czwartek, 10 listopada 2016

2 lata bloga | Najlepsze wpisy | Konkurs: wygraj zestaw profesjonalnych kosmetyków do włosów!

To już dwa lata odkąd prowadzę tego bloga. Trudno mi uwierzyć, że wytrwałam tyle czasu! Chociaż może nie ma się co dziwić: napędzają mnie Wasze pozytywne komentarze, wiadomości i rosnące statystyki, za które bardzo dziękuję. Przez te dwa lata poznałam (także wirtualnie) mnóstwo pozytywnych osób, przetestowałam dziesiątki albo i setki kosmetyków do włosów (czasem nie nadążam z recenzjami!), byłam w wielu ciekawych miejscach i uczestniczyłam w naprawdę pogłębiających moją wiedzę trychologiczną spotkaniach. Tematy, które poruszam na blogu, nadal są moją pasją, chociaż przyznaję, że nie zawsze mam czas i siłę na to, aby pisać regularnie. Ostatnio jestem zresztą tak zabiegana, że o mały włos, a przeoczyłabym dzisiejszą datę :)

Na chwilę obecną blog ma 436 obserwatorów, 186 obserwatorów G+, 1260 fanów na FB, ponad 200 obserwatorów na Instagramie i ponad 1,600,000 wyświetleń! Nie wiem, czy to dużo, czy mało, jak na dwa lata, ale dla mnie to spory sukces :)



W dzisiejszym wpisie zapraszam Was na konkurs, a także mały przegląd wpisów, które przez ostatnie miesiące cieszyły się zdecydowanie największą oglądalnością!

Miejsce 10.: Jedzenie dla włosów: przepisy na zdrowe i smaczne pasty
Miejsce 9.: Których witamin i minerałów potrzebują włosy? | Jak po wyglądzie włosów poznać ich niedobory?
Miejsce 8.: Czym olejować włosy i zabezpieczać końcówki po keratynowym prostowaniu?
Miejsce 7.: Zrób to sama: wcierka z kozieradki + efekty mojej kuracji
Miejsce 6.: Odżywki i balsamy polecane po keratynowym prostowaniu włosów
Miejsce 5.: Keratynowe prostowanie włosów - moje wrażenia
Miejsce 4.: Jak dbać o włosy po zabiegu keratynowego prostowania?
Miejsce 3.: Czy warto pić drożdże | Efekty 3-miesięcznej kuracji
Miejsce 2.: Jak wybrać szampon po keratynowym prostowaniu włosów?
Miejsce 1.: Pytania do eksperta: Wszystko o Olaplex - działanie i efekty

Konkurs!



Z okazji drugich urodzin bloga serdecznie zapraszam Was do wzięcia udziału w konkursie, w którym możecie wygrać profesjonalne kosmetyki fryzjerskie Goldwell, których fundatorem jest klinika Handsome Men!

Co można wygrać?

W konkursie może wygrać jedna osoba, która otrzyma zestaw składający się z następujących kosmetyków: odżywki (wygładza i nadaje połysk), szamponu (odżywia), odżywki bez spłukiwania (zawiera filtr UV, nadaje połysk, ułatwia rozczesywanie) i sprayu (świetny jako termoochrona przed ciepłem suszarki) marki Goldwell. 


Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w konkursie?

Należy spełnić 2 warunki:
  1. Być publicznym obserwatorem tego bloga i/lub fanem na Facebooku i/lub Instagramie.
  2. W komentarzu pod tym wpisem napisać, dlaczego chce się wygrać zestaw kosmetyków Goldwell.
Będzie mi także miło, jeśli zamieścicie na swojej stronie banner konkursowy:



Wzór komentarza:

Obserwuję blog/fan page/Instagram jako:
Banner: tak/nie
Odpowiedź na pytanie:
E-mail kontaktowy:

Regulamin konkursu
  1. Organizatorem konkursu jestem ja, autorka bloga mfairhaircare.blogspot.com, a fundatorem nagród – Klinika Handsome Men.
  2. Rozdanie trwa od 10 do 17 listopada do północy.
  3. Warunkiem koniecznym uczestnictwa w rozdaniu jest bycie publicznym obserwatorem bloga mfairhaircare.blogspot.com lub fanem na Facebooku bądź Instagramie oraz udzielenie odpowiedzi na pytanie konkursowe w komentarzu pod tym wpisem.
  4. Wyniki rozdania zostaną podane w ciągu 3 dni od jego zakończenia.
  5. Wygraną wysyłam tylko na terenie Polski.
  6. Wygrany jest zobowiązany zgłosić się i podać adres do wysyłki. Jeśli nie zrobi tego w ciągu 3 dni od ogłoszenia wyników, wybiorę kolejnego zwycięzcę.
Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych /Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm./



Powodzenia!

poniedziałek, 7 listopada 2016

Recenzja książki „Trychologia kosmetyczna. Pielęgnacja skóry głowy i włosów” Weroniki Patrycji Słupek


Gdy zamieściłam na fan page’u i Instagramie zdjęcie tej książki, wiele osób napisało mi, że jej wcześniej nie widziało i było ciekawych, czy warto po nią sięgnąć. Muszę przyznać, że i ja natrafiłam na informację o niej przypadkowo, poszukując czegoś w internecie. Zawsze jednak cieszę się z każdej publikacji trychologicznej, tym bardziej, że odnoszę wrażenie, że jest ich na polskim rynku dość niewiele, przynajmniej takich komercyjnych, które można z łatwością kupić w sieci albo – a o to już naprawdę trudno! – w księgarni.

Jestem właśnie świeżo po lekturze książki „Trychologia kosmetyczna. Pielęgnacja skóry głowy i włosów” i chciałabym napisać Wam, co o niej myślę.

Na początek dane techniczne:
  • Autor: Weronika Patrycja Słupek
  • Tytuł: Trychologia kosmetyczna. Pielęgnacja skóry głowy i włosów
  • Wydawnictwo: FT Concept
  • Liczba stron: 146
  • Cena: 55 zł
Kolorowe zakładki nie są częścią książki, to tylko moje własne oznaczenia :)

Co znajdziemy w książce?

Książka jest objętościowo niewielkim poradnikiem zawierającym siedem rozdziałów, wśród których znajdziemy takie zagadnienia jak m.in.: pielęgnacja włosów, ich anatomia, funkcjonowanie i oczyszczanie skóry głowy czy skutki stosowania chemii fryzjerskiej. Autorka odwołuje się w niej do wielu publikacji naukowych, dzięki czemu mamy pewność, że książka jest napisana rzetelnie i fachowo. Z tyłu książki znajdują się zdjęcia z mikrokamery, będące fotografiami z prywatnego archiwum autorki, która jest trychologiem.

Zalety książki
  1. Jest pisana przez ekspertkę, która z pewnością zna się na tym, co opisuje.
  2. Autorka porusza wiele zagadnień trychologicznych – niektóre bardziej, inne nieco mniej dogłębnie.
  3. Książkę czyta się szybko i sprawnie, szczególnie od trzeciego rozdziału, który jest mniej teoretyczny.
  4. Dużą zaletą książki są umieszczone na końcu fotografie z mikrokamery, które są świetnym dopełnieniem niektórych rozdziałów, a także kilka tabelek i obrazków w treści książki.
  5. Publikacja może stanowić inspirację do pogłębiania wiedzy trychologicznej, ugruntowywać pewne zagadnienia i poszerzać wiedzę u osób, które nie czują się w tym temacie zbyt pewnie. 


Wady książki
  1. Momentami za dużo w niej teorii i encyklopedycznych opisów (a także skomplikowanych dla laika cytatów z książek), a za mało praktyki – szczególnie w pierwszych rozdziałach.
  2. Nie czuję, abym dowiedziała się z niej zbyt wielu nowych rzeczy – jeśli już, to teorii, na przykład tego, jakie obciążenie może wytrzymać pojedynczy włos. Wiedzę taką trudno jednak przełożyć na praktykę. To jednak moja subiektywna ocena – wiedza każdego z nas jest przecież inna.
  3. Zabrakło mi konkretnych przykładów kosmetyków, które autorka poleciłaby w faktycznych sytuacjach do poszczególnych rodzajów włosów (szczególnie delikatnych szamponów, o których wielokrotnie wspomina w ogólnikowy sposób). W zasadzie w książce tylko w jednym miejscu pisze o konkretnych produktach, ale są to kosmetyki… jednej firmy. Chętnie poczytałabym też na przykład o poszczególnych substancjach dodawanych do kosmetyków do włosów.
  4. Cena książki – uważam, że 55 zł za tak cienką książkę w miękkiej okładce, w dodatku wyprodukowaną z kiepskiej jakości papieru, to zdecydowanie za dużo.
  5. Jest w tej książce jeszcze coś, czego jako absolwentka filologii polskiej nie jestem w stanie pominąć i co BARDZO mi przeszkadzało w trakcie lektury: korekta i redakcja. Oczywiście nie jest to w żadnym stopniu winą autorki publikacji – po to zatrudnia się redaktora-korektora, aby w książce nie było błędów. Niestety, w tej jest ich pełno. Zaryzykuję stwierdzenie, że błędy są niemalże w co drugim zdaniu – szczególnie interpunkcyjne (zaznaczam, że nie są to wyłącznie błędy związane z przecinkami). Czasem są tak kuriozalne, że jeden wyraz (np. z użyciem dywizu) jest pisany na dwa różne sposoby w zdaniach występujących jedno po drugim. Były takie momenty, że ze zgrozą łapałam się za głowę i kartkowałam książkę w poszukiwaniu nazwiska korektorki, zapisanego na pierwszej stronie, obiecując sobie, że spróbuję wygooglować, kto to taki. Nikt oczywiście nie jest alfą i omegą, każdy z nas popełnia błędy, ale kto jak kto, korektor nie powinien jednak oddawać do druku takiego dzieła. Piszę to tym bardziej, że sama przez pewien czas zajmowałam się korektą i redakcją książek, znam ten zawód z autopsji, i nie wyobrażam sobie podpisać się pod tak zredagowaną publikacją.


Moja opinia

Zgodnie z odautorską informacją, którą znalazłam na blogu autorki, książka „skierowana jest do trychologów, kosmetologów, kosmetyczek, fryzjerów oraz do wszystkich zainteresowanych zagadnieniami kompleksowej pielęgnacji skóry głowy i włosów”. Myślę, że tak właśnie jest, aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że mimo pogłębienia wielu zagadnień, wiele z nich jest moim zdaniem potraktowana zbyt ogólnie i aż się prosi, aby poszerzyć poszczególne rozdziały. Ja sama, podczas czytania, czułam w wielu momentach niedosyt i miałam wrażenie, że mój głód wiedzy trychologicznej (sic!) nie został w pełni zaspokojony. Mimo wszystko cieszę się, że powstają książki na ten temat i będę z ciekawością wypatrywać kolejnych.

Komu polecam książkę „Trychologia kosmetyczna. Pielęgnacja skóry głowy i włosów”? Przede wszystkim osobom, które co nieco wiedzą już o włosach i skórze głowy, ale chciałby tę wiedzę poszerzyć i usystematyzować. Takim, którzy poszukują trychologicznych inspiracji. A także tym, którzy – tak jak ja – po prostu uwielbiają ten temat, a każdą książkę o włosach pochłaniają w jeden wieczór :)


Co myślicie o tej książce? Chcielibyście ją przeczytać?

Polecam też:

piątek, 4 listopada 2016

Jedzenie dla włosów: proste przepisy na dania z wędzonym łososiem


Dawno już nie było na moim blogu wpisu z tej serii – mimo że gotuję dość często, po przeprowadzce nie zawsze pamiętam o tym, aby robić zdjęcia, a i miejsca i czasu mam teraz na to mniej niż dawniej. Bez zbędnego marudzenia zapraszam Was jednak dziś na krótką podróż kulinarną z łososiem w roli głównej. Muszę przyznać, że te najpyszniejsze jadłam niedawno w Norwegii, kupowane w Polskich sklepach też jednak bywają niezwykle smaczne. I chociaż bardzo lubię zwykłego, pieczonego łososia w płacie, od czasu do czasu pozwalam sobie też na tego wędzonego, którego dodaję do różnych potraw. Tym razem pokażę Wam trzy z nich.

A co ma łosoś do włosów? Bardzo wiele. Tak naprawdę ryba ta jest jednym z najczęściej polecanych do jedzenia produktów, które wpływają na wygląd włosów. Aby były zdrowe i mocne, potrzebne są nam między innymi zawarte w łososiu witamina D, B12 oraz proteiny, a także kwasy omega-3 (nasz organizm ich sam nie wytwarza), które wpływają na stan skóry głowy (bez nich będzie ona sucha, a włosy matowe i nieładne). Jedzenie łososia przyspiesza też porost włosów.

Przyznaję – gdy jem łososia, nie myślę o tym jak wpływa na włosy, tylko o jego pysznym smaku! I o to chyba chodzi :)

Wędzony łosoś z serkiem


Danie proste i szybkie w przygotowaniu – ja zazwyczaj robię je na kolację. Taki posiłek to świetne źródło białka!

Potrzebujemy:
  • płat wędzonego łososia,
  • serek wiejski,
  • serek mascarpone lub śmietankowy (mój ulubiony to firmy Piątnica),
  • ulubiona zielenina: koperek, szczypiorek lub natka pietruszki,
  • przyprawy.

Łososia wyjmujemy z opakowania i kroimy w podłużne kawałki. Jeśli łosoś się rwie, staramy się na talerzu ułożyć go w miarę jednolity plaster. Serek wiejski odcedzamy, żeby nie był wodnisty i mieszamy z mascarpone lub serkiem śmietankowym w proporcjach 1:1 lub 2:1. Dodajemy poszatkowaną drobno zieleninę i przyprawy. Tak przygotowany farsz układamy na kawałkach łososia i zawijamy w ruloniki. Na górze możemy je posypać sezamem.

Gryczane naleśniki z łososiem


To propozycja idealna na wynos – zamiast nudnej kanapki do pracy lub szkoły. Danie jest proste i co ważne – zdrowe, a jeśli dobrze odsączymy mokre składniki, nada się także do jedzenia na kolejny dzień.

Potrzebujemy:
  • 100 g mąki gryczanej,
  • 2 jajka,
  • 150 ml mleka,
  • 150 ml wody,
  • 30 g oleju lub masła,
  • szczypta soli,
  • rukola,
  • mozzarella,
  • wędzony łosoś.

Wodę mleko, mąkę, sól i jajka mieszamy do uzyskania gładkiego ciasta. Po dodaniu oleju lub masła znów ugniatamy lub miksujemy. Ciasto wkładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na pół godziny. Po tym czasie smażymy (już bez tłuszczu). Na naleśnik kładziemy garść rukoli, kilka kawałków mozzarelli i łososia. Przykrywamy drugim naleśnikiem i kroimy w trójkąty jak pizzę.

Makaron z wędzonym łososiem


To danie – za sprawą śmietanki – gości na moim stole dość rzadko, ale uważam, że jest równie smaczne i łatwe do zrobienia, jak dwa pozostałe. Spodoba się szczególnie osobom, które lubią potrawy o delikatnym, słodkawym smaku.

Potrzebujemy:
  • makaron,
  • płat wędzonego łososia,
  • pół szklanki śmietanki 36%,
  • ząbek czosnku,
  • zielenina: szczypior lub pietruszka,
  • pół szklanki mleka,
  • sól i pieprz.

Makaron gotujemy al dente. Mleko ze śmietanką i czosnkiem gotujemy kilka minut do czasu aż zgęstnieją. Dodajemy do nich pokrojonego w kawałki łososia i przyprawy. Na końcu wrzucamy makaron i zieleninę, mieszamy.

Proste, prawda? A jakie są Wasze propozycje na dania z łososiem?


Inne wpisy:

Popularne w tym miesiącu: