Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nawilżanie włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nawilżanie włosów. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 sierpnia 2018

Recenzja: Vianek, Szampon nawilżający do włosów suchych i normalnych


Jeśli szukacie niedrogiego, łatwo dostępnego szamponu do stosowania na co dzień, to szampon nawilżający do włosów suchych i normalnych Vianek jest idealnym kandydatem. Sprawdziłam, co ma w składzie i czy warto go przetestować!

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Wygodne, choć nieprzeźroczyste. Korek jest odkręcany, co ułatwia wydobycie resztki szamponu.

Zapach

Nie jest to najprzyjemniejszy zapach kosmetyczny, jaki znam, ale daje radę – pachnie dość niejako, trochę słodkawo, a trochę chemicznie.


Skład

Aqua (woda), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent), Lauryl Glucoside (emulgator), Glycerin (gliceryna), Mel Extract (ekstrakt z miodu), Decyl Glucoside (łagodna substancja myjąca), Pulmonaria Officinalis Extract (ekstrakt z miodunki plamistej), Panthenol (pantenol), Coco-Glucoside (emulgator), Lecithin (emulgator), Prunus Armeniaca Kernel Oil (olej z pestek moreli), Glyceryl Oleate (emulgator), Lactic Acid (kwas mlekowy), Cyamopsis Tetragonoloba Gum (zagęstnik), Sodium Benzoate (konserwant), Parfum (zapach).

Faktycznie jest to skład, który będzie odpowiedni do włosów suchych i normalnych. Wątpliwości mogą tylko budzić oleje w szamponie, ale w moim przypadku nie powodowały przetłuszczania. Skład jest naprawdę bardzo dobry, sporo tu substancji nawilżających i emolientów, które zatrzymują wilgoć we włosach.

Działanie

W przypadku moich włosów szampon świetnie nadawał się do codziennego, regularnego stosowania. Nie zawiera silnych detergentów, nie przesuszał więc włosów, a jednocześnie dobrze je domywał. Zawartość olejów nie wpływała na przetłuszczanie. Włosy były po nim długo świeże i lśniące.


Konsystencja i wydajność

Przeciętna – szampon jest średnio gęsty, starczył mi na około 1-2 miesiące stosowania.

Cena i dostępność

Cena tego szamponu to około 20 zł, jest dostępny w wielu stacjonarnych drogeriach, a nawet supermarketach.

Podsumowanie

Świetny, niedrogi szampon o bardzo dobrym składzie. Sprawdzi się praktycznie na każdych włosach. Szczególnie dobry powinien okazać się dla osób o włosach suchych, bo (zgodnie z etykietą) działa naprawdę nawilżająco. Ja na pewno jeszcze kiedyś go kupię.


Polecam:


  • Jak prawidłowo zabezpieczać końcówki włosów?
  • Jak ocenić, czy wypada nam zbyt dużo włosów?
  • Nie tylko kosmetyki do włosów, czyli czym jeszcze można olejować? | Nieoczywiste produkty idealne do olejowania włosów

    • niedziela, 24 czerwca 2018

      Najlepsze odżywki nawilżające do suchych włosów – tanie i dostępne w stacjonarnych drogeriach


      Włosy suche, matowe i szorstkie potrzebują nawilżenia – o tym, jak je pielęgnować, już pisałam, odsyłam więc do wpisu poświęconego najlepszym maskom nawilżającym do włosów. Znajdziecie tam też informacje, jak znaleźć substancje nawilżające w kosmetykach i jak ocenić, czy nasze włosy ich potrzebują.

      Tym razem skupmy się więc na odżywkach – znalazłam takie, które bez trudu kupimy w drogeriach (głównie w Rossmannie) i zapłacimy za nie od 6 do maksymalnie 25 zł. Uporządkowałam je w kolejności rosnącej począwszy od najtańszych do najdroższych. Z uwagi na to, że humektanty mogą puszyć włosy, lepiej stosować je nie częściej niż raz w tygodniu.

      Najlepsze odżywki nawilżające – zestawienie


      Isana, Odżywka z limonką i aloesem – zawiera składniki ze wszystkich ważnych grup, w tym kilka nawilżaczy: sok z aloesu, gliceryna, pantenol, glikol propylenowy. Cena: ok. 6 zł/300 ml, dostępna w Rossmannie.



      Alterra, Odżywka z granatem i aloesem – w składzie ma glicerynę, ekstrakt z aloesu i pantenol. Cena: ok. 9,50 zł/200 ml. Można ją znaleźć w Rossmannie.




      Isana, Odżywka Professional Oil Care Spulung – ma wysoko w składzie glikol propylenowy, a niemalże tuż za nim hydroksycelulozę i dalej pantenol. Cena: ok. 10 zł/200 ml. Do kupienia w Rossmannie.



      Isana, Odżywka Professional Repair Nutrition Spulung – podobnie jak wersja Professional Oil Care Spulung zawiera glikol propylenowy, hydroksycelulozę, pantenol, a do tego odrobinę gliceryny. Cena: ok. 10 zł/200 ml. Do kupienia w Rossmannie.


      Petal Fresh, Odżywka do włosów Tea Tree (drzewo herbaciane) – na drugim miejscu w składzie (po wodzie) ma glicerynę, dalej – pantenol. Cena: około 20 zł/355 ml. Można ją znaleźć w Rossmannie.



      Sylveco, Wygładzająca odżywka do włosów – znajdziemy w niej nawilżający cukier, glicerynę, pantenol i kwas mlekowy. Cena: ok. 25 zł/300 ml. Dostępna w Naturze i Hebe.




      A jakie są wasze ulubione odżywki nawilżające do włosów? Co byście dodały do tej listy?

      Polecam też:

      niedziela, 27 maja 2018

      Najlepsze maski nawilżające do włosów suchych – tanie i łatwo dostępne

      Kiedy zaczęłam szukać masek nawilżających do tego zestawienia, zdałam sobie sprawę, że to niełatwe zadanie – o wiele prościej jest znaleźć na rynku produkty proteinowe lub mocno emolientowe. Wynika to pewnie z tego, że do kosmetyków rzadko dodaje się dużo humektantów ze względu na to, że w nadmiarze mogą dać efekt odwrotny od zamierzonego i znacząco puszyć włosy. Trzeba więc z nich korzystać z rozwagą. Dlaczego tak się dzieje?

      Kiedy humektanty mogą puszyć włosy?

      Humektanty, czyli nawilżacze, reagują na wilgotność i w zależności od niej mogą albo wyłapywać cząsteczki wody z powietrza (duża wilgotność), albo ją oddawać, powodując puszenie włosów (mała wilgotność). To dlatego właśnie z humektantami trzeba postępować szczególnie ostrożnie zimą.

      Więcej na ten temat: Jak stosować humektanty w zależności od pogody?

      Warto też dodać, że do prawidłowego działania humektanty potrzebują emolientów – oleje bowiem otaczają włos i zabezpieczają go przed wspomnianym już odparowaniem wody. To dlatego nie ma kosmetyków stricte nawilżających (mam na myśli takich, które składają się z kilku składników), tylko zawsze – nawet jeśli producent nie dodał do kosmetyku protein – znajdą się w nim też emolienty.

      Czy twoje włosy potrzebują nawilżenia?

      No właśnie: jak to sprawdzić? Zasada jest następująca: humektantów potrzebują takie włosy, które są łamliwe, matowe i suche. Nawilżacze bowiem wiążą i absorbują wodę, a ponadto zmiękczają i nawilżają włosy.

      A co jeśli włosy, mimo stosowania kosmetyków nawilżających, wciąż się puszą? Oznacza to prawdopodobnie, że dajemy im za mało emolientów (i może też potrzebują odrobiny protein). Warto wtedy postawić na regularne olejowanie, chociaż 2 razy w tygodniu.

      Możecie teraz zapytać: a skąd mam wiedzieć, że moje włosy puszą się, bo są za mało nawilżone – może po prostu wynika to z tego, że są zniszczone? Spokojnie, nawet jeśli, to każde włosy zniszczone są jednocześnie włosami suchymi i potrzebują nawilżaczy. Do tego oczywiście przydadzą im się proteiny, które odbudowują zniszczenia we włosie. Włosy zniszczone i suche możemy też spróbować odróżnić po tym, jak reagują na silikony: te pierwsze wyglądają po ich użyciu na ogół lepiej, te drugie zaś – niekoniecznie. To oczywiście odgórna zasada i włosy każdego z nas mogą reagować nieco inaczej.

      Jak odnaleźć nawilżacze w składzie produktu?

      Substancje nawilżające znajdują się na ogół gdzieś w środku składu. Najczęściej są to następujące humektanty:
      • mel (miód),
      • panthenol (pantenol),
      • glycerin (gliceryna),
      • linum usitatissimum (len),
      • aloe vera, aloe barbadensis z dopiskiem np. juice, extract, gel itd. (aloes),
      • urea (mocznik),
      • hyaluronic acid (kwas hialuronowy).

      Po więcej zapraszam do wpisu poświęconego czytaniu składu i listy INCI kosmetyków.

      Najlepsze maski nawilżające – zestawienie

      Poniżej moje zestawienie 7 naprawdę dobrych masek nawilżających wraz z uzasadnieniem, dlaczego warto ich używać.
      • Jak często z nich korzystać? Najlepiej raz na 1-2 tygodnie.
      • Kiedy? Jeśli mamy włosy suche, zniszczone, przeproteinowane.


      Kallos Aloe – jak sama jego nazwa wskazuje zawiera sok z aloesu, a dodatkowo, pod koniec składu, jeszcze glikol propylenowy. Cena: około 9 zł/1 litr, kupimy ją w Hebe.



      Sylveco, Lniana maska do włosów – warto wypróbować ze względu na dużą ilość nawilżaczy: cukier, glicerynę, pantenol i kwas mlekowy. Cena: około 25 zł/150 ml, do kupienia w Naturze.



      Kallos Honey – zawiera glikol propylenowy i miód. Trzeba z nią jednak uważać, bo ma krótki skład i poza jednym silikonem nic nam tutaj nie zatrzyma nawilżenia we włosie. Warto dodawać więc do niej ulubiony olej. Cena: około 10 zł/800 ml, znajdziemy ją w Hebe.


      L’Biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania – zawiera sok z aloesu, ekstrakt z miodu i glicerynę. Cena: około 20 zł/250 ml, dostępna w drogeriach stacjonarnych.



      Vianek, Odżywcza maska do włosów – znajdziemy w niej ekstrakt z miodu, glicerynę, pantenol i kwas mlekowy w otoczeniu olejów. Cena: 25 zł/150 ml, do kupienia w drogerii Natura czy aptekach Dbam o zdrowie.



      Seri, Maska nawilżająca z miodem – poza tytułowym miodem zawiera też glicerynę i pantenol. Cena: około 20 zł/1 litr, dostępna w Hebe i drogerii Natura.



      Naturvital, Maska z aloesem i jałowcem – zawiera wysoko w składzie sok z aloesu, do tego jeszcze glicerynę i pantenol. Cena: 22 zł/300 ml, jest do kupienia w drogerii Natura.




      Do jeszcze dodałybyście do tej listy? Macie jakąś ulubioną maskę nawilżającą?


      piątek, 1 grudnia 2017

      Recenzja: Termissa, Nawilżający szampon do włosów


      Od dawna poszukuję nowych szamponów, które nie zawierałyby SLS, SLES i innych mocnych detergentów. Dlatego z miłą chęcią zaczęłam testować szampon Termissa na bazie wody termalnej z Podhala – ten polski i chyba jeszcze mało popularny produkt okazał się być naprawdę wart uwagi.

      Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

      Opakowanie

      Plastikowe i nieprzeźroczyste, ale wygodne w użytku: korek łatwo się odkręcał i nie zacinał, a szampon bez problemu można było z opakowania wycisnąć. Butelka pakowana jest w kartonowe pudełko – na jednym i drugim znajduje się informacja o produkcie, sposobie użycia oraz składzie.

      Zapach

      Bardzo przyjemny, lekko słodki i kojący. Nie nudził mi się mimo długiego stosowania szamponu.


      Skład

      Aqua (woda), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent), Sodium Lauroyl Lactylate (emolient, emulgator), Sodium Isostearoyl Lactylate (emolient, emulgator), Avena Sativa Kernel Extract (wyciąg z nasion owsa), Hydroxypropyltrimonium Honey (pochodna miodu), PEG-120 Methyl Glucose Trioleate (emolient, surfaktant), Propanediol (glikol roślinny, nawilża i konserwuje), Alcohol denat. (wysuszający alkohol), Oryza Sativa Extract (wyciąg z ryżu), Hydrolyzed Wheat Protein (hydrolizowane proteiny pszenicy), Phenethyl Alcohol (naturalny konserwant), Proline (aminokwas), Alanine (aminokwas), Serine (aminokwas), Citric acid (kwas cytrynowy, reguluje pH), Biotin (biotyna), Parfum (zapach), Benzyl Alcohol (wysuszający alkohol) (and) Salicylic Acid (and) (kwas salicylowy, działa przeciwzapalnie, oczyszcza) Glycerin (gliceryna, nawilża) (and) Sorbic Acid (konserwuje, dopuszczalny w naturalnych kosmetykach), Sodium Hydroxide (reguluje pH).

      Pierwsze, co rzuca się w oczy, to naprawdę imponująca ilość składników działających nawilżająco na włosy – od razu widać, że nazwa szamponu nie jest przypadkowa. Jest to coś, co warto podkreślić już na wstępie. Druga ważna sprawa to brak silnych detergentów – wiem, że wiele z was szuka takich produktów, nie tylko po keratynowym prostowaniu, więc warto o tym wspomnieć. Ja sama staram się częściej sięgać po takie łagodne szampony, a jak wszyscy wiemy, nie ma ich na rynku niestety zbyt wiele.

      Skład szamponu Termissa jest zresztą bardzo bogaty: znajdziemy tu wspomniane już nawilżacze, aminokwasy i inne cenne dodatki, z których warto wyróżnić wyciąg z nasion owsa, który działa nawilżająco, zmiękczająco czy przeciwświądowo, a także wyciąg z ryżu o działaniu łagodzącym, nawilżającym i wzmacniającym. Z ciekawostek wspomnę też o pochodnej miodu – Hydroxypropyltrimonium Honey – którą też tu znajdziemy, a która przenika do wnętrza włosa, bardzo dobrze nawilża i zapobiega rozdwajaniu się końcówek.

      Do tego plus za brak barwników i substancji zapachowych, a minus – za aż dwa wysuszające alkohole. Jeden z nich znajduje się pod koniec składu, więc pewnie nie ma go zbyt dużo. Myślę jednak, że w otoczeniu tak wielu nawilżaczy oba alkohole nie robią krzywdy, czego dowodzi zresztą efekt, który szampon daje na włosach – ale o tym za chwilę.


      Działanie

      Używałam go regularnie i byłam zadowolona z jego działania: dobrze domywał nawet włosy po olejowaniu, nawilżał, włosy były po nim dość błyszczące i wygładzone. Na szczęście nie zauważyłam, żeby widoczne w jego składzie alkohole przesuszały mi włosy, nie przyspieszał też przetłuszczania mimo bogatego składu.

      Konsystencja i wydajność

      Szamponu Termissa zaczęłam używać w pod koniec sierpnia, a kończę go dopiero w tym tygodniu – to pokazuje, że jest bardzo wydajny. Tym bardziej, że stosowałam go średnio 2 razy w tygodniu. Początkowo myślałam, że szybko się skończy, ponieważ jest bardzo rzadki – to jego drobny minus, bo może przeciekać przez palce, jeśli wylejemy go na dłoń. Idealnie nada się więc do metody kubeczkowej.

      Pewnie zastanawiacie się, czy brak silnych detergentów sprawia, że szampon słabo się pieni – otóż odpowiadam, że nie, pieni się naprawdę dobrze. Ja nie widzę znaczącej różnicy.

      Cena i dostępność

      Szampon kupimy przez internet – głównie na stronie producenta. Żałuję, że nie stacjonarnie, przez to jego zakup nie jest tak prosty, jak produktów drogeryjnych. Jego cena nie jest wygórowana – kosztuje 30,27 zł.

      Podsumowanie

      Ten szampon to moje odkrycie w kategorii produktów bez silnych detergentów mijającego roku. Naprawdę dobrze się u mnie sprawdzał i uważam, że warto po niego sięgnąć. Także teraz, zimą, by nawilżyć włosy i skórę głowy. Obecnie testuję też odżywkę z tej samej serii i już wkrótce napiszę, czy jest również godna polecenia.


      Znacie markę Termissa? Kupiłybyście ten szampon?

      niedziela, 7 maja 2017

      Recenzja: Bioelixire, Argan oil hydrating mask (nawilżająca maska do włosów z olejem arganowym)


      Odkąd farbuję włosy na blond, staram się unikać kosmetyków z olejem arganowym, który może powodować żółknięcie. Mimo to skończyłam jakiś czas temu Argan Oil marki Bioelixire – maskę, która już od dawna zalegała mi na półce, a którą często – ze względu na opakowanie – myliłam z odżywką.

      Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

      Opakowanie

      Wygląda jak opakowanie odżywki – producenci kosmetyków przyzwyczaili mnie już do tego, że maski kupujemy w słoikach. A tutaj mamy tubkę – niedużą, bo zawierającą 200 ml kosmetyku, ale wygodną i stabilną (wystarczy postawić ją na korku). Dobrze wyciska się z niej produkt. Minusy? Nieprzeźroczystość opakowania i nieodkręcany korek.

      Zapach

      Według mnie kwiatowy i bardzo przyjemny.


      Skład

      Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Shea Butter (masło shea), Parfum (zapach), Trimethylsilyamodimethicone (silikon usuwalny tylko mocnymi detergentami), Methoxy PEG/PPG-7/3 Aminopropyl Dimethicone (polimer silikonowy, zmywalny delikatnymi detergentami), C11-15 Pareth-5 (emulgator), C11-15 Pareth-9 (emulgator), Benzyl Alcohol (wysuszający alkohol), Collagen (kolagen), Lactic Acid (kwas mlekowy), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy), Citric Acid (kwas cytrynowy), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Methylisothiazolinone (konserwant).

      Olej arganowy, sądząc po miejscu składu, w którym się znajduje, pojawia się w tej masce w ilości śladowej – nie wiem więc dlaczego jest flagowym składnikiem tego produktu. Przed zapachem mamy tu zresztą tylko trzy składniki: emolient, konserwant o działaniu antystatycznym i masło shea.

      Nie mogę też nie zwrócić uwagi na wysuszający alkohol, który znajduje się w tej masce. Miejmy nadzieję, że emolient i masło shea, które pojawiają się nad nim, niwelują jego działanie.

      Pozytywy? Wspomniane już dwukrotnie masło shea, kolagen (uelastycznia włosy), kwas hialuronowy (nawilża) i mlekowy, a także – w minimalnej ilości – olej arganowy.


      Działanie

      U mnie średnie, jakoś nie zauważyłam wyraźniej różnicy podczas jej stosowania. Czy nawilża? Pewnie tak. Uelastycznia? Myślę, że w pewnym stopniu na pewno. Działanie jest jednak delikatne, a po jej nałożeniu moim włosom często brakowało dociążenia. Były jednak lśniące i łatwo się rozczesywały.

      Werdykt? Jak dla mnie średniak, ale zapewne może przypaść do gustu wielu osobom. Ja jednak już nie będę chciała do niej wracać. 

      Konsystencja i wydajność

      Dość gęsta i przeciętnie wydajna. Opakowanie zawiera 200 ml maski.

      Cena i dostępność

      Cena maski to około 20 zł. Nie powinno być problemów z jej kupieniem stacjonarnie. Znajdziemy ją w różnych drogeriach, np. w Rossmannie.

      Podsumowanie

      U mnie działała nieco za słabo, ale może być dobrym kosmetykiem dla osób poszukujących produktów nawilżających. Niestety, moje włosy na nadmiar humektantów reagują często puchem.


      Znacie maskę arganową Bioelixire? Co o niej myślicie?

      Inne recenzje:

      sobota, 7 stycznia 2017

      Recenzja: Farmona, Radical, Kuracja S.O.S. do włosów suchych i łamliwych


      Po przetestowaniu ampułek Radical z tej samej serii sięgnęłam po kurację, o której wiem, że pomaga wielu osobom na zniszczone i łamliwe końcówki włosów. Sprawdźmy czy jej skład faktycznie jest w stanie sprawić, że nawilżą się one i wzmocnią.

      Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

      Opakowanie

      Maleńka tubka o pojemności 50 ml. Niestety, nie można jej odkręcić, przez co wydobycie resztki kosmetyku jest niełatwe. Na szczęście produkt można postawić na korku, co umożliwia jego spływanie.

      Zapach

      Praktycznie niewyczuwalny. Może to i lepiej – w kosmetyku tym nie ma żadnych dodatków zapachowych.


      Skład

      Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Distearoylethyl Dimonium Chloride (antystatyk), Behentrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Silicone Quaternium-22 (silikon), Polyglyceryl-3 Caprate (emulgator), Dipropylene Glycol (nośnik substancji zapachowych, rozpuszczalnik), Cocamidopropyl Betaine (łagodna substancja myjąca), Ceramide 3 (ceramid), Milk Lipids (lipidy mleka), Glycerin (gliceryna), Propylene Glycol (humektant), Triticum Vulgare (Wheat) Bran Extract (ekstrakt z kiełków pszenicy), Equisetum Arvense (Horsetail) Herb Extract (ekstrakt ze skrzypu polnego), Avena Sativa (Oat) Kernel Extract (ekstrakt z ziarna owsa, antyoksydant), PEG-60 Hydrogenated Castor Oil (emulgator), Helianthus Annus (Sunflower) Seed Oil (olej słonecznikowy), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract (ekstrakt z rozmarynu), Persea Gratissima (Avocado) Oil (olej awokado), Glycine Soja (Soybean) Oil (olej sojowy), Glycine Soja Sterol (mieszanina fitosteroli wyodrębnionych z soi), Hexyl Laurate (emolient, rozpuszczalnik), Ascorbyl Palmitate (antyoksydant), Tocopherol (witamina E), Hydrogenated Palm Glycerides Citrate (emulgator), Inulin (inulina), Cetrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Glyceryl Stearate (emulgator), Lactic Acid (kwas mlekowy), Disodium EDTA (substancja chelatująca), Diazolidinyl Urea (konserwant), Iodopropynyl Butylcarbamate (konserwant), Parfum (zapach).

      Wszystkie substancje znajdują się przed zapachem – to nie zdarza się często (a to duży plus!). Podobnie jak w ampułkach Radical, także i tutaj producent sięgnął po inulinę – jest to roślinny polisacharyd otrzymywany z cykorii lub buraka, który zahamowuje wzrost patogenów i wzmacnia florę bakteryjną skóry. Do tego nawilża i działa łagodząco, a włosom nadaje blask i puszystość. Zwróćmy też uwagę na zawartość oleju z nasion soi, który nie tylko natłuszcza, ale też odżywia dzięki zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz witaminie E. Olej taki reguluje nadmierne wydzielanie łoju, wygładza i uelastycznia.

      Co jeszcze ciekawego znajdziemy w Kuracji S.O.S.? Tak naprawdę po trochu wszystkiego, czego faktycznie mogą potrzebować włosy, w tym sporo ekstraktów, antyoksydantów i antystatyków. Nawet silikon nie jest tu w zasadzie złym wyborem, ponieważ przynajmniej trochę pozwoli ochronić włosy. 

      Podsumowując, zgodnie z nazwą produkt ma działać na włosy suche i łamliwe i wiele wskazuje na to, że jego skład jest w stanie pomóc przy takich właśnie problemach.


      Działanie

      Kurację S.O.S. używa się w zasadzie tak, jak odżywkę, nakładając na włosy po umyciu i spłukując. Producent zaleca trzymać ją na włosach przez minutę – ja zazwyczaj stosowałam się do tych zaleceń, czasem jednak próbowałam przetrzymać kosmetyk nieco dłużej, do 10 minut. Całkiem dobrze wygładzał moje włosy, nawilżał, sprawiał, że były sprężyste i miękkie. Niestety, szybko się skończył, ale o tym za chwilę. 

      Konsystencja i wydajność

      Produkt jest dość rzadki, a pojemność opakowania niewielka (50 ml), nie ma się więc co łudzić, że starczy na długo. Moim zdaniem taka ilość wystarcza na kilka użyć (3-8 w zależności od długości i gęstości włosów).

      Muszę jednak przyznać, że kuracja nie obciążała moich włosów, nie zatłuszczała ich i łatwo się zmywała. W zasadzie przypominała typową odżywkę.


      Cena i dostępność

      Kuracja kosztuje około 5-6 zł (na promocjach nawet 4 zł) – naprawdę niewiele, ale trzeba pamiętać, że tubka tego kosmetyku zawiera jedynie 50 ml produktu. Bez problemu powinniśmy znaleźć ją w stacjonarnych drogeriach. 

      Podsumowanie

      Produkt rzeczywiście mogłabym polecić osobom o włosach suchych i zniszczonych. Jego niewielka ilość w opakowaniu jest dobra na przetestowanie – jeśli się nie sprawdzi, nie trzeba będzie się z nim długo męczyć, a wydanie na niego tych 5 złotych nie jest w końcu żadnym ryzykiem dla portfela.

      Kosmetyk, z racji małych rozmiarów, będzie też dobrym wyborem na wyjazdy. Taka tubka starczy na kilka użyć, nie będziemy musieli więc zabierać jej już z powrotem. 

      Przekonuje Was? Myślicie, że warto ją kupić?


      Polecam:

      Popularne w tym miesiącu: