niedziela, 13 września 2015

300,000 wyświetleń bloga | Konkurs: wygraj jeden z trzech zestawów (szampon i odżywka) Living Proof!


Z ogromną przyjemnością ogłaszam, że blog osiągnął wczoraj ponad 300,000 wyświetleń – bardzo dziękuję za wszystkie odwiedziny, komentarze i odsłony! Tym bardziej, że stało się to zaledwie w ciągu 10 miesięcy istnienia strony. W związku z tak dużą i okrągłą liczbą przygotowałam dla Was konkurs, w którym można wygrać aż trzy zestawy naprawdę wartościowych kosmetyków do włosów, które stają się w Polsce coraz bardziej popularne.

Co można wygrać?

Każdy z nas wie, jak trudno w masie kosmetyków drogeryjnych znaleźć takie, które będą bezpieczne i odpowiednie do codziennego stosowania. Tym bardziej zależało mi, aby nagrodą były produkty naprawdę godne polecenia – takie, po które sama z chęcią od niedawna sięgam.

Do wygrania są więc aż trzy zestawy składające się z szamponu i odżywki Living Proof z serii Perfect Hair Day – marki, której współwłaścicielką jest Jennifer Aniston! Sama mam tę serię od niedawna i jestem zachwycona jej dobrym składem. Fundatorem nagród jest A&M Premium Distribution – wyłączny dystrybutor marki Living Proof w Polsce (więcej na temat Living Proof możecie przeczytać tutaj).



Dlaczego warto wziąć udział w konkursie?
  • Living Proof to stosunkowo nowa na polskim rynku marka, której współwłaścicielką jest Jennifer Aniston – kosmetyki mają naprawdę bardzo dobre składy, a nie dostaniemy ich w zwykłych drogeriach;
  • ani szampon, ani odżywka nie zawierają siarczanów, parabenów, silikonów;
  • szampon zawiera wyłącznie delikatne środki myjące – jest więc świetny do stosowania na co dzień, a także po keratynowym prostowaniu,
  • kosmetyki są dostosowane do potrzeb różnych rodzajów włosów,
  • równowartość nagrody to aż 230 zł!


Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w konkursie?

Należy spełnić 3 warunki:
  1. Być publicznym obserwatorem tego bloga i/lub fanem na Facebooku.
  2. Polubić fan page Living Proof Polska i/lub Hair2go.
  3. Wypełnić i wysłać ankietę konkursową zamieszczoną pod tym wpisem, a w niej odpowiedzieć na pytanie: Jaki jest Twój sposób na piękne włosy?

Wśród odpowiedzi wybiorę trzy, które spodobają mi się najbardziej – zamieszczę je na blogu, a każdy z trzech zwycięzców otrzyma zestaw: szampon i odżywka Living Proof z serii Perfect Hair Day! To, jak będą wyglądały odpowiedzi, zależy tylko od Was – mogą to być kreatywne opisy, porady, historyjki – wszystko, co przyjdzie Wam do głowy. Jeśli do odpowiedzi chcielibyście dodać też załączniki (zdjęcia, rysunki, filmiki, komiksy czy cokolwiek innego), doślijcie je na mfairhaircare@gmail.com. 

Poniżej zamieszczam też banner do umieszczenia na stronie lub na Facebooku – nie jest to warunek konieczny do wzięcia udziału w konkursie, ale będzie mi bardzo miło, jeśli go u siebie wykorzystacie :)


Regulamin konkursu
  1. Organizatorem konkursu jestem ja, autorka bloga mfairhaircare.blogspot.com, a fundatorem nagród – A&M Premium Distribution.
  2. Rozdanie trwa tydzień: od  13 września do 20 września do północy.
  3. Warunkiem koniecznym uczestnictwa w rozdaniu jest bycie publicznym obserwatorem bloga mfairhaircare.blogspot.com i/lub polubienie fan page bloga na Facebooku, polubienie fan page Living Proof Polska i/lub Hair2go i wysłanie wypełnionej ankiety z odpowiedzią na pytanie konkursowe.
  4. Wyniki rozdania zostaną podane w ciągu 3 dni od jego zakończenia.
  5. Wzięcie udziału w konkursie jest równoznaczne ze zgodą na publikację konkursowej odpowiedzi wraz z ewentualnymi załącznikami na tym blogu.

Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych /Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm./


Konkurs potrwa przez tydzień, czyli do przyszłej niedzieli 20 września. Zachęcam do udziału i życzę powodzenia!



wtorek, 8 września 2015

Recenzja: Kèrastase, krem regenerująco-ochronny do włosów Soleil Creme CC


Całe lato starałam się chronić włosy przed nadmierną ekspozycją na słońce poprzez używanie produktów z filtrami – nie było to trudne, przyzwyczaiłam się do tego, że rano przed wyjściem z domu spryskuję głowę mgiełką ochronną, a na końcówki aplikuję odrobinę kremu. Kremu nie byle jakiego, bo Kèrastase – marki, z którą miałam już styczność na warsztatach (linki na dole wpisu), ale po raz pierwszy używałam ich produktu samodzielnie, regularnie i dużą ciekawością w domu.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Krem znajduje się w niedużej tubce zakręcanej na nakrętkę. Opakowanie jest małe i poręczne (50 ml), idealne do torebki i na wyjazdy – także do bagażu podręcznego (na tubce narysowany jest zresztą mały samolocik). Napisy są dobrze widoczne i się nie ścierają, a produkt łatwo się wyciska.

Jedynym minusem opakowania jest to, że nie jest przeźroczyste i nigdy nie wiedziałam, kiedy krem się skończy.


Zapach

Cudowny! Dla mnie pachnie odrobinę słodko, a odrobinę cytrusowo, ale to pewnie kwestia subiektywna. Zapach był jednym z tych elementów kremu, dla którego miło mi było odkręcać codziennie jego tubkę i aplikować produkt na włosy. Szkoda tylko, że dość szybko się z nich ulatniał.

Skład

Po raz kolejny musiałam przepisać skład bezpośrednio z opakowania, ponieważ nie znalazłam go w sieci. W kremie znajdziemy więc: Aqua (woda), C13-16 Isoparaffin (rozpuszczalnik), Dimethicone (silikon zmywalny mocnymi detergentami), Polyacrylamide (konserwant), C13-16 Isoparaffin (rozpuszczalnik), Phenoxyethanol (konserwant), Synthetic Fluorphlogogopite (zwiększa lepkość kosmetyku), Caramel (karmel), Laureth-7 (emulgator), Hexyl Cinnamal (składnik zapachowy), Chlorhexidine Digluconate (substancja przeciwbakteryjna, konserwant), CI 77891/Titanium Dioxide (dwutlenek tytanu, mineralny filtr przeciwsłoneczny), Benzyl Alcohol (wysuszający alkohol), Butylphenyl Methylpropional (składnik zapachowy), Linalool (składnik zapachowy), Benzyl Salicylate (składnik zapachowy), Limonene (składnik zapachowy), Citronellol (składnik zapachowy), 2-oleamido-1,3-octadecanediol (tłuszcz roślinny o właściwościach emulgujących i kondycjonujących), Tocopheryl Acetate (antyoksydant), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Carthamus Tinctiorius Oil (olej z krokosza barwierskiego), Poly(linseed oil) (olej lniany), Hydroxycitronellal (składnik zapachowy), Ethylhexyl Methoxycinnamate (filtr UV), Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene Carboxaldehyde (składnik zapachowy), Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate (filtr UV), Eugenol (składnik zapachowy, antyseptyczny), Benzyl Benzoate (składnik zapachowy), Citral (składnik zapachowy), CI 17200/Red 33 (barwnik), parfum (zapach).

Plusy są takie, że w kremie znajdują się aż trzy filtry przeciwsłoneczne – kosmetyk faktycznie ochrania więc włosy przed promieniowaniem. W składzie znajdują się też dwa oleje i antyoksydant.

Minusy też niestety są – i to poważne. Przede wszystkim w kremie, w dodatku bardzo wysoko w składzie, znajduje się Polyacrylamide – konserwant, który jest uznawany za bardzo niebezpieczny, kumuluje się w organizmie i ma potwierdzone działanie kancerogenne. W produkcie znajdziemy także inne konserwanty, a także wysuszający włosy alkohol.


Działanie

Pomimo nienajlepszego składu kosmetyk spełnia swoją rolę – używałam go tylko na końcówki (maksymalnie do 10 cm od końca włosów), nakładając go na suche pasma raz dziennie przed wyjściem z domu. Przy jego używaniu włosy nie przesuszyły się, nie zaczęły się rozdwajać, były zdrowe.

Ogromnym plusem kosmetyku jest to, że świetnie ujarzmia włosy, nie obciążając ich – nawet, jeśli nałożymy go na pasma w zbyt dużej ilości. Szybko wsiąka i nadaje włosom lekki połysk bez sklejania, a do tego moje włosy nigdy nie wyglądały po nim na przetłuszczone. To jego duża przewaga nad olejami. Miałam też wrażenie, że pasma po jego użyciu są bardziej mięsiste, a mniej spuszone czy zbyt lekkie.

Konsystencja i wydajność

Produkt, jak sama nazwa wskazuje, ma konsystencję kremu. Łatwo rozprowadza się na włosach i starcza na kilka miesięcy użytkowania (u mnie były to 3 miesiące regularnego stosowania).

Cena i dostępność

Koszt nie jest duży – około 37 zł za 50 ml. Kremu używamy w niewielkiej ilości, więc starcza na długo. Niestety, jak to z kosmetykami Kèrastase bywa, trudno będzie dostać go w zwykłej drogerii – trzeba szukać w salonach i sklepach fryzjerskich lub przez internet. Uwaga jednak na zbyt wysokie ceny – na wielu stronach widziałam, że sprzedają go za 50-60 zł.

Podsumowanie

Miałam wielki problem z określeniem, czy definitywnie polecać, czy odradzać ten produkt – z jednej strony świetnie działa, z drugiej zaś ma budzący zastrzeżenia skład. Ostatecznie myślę, że może być przydatny dla osób, których włosy są w miarę zdrowe (a najlepiej też grube i mocne), ponieważ alkohol w składzie kremu nie jest dobrym pomysłem dla pasm zniszczonych, delikatnych, cienkich i/lub suchych. Ja byłam zadowolona z jego działania, ale kto wie, jak zadziałałby na moje włosy przy długofalowym używaniu. Przez trzy letnie miesiące jednak definitywnie się sprawdził.

Znacie ten krem? Sięgnęlibyście po niego?


Polecam:

niedziela, 6 września 2015

Keratynowe wygładzanie Prosalon Keratin Style – moje wrażenia i efekty | Czym różni się keratynowe prostowanie od keratynowego wygładzania?


W zeszłą sobotę mogłam przetestować na swoich włosach nowy zabieg wygładzający – Prosalon Keratin Style, którego producentem jest polska firma Chantal. System istnieje na rynku od niedawna – byłam bardzo ciekawa, czy efekty jego zastosowania chociaż trochę przypominają keratynowe prostowanie.

Specjalnie odczekałam z tym wpisem ponad tydzień, aby móc dokładnie przyjrzeć się efektom zabiegu. Szczególnie interesowało mnie, jak włosy będą wyglądać po kilku myciach, jak będą reagować na wilgoć w powietrzu, czy będą miały tendencję do odkształcania się i puszenia. Chciałam też sprawdzić, czy się bardziej wyprostują i – zgodnie z nazwą zabiegu – wygładzą oraz czy nie będą już wymagały suszenia suszarką, która do tej pory pomagała mi je ujarzmić.

Wpis jest bardzo długi, ponieważ starałam się zawrzeć w nim wszystkie ważne informacje i moje spostrzeżenia, które – mam nadzieję – przydadzą się tym, którzy sami rozważają skorzystanie z takiego zabiegu.

Na wstępie chciałabym tylko zaznaczyć, że w tekście odwołuję się często do keratynowego prostowania preparatem CocoChoco, ponieważ właśnie z jego użyciem miałam robiony zabieg ponad rok temu. Wszystko opisałam w tym wpisie:


Czy różni się keratynowe wygładzanie Prosalon Keratin Style od keratynowego prostowania?

Według mnie są dwie znaczące różnice: Prosalon Keratin Style nie zawiera drażniącego formaldehydu i składa się z naturalnych pochodzących z Brazylii składników (ale jest to zabieg opracowany przez polskich chemików), z drugiej strony jednak – w porównaniu do keratynowego prostowania – jest dość krótkotrwały (producent daje gwarancję na to, że efekty zabiegu będą widoczne przez 2 miesiące, podczas gdy przy Encanto czy CocoChoco czas ten wydłuża się nawet do pół roku – oczywiście przy odpowiedniej pielęgnacji włosów).   

Poza tym przy Keratin Style używa się prostownicy o słabszej mocy (nie jest konieczne tak silne podgrzewanie włosów jak przy keratynowym prostowaniu), a podczas tego zabiegu należy umyć głowę dwukrotnie – najpierw za pomocą specjalnego oczyszczającego szamponu, a później kilkanaście minut po wprasowaniu keratyny we włosy (cały zabieg krok po kroku opisałam poniżej). W przypadku Encanto głowa jest wprawdzie też myta dwa razy, ale już przy CocoChoco, z którym miałam styczność rok temu – tylko raz.

Zgodnie z nazwą Prosalon Keratin Style wygładza łuski włosów, a zabieg z użyciem Encanto czy CocoChoco ma włosy wyprostować. To jednak jedynie teoria, ponieważ zarówno keratynowe prostowanie, jak i wygładzenie dają w zasadzie podobne efekty. Inne będzie zapewne jednak tempo wypłukiwania się keratyny z włosów, ale o tym przekonam się dopiero za kilka tygodni. Oba zabiegi wykonuje się po to, by odżywić i zregenerować włosy zniszczone, farbowane, rozjaśniane, czyli takie, które mają ubytki spowodowane działaniami mechanicznymi lub chemicznymi. Wyprostowanie włosów nie jest tu celem, lecz skutkiem ubocznym i nie u każdego może dać efekt gładkiej tafli. W większości przypadków włosy po keratynie są jednak bardziej wygładzone, mniej się puszą i odkształcają.

Na czym polega keratynowe wygładzanie Prosalon Keratin Style?

Zabieg trwa od 3 do 5 godzin – czas zależy przede wszystkim od długości i gęstości naszych włosów. Moje są pod tym względem zupełnie przeciętne (obecnie sięgają do łopatek i mają około 7 cm objętości) i w moim przypadku zabieg zajął równo 3 godziny.

Prosalon Keratin Style składa się z kilku etapów i jest wykonywany przy użyciu pięciu produktów: dwóch szamponów, wygładzającego kremu keratynowego, odżywki oraz serum.

5 produktów używanych do zabiegu oraz szampon i odżywka do pielęgnacji włosów po zabiegu

Na początku fryzjer myje nasze włosy dwukrotnie szamponem oczyszczającym znajdującym się w zestawie. Ma on za zadanie usunąć z włosów wszelkie pozostałości po produktach stylizacyjnych oraz otworzyć łuski, by keratyna mogła w nie wniknąć. Na tym etapie poleca się podciąć włosy chociaż o 1-2 milimetry, by keratyna lepiej w nie wniknęła.

Następnie fryzjer suszy włosy i dzieli je na sekcje. Na każdą sekcję nakłada keratynowy krem wygładzający z zachowaniem dwóch centymetrów odstępu od skóry głowy. Z tak zaaplikowanym kremem siedzimy około 20 minut – w moim przypadku było to pół godziny, ale fryzjerka powiedziała, że nie jest to błędem, a wręcz dzięki temu produkt lepiej zadziała. Już na tym etapie czułam sporą różnicę – podczas keratynowego prostowania CocoChoco zarówno ja, jak i fryzjerka musiałyśmy mieć założone maseczki ochronne na nos i usta, ponieważ zapach preparatu (formaldehyd!) był naprawdę mocny i drażniący. Przy Keratin Style praktycznie nic nie było czuć, a nakładane na włosy produkty pachniały jak typowe kosmetyki fryzjerskie.

Po tym czasie specjalista przeczesuje włosy grzebieniem i suszy je suszarką aż będą całkowicie suche. W tym czasie włosy są bardzo nieprzyjemne w dotyku – sztywne i twarde (miałam wrażenie, że mogą się połamać przy próbie zgięcia). Wówczas fryzjer prostuje dokładnie każde pasmo kilkukrotnie prostownicą – w przypadku włosów delikatnych i zniszczonych nagrzewa ją do 185◦C, normalnych – 200◦C, a grubych i etnicznych – 215◦C. Jest to drobna różnica w porównaniu do keratynowego prostowania Encanto czy CocoChoco, przy których prostownica musi nagrzewać się do 230◦C.

Po prostowaniu musimy odczekać około 15 minut, by włosy powróciły do swojej normalnej temperatury. Wciąż są bardzo suche i sztywne. Następnie fryzjer myje je dwukrotnie szamponem utrwalającym, osusza i na 5 minut nakłada keratynową odżywkę wygładzającą. Po tym czasie odżywka jest spłukiwana, a włosy ponownie osuszane. Na koniec fryzjer nakłada na nie keratynowe serum wygładzające i suszy suszarką, modelując je na okrągłej szczotce.

Całość zabiegu została pokazana na poniższym filmie. 


Jak dbać o włosy po zabiegu?

Po zabiegu Prosalon Keratin Style dostajemy odżywkę i szampon do stosowania w domu, a także ulotkę z najważniejszymi zasadami, których należy przestrzegać po keratynowym wygładzaniu. To dobry pomysł – dzięki temu mamy pewność, jak dbać o włosy i o niczym nie zapomnimy.

Przez 3 dni (72h) po zabiegu nie wolno:
  • myć głowy,
  • zaginać włosów – wiązać, upinać, zakładać opasek itp.,
  • stosować produktów stylizacyjnych,
  • korzystać z sauny ani basenu.

Zasady są więc identyczne jak po keratynowym prostowaniu. W tym przypadku także przez 2 tygodnie po zabiegu ani przed nim nie wolno farbować włosów, rozjaśniać ich ani wykonywać trwałej.

Jak wytrzymać pierwsze 72 godziny po zabiegu? Dla mnie było to bardzo trudne, ponieważ – znowu! – trafiłam na ogromne upały i przez całe trzy dni temperatura w dzień nie spadała poniżej 30◦C. Wytrzymanie tego czasu bez wiązania i mycia włosów było nie lada wyzwaniem! W chwilach kryzysu, gdy byłam w domu i wiedziałam, że włosy są całkowicie suche, wiązałam je lekko nad karkiem miękką frotką. Na szczęście nic się nie odgniotło. Dopiero trzeciego dnia po nocy zauważyłam lekkie odkształcenie włosów przy końcówkach – było bardzo niewielkie, ale na wszelki wypadek wyprostowałam to miejsce zgodnie z zaleceniami przy użyciu prostownicy.

Po keratynowym wygładzaniu Prosalon Keratin Style producent zaznacza, że należy unikać w kosmetykach chlorku sodu i SLS-u, a więc także innych silnych detergentów. Nigdzie nie znalazłam informacji o unikaniu wysuszających alkoholi oraz niezmywalnych silikonów, których stosowanie po Encanto czy CocoChoco jest zabronione. Mimo tego na pewno i teraz będę ich unikać.

Odżywka i szampon do pielęgnacji włosów po zabiegu
Skład szamponu nie wzbudził moich zastrzeżeń, ale w odżywce znajduje się bis-diisopropylamino-pg-propyl dimethicone/bis-isobutyl peg-14 copolymer, czyli kopolimer silikonowy - widocznie nie wpływa na wypłukiwanie się keratyny
Moje wrażenia po keratynowym wygładzaniu

Do pierwszego mycia po zabiegu włosy były bardzo lejące, lśniące, a jednocześnie oklapłe i mocno straciły na objętości. Wydawało się, że jest ich znacznie mniej, ale za to były niemalże proste jak druty. 

Dzień po zabiegu wyglądały tak:


Gdy za pierwszym razem umyłam głowę polecanym szamponem, podczas wysychania wydawały się sztywne i nieprzyjemne w dotyku mimo użycia odżywki. Zazwyczaj nie czeszę włosów po myciu – gdy schną, same lekko się prostują, a podsuszenie suszarką pozwala im całkowicie się rozplątać. Tym razem jednak miałam wrażenie, że wciąż są lekko skołtunione, rozczesałam je więc delikatnie szczotką z włosia dzika. Nie suszyłam – chciałam zobaczyć efekt „na surowo”, bez wspomagania. Po keratynowym prostowaniu nie używałam suszarki przez 3-4 miesiące – nie musiałam, ponieważ włosy schły same i zawsze były idealnie proste. Miałam nadzieję, że po keratynowym wygładzaniu będzie podobnie.

Początkowo myślałam, że efekt będzie niezadowalający – zanim włosy wyschły, wydawały się spuszone na końcach i brakowało im blasku. Z czasem jednak zaczęły wyglądać coraz ładniej. Ostatecznie jestem zadowolona z efektu, chociaż na moich włosach jest on znacznie słabszy niż po CocoChoco – zabieg wygładził je, ale nie wyprostował tak mocno, jak keratynowe prostowanie (proste jak druty włosy robią się natomiast po podsuszeniu suszarką, po keratynowym prostowaniu były takie nawet bez suszenia). Tym samym włosy wyglądają bardziej naturalnie i myślę, że każdy, kto mnie widzi, pomyśli, że wygląd moich włosów nie jest efektem zabiegu, lecz ich naturalnym stanem.

Co więcej, włosy nie puszą się i nie wymagają suszenia, co bardzo mnie cieszy. Nie zauważyłam też, aby reagowały na wilgoć w powietrzu – sprawdziłam to nawet w deszczowy dzień, chodząc po dworze z rozpuszczonymi włosami. Niestety, mają tendencję do lekkiego odgniatania się od gumki – gdy związuję je na noc po umyciu, mimo że są już suche, rano budzę się z lekkimi falami. Na szczęście w ciągu dnia włosy lekko się prostują, chociaż nie są idealnie proste.

Zastanawiam się, czy brak spektakularnych efektów nie zależy od tego, że moje włosy są obecnie w znacznie lepszym stanie niż ponad rok temu – może więc były za mało zniszczone, aby efekty zabiegu okazały się tak bardzo zauważalne jak rok temu po keratynowym prostowaniu?

Moje włosy w połowie sierpnia (jeszcze przed zabiegiem), w dniu wykonania Prosalon Keratin Style, po pierwszym myciu i po tygodniu 
Ile to kosztuje?

Keratynowe wygładzanie Prosalon Keratin Style kosztuje – w zależności od długości i gęstości włosów – 500-600 zł. Dużo? Znacznie więcej niż keratynowe prostowanie? Też tak początkowo myślałam, ale…

Za keratynowe prostowanie CocoChoco ponad rok temu zapłaciłam około 400 zł. Przy moich średnio gęstych włosach sięgających do łopatek cena za Prosalon Keratin Style wyniosłaby około 500 zł. W tej kwocie mieści się jednak coś jeszcze – polecane do używaniu po keratynowym wygładzaniu odżywka i szampon o równowartości około 100 zł, które dostajemy od fryzjera po zabiegu. Cena za sam zabieg byłaby więc taka sama jak przy CocoChoco.

Pytanie oczywiście, czy klientowi opłaca się używać tak drogich kosmetyków po zabiegu, skoro może kupić o wiele tańsze w drogerii. Myślę, że jest to opłacalne i wygodne, jeśli nie mamy pojęcia o substancjach kosmetycznych, nie orientujemy się, których z nich nie wolno używać po zabiegu i chcemy mieć „święty spokój” zamiast spędzać długie godziny przy sklepowych półkach w poszukiwaniu odpowiednich preparatów. Z drugiej jednak strony dobry fryzjer powinien takiemu klientowi wypisać na kartce chociaż 2-3 polecane po zabiegu kosmetyki, aby nie miał on problemów z ich kupieniem.

Pozostaje też kwestia trwałości zabiegu – producenci Prosalon Keratin Style dają zdecydowanie krótszą gwarancję (8 tygodni, czyli dwa miesiące), podczas gdy po Encanto czy CocoChoco efekty mogą się utrzymać 3-6 miesięcy. Wszystko zależy oczywiście od tego, jakie mamy włosy i czy prawidłowo o nie dbamy. Na pewno będę wnikliwie obserwować efekty Prosalon Keratin Style i sprawdzę, jak długo się u mnie utrzymają.

Możemy z tego wywnioskować, że Prosalon Keratin Style jest zabiegiem mniej atrakcyjnym (cenowo czy pod kątem trwałości), ale nie zapominajmy o jednym – o bezpieczeństwie. Jeśli poszukujemy preparatu, który nie wpłynie na nasze zdrowie (na temat CocoChoco czy Encanto krążą różne opinie), to może warto sięgnąć po ten bez formaldehydu?

Warto też wiedzieć, że zabieg keratynowego wygładzania bez formaldehydu ma też w swojej ofercie marka Artègo.

Keratynowe prostowanie a keratynowe wygładzanie – co wybrać?

Trudno się w tym połapać, ponieważ obie nazwy są często stosowane zamiennie, także na profesjonalnych stronach. Ekspertka z Prosalon tłumaczyła mi, że zgodnie z nazwą keratynowe wygładzanie wygładza łuskę włosa, podczas gdy keratynowe prostowanie prostuje włosy – nie jestem jednak przekonana do takiego rozróżniania, ponieważ przy tym drugim zabiegu wyprostowanie włosów jest jedynie „efektem ubocznym”, który występuje u każdego z nieco inną siłą w zależności od rodzaju włosów, a głównym celem zabiegu jest – podobnie jak w keratynowym wygładzaniu – odżywienie i zregenerowanie pasm.

Mogę natomiast porównać oba zabiegi, bazując się na własnych doświadczeniach i obserwacjach. U mnie efekty były podobne, ale nie identyczne. Być może inny będzie też proces wypłukiwania się keratyny z włosów (przy Keratin Style – zgodnie z opisem producenta – stanie się to pewnie szybciej), ale myślę, że nie ma tu znaczenia rodzaj zabiegu, lecz raczej użyte do niego preparaty – jedne są mocniejsze, inne wykazują nieco słabsze działanie. Co więc wybrać?

Keratynowe prostowanie, np. CocoChoco, będzie lepszym wyborem, jeśli:
  • marzymy o silniejszym wygładzeniu i wyprostowaniu włosów (zabieg nie daje nam na to gwarancji, ale jest większa szansa, że osiągniemy ten efekt właśnie poprzez keratynowe prostowanie),
  • chcemy, aby włosy mniej się odkształcały i plątały,
  • nie obawiamy się przyklapnięcia włosów przez pierwsze tygodnie po zabiegu.

Keratynowe wygładzanie, np. Prosalon Keratin Style, będzie lepszym wyborem, jeśli:
  • zależy nam głównie na bezpiecznym produkcie bez formaldehydu,
  • chcemy uzyskać bardziej naturalny efekt bez przyklapnięcia włosów,
  • chcemy wygładzić włosy, ale niekoniecznie mocno je prostować,
  • nie znamy się za bardzo na składnikach kosmetyków (po zabiegu dostaniemy odpowiedni szampon i odżywkę).

Punkty wspólne zabiegów to: zregenerowanie i odżywienie włosów, nadanie im większego blasku, wygładzenie, zapobieżenie puszeniu, sprawienie, że są mniej podatne na odkształcenia, wilgotność powietrza, mniej się niszczą i rozdwajają, a także wyglądają zdrowiej.

Uwaga! Są to tylko obserwacje, które poczyniłam na własnych włosach – nie mogę dać gwarancji, że na innych efekty zabiegów będą identyczne. Wszystko zależy od rodzaju włosów i stosowanej pielęgnacji.

Gdzie wykonać zabieg?

Często pytacie mnie, w jakim salonie fryzjerskim wykonywałam zabieg i które jeszcze mają go w swojej ofercie. Jeśli chodzi o keratynowe prostowanie, to wykonamy go obecnie w większości salonów. Ceny zależą głównie od użytego preparatu oraz długości i gęstości włosów. Ja swój zabieg w 2014 roku wykonałam w warszawskim Studio Fryzur Hollywood przy ulicy Domaniewskiej 22 u pani Anety. Byłam bardzo zadowolona z efektów.

Keratynowe wygładzanie także jest obecnie w ofercie wielu salonów. Jeśli rozważacie to, które ja wykonałam – Prosalon Keratin Style – to polecam wypróbować je w autoryzowanym salonie firmowym jego producenta, czyli marki Chantal – Akademii Perfect You na Al. Stanów Zjednoczonych 32 w Warszawie. Miejsce jest sprawdzone i godne polecenia, a – czego dowiedziałam się podczas wizyty – jeśli efekty zabiegu nie będą satysfakcjonujące (bardzo rzadko, ale czasem się to zdarza – wszystko zależy od włosów), możemy ubiegać się o zwroty kosztów.

W obu salonach panuje przyjazna atmosfera, a obie panie chętnie odpowiadały na wszystkie moje pytania.

Co myślicie o keratynowym wygładzaniu? Który z tych dwóch zabiegów bardziej Was przekonuje?

Tydzień po Prosalon Keratin Style

Zobacz też:

Popularne w tym miesiącu: