czwartek, 15 marca 2018

Pielęgnacja na dziś: fioletowy szampon do blondu i maska „Opuncja i mango” L’biotica, serum Cameleo


Pamiętacie jeszcze serię „Niedziela dla włosów”? Napisałam w przeszłości dziewięć wpisów tego typu, możecie zobaczyć je w dziale „Inspiracje i ciekawostki”. Tak się jednak składało, że owa „niedziela” rzadko w niedzielę wypadała, przemianowałam więc nazwę na bardziej ogólną „Pielęgnację na dziś”. Po oglądalności widzę, że lubicie takie wpisy, postaram się więc do nich wracać. Tym bardziej, że działają na wiele z was motywująco, a dodatkowo można się z nich dowiedzieć o działaniu różnych kosmetyków :)

Przedwczoraj po raz pierwszy sięgnęłam po nowość L’bioticy – fioletowy szampon do blondu, który już wam pokazywałam niedawno na Instagramie i Facebooku. Ma piękny i intensywny kolor, a przy tym dość delikatny, perfumowany zapach. Umyłam nim włosy (bardzo dobrze się pieni) i jestem naprawdę zadowolona z jego działania chociażby pod kątem świeżości włosów – dwie doby później są wciąż czyste i pachnące i daleko im do przetłuszczonych! Pod tym względem jestem naprawdę pod dużym wrażeniem.



Po umyciu włosów odcisnęłam je z wody i lekko wytarłam w bawełnianą koszulkę (tak, tak, jestem wierna tej metodzie), by maska „Opuncja i mango”, którą po chwili wtarłam, nie spłynęła. Trzymałam ją na włosach przez około 10 minut, po czym zmyłam letnią wodą.

Niestety, chwilę później czymś się już zajęłam i zupełnie zapomniałam o tym, by sięgnąć po wcierkę. Nie chcę jej nigdy stosować na mokrą skórę głowy, by także nie spłynęła z wodą, zawsze więc używam jej przynajmniej po kilkunastu minutach od czasu umycia włosów.

Na końcu podsuszyłam wilgotne włosy suszarką i nałożyłam na końcówki odrobinę serum Cameleo. Używam go już tak długo, że dawno temu zdążyło mi się już znudzić. Szkoda mi go jednak wyrzucić, więc męczę się z nim od kilku tygodni. Trzeba mu jednak oddać sprawiedliwość, że działa całkiem dobrze, zabezpieczając włosy, a do tego przyjemnie, choć dość słodko pachnie.

Moje włosy tuż po wysuszeniu są najbardziej spuszone, ostateczne efekty oceniam więc następnego dnia. Duet szampon i maska L’biotica sprawdził się moim daniem całkiem dobrze: kolor został bardzo delikatnie ochłodzony, włosy były długo świeże, dociążone i ładnie pachniały. Jestem ciekawa, czy ta kwestia mniejszego przetłuszczania to jakiś jednorazowy przypadek, czy faktycznie mogę się spodziewać takiego efektu przy kolejnych użyciach tego szamponu!



Dajcie znać czy używałyście któregoś z tych kosmetyków i jakie były u was efekty!

Polecam też:

14 komentarzy :

  1. dla mnie włosy mogłyby się bardziej ochłodzić :D lubię zimne, lodowate odcienie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale niestety przy moim pigmencie trudno go utrzymać :(

      Usuń
  2. Chyba skuszę się na fioletowy szampon od L'biotica :) jestem ciekawa jak sprawdziłby się na moich włosach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Filetowy szampon L'biotica rewelacja. Długo szukałam czegoś, co nie wysuszy włosów, a ochłodzi kolor. Ten szampon to strzał w 10! pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście mają chłodniejszy odcień :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Stosowałam maskę mango opuncja - ale u mnie bez szału. To chyba jedyna jak do tej pory maska Biovax, która nie sprostała moim oczekiwaniom...;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A u mnie wręcz przeciwnie - maska Biovax z opuncją i mango spisała się bardzo dobrze. Jak widać, ile włosów tyle opinii ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Farbuje włosy na jasny kolor blond i wolę gdy on jest bardziej chłodny perłowy fioletowy szampon L'biotica skutecznie pozwala pozbyć się żółtych refleksów z moich włosów. Jest wydajny, bardzo dobrze się pieni i myje włosy nie powodując ich przesuszenia jak inne szampony tego typu które wcześniej używałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy polecasz jakis fioletowy szampon po keratynowym prostowaniu ? niemoge nic znalezc

    OdpowiedzUsuń

Popularne w tym miesiącu: