czwartek, 15 grudnia 2016

Recenzja: Marion, Mgiełka niwelująca żółty odcień do włosów rozjaśnionych, blond i siwych


Odkąd farbuję włosy na blond, wciąż borykam się z tym samym problemem: żółcenie. Co jakiś czas testuję więc nowy kosmetyk, którego zadaniem jest ochłodzenie odcienia włosów. Ostatnio testowałam nowość: Mgiełkę niwelującą żółty odcień włosów Marion. Firma znana i raczej lubiana, miałam więc wobec niej duże oczekiwania.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Świetne! Przeźroczyste (zawsze wiedziałam, ile kosmetyku jeszcze jest w środku), lekkie, z bardzo dobrze działającym i rozpylającym produkt atomizerem. W razie potrzeby butelkę można z łatwością rozkręcić i użyć do innych, np. domowych mgiełek.

Zapach

Niesamowicie słodki, wręcz landrynkowy, ale przyjemny. Zdecydowanie umilał aplikację i o dziwo wcale mi się nie nudził, chociaż używałam tej mgiełki regularnie przez ładnych kilka miesięcy.


Skład

Aqua (woda), Glycerin (gliceryna), Polyquaternum-70 (kondycjoner, antystatyk), Methylpropanediol (rozpuszczalnik), Cetrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Polyquaternum-16 (silikon), Dipropylene Glycol (rozpuszczalnik), Hydrolyzed Keratin (hydrolizowana keratyna), Polyquaternium-59 (kondycjoner, chroni przed promieniowaniem słonecznym), Butylene Glycol (zmiękcza i wygładza włosy), Argan Oil PEG-8 Esters (emolient kondycjonujący), Panthenol (pantenol), Lacid Acid (kwas mlekowy), Glycolid Acid (usuwa martwe komórki naskórka), Malic Acid (kwas jabłkowy), Salicylic Acid (kwas salicylowy), Rosmarinus Officinalis Leaf Extract (wyciąg z  rozmarynu), Chamomilla Recutita Flower Extract (wyciąg z rumianku), Amica Montana Flower Extract (wyciąg z arniki górskiej), Lamium Album Extract (wyciąg z jasnoty białej), Salvia Officinalis Leaf Extract (Trehalose ekstrakt z liści szałwii lekarskiej), Pinus Sylvestris Bus Extract (ekstrakt z cedru), Nasturtium Officinalis Extract (wyciąg z nasturcji), Arctium Majus Root Extract (wyciąg z korzenia łopianu większego), Citrus Limon Peel Extract (wyciąg cytrynowy), Hedera Helix Extract (wyciąg z bluszczu pospolitego), Calendula Officinalis Flower Extract (wyciąg z nagietka lekarskiego), Tropaeolum Majus Flower Extract (wyciąg z nasturcji większej), Pentylene Glycol (humektant), Fructose (fruktoza), Urea (nawilżacz), Citric Acid (reguluje pH), Sodium Hydroxide (reguluje pH), Triethanolamine (reguluje pH), Maltose (maltoza), Sodium PCA (substancja filmotwórcza), Sodium Chloride (konserwant, antystatyk), Sodium Lactate (nawilżacz), Trehalose (nawilżacz), Allantoin (alantoina), Sodium Hyaluronate (nawilżacz), Glucose (nawilżacz), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Imidazolidinyl Urea (konserwant), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant, nawilżacz), Parfum (zapach), Coceth-7 (substancja zwilżająca), PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether (emulgator), PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil (substancja odtłuszczająca), Acid Violet 43 (fioletowy barwnik), Basic Red 51 (czerwony barwnik), Synthetic Fluorphlogopite (środek wypełniający), CI 77891 (mineralny filtr UV), Tin Oxide (mineralny filtr UV), Benzyl Salicylate (składnik zapachowy), Limonene (składnik zapachowy), Linalool (składnik zapachowy).

Ufff… Lista jest długa, ale w większości pozytywna. A czego tu nie ma! Są i wyciągi roślinne, i masa nawilżaczy, znalazło się też miejsce dla antystatyków chroniących włosy przed elektryzowaniem, dwa filtry zabezpieczające przed promieniowaniem słonecznym, a także sporo kwasów, np. jabłkowy, który opóźnia procesy starzenia, działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie, salicylowy, który normalizuje keratynizację, czyli w wysokich stężeniach złuszcza naskórek, działa przeciwzapalnie, bakteriostatycznie i jest regulatorem pH, a także mlekowy odpowiedzialny za zmiękczanie warstwy rogowej skóry i złuszczanie zrogowaciałego naskórka. Nie mogło też zabraknąć barwników „odżółcających” kolor włosów – w sprayu Marion znajdziemy fioletowy i czerwony.


Działanie

Według mnie średnie albo raczej: bardzo delikatne. Zbyt delikatne. Używałam tego sprayu regularnie przez wiele tygodni i nie zauważyłam, aby znacząco wpływał na kolor moich włosów. Być może odrobinę go rozjaśniał, ale efekt był za słaby, abym chciała do niego wrócić. Tym bardziej, że na opakowaniu napisano, że pierwsze rezultaty są widoczne już po trzykrotnym użyciu. Naprawdę?...

Jedno trzeba mu jednak przyznać: może być naprawdę dobrą odżywką bez spłukiwania! Zawartość dobrze działających na włosy substancji jest w tym sprayu naprawdę godna pochwały. Sprawdzi się świetnie u osób, które chcą ochronić włosy przed słońcem, nawilżyć je i odżywić, a jednocześnie dla tych, którzy obawiają się obciążenia i zatłuszczenia – kosmetyk nie zawiera bowiem olejów. Włosy są po nim odżywione, pełne blasku, nawilżone i wzmocnione. Rzadko sięgam po produkty do włosów bez spłukiwania, ale ta mgiełka sprawdziła się na moich włosach w tej roli znakomicie. 

Konsystencja i wydajność

Wodnisty, ale dość wydajny. Dzięki doskonale działającemu atomizerowi można rozpylać go równomiernie na włosach nawet w niewielkiej ilości.


Cena i dostępność

Szczerze mówiąc nie widziałam go jeszcze w żadnej popularnej drogerii, ale bez problemu znajdziemy go w internecie (na przykład tutaj). Kosztuje około 6-7 zł.

Podsumowanie

Jeśli traktujemy go jako spray niwelujący żółty odcień włosów, to według mnie jest to produkt marny. Jeśli jednak jako odżywkę bez spłukiwania – zdecydowanie warto go wypróbować. Szczególnie za tak niską cenę! Nie obciąża, a świetnie odżywia włosy. Przy tak bogatej liście składników na pewno pozytywnie wpłynie na ich stan.


7 komentarzy :

  1. Miałam tą mgiełkę ale niestety na moich włosach nie było widać zbytniego efektu. Oddałam ją mojej mamie i ona bardzo ją lubi i używa jako odżywkę bez spłukiwania przy stylizacji włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, jako odżywka jest naprawdę dobra, jako "odżółczacz" - niezbyt ;)

      Usuń
  2. Szkoda, ze kiepsko sobie radzi z zółtością.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na szczęście nie potrzebuje takiego produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. akurat takiego produktu nie potrzebuję ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda,że się nie sprawdził:(

    OdpowiedzUsuń
  6. czy próbowałaś może kiedyś dekoloryzacji włosów? mam na myśli taką domową dekoloryzację, ponieważ u dobrych fryzjerów trzeba zapłacić mnóstwo kasy ;/ kusi mnie zrobienie zabiegu L'orealem, tym

    OdpowiedzUsuń

Popularne w tym miesiącu: