niedziela, 4 marca 2018

Kosmetyki Hair Jazz – czy faktycznie przyspieszają porost włosów? | Efekty użycia na moich włosach


O kosmetykach Hair Jazz zrobiło się głośno w 2015 roku  obietnice producenta o rzekomym nawet 4,5-centymetrowym przyroście włosów miesięcznie skusiły wiele dziewczyn, które masowo zaczęły zamawiać produkty ze strony internetowej Harmony Plus, czyli polskiego dystrybutora. Sławę Hair Jazz dodatkowo podbijały rozmaite blogerki i vlogerki, a prężnie działający fan page marki skupiał zarówno zagorzałe zwolenniczki, jak i przeciwniczki tychże kosmetyków. Nie ma się co dziwić, przy założeniu, że Hair Jazz daje tak wspaniałe efekty, trudno było przejść obok ich szamponu, maski czy odżywki obojętnie. 

Wyniki badań klinicznych produktów Hair Jazz potwierdzają trzykrotnie szybszy wzrost włosów. W ciągu 4 miesięcy mogą one osiągnąć większy wzrost niż wcześniej w ciągu roku” – czytamy na stronie Hair Jazz. Obiecanki-cacanki, w które nie chciało mi się od początku wierzyć (do tych zawyżonych wyników testów producenta jeszcze wrócę w dalszej części tego wpisu!), postanowiłam jednak sprawdzić te kosmetyki sama na sobie. Dlaczego? Z dwóch powodów:
  • po pierwsze dlatego, że byłam ciekawa, czy Hair Jazz faktycznie działa, bo krążą o nim w internecie bardzo rozbieżne opinie,
  • a po drugie – dostałam od was liczne pytania, czy testowałam ten zestaw i czy warto go kupić, więc uznałam, że skoro tyle z was jest nim zainteresowanych, to może warto przyjrzeć mu się bliżej.

Odezwałam się więc do sklepu Harmony Plus, dystrybutora Hair Jazz, który bardzo szybko przesłał mi zestaw do testów. Przyznam z ręką na sercu: tylko dlatego zdecydowałam się na wypróbowanie tych kosmetyków, ponieważ od początku podchodziłam do nich sceptycznie i szkoda byłoby mi tylu pieniędzy na ich zakup. A kwota to niemała, bo za cały zestaw, który otrzymałam (szampon, maska i lotion), przyszłoby mi zapłacić ponad 300 zł.

Kosmetyki dotarły, zaczęłam testować. Trwało to dwa miesiące, bo na tyle starczyły mi produkty (lotion na dłużej, około 3 miesiące). Szybko zauważyłam, że skład zarówno szamponu, jak i maski oraz lotionu, różni się od tego, który jest zapisany na stronie producenta. To mnie zdziwiło, bo skoro został zmieniony, dlaczego nie zaznaczono tego na stronie? Zazwyczaj chodzi o kolejność występowania składników, ale nie tylko. Jak się zresztą za chwilę przekonacie, składy wszystkich tych trzech produktów są do siebie bliźniaczo podobne i występują w nich w zasadzie te same składniki.  

Przyjrzyjmy się więc najpierw na poszczególnym kosmetykom zestawu: w dalszej części wpisu skupiam się na ich składach oraz działaniu. Następnie przejdziemy do sprawdzenia, jakie są wady i zalety Hair Jazz, czy przyspieszają porost, czy warto je kupić i dlaczego uważam, że ich badania kliniczne to ściema.

Oceny cząstkowe (takie jak przy innych moich recenzjach): dobryneutralnysłaby.

Szampon Har Jazz

  • Cena: 105 zł, a w promocji – 97 zł.
  • Pojemność: 250 ml.
  • Kolor: niebieski.
  • Konsystencja: rzadka.
  • Zapach: chemiczny, nie przeszkadza, ale nie jest specjalnie przyjemny.

Skład: Aqua (woda), Sodium Coco Sulfate (mocny detergent), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent),   Acrylates/Beheneth-25 Metacrylate Copolymer (regulator lepkości), Alcohol (alkohol), Ovum Shell  Powder (proszek ze skorupki jajka - źródło minerałów), Hydrolyzed Soy Protein (hydrolizat protein soi), Carboxymethyl-Chitin (wiąże wodę), Coco Glucoside (emulgator), Glyceryl Oleate (nawilżacz), Hydrolyzed Keratin (keratyna hydrolizowana), Dl-Camphor (działa przeciwbakteryjnie, daje uczucie chłodu), Pyridoxine Hcl (witamina B6 – działa przeciwłojotokowo, antybakteryjnie, antyoksydacyjnie), Sodium Dehydroacetate (konserwant), Parfum (zapach), Dehydroacetic Acid (konserwant), Benzyl Alcohol (działa wysuszająco na włosy), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant), Potassium Hydroxide (regulator pH), C.I. 42090 (barwnik), Amyl Cinnamal (zapach), Linalool (zapach).

Szampon jest typowo proteinowy, nie wiem tylko, które jego składniki mają wpływać na wyjątkowe – jak zachwala producent – przyspieszenie porostu włosów. Nie widzę w składzie niczego niezwykłego: są mocny i łagodniejszy detergent, kamfora o działaniu przeciwbakteryjnym, witamina B6, hydrolizat protein soi czy keratyna hydrolizowana.

Niestety, dość wysoko w składzie znajduje się alkohol. Wydawać by się mogło, że pełni rolę nośnika substancji aktywnych, ponieważ inna jego funkcja – konserwowanie – nie ma tu chyba sensu zważywszy na to, że w składzie jest już sporo innych konserwantów. Szampon może więc przesuszać włosy, a u niektórych – z racji sporej ilości protein – powodować przeproteinowanie.


To tyle o składzie, teraz kilka słów o użyciu i działaniu. Szamponu Hair Jazz używałam regularnie do każdego mycia głowy przez 2 miesiące (co oznacza, że sięgałam po niego średnio 3 razy w tygodniu). Nakładałam go na skórę głowy i lekko wmasowywałam placami (reszta włosów moczyła się w tym czasie w pianie, nie pocierałam ich). Następnie, zgodnie z zaleceniami, zostawiałam szampon na głowie na czas 1-2 minut i zmywałam.

Szampon, zapewne dzięki kamforze, dawał uczucie lekkiego chłodzenia skóry. Było to podobne do uczucia związanego z używaniem kosmetyków z mentolem. Mam wrażenie, że kamforę czuć też mocno w zapachu tego produktu, chociaż ten wydaje mi się też nieco ziołowy.

Dodam jeszcze, że szampon ma dość nietypowy niebieski kolor i jest rzadki. Niestety, zbyt rzadki do tego rodzaju opakowania – miałam z nim trochę problemów, bo przy każdym użyciu wyciekał mi z butelki, ale o tym już pisałam na fan page’u:



Generalnie byłam zadowolona z działania tego szamponu – mam na myśli efekt doraźny, który powodował na włosach. O dziwo dość dobrze łagodził mój stan skóry głowy (w tym swój udział miał też na pewno lotion, ale o nim za chwilę): przez ten czas nie miałam żadnych podrażnień, skóra nie swędziała i nie łuszczyła się.

Maska Hair Jazz

  • Cena: 130 zł, a w promocji – 104 zł.
  • Pojemność: 500 ml.
  • Kolor: kremowo-żółty.
  • Konsystencja: gęsta.
  • Zapach: chemiczny, mniej przyjemny niż szamponu, chociaż jednocześnie chyba też mniej intensywny.

Skład: Aqua (woda), Dimethicone (silikon, który można usunąć łagodnym szamponem), Cetearyl Alcohol (emolient), Cetyl Alcohol (emolient), Paraffinum Liquidum (parafina), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Hydrolyzed Soy Protein (hydrolizowane proteiny soi), Ceteareth-20 (emulgator), Behetrimonium Methosulfate (nadaje poślizg, ułatwia rozczesywanie), Benzyl Alcohol (wysuszający alkohol), Centimonium Methosulfate (konserwant), Quaternium-91 (chroni kolor włosów), Centrimonium Chloride (ułatwia spłukiwanie, rozczesywanie, nadaje połysk, działa antystatycznie i konserwująco), CI 19144 (barwnik), CI 15985 (barwnik), Parfum (zapach), Dehydroacetic Acid (konserwant), Triethanolamine (regulator pH), Sodium Dehydroacetate (konserwant), Imidazolidinyl Urea (konserwant), Linalool (składnik zapachowy).

Zanim przejdę do analizowania składu, napiszę wam tylko, że w czasie używania tej maski i pozostałych kosmetyków Hair Jazz czytałam o nich dużo opinii – szczególnie na blogach, wierząc, że skoro ktoś prowadzi swoją stronę i pisze pod (zazwyczaj) swoim nazwiskiem, a często prezentuje też czytelnikom swoje zdjęcie (wiarygodność!), to co jak co, ale przed pisaniem robi chociaż jakikolwiek research, by nie pisać głupot i uniknąć jakiejś kompromitującej wtopy. 

I wiecie co? Znalazłam sporą ilość blogów – niekoniecznie mało znanych – na których autorki owszem, wklejały skład tej maski (oczywiście bez żadnej analizy i wytłumaczenia, co to za składniki), prezentowały zdjęcia „przed” i „po” i zachwalały efekty, ale do głowy im nie przyszło, żeby się zastanowić, skąd te rzekome efekty się wzięły. Bo szczerze? Ja nie wiem skąd. Dodajmy: dziewczyny, o których piszę, testowały tylko tę maskę i to po niej – rzekomo – tak szybko rosły im włosy.



Ale do meritum: podobnie jak w szamponie, w masce nie ma niczego nadzwyczajnego, co mogłoby wpływać na porost włosów i wyróżniało ten kosmetyk na tle innych. Może nie ma się co dziwić, bo przecież stosujemy ją na włosy, a nie na skórę, jak więc miałaby wpłynąć na cebulki?

Oczywiście nie omieszkałam zajrzeć na stronę producenta i poczytać sobie, co takiego – według niego – jest w tej masce, że w magiczny sposób przyspiesza wzrost włosów. Myślałam, że znajdę tam wytłumaczenie typu: „maska sama w sobie nie wpływa na porost, jest tylko częścią zestawu, w skład którego wchodzi produkt X przyspieszający wzrost włosów”. Oj, srodze się zawiodłam, bo na stronie maska zachwalana jest tymi słowami:

Bardziej miękkie, elastyczne włosy, łatwiejsze w układaniu, intensywne nawilżenie, przyczynia się do wzrostu włosów.

A wiecie, jaki jej składnik jest – wciąż wg producenta – wysuwany na plan pierwszy? Masło shea, opisywane jako „cenione za liczne właściwości, jeden z najbardziej popularnych składników produktów kosmetycznych”. Otóż to, masło shea występuje w licznych kosmetykach, w czym więc tkwi wyjątkowość tej maski? Co ją wyróżnia?

Co gorsze, skład maski Hair Jazz jest chyba nawet gorszy niż średni. Przede wszystkim jest to produkt mocno silikonowy, z całą masą konserwantów i wysuszającym alkoholem. Poza wspomnianym już masłem shea (działającym emolientowo) i hydrolizowanymi proteinami soi nie ma tu niczego szczególnego i godnego odnotowania. Jest też parafina, co do której każdy ma inne zdanie, generalnie jednak jest to składnik działający na włosy ochronnie i natłuszczająco, ale nie odżywiający (parafina jest olejem mineralnym pozyskiwanym z ropy naftowej). Pierwsza lepsza drogeryjna maska ma lepszy skład niż ten produkt, taka jest prawda. I na pewno kosztuje dużo mniej.


Przejdźmy jednak do kwestii używania tej maski. Za każdym razem postępowałam według zalecenia na opakowaniu, czyli nakładałam ją na włosy i zmywałam po około 3 minutach. Kosmetyk ułatwiał rozczesywanie, może nieco nabłyszczał i w zasadzie tyle. Efekt był raczej porównywalny do użycia jakiejś odżywki, a nie maski, która ma regenerować i odżywiać. Według mnie działała doraźnie i wcale nie najlepiej pomimo protein w składzie, które na ogół dobrze działają na moje włosy.

Problemy zaczęły się w lutym, po ponad miesiącu stosowania. Stało się to, o czym przestrzegały niektóre dziewczyny na forach internetowych i czego można się spodziewać, patrząc na skład maski: moje włosy się przeproteinowały. Sądzę, że to właśnie się stało, bo zaczęły być szorstkawe, mimo że zawsze są miękkie, okropnie się układały i generalnie sprawiały wrażenie suchych. Wystarczyło jedno użycie innej maski, by wróciły do swojej dawniejszej świetności.

Lotion Hair Jazz

  • Cena: 110 zł, a w promocji – 100 zł.
  • Pojemność: 200 ml.
  • Kolor: przeźroczysty.
  • Konsystencja: rzadka.
  • Zapach: podobny jak pozostałych produktów z tej serii: chemiczny, ale lekko słodkawy. Woń alkoholu kamufluje mnóstwo składników zapachowych.

Skład: Aqua (woda), Alcohol (wysusza, ale we wcierkach bywa konieczny, bo pozwala wnikać substancjom czynnym), Ppg-1-Peg-9 Lauryl Glycol Ether (emulgator), Ovum Shell Powder (proszek ze skorupki jajka - źródło minerałów), Hydrolyzed Keratin (hydrolizowana keratyna), Hydrolyzed Soy Protein (hydrolizat protein soi), Carboxymethyl Chitin (wiąże wodę), Parfum (zapach), Dl-Camphor (działa przeciwbakteryjnie i antyseptycznie), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Pyridoxine Hcl (reguluje wydzielanie sebum), Sodium Dehydroacetate (konserwant), Citric Acid (reguluje pH), Amyl Cinnamal (składnik zapachowy), Benzyl Salicylate (składnik zapachowy), Benzyl Benzoate (składnik zapachowy), Citronellol (składnik zapachowy), Coumarin (składnik zapachowy), Geraniol (składnik zapachowy), Linalool (składnik zapachowy), Lilial (składnik zapachowy).

Jeśli wczytujecie się dokładnie w rozpisane przeze mnie w tym wpisie składy, pewnie już zauważyłyście, że producent żongluje tu w zasadzie w kółko tymi samymi składnikami aktywnymi: hydrolizowanymi proteinami soi, hydrolizowaną keratyną, proszkiem ze skorupek jajek, witaminą B6… W lotionie też je znajdziemy – w otoczeniu aż ośmiu składników zapachowych i trzech konserwantów.



Zalety? Sądząc po składzie, lotion jest w stanie wzmocnić włosy, odświeżyć skórę głowy, przeciwdziała przetłuszczaniu, działa antybakteryjnie. Szczerze mówiąc jestem najbardziej skłonna uwierzyć w jego moc działania niż szamponu, a tym bardziej maski, jednak w nim także nie widzę składników stricte przyspieszających porost. Jak dla mnie to wcierka jakich wiele i bardziej – według mnie – pasuje do niej funkcja przeciwdziałania wypadaniu niż wpływania na szybkość rośnięcia włosów.

U mnie lotion działał więc po prostu jak niezła wcierka, a jego największą zaletą okazało się być łagodzenie stanu skóry. Przez ostatnie dwa miesiące, odkąd go używam, moja skóra głowy jest bowiem uspokojona, nie swędzi, zapomniałam już o pieczeniu czy powstawaniu podrażnień. To chyba największa dla mnie zaleta zestawu Hair Jazz, choć oczywiście nie świadczy o tym, że są to kosmetyki w jakikolwiek sposób wyjątkowe – ten sam efekt osiągnęłam już wieloma innymi wcierkami, często o wiele tańszymi.

Kosmetyki Hair Jazz – zalety i wady

Jak dla mnie są to produkty w najlepszym wypadku tak przeciętne, że nawet trudno je jakoś wypunktować, ale w skrócie postaram się wypisać ich mocne i słabe strony.

Zalety:
  • lotion – o ile nie mamy szczególnie wrażliwej skóry głowy (zawiera alkohol) może pomóc (wraz z szamponem) oczyścić skórę, załagodzić świąd czy pieczenie (w moim przypadku się sprawdził),
  • lotion i szampon mogą też hamować przetłuszczanie się skóry głowy (pomagają regulować wydzielanie sebum).

Wady:
  • mogą powodować przeproteinowanie,
  • szampon zawiera silne detergenty i alkohol – stosowany zbyt często może przesuszać włosy,
  • cena (zdecydowanie zbyt wygórowana),
  • nie spełnia obietnic co do porostu – nawet jeśli go przyspiesza, to na pewno nie tak, jak zachwala producent.

Czy Hair Jazz faktycznie przyspiesza porost włosów?

Ujmę to tak: moje włosy po miesiącu kuracji Hair Jazz urosły około 2 cm, czyli trochę więcej niż zazwyczaj. Jakiś efekt więc jest i myślę, że największa w tym zasługa lotionu, który działa na skórę głowy i faktycznie najbardziej wpływa na cebulki włosów. A jak nakładałam lotion, to i masowałam chwilę skórę głowy, a jak wiadomo – to na porost też świetnie wpływa.

Efekty zastosowania Hair Jazz możecie zobaczyć na poniższym zestawieniu zdjęć. Na pierwszym widać moje włosy w pierwszym dniu po użyciu zestawu, a na drugim – po 5,5 tygodnia, czyli po prawie 1,5 miesiąca. Takie wizualne pokazanie różnicy jest chyba lepsze niż mierzenie włosów, bo jak się nie ma grzywki i mierzy się włosy na długości, to wystarczy milimetr inaczej ułożyć przedziałek i już wynik wychodzi inny. Na fotkach zaś możecie zobaczyć jak długość włosów zmienia się względem napisu na koszulce:


Pierwsze zdjęcie: po pierwszym użyciu zestawu Hair Jazz. Drugie zdjęcie: po 5,5 tygodniach regularnego używania Hair Jazz

To tyle moich efektów. Nie mogę jednak przejść obojętnie obok tego, co czytałam o Hair Jazz w internecie.

Na stronie Harmony Plus, przy kosmetykach Hair Jazz, poświęcono sporo miejsca na opisanie i zachwalanie tychże produktów. Czymś, co ma nas ostatecznie przekonać do ich kupienia, są badania kliniczne (link do nich znajduje się na stronie Harmony Plus przy opisie Hair Jazz), które rzekomo wykazały, że kosmetyki Hair Jazz przyspieszają porost włosów nawet do… 4,5 cm miesięcznie, a przeciętnie o 2,9 cm. Brzmi pięknie, prawda?

Jak dla mnie raczej nierealnie, bo skoro przeciętnie włosy rosną około 1 cm miesięcznie (przeciętnie – zdarza się więc, że u niektórych przyrost jest mniejszy, a u innych nawet dwukrotnie większy), to co takiego musiałoby się stać, by – dosłownie! – wystrzeliły 4,5 razy szybciej?

Badania kliniczne od razu wydały mi się więc podejrzane i okazało się, że nie bezpodstawnie: wynika z nich, że średni przyrost u grupy badanych osób we Francji wyniósł… 15,2 mm. Czyli nieco ponad 1,5 cm! Skąd więc wzięło się 2,9 cm, którymi to tak chwali się Hair Jazz?

To jeszcze nie koniec. Maksymalny przyrost 4,5 cm też jest wyssany z palca: według badań maksymalny przyrost wyniósł… 18,1 mm. I to w dodatku tylko u jednej z badanych osób. Nieźle, co?

Badania kliniczne, na jakie powołuje się Hair Jazz, świetnie przeanalizowała autorka bloga lamadolamy.pl, u której możecie przeczytać o przeinaczeniach i wprowadzaniu klientów w błąd przez producenta. Zamiast opisywać te – delikatnie mówiąc – nieścisłości, odsyłam was do jej wpisu. Powtórzę tylko za wspomnianą już blogerką: gdzie jest granica między marketingiem a oszustwem?

Postanowiłam jeszcze bardziej zgłębić temat i odezwać się do sklepu Harmony Plus. Wprost zapytałam w mailu, który dokładnie składnik Hair Jazz odpowiada za tak szybki – jak zachwalają – porost włosów. Oto odpowiedź, jaką otrzymałam (pisownia oryginalna):

Główne składniki Hair Jazz to proteiny, które są głównym materiałem każdego włosa. Również kompozycja innych składników (takich jak calcium, witamina B6) pomaga i stimuluje do cebulki włosów absorbować te proteiny i konwertować je do wzrostu włosów.

Czy warto kupić kosmetyki Hair Jazz?

Nie, nie warto. To moje zdanie, ale teraz popieram je dwoma miesiącami testowania. Nie wystąpiły u mnie zachwalane przez producenta efekty (byłoby cudem, gdyby się pojawiły), a w dodatku maska poważnie przeproteinowała mi włosy.

Zapytacie pewnie dlaczego w takim razie w internecie, poza krytycznymi, znajdziemy też pochlebne opinie na temat Hair Jazz? Moim zdaniem część opinii może być efektem działania internetowych trolli, a część – po prostu placebo, co opisała już wspomniana przeze mnie wcześniej autorka bloga lamadolamy.pl.

Najśmieszniejsze jest to, że o Hair Jazz pozytywnie wypowiadają się (także na blogach!) dziewczyny, które najwidoczniej nie mają pojęcia o tym, jak działają kosmetyki, nie zadały sobie trudu, by sprawdzić skład produktów, które stosują, czy choćby zajrzeć do badań klinicznych. Przyjęły za pewnik to, co o swoich „cudach” napisał producent. Dały się uwieść marketingowi, po prostu. Podam wam przykład: jedna z blogerek, której wpis o Hair Jazz przeglądałam, przygotowując się do napisania tego tekstu, zasugerowała swoim czytelniczkom, by – jeśli mają długie włosy – po nałożeniu kosmetyków Hair Jazz podkładały pod nie ręcznik, bo inaczej mogą sprawić, że na plecach zaczną im wyrastać włosy (!!!!). Rozumiecie? Myślała, że działają tak silnie, że wystarczy dotknąć nimi skóry, by doczekać się prawdziwej owłosionej dżungli. Pozostawię to bez dalszego komentarza.

Jestem bardzo ciekawa, czy używałyście kosmetyków Hair Jazz. Napiszcie, jak się u was sprawdziły, czy przyspieszyły porost włosów i czy nie spowodowały przeproteinowania?



Polecam:


  • Najlepsze metody na przyspieszenie porostu włosów – moje roczne obserwacje i ranking 
  • Co najbardziej poprawiło stan moich włosów?
  • Miesiąc stosowania kosmetyków fryzjerskich i trychologicznych – jak zmieniły stan moich włosów? 

    • 13 komentarzy :

      1. też czytałam o tym zestawie i się mocno zastanawiałam jak to możliwe :D no i jak widać nie możliwe :D i tyle kasy... wolę kupić dobry olej i jeszcze mi zostanie :D
        no i ta kamfora... uczulona jestem na nią bardzo :/ także odpada całkiem :/

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. O widzisz, ja do kamfory nic nie mam, ale jak masz uczulenie, to odpada totalnie :(

          Usuń
      2. Nie zna w ogóle tych produktów.

        OdpowiedzUsuń
      3. O kurcze, to super produkty do testowania :*

        OdpowiedzUsuń
      4. Dobrze, że nie kupiłam tych produktów. Nie rozumiem tych wszystkich zachwytów na ich temat :/

        OdpowiedzUsuń
      5. Nie miałam okazji ich stosować... długo się zastanawiałam nad ich kupnem, ze względu na te cud opinie. Teraz się cieszę, że nie wydałam pieniędzy na taki chłam. Najzwyklejsza wcierka Banfi przynosi już lepsze efekty w poroście włosów! A kosztuje grosiki w porównaniu do tego zestawu. Fajnie, że trafiłam na tak rzetelną opinię. Obserwuję Cię już od dawna i z dumną czerpię od Ciebie wiedzę. :) Wrzucaj tę recenzję gdzie tylko możesz! Niech ludzie przejrzą na oczy. Pozdrawiam <3

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Dziękuję kochana za miłe słowa! :*

          Usuń
      6. Nie słyszałam o nich, ale to chyba dobrze, po co się denerwować :D
        Świetnie, że to opisałaś, bo nigdy bym na to nie wpadła, teraz prędzej sama sprawdzę jakieś badania kliniczne niż uwierzę ich opisowi.
        Poza tym ja nie kupuję tak drogich kosmetyków... bo i tak nie wierzę w ich działanie!

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Tak, trzeba sprawdzać :( A ceny faktycznie bardzo wysokie!

          Usuń
      7. Pierwszy raz przeczytałam najbardziej wyczerpującą opinię o tych kosmetykach. Bardzo dobra. Widać, że przeanalizowałaś skład itd. Osobiście uważam, że cena jest mocno zawyżona. Specjalnie nie mam potrzeby by poznać ten zestaw. Uśmiałam się stwierdzeniem "tej blogerki" by zamieszczać ręcznik na plecach by chronić je przed owłosieniem...

        OdpowiedzUsuń
      8. Stosowalam Setki produktow I tylko hair jazz day mi Efekt wow Z rosnieciem ale wlosy Nie sa W ogóle blyszczace,owszem wpadaja mniej.

        OdpowiedzUsuń
      9. Stosowalam Setki produktow I tylko hair jazz dal mi Efekt wow Z rosnieciem tyle że wlosy Nie sa cale blyszczace, owszem mniej wypadaja

        OdpowiedzUsuń

      Popularne w tym miesiącu: