest wyposażyć się w świadka, który potwierdzi powyższe. W takiej sytuacji możemy udać się do Państwowej Inspekcji Handlowej albo Rzecznika Praw Konsumenta, albowiem w przypadku zawierania umowy z fryzjerem jesteśmy konsumentami, a on przedsiębiorcą. Wzmiankowane instytucje wyposażone są w środki, które pozwolą nam wyegzekwować nasze prawa".
      W tym przypadku dobrze, że masz świadka - męża. Cena za tę usługę, 800 zł, jest wg mnie bardzo wysoka i tym bardziej możesz walczyć o przynajmniej częściowy zwrot kosztów.
      W przypadku dużych problemów poproś o poradę prawnika, być może Pan, który udzielał mi wywiadu, mógłby Ci coś doradzić - adres jego strony www znajdziesz na początku tekstu (kancelaria Pro Bono).

      Powodzenia i trzymam kciuki za pozytywne zakończenie tej sprawy!

      Usuń
    3. Acha i dodam jeszcze, że wcale nie musisz poprawiać włosów ponownie w tym zakładzie fryzjerkim, masz pełne prawo, by zrobić to zupełnie gdzie indziej.

      Usuń
    4. Mam pytanie czy tak sformułowane pismo wystarczy ? proszę o opinie ... dodatkowo w nastepnym pismie do salonu chce wystapic o odszkodowanie tak jak kolezanka z nastepnego komentarza ... tylko potrzebuje informacji jak skonstruować takie pismo

      Niniejszym, zawiadamiam, iż zrealizowana przez Państwa usługa Fryzjerska tj. olaplex - zabieg regenerujący, dekoloryzację, refleksy, koloryzację, odżywka , strzyżenie, odebrana przeze mnie w dniu 31.10.2015 jest wadliwa. Wadliwość polega na….. Wady dzieła zostały stwierdzone w dniu 1.11.2015 Charakter wskazanej wadliwości powoduje, że jej usunięcie jest niemożliwe, a ponadto informuję, iż wady są istotne Z uwagi na powyższe, na podstawie art. 560 § 1 Kodeksu cywilnego, odstępuję od umowy o dzieło i żądam zwrotu wynagrodzenia za dzieło w wysokości 800 zł brutto (osiemset zł brutto 00/100 gr) dodatkowo żądam odszkodowania (art. 471 k.c.), za poniesione straty finansowe oraz psychiczne ponieważ nienależyte wykonanie usługi oraz brak profesjonalizmu z Państwa strony przyczyniło się do powstania dodatkowych szkód majątkowych jak też uszczerbku na moim zdrowiu psychicznym – w wyniku oszpecenia – Zaproponowany przez Państwa Fryzjerkę szampon do włosów który miał za zadanie usunięcia żółtego koloru z moich włosów 50 zł brutto, skorzystanie z usług innego salonu fryzjerskiego w celu zniwelowania oszpecenia 275 zł brutto (dwieście dziewięćdziesiąt zł 00/100 gr) 1500 zł brutto na dalsze leczenie włosów które po wykonaniu przez Państwa usługi fryzjerskiej są w bardzo złym stanie wręcz zniszczone , przesuszone, kruszące się końce są to wady istotne na które potrzeba zgodnie z opinią specjalisty bardzo wielu miesięcy oraz dodatkowych środków finansowych aby przywrócić je do względnie normalnego wyglądu. (Podstawa prawna: Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny, art. 471 i art. 556-576 w związku z art. 638 (Dz. U. z 1964 r., nr 16 poz. 93 ze zm.)

      Usuń
  17. Na rany boskie.
    Przezywacie kilka cm czy nie równo obciete. Fryzjer to nie maszyna, ciekawe czy wy jesteście tacy idealni w swoim zawodzie?
    Pozdrawiam. Praktykantka z salonu fryzjerskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, nie jest maszyną. Ale pracuje z ludźmi i musi ZAWSZE mieć na uwadze to co się do niego mówi. Poza tym jesteś śmieszna, jeśli uważasz, że np. obcięcie paru cm za dużo to "przeżywanie". Wczoraj miałam dokładnie taką sytuację - trochę za dużo cm, to "TROCHĘ" kosztowało mnie utratę połowy długości z moich włosów (które notabene, zapuszczałam przez 2 lata), a na dodatek fryzjerka upierała się, że sama tyle chciałam. Nie rozumiem takiego podejścia - proszę o podcięcie końcówek, a ona chlasta za przeproszeniem tyle ile jej się zgarnąć do ręki udało Nie twierdzę, że wszyscy fryzjerzy są źli, bo na pewno trafiają się perełki, które potrafią zadbać o klienta. Ale niestety większość nie słucha tego, co klient do nich mówi. Albo mają to generalnie w nosie, bo przecież klient nie ma prawa się znać. Nie zapłaciłam za usługę, ale dzięki tym "PARU CM" straciłam swoją kobiecość, nie wspominając o czasie i wysiłku jaki włożyłam w to co udało mi się osiągnąć. Mam nadzieję, że staniesz się dobrą fryzjerką i nabierzesz jednak trochę pokory wobec tego co robisz, bo niestety, ale nie zawsze fryzjer ma rację.

      Usuń
    2. A ja miałem taka sytuację , ustalilismy z panią na fotelu ze strzyzenie bedzie za uszko , a tył bedzie na 15 cm , po czym w pewnym momencie był krzyk , ze ma odkryte uszko , a z tyłu jest za którko ! Wielu nie ma pojecia ile jest to 15 cm , mimo ze grzebien z miarką to pokazuje , ale Pani uznała, ze opowiadam pierdoły . Naciagaczka jedna

      Usuń
  18. Właśnie jestem w trakcie sporu z fryzjerem. Zamówiłam refleksy, a wyszłam z ... zielonymi włosami. Oszpecenie nie do usunięcia, a włosy hodowałam wiele lat. Odstąpiłam od umowy żądając zwrotu ceny usługi oraz odszkodowania za próby zniwelowania oszpecenia podjęte w innym zakładzie, za kosmetyki ratujące moje włosy, wizyty u psychologa oraz wypłacenia kosztów dalszych usług fryzjerskich - stopniowego przycinania i farbowania włosów - mających na celu maskowanie efektów "upiększenia". Wystąpiłam również z żądaniem zadośćuczynienia za cierpienia psychiczne spowodowane oszpeceniem. Zobaczę, jak będzie. Z pewnością proces potrwa miesiącami, jak nie znacznie dłużej. Dam znać o efektach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju... Powodzenia i czekam na wieści!

      Usuń
    2. Czy moglabys przeslac pismo ktore wyslalaa do salonu do mnie na email ? Aburclaf@gmail.com

      Usuń
    3. Wyśle, tylko usunę dane... Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Wyszły zielone włosy - książkowy błąd niedouczonych kolorystek ( bardzo łatwy do naprawienia - kłania się koło kolorów, chyba że były wcześniej farbowane tzw "farbami metalicznymi" zwanymi też porgresywnymi np odsiwiacz, lub płukanki roztworem nadmanganianu potasu ), ale z tego co piszesz to powinnaś pozywać "poprawiaczki" za wykorzystanie twojego zdenerwowania i wciskanie "kosmetyków ratujących włosy" i zabiegów typu ścinanie włosów, jak mniemam dodatkowo za niemałe pieniądze, lub kogoś kto zrobił CI zabieg farbą metaliczną i nie poinformował o tym, ze z takimi włosami oprócz mycia to w zasadzie za dużo nie możesz robić.

      PAMIĘTAJCIE PANIE większość niespodzianek u fryzjera da się naprawić i to bez drastycznych metod ( oczywiście nie spalone na wiór włosy, cięcie z gatunku "pijany Edward nożycoręki" czy cytowane już komplikacje po farbach progres ).

      Zachowajcie zimną krew ( wiem, łatwo powiedzieć ) i jeżeli fryzjerka nie od końca wie co się stało a wy nie zataiłyście przed nią jakichś poważnych zabiegów na włosach typu niedawne ściąganie koloru, keratynowe prostowania czy inne ondulacje lub farbowanie progresywne, to po dokładnym wypytaniu co nakładały idźcie z tą wiedzą do innej dobrej fryzjerki, ta na 99 % będzie wiedział co z tym zrobić.

      I jeszcze jedno jeżeli chcecie mieć koloryzację zrobioną za 60 zł to potem się nie dziwcie, że wychodzą dziwne rzeczy - dobre farby kosztują , wiedza fryzjerska też ( profesjonalne szkolenia a nie pokazy dystrybutorów farb, to koszt idący w tysiące a jedno szkolenie rocznie to naprawdę mało ) i te rzeczy muszą się zwrócić bo to jest biznes a bez nich niestety nie ma profesjonalnego fryzjerstwa i wiedzy o tym co dzieje się z włosami. HOWGH ;)

      Usuń
  19. Bylam u fryzjera dwa dni temu poprosila o koloryzacje pokazalam na zdjeciu jaki kolor chcila bym uzyskac ustalila na jej probkach wszystko wyszlo super kolor mi pasowal podziekowalam i wyszlam lecz nie spodziewalam sie ze po prawie 5 godzinach na krzesle fryzjerskim zaplaceniu 300 zloty kolor utrzyma mi soe doslownie dwa dni. Teraz chce isc z reklamacja ale nie wiem czego moge sie spodzoewac i czy moge cos wskurac prosze o podpowiedz co zrobic

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja poszłam do fryzjerki,zrobić sobie to słynne ombre,góra miała być ciemna-była,ale reszta miała być w popiel,co miałam obiecane przy następnej wizycie,po ściągnięciu koloru,prosiłam o podciecie ok za pierwszym razem,Pani podciela mi włosy,na następnej wizycie znowu miałam sciagany kolor od połowy,ponieważ miał być popiel,co wyszło???wyszły mi zielone włosy,po czym Pani fryzjerka nie wzięła ode mnie pieniędzy tylko powiedziała że mam przyjść na następny dzień bo jednak popiel nie wyjdzie i mi pofarbuje na inny kolor,wspomnę jeszcze że za drugą wizytą także poprosiłam o podciecie włosów,dlatego że już zwróciłam uwagę że po ściąganiu koloru były zniszczone-cholernie zniszczone,teraz nawet czarna farba nie chce mi przyjąć to jest jakiś horror,dwa mycia i spowrotem mam.zielone włosy tragedia,Pani mi.Tak pocieniowala że z wszystkich stron są krótkie,a moje pejsy jak wyciagne zza ucha to wyglądam jak marsjanin,nie wiem czy moja sprawa nadawalaby się do.reklamacji po ok.ośmiu miesiącach???

    OdpowiedzUsuń
  21. No mnie niestety czeka reklamacja, dlatego odwiedzialam tą stronkę, dziekuje za wyczerpujący artykuł. Reklamuje farbowane wlosy. Równo tydzień temu farbowałam się z brązu na czerń. Po dwóch myciach mam brązowy. To jest chora sytuacja, jeszcze nigdy nie widzialam, żeby czarny się spłukiwał tak szybko tym bardziej, że to jeden z najtrwalszych kolorów. No cóż zobaczę co jutro wywalcze u fryzjerki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam serdecznie,mam za sobą nieprzespaną noc z powodu bólu skóry na głowie i nie taki kolor jakiego się spodziewałam. Spalone końcówki. Jestem strasznie zła płakać mi się chce. Nie mogę już naprawic koloru a w salonie siedziałam 9 godzin i nic nie dało się zrobić. Poprostu na domiar sytacji ciężkiej po 9h fryzjerka mnie oszukala ze włos jest w lepszej kondycji niż wcześniej ratując się olejkami ale po umyciu w domu z powodu chęci zmycia koloru z rozpaczy własną próba czysta woda, okazało się ze włosy robią co chcą i sa spalone pokreciły się z prostych takie pokarbowane końcówki spalone. Chciałam blond pokazałam fotkę. sama mamialam blond z dużym odrostem bo dbam o włosy wcześniej koszt wizyty 300 zl na olaplecie aby ich nie niszczyć ale fryzjer w innym mieście więc poszukalam i siebie w Wodzisławiu Śl. nowi mam włosy do niczego do niczego cała moja praca wcześniejsza i inwestycja w włosy poszła na nic. Od 11 do 20 i jeszcze bez efektu. Przez pomyłkę nałożyła mi kolor z domieszką czerwieni i nie umiały tego zmyć aby był blond. Właścicielka miła ale myślała mi oczy że może np. Okres mam i tuszowala na koniec sprawę olejkami i mówiła ,, niech Pani dotknie sa w lepszej kondycji niż wcześniej,, ja już taka byłam zmęczona i wykończona ze nawet w to uwiezylam ale po umyciu włosów w domu tragedia włosy na końcach 2 cm pokarbowane i suche. Głowy skóry ból pieczenie.zaczerwienienie.Dziś sobota a w pon wracam do Niemiec. Nie mogę zrobić nic bo na miejscu mnie nie ma.No dziś Sobota chce iść prosić regenerację ale się boję u oszustki. Jeszcze mi szampon dała za 40 zl na koniec. Poprostu załzmka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, poparzoną skórę koniecznie nawilżaj, np. pantenolem, żelem aloesowym. Taka sytuacja aż się prosi o odszkodowanie...

      Usuń
  23. Z tym terminem dwóch lat to lekka przesada. Rozumiem że spalone czy łamliwe lub wypadajace włosy można zauważyć w domu po pierwszym lub drugim myciu. Natomiast kolor włosów kształt fryzury i ewentualne zadraśnięcie skóry są widoczne odrazu. Tak więc w tych kwestiach jeżeli klient jest zadowolony płacąc za wykonaną już usługę przed wyjściem z salonu to w takiej sytuacji po tygodniu reklamację złoży tylko oszust by wyłudzić zwrot kosztów lub usługę. Dla takich pomysłowych pań które chciałyby płacąc raz mieć inną fryzurę na każdy weekend. Informuję próba wyłudzenia odszkodowania jest czynem zabronionym zagrożonym karą grzywny oraz ograniczenia wolności od 5 miesięcy do 3lat

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam! Chciałam zapytać o radę, w lutym fryzjerka nakładała mi keratynę na włosy. Zabieg mnie bardzo uczulił, byłam bardzo spuchnięta trafiłam na pogotowie gdzie dostałam 2 zastrzyki, lekarstwa oraz maść. Jednak z dnia na dzień było coraz gorzej musiałam iść drugi raz na pogotowie gdzie kolejne 2 zastrzyki dostałam. Fryzjerka zwróciła mi za zabieg jednak uważam ze zabieg wykonała nieprofesjonalnie gdyż jak potem wyczytałam keratyna ma w składzie bardzo niebezpieczne składniki. Powinno wykonać się test uczuleniowy przed. Robiłam sobie ten zabieg podczas urlopu wiec jak można się domyślać urlop był nieudany. Mam zdjęcia i cała rozmowę z fryzjerka gdyż pisałyśmy między sobą na messengerze. Chciałabym zapytać czy mogłabym się starać o odszkowanie z tego tytułu. Dziękuje i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobną sytuację z niecierpliwością czekam na odpowiedź.

      Usuń

Popularne w tym miesiącu: