niedziela, 2 sierpnia 2015

Keratynowe prostowanie włosów – efekty | Rok miesiąc po miesiącu w zdjęciach


Dziś minął rok od czasu, kiedy zdecydowałam się na keratynowe prostowanie włosów. Zabieg wspominam bardzo dobrze i uważam, że w moim przypadku był dobrą decyzją i pozwolił mi uratować moje zniszczone wówczas włosy. Do dziś wiele dziewczyn pisze do mnie z pytaniami dotyczącymi zabiegu, a także efektów, które się z nim wiążą. Pomyślałam więc, że okrągły rok to idealny czas na to, by opisać swoje wrażenia i pokazać Wam, czego możecie się po keratynowym prostowaniu spodziewać – chociaż rezultaty bywają oczywiście bardzo różne i zależą nie tylko od użytego preparatu, ale też od rodzaju włosów i – przede wszystkim – od ich późniejszej pielęgnacji.

Pierwszy miesiąc


Na keratynowe prostowanie zdecydowałam się na początku sierpnia zeszłego roku. Tuż po zabiegu włosy były niezwykle gładkie, wręcz ulizane i przez to sprawiały wrażenie bardziej rzadkich – ten efekt utrzymywał się przez kilka tygodni. Jednocześnie pasma były błyszczące i wyglądały zdrowo – jak typowe niskoporowate włosy. Nie wymagały suszenia ani modelowania – wysychały same, były proste jak druty i nie zagniatały się ani nie puszyły – nawet na deszczu (co wcześniej było dla mnie nie do pomyślenia).

Więcej na ten temat pisałam w poniższym wpisie:

Drugi i trzeci miesiąc

Niestety, rok temu jeszcze nie miałam bloga, a poza sierpniem kolejne zdjęcia moich włosów pochodzą dopiero z listopada. To w tym czasie, mniej więcej po trzech miesiącach od zabiegu, zaczęłam zauważać, że z włosami dzieje się coraz gorzej – wprawdzie wciąż się nie puszyły, nawet pod wpływem wilgoci, jednak znów zaczęły wymagać suszenia (bez tego pasma lekko falowały i strączkowały się, zaczynały wyglądać nieładnie). Nic dziwnego – jeszcze wtedy tematyka dbania o włosy była mi dość obca, a moja pielęgnacja włosów ograniczała się do mycia głowy i nakładania na chwilę odżywki lub maski. Zadowolona z wyglądu włosów po zabiegu uległam złudnemu wrażeniu, że zawsze będą już się tak prezentować i nie muszę się martwić ich stanem. Mimo mycia ich delikatnym szamponem (Babydream) i nakładania maski L’oreal Pro-Keratin Refill, keratyna systematycznie się wypłukiwała, a włosy powoli zaczęły przypominać te sprzed zabiegu. Zrozpaczona zaczęłam coraz bardziej zagłębiać się w temat pielęgnacji włosów, uczyć się czytania składów i odpowiedniego dobierania kosmetyków. Pod koniec października wróciłam do olejowania włosów, chociaż słowo „wróciłam” to małe nadużycie – wprawdzie niegdyś próbowałam już nakładać na włosy olej kokosowy, ale z marnym skutkiem (klik). Postanowiłam też wreszcie zatrzymać wypadanie włosów – z tym problemem świetnie poradziła sobie u mnie kozieradka.

Czwarty miesiąc


W pierwszej połowie listopada, uzbrojona w całkiem niezłą wiedzę na temat włosów, założyłam bloga i zaczęłam zauważać pierwsze skutki regularnego olejowania – włosy stały się bardziej sprężyste i błyszczące, wyglądały zdrowiej. Wciąż nie musiałam ich modelować ani suszyć, chociaż zaczęłam zauważać puszenie się końcówek. Zaczęłam pić skrzyp i pokrzywę, by wzmocnić włosy od środka.


Piąty miesiąc

Na dwóch pierwszych zdjęciach widać, jak bardzo włosy były wówczas przerzedzone, na dwóch kolejnych - efekt bez suszenia i czesania
W grudniu zaczęłam pić drożdże, a włosy zaczęły szybciej rosnąć. Zauważyłam, że keratyna po zabiegu zdążyła już się nieco wypłukać, zdecydowałam się więc na zakup kilku półproduktów, w tym keratyny hydrolizowanej, którą od tej pory dodawałam od czasu do czasu do masek. Jej ubytki okazały się jednak na tyle spore, że musiałam zacząć podsuszać włosy, by wyglądały ładnie. W tym czasie olejowałam je przed każdym myciem i widziałam pozytywne efekty swoich starań – włosy zyskały sprężystość i blask. Od czasu zabiegu nie rozdwajały się też ani nie kruszyły. Wciąż mogłam wychodzić z rozpuszczonymi włosami w deszczowe dni – nie puszyły się pod wpływem wilgoci.


Szósty miesiąc

Dolne zdjęcie w żółtej bluzce - bez suszenia i czesania
W styczniu regularnie olejowałam włosy, a ich stan w zasadzie zatrzymał się w miejscu – wyglądały tak jak w grudniu, a tym samym zdecydowanie lepiej niż jeszcze dwa-trzy miesiące wcześniej. Systematycznie rozszerzyłam swój asortyment kosmetyczny o kolejne produkty bez SLS/SLES, alkoholu, Sodium Chloride oraz silikonów i cieszyłam się, że moje starania przynoszą skutki – tym bardziej, że minęło pół roku od zabiegu, a więc stan moich włosów zależał już tylko od moich własnych działań.


Siódmy miesiąc

Zdjęcie z prawej zrobiono na dworze, niestety wiał wiatr, a ja nie zdążyłam się uczesać :)
Bez łamania się, elektryzowania, rozdwajania czy podatności na odkształcenia – tak mogłabym opisać wówczas swoje włosy. Nawet związane na noc rano były znów proste i gładkie. Wciąż jednak przeszkadzały mi przerzedzone i nieco puszące się końcówki i coraz częściej myślałam o ich podcięciu. Zakończyłam też picie drożdży oraz skrzypu i pokrzywy, co przez kilka miesięcy owocowało szybszym porostem włosów.


Ósmy miesiąc

Tuż po wysuszeniu włosów i dzień później 
Puszące się końcówki przeszkadzały mi już na tyle, że zdecydowałam się trochę je podciąć. Marzec był też dla mnie miesiącem odpuszczania – rzadziej olejowałam włosy, wciąż jednak trzymając się zasad pielęgnacji po zabiegu, chociaż zaczęłam wprowadzać już małe wyjątki: sięgnęłam po pierwszy od wielu miesięcy produkt silikonowy (jedwab do zabezpieczania końcówek Green Pharmacy), a skoro już na moich włosach "lądowały" silikony, od czasu do czasu oczyszczałam je szamponem z SLS/SLES.


Dziewiąty miesiąc

Tuż po wysuszeniu i dzień po umyciu
W okolicy kwietnia coraz bardziej zaczęłam wracać do silikonów – sięgnęłam po dwie maski, które zawierają je w swoim składzie (głównie silikony lotne). Wciąż jednak trzymałam się z daleka od kosmetyków z dodatkiem alkoholu i Sodium Chloride. W tym czasie wyraźnie widziałam już różnicę pomiędzy włosami tuż po myciu a kilka godzin później – łuski włosów potrzebowały czasu, by się zamknąć, a przez to początkowo pasma były mocno spuszone.


Dziesiąty miesiąc

Zdjęcie na dole w bluzce w paski - włosy tuż po suszeniu
W maju włosy nie przysparzały mi większych kłopotów, a wręcz miałam wrażenie, że puszące się dotąd końcówki po podcięciu odżyły i zaczęły wyglądać zdrowiej (na zdjęciu powyżej, gdzie mam bluzkę w paski, jestem tuż po umyciu głowy, a włosy puszą się znacznie mniej niż kilka tygodni wcześniej). Jedynym minusem było to, że zaczęły reagować na dużą wilgoć w powietrzu, co zauważałam głównie w deszczowe dni.


Jedenasty miesiąc

Drobne zagniecenie widoczne w górnej części włosów
W czerwcu podczas spotkania Kèrastase Leszek Czajka podciął moje włosy o około 10 cm – pozbyłam się tym samym całości najbardziej zniszczonych końcówek. Skrócona długość nie była dla mnie problemem, ale na włosach coraz częściej pojawiała mi się nieładna falka na wysokości mniej więcej 1/3 długości pasm – kiedyś miałam już z tym problem i obawiam się, że to odgniecenie włosów spowodowane częstym wiązaniem ich na podobnej wysokości. W czerwcu sięgnęłam też po kosmetyki chroniące włosy przed promieniowaniem UV.


Dwunasty miesiąc

Ostatnie zdjęcie - włosy dwa dni po umyciu
Lipcowe upały, a tym samym częste wiązanie włosów sprawiły, że wspomniana wcześniej falka rzadko znikała z moich włosów. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się z nią uporać – tym bardziej, że ostatnio wiążę włosy niżej niż zwykle. W mojej obecnej pielęgnacji prawie nie ma już śladu po zasadach stosowanych tuż po zabiegu – sięgam zarówno po kosmetyki z Sodium Chloride oraz silikonami (byle nie za dużo), jak i raz na około 2 tygodnie oczyszczam włosy szamponem z mocniejszymi detergentami. Unikam jedynie wysuszających alkoholi. Moje włosy mniej się przetłuszczają, nie mam problemu z rozdwajaniem się końcówek ani nadmiernym wypadaniem. 


Podsumowując, po roku od keratynowego prostowania moje włosy wciąż są zdrowsze i bardziej elastyczne niż przed zabiegiem, mniej się puszą i nie są już tak zniszczone. Co więcej, zupełnie nie mam problemów z ich rozdwajaniem czy łamaniem się. Niestety, nie są już jednak tak gładkie jak latem zeszłego roku, puszą się często na końcach (które staram się co jakiś czas podcinać) i mają tendencję do strączkowania. Zabieg dał mi nadzieję na poprawę i motywację do dbania o włosy, poszerzania swojej wiedzy w tym temacie i szukania odpowiednich dla siebie rozwiązań. Włosy to mało istotny element naszego życia, jest tysiąc ważniejszych spraw dookoła, którymi trzeba się zająć i które wymagają od nas działania, ale nawet taki drobiazg może wpływać na nasze samopoczucie, a jednocześnie być motorem napędowym do samodoskonalenia na wielu płaszczyznach. Podobnie jak z odchudzaniem – jeśli robimy coś dla siebie i widzimy tego pozytywne efekty, może to wpływać na nas bardziej niż się nam początkowo wydawało :)

Inne wpisy o keratynowym prostowaniu:

44 komentarze :

  1. W takim razie zastanawiam się, czy zabieg u mnie jest konieczny. Nakręcam się na niego już od bardzo długiego czasu, ale... mam włosy gładkie, niskoporowate. Nieco zaczęły się puszyć już na końcach (ostatnie podcięcie w styczniu) i nie wiem co lepiej zrobić. Podciąć czy zastosować keraynowe prostowanie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Podciąć. Zabieg jest przeznaczony do włosów zniszczonych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko mi zawsze szkoda długości... :)

      Usuń
  3. Piękne masz włosy :) Mi się podobają takie lekko niesforne, w sumie najświeższe( w sensie czasu, te najbardziej aktualne ;p).

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie niestety efekt po keratynowym prostowaniu wytrzymał 3 dni, czyli do pierwszego mycia. Po tym doświadczeniu nie wierze juz ze moje wlosy mogą wyglądać dobrze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A były zniszczone przed zabiegiem? Może tylko suche?

      Usuń
  5. Moje włosy raczej takiego zabiegu nie potrzebują :D, ale bardzo fajnie, że zrobiłaś takie roczne podsumowanie :)

    jvstine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja zabieram się do tego jak pies do jeża... Ale myślę, że w końcu kupię keratynę. Zastanawiam się tylko nad pojemnością do moich włosów...

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie efekt utrzymał się zaledwie ok. 2 tygodni pomimo używania kosmetyków bez SLS/SLES, alkoholu, soli i silikonów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie miałaś zniszczonych włosów?

      Usuń
    2. Wtedy miałam :) Obcięłam włosy na boba i przy moich falach musiałam codziennie prostować żeby dobrze wyglądały. Po keratynie wystarczało wysuszyć na szczotce ale 2 tygodnie to za krótko żeby męczyć się z tym paskudnym zapachem.

      Usuń
  8. Myśle nad takim prostowaniem chodż zniszczen nie mam i boje sie krotkiego efektu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli włosy nie są zniszczone, to ten zabieg nie ma sensu.

      Usuń
  9. Zastanawiam się nad tym zabiegiem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nakręcałam się bardzo długo i w końcu się zdecydowałam. Efekt totalnych drutów miałam tylko tydzień, po tym czasie wlosy na nowo zaczely falować i krecić się.. no nie tego oczekiwałam za taka cene :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze wiedzieć, że zabieg nadaje się tylko dla włosów zniszczonyc a nie tylko suchych :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem trzeci dzien po keratynowym prostowaniu, włosy mam długie i myję je codziennie. Jak na razie jestem bardzo zadowolona :) włosy miałam suche i zniszczone codziennym prostowaniem mam nadzieję że efekt pozostanie na długo..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego Ci życzę ;)
      A czym robiłaś? Sama czy u fryzjera?

      Usuń
  13. Slyszalam o tym zabiegu ale póki co nie byl mi potrzebny :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. W takim razie, to keratynowe prostowanie wiele Ci (nam) dalo, przede wszystkim wiedze na temat pielegnacji wlosow, a i na bloga sie zdecydowalas :) Faktycznie po zabiegu wygladaly na mocno wygladzone, ale i tak z czasem stawaly sie coraz piekniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  15. powiem Ci że pomysł podcięcia to był strzał w dziesiątkę, od razu inaczej się prezentują :) po samym zabiegu był efekt ulizanych włosów, ale to jest nieuniknione w ciągu pierwszych dni po zabiegu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem ciekawa, jak moje włosy zareagowałyby na taki zabieg. Póki co jednak zdecydowałam się na krótkie, więc zbyt szybko się nie dowiem.

    OdpowiedzUsuń
  17. Twoje włosy są coraz piękniejsze, Marta, dajesz nadzieję, że powolutku, drobnymi kroczkami, w końcu się uda doprowadzić włosy do lepszego stanu. Planujesz powtórkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ale wiesz, tak czy siak mam często takie dni, że moim zdaniem wyglądają fatalnie - oczywiście zazwyczaj wtedy, gdy najbardziej mi zależy, aby były ładne... Bad hair day nie omija chyba nikogo :)
      Powtórkę zabiegu? Idę za kilka dni na zabieg keratynowy, ale inny - przetestuję i napiszę, czy warto próbować, bo to nowość jakaś :) Mam też w domu zestaw do robienia keratynowego prostowania, pewnie będę chciała użyć, żeby się nie przeterminował, ale to pewnie jeszcze za jakiś czas :)

      Usuń
  18. ładne włosy i kolor również jest przyjemny dla oka;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana nie żałuj podetnij troszkę wlosy :)
    Fajnie,że o nie dbasz trzymaj tak dalej ! Kolor masz świetny,długość też :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja prostuję keratynowo włosy średnio co 5 miesięcy, tylko że ja mam włosy puszące się a do tego jakieś takie loki nie wiadomo co ;) Jestem bardzo zadowolona, ponieważ przez 4 miesiące włosy są idealne, proste, ale nie ulizane ;) Gdy wiąże je w koczek po rozwiązaniu są super - nie są może mega proste ale są sliczne i moge spokojnie wyjsc z domu, bez zabiegu gdy tylko na 5min zrobilam koka robila się ogromna brzydka fala ;) Ja polecam kazdemu zabieg co ma włosy puszące się w wilgotne dni, włosy puch i lekkie skręty których nie da się ułożyć.
    Ja robię sama z koleżankami sobie, na krótkie włosy to koszt ok 50zł, na dłuzsze 100zł :) Polecam :)
    Używam do prostowania preparatów elcanto, niby można umyć włosy od razu po zabiegu, ale ja trzymam je ze dwa dni :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiem, że po keratynowym prostowaniu przez 2-3 dni nie wolno myć włosów, wiązać, zaginać itp. Chciałabym się dowiedzieć czy można nosić czapkę? Np do kościoła. Msza trwa ok. godziny, czy jeśli włosy przez te pierwsze dni będą pod czapką tak długi czas, zegną się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba zależy od tego, jak obcisła jest czapka i czy poci ci się przy niej głowa :)

      Usuń
    2. A jeśli czapka obcisła nie jest i jeśli głowa się nie poci? Można założyć czy lepiej nie?

      Usuń
  22. Ja mam takie pytanie :) Mam włosy bardzo grube i gęste. Gdy tylko sciągnę gumkę z związanych włosów są okropne.. Czy to keratynowe prostowanie pomogłoby mi? Na jak długo utrzymałby się efekt? I jak to jest gdy włosy odrastają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U każdego efekt jest nieco inny, więc trudno to ocenić...

      Usuń
  23. Czy polecasz taki zabieg dla włosów cienkich? Włosy mam zniszczone prostowaniem i kiedy mi się naturalnie pokręcą, to owszem wyglądam jak wicher, ale mają objętość. Boję się, że jeśli poddam się takiemu zabiegowi, będę wyglądała jakbym miała cztery włosy na krzyż. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam cienkie, pierwszy miesiąc miałam przyklap i małą objętość, potem było już lepiej ;)

      Usuń
  24. Siemka wczoraj podalam sie temu zabiegowi mam strasznie krecone wlosy z tendencja do puszenia, cienkie narazie efekt prostych przyklepanych wlosow czekam na pierwsze mycie fryzjerka zachwala ze niby 6 miesiecy bede miala spokoj

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej dziewczyny! Kilka dni temu zrobiłam ponownie keratynowe prostowanie włosów po rocznej przerwie. Wykonuję go sama w domu a raczej wykonuje go moja siostra. Zabieg trwa prawie cały dzień, ponieważ składa się z kilku etapów ale warto. Od razu po zabiegu włosy jak z reklamy- lśniące, gładziutkie i proste. U mnie taki efekt utrzymał się ok. miesiąca, pozniej włosy zaczeły wracać do stanu sprzed zabiegu. BYć może zawiniła tu nieodpowiednia pielęgnacja po zabiegu- myłam je jedynie szamponem, nie używałam odżywek i olejów w obawie o popsucie zabiegu. Mimo wszystko jestem zwolenniczką keratyny bo ten miesiąc kiedy włosy wyglądają cudownie dosłownie dodaje skrzydeł. Wreszcie lekko na głowie bez wiecznych nerwów co ja dziś zrobie z moimi niesfornymi włosami. Dodam, że moje włosy nie są zniszczone ani teraz ani przed zabiegiem. Za to są ciężki, gęste i mają tendencję do puszenia. Na Alle... można kupić zestawy Encanto do przeprowadzenia zabiegu za małą kwotę w porównaniu do zabiegu wykonanego w salonie. Także można spróbować i przekonać się na swoich włosach czy nam to odpowiada. Ja ze swojej strony polecam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja chcialam zapytac jak uzywac tych olejow itp? Szampon i odzywke mam z kompletu do zabiegu keratynowego prostowania Alfaparf. A o olejach nic nie słyszałam. Chciałabym żeby efekt utrzymał się jak najdłużej bo już jestem nawet skłonna ogolic się na łyso przez ten mój puch �� Poza sposobem używania interesuje mnie czy to może być olej konopny tłoczony na zimno lub z pestek dyni?

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja chcialam zapytac jak uzywac tych olejow itp? Szampon i odzywke mam z kompletu do zabiegu keratynowego prostowania Alfaparf. A o olejach nic nie słyszałam. Chciałabym żeby efekt utrzymał się jak najdłużej bo już jestem nawet skłonna ogolic się na łyso przez ten mój puch �� Poza sposobem używania interesuje mnie czy to może być olej konopny tłoczony na zimno lub z pestek dyni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy olej naturalny, bez silikonów, będzie dobry :)

      Usuń
  28. Faktycznie się Pani włosy wyprostowały, to przez Panią Harry P. odszedł z Hogwardu.

    OdpowiedzUsuń
  29. Czy włoski po takim zabiegu lepiej suszyc suszarką czy dac im samemu wyschnac?
    Slyszalam rozne opinie : jedne mowią ze po wysuszeniu suszarką będą bardziej proste niż jak same wyschna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpinam się również pod to pytanie ;)

      Usuń

Popularne w tym miesiącu: