niedziela, 22 lutego 2015

Wielki test czterech masek Biovax


Od początku lutego w sklepach sieci Biedronka dostępne są saszetki masek Biovax. Postanowiłam je przetestować i pokazać Wam szczegółowe wyniki tego porównania. Oczywiście każda z nas ma inne włosy i efekty u Was mogą się różnić, jednak mam nadzieję, że tak szczegółowy opis pomoże Wam w łatwiejszym dopasowaniu takiej maski, która może zadziałać na Waszych włosach najlepiej :)

Zasady testu

Aby nie zaburzyć wyników testu, każdą z masek stosowałam dwa razy (próba I i II), a przy używaniu każdej maseczki postępowałam zawsze według tego samego schematu:
  1. na 1,5 godziny nakładałam na skórę głowy macerat chili, a na włosy olej lniany (próba I) lub tylko olej lniany (próba II) i trzymałam je pod turbanem termalnym Hair Spa,
  2. następnie płukałam włosy letnią wodą i osuszałam je bawełnianą koszulką,
  3. na wilgotne włosy nakładałam na pół godziny wybraną maskę Biovax,
  4. myłam skalp szamponem ajurwedyjskim Orientany,
  5. na około 3 minuty nakładałam na włosy odżywkę Dermeny,
  6. odsączałam nadmiar wody z włosów bawełnianą koszulką,
  7. włosy schły naturalnie 45 minut, a następnie podsuszałam je chłodnym nawiewem suszarki,
  8. końcówki zabezpieczałam Drogocennym olejkiem arganowym Bielendy.

Test trwał w sumie dwa tygodnie. Za każdym razem robiłam zdjęcie tuż po umyciu i wysuszeniu włosów oraz 24 godziny później, czyli po nocy (za wyjątkiem dwóch przypadków, kiedy wróciłam bardzo późno do domu i zwyczajnie o tym zapomniałam). 

Masek używałam w następującej kolejności: 

  1. "Keratyna + jedwab"
  2. "Do włosów suchych i zniszczonych"
  3. "Do włosów słabych ze skłonnością do wypadania"
  4. "Naturalne oleje" – i od nowa próba II w tej samej kolejności.

Przy okazji mogłam zobaczyć, jak bardzo zdjęcia przekłamują odcień włosów – większość była robiona przy tym samym świetle, a kolory wyszły diametralnie różnie.

A oto wyniki i moje obserwacje.

Biovax "Keratyna + jedwab"

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol (emolient), Glycerin (gliceryna), Cetearyl Alcohol (emolient), Ceteareth-20 (emulgator), Cetrimonium Chloride (detergent kationowy), Silk Amino Acids (aminokwasy jedwabiu), Hydrolyzed Silk (proteiny jedwabne), Hydrolyzed Keratin (hydrolizowana keratyna), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny), Acetylated Lanolin (emolient), Trimethylsilylamodimethicone (silikon zmywalny jedynie silnymi detergentami), C11-15 Pareth-9 (substancja myjąca), Parfum (zapach), Potassium Sorbate (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Ethylhexylglycerin (konserwant o naturalnym pochodzeniu, humektant), Phenoxyethanol (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant), Imidazolidinyl Urea (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Triethanolamine (regulator pH kosmetyku).

Skład maski „Keratyna + Jedwab” wskazuje jednoznacznie, że mamy do czynienia z produktem typowo proteinowym – znajdziemy tu aż 3 ich rodzaje: proteiny jedwabne, aminokwasy jedwabiu oraz hydrolizowaną keratynę. Działanie protein jest równoważone kilkoma emolientami, dość wysoko w składzie widnieje też humektant – gliceryna.

Niestety, w masce znajdziemy też jeden, ale za to dość trudny w zmyciu silikon, a także kilka konserwantów.

Zapach maski jest bardzo delikatny, nie drażniący.


Działanie maski "Keratyna + jedwab" na włosach

Próba I: włosy ujarzmione, mięsiste, nieco przyklapnięte, ale cieszy mnie brak puchu na końcówkach.

Próba II: włosy gładkie, mięsiste, nie tak bardzo przyklapnięte, jak poprzednim razem. Jestem bardzo zadowolona z efektu!

Po masce "Keratyna + jedwab" (od lewej): próba I, dzień później, próba II, dzień później

Moja opinia o masce Biovax „Keratyna + jedwab”: ta maska to jeden z dwóch moich faworytów pod względem działania – widać moim włosom służą zawarte w niej proteiny. W internecie krążą o masce „Keratyna + jedwab” niepochlebne opinie – wiele dziewczyn skarży się na puch na włosach po jej zastosowaniu (efekt przeproteinowania) – myślę jednak, że taki problem może się pojawić głównie wtedy, gdy używamy jej zbyt często lub w towarzystwie protein zawartych w innych kosmetykach do włosów. Jeśli więc chcemy ją bardziej zneutralizować, warto dorzucić do maski więcej emolientów, np. ulubione oleje.

Przypuszczam ponadto, że na dobry (ale w tym przypadku pozorny) efekt działania maski na włosach wpływa też bez wątpienia zawarty w niej silikon, który obkleja włosy i daje wrażenie większej gładkości. Ja od ponad pół roku nie używałam wcale silikonów, więc jego działanie z pewnością tym bardziej jest po takiej przerwie u mnie widoczne.

Minusem maski Biovax „Keratyna + jedwab” jest to, że odrobinę szybciej przetłuszczają mi się po niej włosy – być może jest to jednak tylko moje wrażenie, ponieważ na drugi dzień po myciu włosy wciąż wyglądają dobrze, ale pod koniec dnia czuję, że są już bardzo oklapłe i mam ochotę je związać. 

Biovax "Do włosów suchych i zniszczonych"

Skład: Aqua (woda), Cetyl Alcohol (emolient), Ceteareth-20 (emulgator), Cetrimonium Chloride (detergent kationowy), Cinnamonium Zeylanicum Extract (ekstrakt z cynamonowca cejlońskiego), Mel Extract (ekstrakt z miodu), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej migdałowy), Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny), Glycerin (gliceryna), Acetylated Lanolin (emolient), Parfum (zapach), Sodium Benzoate (konserwant), Potassioum Sorbate (konserwant), Benzyl Alcohol (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Triethanolamine (regulator pH kosmetyku), Linalool (imituje zapach konwalii), C.I. 16255 (barwnik), C.I. 42090 (barwnik).

W skład maski wchodzą głównie nawilżacze (emolienty), w tym olej migdałowy, a także humektanty (miód i gliceryna). Maska nie zawiera silikonów, ma też mniej konserwantów niż „Keratyna + jedwab” (tutaj 4, tam 5).  

Zapach maski jest dość słodki, mało charakterystyczny.


Działanie maski Biovax "Do włosów suchych i zniszczonych"

Próba I: tuż po myciu końcówki wydawały się spuszone, rano jednak (zwykle myję głowę wieczorem) były już bardziej wygładzone i sypkie. Zdecydowanie nie były tak dociążone jak przy masce "Keratyna + jedwab", ale dzięki temu sprawiały wrażenie bardziej puszystych i gęstych.

Próba II: kolejne podejście do tej maski wypadło nieco lepiej – nie miałam już takiego problemu z puszącymi się końcówkami, włosy były bardziej gładkie, a przy tym puszyste.

Po masce Biovax "Do włosów suchych i zniszczonych" (od lewej): próba I i II
Moja opinia o masce Biovax "Do włosów suchych i zniszczonych": dwukrotne użycie tej maski pokazuje, że przy zastosowaniu tego samego produktu włosy mogą jednak wyglądać odrobinę inaczej – wpływ mają na to rozmaite czynniki, np. aktualny punkt rosy czy kosmetyki, które stosowaliśmy wcześniej (na przykład przy poprzednim myciu głowy).

Czytałam o tej masce wiele dobrego i nie ma się co dziwić, ponieważ jej skład jest dość prosty – zawiera głównie emolienty – i to głównie z tego powodu odpowiada tak wielu osobom. Na pewno w przyszłości rozważę kupienie większego słoiczka tego kosmetyku.

Biovax „Do włosów słabych ze skłonnością do wypadania"

Skład: Aqua (woda), Cetyl Alcohol (emolient), Cetearyl Alcohol (emolient), Ceteareth-20 (emulgator), Cetrimonium Chloride (detergent kationowy), Aloe Barbadensis Leaf Juice (sok z aloesu), Mel Extract (ekstrakt z miodu), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej migdałowy), Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny), Glycerin (gliceryna), Acetylated Lanolin (emolient), Parfum (zapach), Potassioum Sorbate (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Benzyl Alcohol (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Triethanolamine (regulator pH kosmetyku), Linalool (imituje zapach konwalii), C.I. 42090 (barwnik).

W tej masce, oprócz emolientów, mamy też trochę humektantów (miód i aloes). Nie ma tu jednak protein. Ponadto znajdziemy w niej aż 5 konserwantów.

Maska jest dość gęsta i ma kwiatowy zapach.


Działanie maski Biovax "Do włosów słabych ze skłonnością do wypadania" 

Próba I: nie wiem, czy była to wina zmechacenia się włosów w czasie spania, ale następnego dnia po umyciu głowy miałam wrażenie, że końcówki wyglądają na przerzedzone.

Próba II: wypadła o wiele lepiej niż poprzednio – włosy są bardziej mięsiste (chociaż o wiele mniej niż w przypadku maski „Keratyna + jedwab”), lepiej się układają.

Po masce Biovax "Do włosów słabych i wypadających" (od lewej): próba I, dzień później, próba II, dzień później

Moja opinia o masce Biovax "Do włosów słabych i wypadających": nie da się wzmocnić włosów, stosując maskę raz czy dwa razy, ocenić mogę więc tylko jej działanie doraźne – a to wypada nieco gorzej na tle pozostałych. Mimo wszystko efekt jest dobry, zadowalający i na pewno sprawdzi się u wielu osób. 

Biovax „Naturalne oleje”

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol (emolient), Glycerin (gliceryna), Cetearyl Alcohol (emolient), Ceteareth-20 (emulgator), Cetrimonium Chloride (detergent kationowy), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej macadamia), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Betaine (pochodna gliceryny, substancja antystatyczna), Acetylated Lanolin (emolient), Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny), Parfum (zapach), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (konserwant pochodzenia naturalnego, humektant), Methylisothiazolinone (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Potassioum Sorbate (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Triethanolamine (regulator pH kosmetyku), Hexyl Salicylate (składnik zapachowy).

Zgodnie z nazwą maska Biovax „Naturalne oleje” ma skład typowo emolientowy – (znajdziemy tu przede wszystkim olej arganowy, macadamia i kokosowy), ale nie jest odarta z humektantów (tutaj na uwagę zasługuje umieszczona wysoko w składzie gliceryna oraz, sporo niżej,  jej pochodna, czyli Ethylhexylglycerin).

Niestety, tu także mamy do czynienia z konserwantami – na szczęście jeden z nich ma pochodzenie naturalne i działa jak humektant (czyli nawilża włosy).

Zapach maski Biovax "Naturalne oleje" jest bardzo subtelny, prawie niewyczuwalny.


Działanie maski Biovax "Naturalne oleje"

Próba I: włosy w stanie dobrym, w miarę wygładzone, ale nie tak bardzo, jak przy zastosowaniu maski „Keratyna i jedwab”. Następnego dnia wyjątkowo odkształcone, nadawały się tylko do związania.

Próba II: włosy puszyste, ale nie spuszone. Efekt bardzo zbliżony do próby numer 1. Następnego dnia niestety ponownie zrobiła się szopa.

Po masce Biovax "Naturalne oleje" (od lewej): próba I, dzień później, próba II, dzień później
Moja opinia o masce Biovax "Naturalne oleje": produkt godny polecenia. Jak pewnie zauważyliście, dzień po jej użyciu moje włosy były mocno zmechacone i wyglądały co najmniej dziwnie – myślę, że jest to efekt tego, że przy użyciu tej maski myłam głowę w ciągu dnia (obie próby wypadły w soboty, w tygodniu myję zaś głowę zawsze wieczorami) i być może włosy inaczej zareagowały i były bardziej podatne na odkształcenia (wilgoć w powietrzu?). Mimo wszystko maska dobrze nawilża i nie mam do niej większych zastrzeżeń. 

Podsumowanie testu

Wszystkie cztery maski zawierają bardzo podobne składniki. Z tych pozytywnych znajdziemy w nich zawsze:
  • glicerynę (w dwóch maskach na początku składu, a w dwóch – w środku),
  • ekstrakt z henny,
  • Acetylated Lanolin, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol (emolienty – dwa ostatnie zawsze na początku składu).

Ponadto warto zwrócić uwagę na obecność:
  • ekstraktu z miodu (w dwóch maskach),
  • oleju z migdałów (w dwóch maskach).

Niestety, wszystkie testowane przeze mnie maski Biovax zawierają konserwanty – każda z nich ma ich po 4 lub 5.

Dokładną rozpiskę, a w niej zawartość poszczególnych składników, które znajdziemy w Biovaxach, możecie sprawdzić na poniższej, przygotowanej przeze mnie tabelce. Mam nadzieję, że ułatwi Wam ona wybór odpowiedniego produktu.  


Najlepiej jednak kupić saszetki Biovax i przetestować je na własnych włosach – u każdego efekt może się nieco różnić. Saszetki są dostępne w Biedronkach i kosztują po 1,99 zł. To też dobra opcja na wyjazdy – można je zużyć na raz (chociaż ja dzielę je na pół) i zajmują niewiele miejsca.

Wszystkie testowane przeze mnie maski Biovax są też dostępne w opakowaniach po 250 i 500 ml.


A która z tych masek jest Waszą ulubioną?

piątek, 20 lutego 2015

Co mnie najbardziej wkurza w dbaniu o włosy? (cz. II)


Macie czasem takie dni, kiedy przychodzi ochota na obcięcie włosów? Ja w przeszłości miałam ich kilka. Wprawdzie dbanie o nie jest przyjemnością, ale nie wszystko zawsze wychodzi idealnie. Po ostatnim narzekaniu (klik) pora na część drugą wyznań marudy. 

Producenci bez ostrzeżenia zmieniają składy kosmetyków

Używam sobie ulubionej odżywki, działa fantastycznie, aż tu nagle BUM! – któregoś dnia daje zupełnie odwrotny rezultat: puszy, wysusza albo elektryzuje włosy. Spoglądam na skład i już wiem – na drugim miejscu producent umieścił jakiś „cudowny” składnik, na przykład owiany złą sławą Alcohol Denat. A gdzie niby informacja o zmianie składu? NIE MA.

Używaj więc sobie dalej zabójczej odżywki, nieświadomy konsumencie. Stosuj naszą unowocześnioną wcierkę. A potem dziw się, że ci wypadają włosy.

Ogłupiające reklamy produktów do włosów

Dwie kobiety walczą o to samo miejsce parkingowe przed sklepem. Każda jest bardzo zdeterminowana i nerwowo ściska swoją kierownicę. Wtem jedna z nich wpada na genialny plan: rozprasza tę drugą, potrząsając pięknymi włosami (umytymi oczywiście szamponem XYZ zwiększającym objętość) i korzystając z chwili nieuwagi przeciwniczki zajmuje jej miejsce na parkingu. Pamiętacie tę reklamę? Nie, ja jej nie wymyśliłam. Ona NAPRAWDĘ była kilka lat temu puszczana w telewizji.

Według telewizyjnych reklam szampony potrafią zregenerować połamane i zniszczone włosy, maski wygładzą nawet loki, a odżywki w magiczny sposób posklejają rozdwojone końcówki. I zamiast je obciąć, należy umyć głowę reklamowanym szamponem i zniszczyć nożyczki. Świat kosmetyków to świat baśniowy, w którym każda kobieta ma włosy gładkie jak jedwab lub puszyste niczym fryzura Farrah Fawcett z legendarnych „Aniołków Charliego”.



Pierwsza z powyższych reklam obiecuje, że szampon zregeneruje nam zniszczone i kruszące się włosy, zaś serum pokazane w drugiej  naprawia... rozdwojone końcówki. Z tej drugiej dowiemy się też, że "rok zniszczeń można cofnąć w tydzień". 

I jeszcze to tendencyjne zestawienie rodem z lat 50., które pojawia się w większości reklam: „mam okropne włosy, jestem taka nieatrakcyjna, codziennie związuję te marne kosmyki w kucyk i zakładam obszerny sweter, a możliwości awansu nie zauważyłabym, gdyby nawet kopnął mnie w tyłek” kontra „ojej, jaki cudowny szampon, nagle tak bardzo wypiękniałam, jestem taka przedsiębiorcza i teraz na pewno uda mi się wywalczyć podwyżkę!”…

Takie reklamy, podobnie jak niemądre seriale, ogłupiają i wpajają ludziom bzdury: że włosy można naprawić w trzy minuty, a szampon działa jak odżywka, pielęgnuje, chroni i regeneruje. A potem niewiele wiedząca na ten temat konsumentka szoruje włosy szamponem wypełnionym silikonami. Zaiste: brawo.


Włosy bardzo łatwo jest zniszczyć, a trudno naprawić

Każda z nas wie, że do zniszczenia włosów nie potrzeba wiele – wystarczy trochę je pomaltretować prostownicą, pofarbować, pospinać złej jakości spinkami czy regularnie fundować im roller coaster w postaci suszenia gorącym nawiewem suszarki. I już, zniszczone. Proste, prawda?

A naprawa uszkodzeń? O, to jest „zabawa” na lata. Wytrwają w niej tylko najbardziej zdeterminowani. Albo ci, który wcześniej tak zaszaleli z maltretowaniem włosów, że teraz już nie mają czego maltretować. I muszą zapuszczać od nowa.

W dodatku raz zniszczonych włosów tak naprawdę nie da się już naprawić. Można tylko bardziej lub mniej poprawić ich stan i czekać, aż odrosną nowe. Zresztą, jak wypadnie nam połowa włosów, to nie można ich przecież na nowo w magiczny sposób przykleić. Zaraz, zaraz… no chyba że zrobimy sobie z nich  doczepki. Sprytne.

Włosy zawsze rosną za wolno

Zapuszczamy. Obcinamy. Znów zapuszczamy… O nie, rozdwojone końcówki!... Ponownie obcinamy. I tak bez końca. Na dole tniemy, na górze wcieramy. A włosy wciąż uparcie stoją w miejscu.

Bez komentarza.

Ależ mnie to wkurza.

A co Was najbardziej irytuje w dbaniu o włosy?

Podobne wpisy:

czwartek, 19 lutego 2015

Jak wyczyścić szczotkę z naturalnego włosia?


Niedawno pisałam o tym, jak prawidłowo wyczyścić Tangle Teezer (a także dlaczego trzeba to robić regularnie) – dziś skupię się na tym, jak doprowadzić do porządku szczotkę z naturalnego włosia (a dokładnie: ze szczeciny). W moim przypadku jest to szczotka ze szczeciny dzika.

„Szkół” dotyczących odpowiedniego mycia takiej szczotki jest wiele – dużo zależy od tego, z czego jest ona wykonana (przykładowo uważa się, że tych drewnianych nie powinno się moczyć). Moja szczotka ma plastikową rączkę, więc nie obawiam się zbytnio zanurzenia jej na chwilę w letniej wodzie.

Najprostszy sposób na czyszczenie szczotki z naturalnego włosia

Ja mam swoją ulubioną, bo najprostszą metodę. Najpierw wyczesuję ze szczotki włosy za pomocą grzebienia lub innej szczotki (na przykład TT). Następnie do miski z letnią wodą dodaję odrobinę wybranego szamponu i moczę w niej szczotkę. Na końcu czyszczę ją palcami, płuczę, strzepuję nadmiar wody i odstawiam do naturalnego wyschnięcia włosiem do spodu.  

Jeśli nie chcę, aby szczotka elektryzowała włosy (przy naturalnym włosiu to się niestety często zdarza), nakładam na nią na 2-3 minuty odrobinę odżywki, która dodatkowo pielęgnuje włosie. Zamiast odżywki możemy też użyć wybranej maski.

Przy czyszczeniu szczotki warto zwrócić uwagę nie tylko na jej włosie, ale też miejsce, gdzie szczecina styka się ze szczotką – tutaj gromadzi się wiele zanieczyszczeń. W odróżnieniu od Tangle Teezer, które często (chociaż nie zawsze) są jasne, a w dodatku plastikowe, poduszki szczotki z naturalnego włosia mają zwykle ciemne i/lub nieregularne zabarwienie, przez to tym trudniej jest ocenić, czy szczotka jest brudna i wymaga mycia. Jeśli więc używamy jej regularnie, czyszczenie jej raz w tygodniu powinno być optymalne.


Jakim szamponem myć szczotkę z naturalnego włosia?

Obecnie do czyszczenia swojej szczotki wybieram delikatny szampon, ponieważ od czasu sierpniowego keratynowego prostowania nie używam silikonów ani kosmetyków stylizacyjnych. Jeśli jednak Wy je stosujecie, myślę, że warto użyć czegoś mocniejszego, np. szamponu z silnym detergentem (typu SLS/SLES), który dokładnie wyczyści szczotkę ze wszystkich resztek – w tym z nadbudowanych na włosiu kosmetyków. O tym, jak rozpoznać szampony z silnymi detergentami w składzie, pisałam w tym wpisie.

Inne pomysły na czyszczenie szczotki z naturalnego włosia

Oczywiście opisany przeze mnie sposób nie jest jedynym – możemy także (oczywiście po wyczesaniu ze szczotki wszystkich włosów):
  • przetrzeć włosie wacikiem/patyczkiem do uszu nasączonym spirytusem lub octem,
  • spryskać włosie mieszkanką octu i wody, spirytusem lub wodą utlenioną, by zabić grzyby i bakterie,
  • przetrzeć włosie wacikiem z odrobiną olejku herbacianego,
  • umyć szczotkę wodą z mydłem (nie sądzę jednak, by był to leszy sposób niż użycie szamponu – w końcu na szczotce zbierają się, poza bakteriami czy kurzem, również resztki kosmetyków i sebum, z którymi szampon powinien sobie lepiej poradzić).


Podobne wpisy:

A Wy jak czyścicie szczotki z naturalnego włosia? Może stosujecie inne metody?

Popularne w tym miesiącu: