środa, 4 stycznia 2017

Pytania do eksperta: testowanie kosmetyków na zwierzętach – zakazane czy wciąż dozwolone?


Zwierzęta otaczają mnie od zawsze – w moim domu mieszkały już króliki, żółwie, rybki, chomiki i ukochany pies. Może też z tego względu, że zdaję sobie sprawę, jak mądre i oddane bywają zwierzaki, tak trudno jest mi zaakceptować sytuacje, gdy dzieje się im krzywda i – często zupełnie bezsensownie – skazuje się je na cierpienie. Dlatego tak ważne było dla mnie poruszenie na blogu tematu testowania kosmetyków na zwierzętach. Tym bardziej, że odnoszę wrażenie, iż wokół niego narosło wiele mitów i niedomówień, które – mam nadzieję – pomogę rozwiać w dzisiejszym wpisie.

Od kilku lat w Polsce i na terenie Unii Europejskiej testowanie kosmetyków na zwierzętach jest zakazane. Wciąż jeszcze wielu producentów umieszcza na opakowaniach znaczek króliczka, dając do zrozumienia, że dany kosmetyk nie był na zwierzętach testowany – zupełnie tak, jakby nie było to oczywiste. Dlaczego? Czy więc zakaz ten wciąż obowiązuje?

Od dawna zastanawiało mnie też to, że wiele firm kosmetycznych produkuje inne kosmetyki na różne rynki – co innego trafia do nas, a co innego, na przykład, na rynek chiński – oraz to, czy skoro obecnie nie testujemy już składników kosmetyków na królikach czy myszach, to czy możemy mieć pewność, że są bezpieczne i nam nie zaszkodzą?

Na moje pytania dotyczące testowania kosmetyków i ich składników na zwierzętach odpowiedziała pani Paulina Surowiec – aplikant radcowski z Kancelarii Kondrat i Partnerzy. Przy okazji zachęcam Was też do zajrzenia na stronę prawokosmetyczne.info będącą blogiem Kancelarii – znajdziecie na niej wiele ciekawostek i prawnych zawiłości dotyczących kosmetyków!

Czy to prawda, że obecnie nie można testować kosmetyków na zwierzętach? Gdzie i kiedy wprowadzono ten zakaz?

Tak, to prawda. Aby doprecyzować jednak to stwierdzenie, należy wskazać, że zakaz testowania kosmetyków (oraz ich składników) na zwierzętach, a także zakaz wprowadzania do obrotu „testowanych” produktów i składników, był wprowadzany przez ustawodawcę unijnego stopniowo.

Przykładowo zakaz testowania „gotowych produktów kosmetycznych” na zwierzętach został wprowadzony przez ustawodawcę unijnego już w 2004 r. Od marca 2009 r. zakazane jest natomiast wprowadzanie do obrotu produktów kosmetycznych, których składniki lub kombinacje składników były testowane na zwierzętach (z wyjątkiem badań toksyczności dawki powtarzalnej, reprotoksyczności i toksykokinetyki). Istotną datą – dla producentów kosmetyków oraz zwolenników wprowadzenia całkowitego zakazu testowania kosmetyków na zwierzętach – był dzień 11 marca 2013 r., kiedy to został wprowadzony zakaz testowania surowców kosmetycznych na zwierzętach, niezależnie od dostępności badań metodami alternatywnymi.

W Unii Europejskiej­ przepisy prawa dotyczące kosmetyków, w tym zakazu testowania ich na zwierzętach, reguluje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 r. dotyczące produktów kosmetycznych (które zastąpiło tzw. dyrektywę kosmetyczną (76/768/EWG).

Poniżej przedstawiam treść art. 18 Rozporządzenia, określającego zakres szeroko rozumianego zakazu testowania kosmetyków na zwierzętach:

1. Bez uszczerbku dla obowiązków ogólnych, wynikających z art. 3 [bezpieczeństwa – dopisek], niedozwolone jest:
                               
a) wprowadzanie do obrotu produktów kosmetycznych, których receptura końcowa, w celu spełnienia wymogów niniejszego rozporządzenia, podlegała testom na zwierzętach przy użyciu metod innych niż metody alternatywne, po tym jak takie metody alternatywne zostały uznane i przyjęte na poziomie wspólnotowym z uwzględnieniem postępu walidacji w ramach OECD;
                                                            
b) wprowadzanie do obrotu produktów kosmetycznych zawierających składniki lub ich kombinacje, które, w celu spełnienia wymogów niniejszego rozporządzenia, były testowane na zwierzętach przy zastosowaniu metod innych niż metody alternatywne, mimo że takie metody alternatywne zostały uznane i przyjęte na poziomie wspólnotowym z uwzględnieniem postępu walidacji w ramach OECD;

c) prowadzenie we Wspólnocie, w celu spełnienia wymogów niniejszego rozporządzenia, testów gotowych produktów kosmetycznych na zwierzętach;

d) prowadzenie we Wspólnocie, w celu spełnienia wymogów niniejszego rozporządzenia, testów na zwierzętach, dotyczących składników lub kombinacji składników, po dniu, w którym wymagane jest zastąpienie takich testów przez jedną lub więcej zatwierdzonych metod alternatywnych, wymienionych w rozporządzeniu Komisji (WE) nr 440/2008 z dnia 30 maja 2008 r. ustalającym metody badań zgodnie z rozporządzeniem (WE) nr 1907/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie rejestracji, oceny, udzielania zezwoleń i stosowanych ograniczeń w zakresie chemikaliów (REACH) (15) lub w załączniku VIII do niniejszego rozporządzenia.

Dlaczego zakaz ten wszedł w życie? Czy chodziło tylko o dobro zwierząt?

Temat testowania kosmetyków na zwierzętach od zawsze wzbudzał wiele emocji. Zwolennicy przeprowadzania testów kosmetyków na zwierzętach wskazywali na rozwój nauki, konieczność zapewnienia bezpieczeństwa konsumentów, jak również naruszenie – poprzez wprowadzenie zakazu testowania kosmetyków na zwierzętach zasad obowiązujących w wolnym handlu.  

Przeciwnicy tego typu badań (testów) powoływali się nie tylko na dobro zwierząt i istnienie alternatywnych sposobów testowania kosmetyków, ale również podważali skuteczność przeprowadzanych dotychczas na zwierzętach testów, argumentując to genetycznymi różnicami między gatunkami i niezadowalającymi w pełni wynikami badań statystycznych w tym zakresie.

Czy to oznacza, że firmy produkujące swoje kosmetyki w krajach objętych zakazem mogą testować je w krajach, gdzie taki zakaz nie obowiązuje?

Generalnie prawo unijne wiąże wyłącznie państwa członkowskie Unii Europejskiej i ustanawia różnego rodzaju nakazy i zakazy na terenie Unii.  Ustawodawca unijny – chcąc ograniczyć możliwość obejścia zakazu testowania kosmetyków (i ich składników) na zwierzętach – wprowadził również zakaz wprowadzania takich produktów do obrotu.

Warto w tym miejscu wspomnieć o wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii z dnia 21 września 2016 r.

W wyroku tym, wydanym w sprawie C‑592/14, TSUE podkreślił, że:  Rozporządzenie […] zmierza do promowania metod alternatywnych, bez wykorzystania zwierząt, po to, aby zapewnić w ten sposób w sektorze kosmetycznym poziom bezpieczeństwa przekraczający ten wymagany w innych sektorach, w szczególności poprzez doprowadzenie do stopniowej eliminacji badań na zwierzętach w tym sektorze. W tym względzie należy stwierdzić, że realizacja tego celu byłaby w znacznym stopniu zagrożona, gdyby istniała możliwość obejścia ustanowionych w art. 18 ust. 1 rozporządzenia nr 1223/2009 zakazów poprzez przeprowadzanie zakazanych testów na zwierzętach poza Unią.

 W uzasadnieniu wyroku TSUE wprost wskazał również, że art. 18 ust. 1 lit. b) rozporządzenia nr 1223/2009 należy interpretować w taki sposób, iż może on zakazywać wprowadzania do obrotu w Unii produktów kosmetycznych zawierających pewne składniki poddane testom na zwierzętach poza Unią w celu umożliwienia wprowadzenia tych produktów kosmetycznych do obrotu w państwach trzecich, jeśli wynikające z nich dane są wykorzystywane do wykazania, iż produkty te są wystarczająco bezpieczne, aby móc je wprowadzić do obrotu w Unii.

Innymi słowy, zgodnie z przepisami Rozporządzenia i ww. wyrokiem TSUE, nie można testować  składników kosmetycznych na zwierzętach w krajach spoza UE po to, by obejść przepisy Rozporządzenia i następnie – wykorzystując ww. wyniki testów do wykazania bezpieczeństwa produktów kosmetycznych – wprowadzać je do obrotu na terenie UE.

Inną kwestią jest natomiast fakt, że producenci kosmetyków przede wszystkim winni działać zgodnie z prawem kraju, w którym produkują i sprzedają kosmetyki. Producent, który chce wprowadzić  produkty kosmetyczne lub ich składniki np. na rynek chiński, musi dostosować się do wymogów wynikających z obowiązującego tam prawa.

Czy producenci kosmetyków mogą wprowadzać na rynek, na którym obowiązuje zakaz testowania na zwierzętach, inne kosmetyki niż wysyłają na rynek, na którym zakaz ten nie obowiązuje? Innymi słowy: czy producent X może wyprodukować dwa podobne kosmetyki na dwa różne rynki lub produkować gamę kosmetyków na jeden, a inną gamę na drugi rynek? Czy firmy tak postępują?

Procedura, o którą Pani pyta, generalnie nie wydaje się być sprzeczna z przepisami prawa. Każdy tego typu przypadek (w tym podobieństwo produktów, cel takich działań itp.) winien być jednak indywidualnie przeanalizowany pod kątem zgodności z prawem. Warto mieć na uwadze również treść wyroku TSUE C‑592/14, o którym mowa powyżej.


Jak widać króliczek na opakowaniach przybiera różne formy
Słyszałam, że zdarzają się wyjątki będące odstępstwem od tego zakazu – czy to prawda? Jakie to wyjątki i co wówczas może zrobić producent kosmetyku? Czy w wyjątkowych okolicznościach może przeprowadzić test jakiegoś składnika na zwierzętach?

Rozporządzenie przewiduje co prawda wyjątki będące odstępstwem od zakazu testowania składników kosmetycznych na zwierzętach, wydaje się jednak, że – ze względu na dość sformalizowaną procedurę – nie będą one stanowić pola do nadużyć czy też obejścia generalnego zakazu testów na zwierzętach.

Zgodnie z Rozporządzeniem w wyjątkowych okolicznościach, w przypadku gdy powstaną poważne obawy dotyczące bezpieczeństwa istniejącego składnika kosmetycznego, państwo członkowskie może zwrócić się do Komisji o odstępstwo od zakazu testowania kosmetyków (i ich składników) na zwierzętach oraz wprowadzania takich produktów kosmetycznych do obrotu.

Odstępstwo może być przyznane jedynie wówczas, gdy:
  • składnik jest w powszechnym użyciu i nie może być zastąpiony innym składnikiem o podobnym działaniu;
  • udowodniony jest szczególny problem zdrowia ludzi, a potrzeba przeprowadzenia testów na zwierzętach jest uzasadniona oraz potwierdzona przez szczegółowy protokół badań, zgłaszany jako podstawa do wydania oceny.

Wniosek taki winien zawierać ocenę sytuacji oraz wskazywać niezbędne środki. Na tej podstawie Komisja może, po konsultacji z SCCS, w drodze uzasadnionej decyzji, upoważnić do zastosowania takiego odstępstwa. Upoważnienie takie określa warunki związane z zastosowaniem odstępstwa, w zakresie szczególnych celów, czasu trwania oraz sposobu powiadomienia o wynikach.

Skoro kosmetyki i ich składniki nie mogą być u nas testowane na zwierzętach, to jak sprawdza się ich bezpieczeństwo? Czy te metody są lepsze i bardziej miarodajne niż badania na zwierzętach?

Przed wprowadzeniem produktu kosmetycznego do obrotu osoba odpowiedzialna (zwykle jest to producent) zapewnia przeprowadzenie oceny bezpieczeństwa produktu na podstawie odpowiednich informacji i sporządzenie tzw. raportu bezpieczeństwa produktu kosmetycznego.

Producenci kosmetyków oraz produkty kosmetyczne podlegają organom nadzoru, tj. Państwowej Inspekcji Sanitarnej (kontrolującej warunki produkcji oraz bezpieczeństwo produktu na wszystkich etapach wytwarzania) oraz Państwowej Inspekcji Handlowej, (kontrolującej produkty znajdujące się w obrocie handlowym lub przeznaczone do wprowadzenia do obrotu, w tym w zakresie oznakowania i zafałszowań).

Producenci bazują na istniejących już danych dotyczących bezpieczeństwa oraz korzystają z różnych metod alternatywnych do testów na zwierzętach, m.in. badaniach in vitro. Głosy, co do skuteczności metod, są podzielone. Wydaje się jednak, że w związku z rozwojem nauki badania te są coraz lepsze i coraz bardziej miarodajne.

Jaka kara czeka firmy, które łamią ten zakaz? Czy w Polsce dochodziło już do jego łamania?

Problem odpowiedzialności karnej z tytułu prowadzenia niedozwolonych testów kosmetyków na zwierzętach jest złożony.  Rozporządzenie – w artykule 18 – zakazuje przeprowadzania testów kosmetyków (lub ich składników/kombinacji składników) na zwierzętach, a także wprowadzania do obrotu takich produktów, nie zawiera jednak sankcji za naruszenie ww. zakazów. Tego rodzaju sankcje nie są również przewidziane w ustawie z dnia 30 marca 2001 r. o kosmetykach.

W sytuacji jednak, gdy tego rodzaju testy byłyby wykonywane i wiązałyby się dodatkowo ze znęcaniem się nad zwierzętami, należałoby rozważyć pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności karnej na podstawie art. 35 ust. 1a ustawy o ochronie zwierząt.

Zgodnie z art. 35 u.o.z.:

1. Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów art. 6 ust. 1, art. 33 lub art. 34 ust. 1-4
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

1a. Tej samej karze podlega ten, kto znęca się nad zwierzęciem.

2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 lub 1a działa ze szczególnym okrucieństwem,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

3. W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1, 1a lub 2 sąd orzeka przepadek zwierzęcia, jeżeli sprawca jest jego właścicielem.

3a. W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1 lub 1a sąd może orzec, a w razie skazania za przestępstwo określone w ust. 2 sąd orzeka tytułem środka karnego zakaz posiadania zwierząt od roku do lat 10; zakaz orzeka się w latach.

4. W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1, 1a lub 2, sąd może orzec wobec sprawcy zakaz wykonywania określonego zawodu, prowadzenia określonej działalności lub wykonywania czynności wymagających zezwolenia, które są związane z wykorzystywaniem zwierząt lub oddziaływaniem na nie, a także może orzec przepadek narzędzi lub przedmiotów służących do popełnienia przestępstwa oraz przedmiotów pochodzących z przestępstwa.

5. W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1, 1a lub 2, sąd może orzec nawiązkę w wysokości od 500 zł do 100.000 zł na cel związany z ochroną zwierząt, wskazany przez sąd.

Dlaczego tak wiele firm, chociażby w Polsce, wciąż korzysta ze znaku królika na opakowaniach swoich produktów („cruelty free”), który sugeruje, że dany kosmetyk nie był testowany na zwierzętach, chociaż wiadomo, że w świetle prawa jest to oczywiste?

Zgodnie art. 20 ust. 3 Rozporządzenia Osoba odpowiedzialna może umieścić na opakowaniu produktu lub w jakimkolwiek innym dokumencie, w informacji, na etykiecie, opasce dołączonej lub odnoszącej się do produktu kosmetycznego, oznaczenia, że nie był on testowany na zwierzętach, jedynie wówczas, gdy producent i jego dostawcy nie wykonywali ani nie zlecali wykonania testów na zwierzętach gotowego produktu kosmetycznego, prototypu ani żadnego z jego składników, a także gdy nie zawiera on składników testowanych przez innych producentów na zwierzętach w celu wytworzenia nowych produktów kosmetycznych.

Należy zauważyć, że kosmetyki, w składzie których są substancje, które nigdy nie zostały przetestowane na zwierzętach, praktycznie nie istnieją. Dokonywanie oceny bezpieczeństwa produktów kosmetycznych bardzo często opiera się bowiem na danych uzyskanych dzięki testom przeprowadzanym na zwierzętach w przeszłości. Można zatem mieć wątpliwości czy oznakowanie „nie testowane na zwierzętach” lub symbol króliczka na produktach kosmetycznych w pewnym sensie nie wprowadza konsumentów w błąd.

Wydaje się, że wśród powodów, dla których firmy wciąż korzystają z ww. oznakowań znajduje się m.in. niska świadomość społeczna i prawna konsumentów dotycząca wejścia w życie i obowiązywania zakazu testowania kosmetyków na zwierzętach. Producenci chcą dzięki ww. oznakowaniom zaznaczyć, że aktualnie nie testują kosmetyków na zwierzętach.

W internecie wciąż wiele jest stron, na których publikowane są listy producentów, którzy testują kosmetyki na zwierzętach, a także tacy, którzy tego nie robią. Skoro w UE istnieje od lat taki zakaz, czy oznacza to, że podobne listy wprowadzają nas w błąd?

Trudno jest generalizować i wypowiadać się na temat wszystkich list tego typu. Część z nich może wprowadzać w błąd. Producenci kosmetyków winni działać zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Wiele firm kosmetycznych wydaje oficjalne oświadczenia na swoich stronach internetowych w zakresie tematu testowania kosmetyków na zwierzętach.

Gdzie obecnie dozwolone są testy kosmetyków na zwierzętach? Czy jest szansa, że i tam wprowadzony zostanie podobny zakaz?

Jak już wspominałam kosmetyki są testowane na zwierzętach np. w Chinach. Być może, w przyszłości, alternatywne metody testowania zastąpią przeprowadzanie testów na zwierzętach.

Można również spojrzeć na regulacje unijne, a zwłaszcza zakaz wprowadzania do obrotu kosmetyków testowanych na zwierzętach, jako na pewnego rodzaju motywację dla państw spoza unii europejskiej, które chciałyby importować produkowane przez siebie kosmetyki na teren UE, gdzie będą musiały spełniać odpowiednie wymogi prawne.

Wiem, że testy kosmetyków na zwierzętach to tylko margines problemu – najwięcej na zwierzakach testuje się m.in. leków. Czy jako konsumenci możemy coś z tym zrobić?

Rozporządzenie, o którym mowa powyżej, dotyczy tylko produktów kos­metycznych.  Regulacje te nie dotyczą natomiast produktów leczniczych, wyrobów me­dycznych ani produktów biobójczych. Uważam, że konsumenci powinni mieć przede wszystkim prawo do uzyskiwania rzetelnych informacji o danym produkcie, w tym także czy był on testowany na zwierzętach. Świadomość społeczna jest istotną kwestią, leży bowiem u podstaw ewentualnych dalszych zmian w tym zakresie w przyszłości.

A co Wy sądzicie na temat testowania kosmetyków na zwierzętach? Czy zwracacie uwagę na ten aspekt? Czy wiedzieliście, że w Polsce i na terenie Unii Europejskiej testy takie są zakazane w przypadku produkcji kosmetyków?

Moje inne wywiady z serii „Pytanie do eksperta”:

4 komentarze :

  1. Nie wiedziałam, że taki zakaz wszedł w życie! To bardzo, bardzo dobra zmiana. Niestety w przemyśle farmaceutycznym nadal, praktycznie wszystko, testuje się na zwierzętach...

    OdpowiedzUsuń
  2. Propsuje bloga, bede tu wchodzic częściej :) piszesz konkrety, ktorych sie tak nie porusza gdzie indziej. Kreatywna z Ciebie dziewczyna!

    OdpowiedzUsuń

Popularne w tym miesiącu: