Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetłuszczające się włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetłuszczające się włosy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 sierpnia 2018

Olejek rozmarynowy na włosy – pomaga na łupież, nadmierne przetłuszczanie i wypadanie. Jak go używać?


Olejek rozmarynowy to wynik destylacji olejów rozmarynu – zioła wykorzystywanego przez ludzi od tysiąca lat. Ma postać gęstej, stężonej cieczy i do dziś jest cenionym składnikiem leczniczym i kosmetycznym. Świetnie nadaje się też na włosy – można go wykorzystywać na kilka sposobów.

W czym pomaga olejek rozmarynowy?

Generalnie olejek rozmarynowy nadaje się do wszystkich rodzajów włosów, najmniej polecany jest jednak osobom o suchej skórze głowy. Jego właściwości szczególnie sprawdzą się w przypadku łupieżu, przetłuszczania się i problematycznej skóry.

Olejek rozmarynowy zapewnia też skórze i włosom blask, przeciwdziała procesowi starzenia i chroni komórki, ponieważ zawiera wysoką zawartość przeciwutleniaczy.  Działa odkażająco i antybiotycznie. Co ciekawe, poleca się go stosować na powierzchowne ranki, zadrapania i skaleczenia, ponieważ chroni przed infekcjami, nie pozwalając wnikać do środka bakteriom.

Jak używać olejku rozmarynowego?

Przede wszystkim nie należy stosować go bezpośrednio na skórę (może powodować swędzenie, pieczenie, podrażnienia i stany zapalne), lecz wymieszać z olejem bazowym. Może nim być na przykład olej jojoba, który dogłębnie nawilża, ale sprawdzi się też w tym celu wiele innych czystych olejów roślinnych bez domieszek. W tej wersji (olejek i olej) możemy przygotować wcierkę do skóry głowy.

Olejek rozmarynowy można też dodawać po kilka kropel do porcji szamponu, maski lub odżywki. Szczególnie polecany jest w tej pierwszej wersji – szampon z dodatkiem tego olejku zyska właściwości przeciwłupieżowe, przyspieszy regenerację tkanek, będzie spowalniał przetłuszczanie się włosów, zapobiegał ich wypadaniu, łysieniu i powstawaniu stanów zapalnych na skórze.

Co więcej, dodawanie olejku rozmarynowego do kosmetyków do włosów pomaga zregenerować włosy suche i uszkodzone lub przetłuszczające się.

Ile kosztuje olejek rozmarynowy?

Olejek rozmarynowy kosztuje około 7 zł za 10 ml. Kupimy go w wielu sklepach internetowych z półproduktami.

Uwaga! Olejek ten nie jest polecany kobietom w ciąży (może przyspieszyć poród), osobom o wrażliwej skórze, cierpiącym na nadciśnienie lub padaczkę (ze względu na to, że stymuluje układ nerwowy).

Używałyście kiedyś olejku rozmarynowego? W jakiej formie?

Zobacz też:

niedziela, 11 lutego 2018

Olejek eukaliptusowy – przyspiesza porost włosów, pomaga zmniejszyć przetłuszczanie i łupież. Jak go używać?


Testowałam już wiele różnych olejków i muszę przyznać, że najbardziej lubiłam te, które dawały na skórze efekt odświeżenia – tak jak olejek eukaliptusowy. Może tego nie wiecie, ale przez setki lat ten właśnie olejek był niedoceniany i uważano, że nadaje się tylko do aromaterapii, od pewnego czasu zaś staje się coraz bardziej popularny. I nic dziwnego, bo jego właściwości są naprawdę świetne.

Olejek eukaliptusowy to substancja bezbarwna, ale charakteryzująca się łatwym do rozpoznania zapachem. Jak sama jego nazwa wskazuje wyodrębnia się go z eukaliptusa – wiecznie zielonej rośliny, która na całym świecie kojarzy się chyba głównie z misiami koala (eukaliptus jest głównym pożywieniem).

Tutaj ciekawostka: koala pochłaniają dziennie około 500 g liści eukaliptusa, który w takiej formie jest toksyczny i mógłby spokojnie zabić stado wołów. Tymczasem misie wpadają tylko z jego powodu w stan letargu, który nieraz zbliża się do utraty przytomności. Takie z nich małe narkomisie ;)

W czym pomaga olejek eukaliptusowy?

Zalet tego olejku jest naprawdę wiele – pomaga zarówno na porost włosów, jak i na różne dolegliwości skóry głowy. Jego szeroki zakres działania wykracza oczywiście poza ramy kosmetyczne (czytałam na przykład, że świetnie nadaje się nawet do sprzątania), skupmy się jednak na jego właściwościach związanych z włosami. Oto zatem najważniejsze funkcje olejku eukaliptusowego:
  • pobudza krążenie krwi, dotleniając cebulki włosów (przyspiesza więc porost),
  • reguluje wydzielanie sebum (może zmniejszać przetłuszczanie włosów),
  • zwalcza łupież,
  • łagodzi świąd skóry,
  • pomaga leczyć stany zapalne skóry,
  • przyspiesza regenerację uszkodzonych tkanek,
  • działa antywirusowo, przeciwgrzybiczo i bakteriobójczo (odświeża).

Jak używać olejku eukaliptusowego?

Tutaj najważniejsza jest następująca zasada: podobnie jak inne olejki, także eukaliptusowy należy bezwzględnie rozcieńczyć przed użyciem i nie stosować go wprost na skórę (może wywołać poparzenia!).

Olejek eukaliptusowy możemy wykorzystać na wiele różnych sposobów, np. przygotować z jego użyciem:
  • macerat do skóry głowy,
  • szampon (do gotowego szamponu dodajemy kilka kropli olejku),
  • domową mgiełkę do włosów,
  • olej do olejowania włosów i skóry (kilka kropli olejku na łyżkę oleju bazowego),
  • płukankę (szklanka wody, łyżka mleka i 2-3 krople olejku).

Powyższe sposoby przydadzą się szczególnie, jeśli walczymy z łupieżem lub swędzeniem skóry głowy. Olejek eukaliptusowy koi skórę, odświeża ją i pozostawia przyjemne uczucie chłodu.

Jednak uwaga: jak każdy olejek, także eukaliptusowy – używany bez rozcieńczenia i w zbyt dużej ilości – może być niebezpieczny, a nawet toksyczny. Dlatego jak zawsze przy tego rodzaju produktach przypominam o rozwadze i wykonaniu testów antyalergicznych.


Ile kosztuje olejek eukaliptusowy?

Olejek eukaliptusowy kosztuje przeciętnie 6-7 zł za opakowanie 10 ml. Taka ilość starczy nam na długo, bo olejku i tak używamy po kilka kropel naraz. Przechowywać go należy w lodówce.

Gdzie go kupić? Najłatwiej przez internet lub w aptece, szczególnie zielarskiej. Tutaj znajdziecie listę sklepów z półproduktami, z których część na pewno ma go w swojej ofercie.

Używałyście kiedyś olejku eukaliptusowego? Jak i jakie były efekty?

Inne wpisy o półproduktach:

piątek, 27 stycznia 2017

Nowość na rynku: suchy szampon... w piance


Po suche szampony sięgam rzadko – tylko w wyjątkowych okolicznościach, kiedy nie zdążę umyć głowy, a muszę szybko wyjść z domu. Taki kosmetyk pochłania sebum i na kilka godzin sprawia, że włosy są zmatowione i wyglądają świeżo. Wiele wskazuje jednak na to, że wkrótce na rynek trafi produkt, który będzie dla suchego szamponu konkurencją. Chodzi o suchą piankę – nowość opracowaną przez jedną ze stylistek fryzur gwiazd.

Jak działa sucha pianka?

Sucha pianka to produkt wprowadzony niedawno na amerykański rynek przez Jen Atkin – znaną tamtejszą fryzjerkę takich sław jak Katy Perry, Khloe Kardashian czy Jessica Alba, właścicielkę marki Ouai. Kosmetyk nosi nazwę Dry Shampoo Foam i mówi się o nim, że jest znacznie lepszy niż suche szampony, bo nie tylko odświeża, ale też faktycznie oczyszcza włosy – oczywiście bez użycia wody.

Co zawiera pianka? Z tego, co udało mi się dowiedzieć, przede wszystkim krzemionkę, która usuwa obecne we włosach zanieczyszczenia, a także nawilżający pantenol. Ma nie zawierać natomiast siarczanów, czyli często występujących w zwykłych szamponach SLS czy SLES. 

Jak używa się suchej pianki?

Użycie pianki jest bardzo proste – trzeba nałożyć ją na nieumyte włosy i wmasować. Wystarczy niewielka ilość, by włosy były oczyszczone i wyglądały świeżo. Dokładne użycie pianki demonstruje na poniższym filmie sama Jen Atkin.

Cena pianki? Moim zdaniem dość wysoka: 28$, czyli około 110 zł.

Niestety, nie wiadomo czy i kiedy pianka pojawi się na polskim rynku. A szkoda, bo myślę, że spotkałaby się z pozytywnym odbiorem!



Co myślicie o tym produkcie? Kupiłybyście go? Myślicie, że taka konkurencja dla suchego szamponu jest w ogóle potrzebna?

Polecam:

wtorek, 23 sierpnia 2016

Pytania do eksperta: jak pielęgnować przetłuszczające się włosy i skórę głowy?


Wiecznie przetłuszczone włosy, które wymagają częstego mycia, to problem wielu z nas. Łojotok to domena głównie młodych osób, jednak wpływ na niego ma wiele czynników – między innymi hormony, dieta, stres, używki, a także pielęgnacja. Ta właściwa może pomóc w walce z przetłuszczaniem się skóry głowy, nieodpowiednia zaś – wzmagać je. Jak jednak odróżnić jedną od drugiej? Czy przetłuszczające się włosy warto myć delikatnymi, dziecięcymi szamponami? Co jeść? Jakich kosmetyków używać? I wreszcie: jak często myć łojotokową skórę głowy?  Pytania te zadałam trycholog p. Annie Mackojć z Instytutu Trychologii!

Dlaczego skóra głowy się przetłuszcza?

Przetłuszczanie to naturalny proces prawidłowej pracy gruczołów łojowych, które znajdują się w połowie mieszka włosowego. Gruczoł łojowy rozwija się wraz z mieszkiem włosowym, tworząc aparat tzw. włosowo-łojowy. Wydzielanie się łoju na powierzchnię skóry uwarunkowane jest skurczem mięśnia przywłosowego i odbywa się nieprzerwanie. Ten rodzaj gruczołów należy do gruczołów holokrynowych, co oznacza, że jego komórki (sebocyty) przekształcają się w wydzielinę i w kolejnym etapie odłączają się od nabłonka gruczołowego. Następnie rozpadają się, uwalniając sebum (mieszaninę substancji lipidowych) na powierzchnię skóry.

Czym jest sebum i do czego służy?

Sebum, pomimo że jest tak przez nas niechciane i nielubiane, jest nam bardzo potrzebne. Jest to wydzielina, która składa się z substancji lipidowych, a głównym jego składnikiem są glicerydy. W skład sebum wchodzą:
  • mono- di- i triglicerydy,
  • wolne kwasy tłuszczowe,
  • woski i wyższe estry,
  • skwalen,
  • estry cholesterolu,
  • wolny cholesterol.

Sebum służy do utrzymania homeostazy skóry głowy, tzw. płaszcza hydrolipidowego skóry. Zapobiega przed utratą wody i zarazem chroni przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych. Jest bardzo ważnym elementem w funkcjonowaniu naszej skóry. Gdy następuje proces wydzielania sebum na powierzchnię, uaktywnia się również transport witaminy E do wyższych warstw naskórka. Jak wiadomo witamina E jest pochłaniaczem wolnych rodników, czyli chroni nas przed autooksydacją.

Co wzmaga przetłuszczanie się skóry głowy?

Na aktywność gruczołów łojowych ma wpływ wiele czynników:
  • wahania hormonalne (niekoniecznie patologiczne, także te prawidłowe wzrosty i spadki),
  • predyspozycje genetyczne,
  • stres,
  • zaburzenia emocjonalne,
  • używki (alkohol, papierosy),
  • zwiększona ekspozycja na słońce,
  • wysokie temperatury,
  • gorące kąpiele (basen, sauna),
  • nieprawidłowo zbilansowana dieta,
  • niektóre leki,
  • niektóre choroby,
  • nieprawidłowa pielęgnacja,
  • noszenie nakrycia głowy.



Jak często powinniśmy myć głowę, jeśli szybko się nam ona przetłuszcza?

Mycie głowy to proces bardzo prosty i zarazem bardzo skomplikowany. W przypadku zmian łojotokowych głowę powinno się myć tak często, jak ona tego wymaga. Wydzielina łojowa, która zalega na skórze, składa się z substancji lipidowych. Skład lipidowy jest źródłem pokarmu dla patogenów biesiadujących „naturalnie” na naszej skórze. Mikroorganizmy, trawiąc mono- di- i triglicerydy zawarte w sebum, uwalniają przy okazji kwasy tłuszczowe. Natomiast wolne kwasy tłuszczowe zalegające na skórze działają na nią drażniąco, aktywując nadmiernie pracę gruczołów łojowych. Tak więc głowa nieoczyszczona z zalegającego łoju pokrywa się tylko jeszcze większą ilością wydzieliny łojowej.

Kolejnym problemem nieoczyszczonej skóry głowy mogą być stany zapalne wynikłe z rozwoju mikroorganizmów przez wzgląd na sprzyjające dla nich warunki do namnażania się i życia. Tak więc podsumowując, mycie głowy powinno się odbywać tak często, jak dyktują nam to gruczoły łojowe.

A czy warto posiłkować się wówczas suchymi szamponami?

Mycie głowy nie powinno być wstrzymywane  przez tzw. suche szampony. Takie produkty zalegają na skórze głowy i tworzą jeszcze bardziej sprzyjające warunki do rozwoju flory bakteryjnej. Natomiast prawidłowo dobrany szampon zapewni „świeżą” głowę na długi czas.

Jak pielęgnować skórę łojotokową w domu? Jakie kosmetyki będą dla niej odpowiednie?

Po szampon do walki z łojotokiem można się udać do apteki lub do trychologa. Z pewnością po dokładnej analizie trichoskopowej szampon zostanie dopasowany indywidualnie do potrzeb skóry i pracy gruczołów. Ponadto po takiej wizycie z pewnością można liczyć na poradę co jeść, aby minimalizować reaktywność gruczołów łojowych.

Przykładem terapii domowej może być stosowanie szamponów z pirytronianem cynku lub glinką sebostatyczną. Do systematycznego stosowania w zaciszu domowym można użyć płukanek przygotowanych jako napar z pokrzywy zwyczajnej lub szałwii. Obie rośliny wykazują działanie przeciwbakteryjne i przeciwutleniające. Składniki aktywne zawarte w tych roślinach uwalniane są do naparów i redukują ilość wydzielanego łoju. Zmieniają też jego lepkość i skład, co przekłada się na inhibicję gruczołów łojowych.

Aby problem łojotoku nie powracał, należy pamiętać o zachowaniu prawidłowego płaszcza lipidowego. To znaczy, że nie należy stosować agresywnych preparatów do mycia skóry głowy. Nie należy też używać zbyt delikatnych lub dziecięcych produktów myjących (mają inne pH niż produkty przeznaczone dla osób dorosłych). We wszystkich technikach i metodach należy zachować umiar, ale też nie bagatelizować tematu, ponieważ łojotok sam się nie wyreguluje.

Czy łojotok można też zwalczać odpowiednią dietą?

Tak. Warto wspomnieć o tym, aby łojotok minimalizować od środka. Dietę powinniśmy wzbogacić w otręby zbożowe, rośliny strączkowe, olej lniany czy owoce dzikiej róży. Wszystkie te rośliny bogate są w różne witaminy z grupy B, które hamują proliferację sebocytów. Efektem tego jest ograniczone wydzielanie sebum.

Inne wpisy z serii „Pytania do eksperta”:

niedziela, 29 maja 2016

Metoda kubeczkowa | Jak myć głowę, nie niszcząc włosów?


Chociaż myję głowę co drugi dzień (lub codziennie w zależności od kilku czynników), jeden szampon starcza mi zazwyczaj na wiele miesięcy używania. Powodem tak dużej wydajności jest metoda, którą stosuję, a która w blogosferze nazywana jest „kubeczkową”. Ja wprawdzie kubeczka do niej nie wykorzystuję, ale mimo to jest ona dla mnie na tyle wygodna i wiąże się z tyloma zaletami, że nie zamieniłabym jej obecnie na żadną inną.

Nie chcę wciskać Wam kitu, że opisywana przeze mnie metoda to rewolucja – tak naprawdę większość szamponów to koncentraty i powinniśmy używać ich właśnie w ten sposób, czyli w naprawdę maleńkiej ilości. Dochodzą mnie jednak słuchy, że wiele dziewczyn zużywa kosmetyki do włosów w hurtowych ilościach, wylewając na siebie zatrważające ich ilości na raz. Nie ma to sensu, a co więcej – może być szkodliwe dla włosów i skóry głowy.

Na czym polega metoda kubeczkowa?

Zasada jest bardzo prosta: chodzi o to, aby rozcieńczyć szampon z wodą i spienić go zanim zostanie nałożony na głowę. Możemy to zrobić w kubeczku – stąd nazwa – ale może nam do tego posłużyć też butelka po zużytym kosmetyku, w którym, jak w shakerze, spienimy szampon, mieszając go z wodą. Niby nic, a tak wiele zalet. W ten sposób myjemy głowę pianą, a nie roztworem z butelki. Pianą tą należy delikatnie masować skórę głowy i lekko przeciągać ją na włosach. To im wystarczy – pamiętajmy, że sebum produkowane jest przez skórę, a nie włosy, końcówek więc nie musimy myć aż tak dokładnie. Ważne jest też oczywiście, aby głowę i włosy masować, a nie szorować i szarpać. 

Mnie nigdy nie chce się „bawić” w używanie do tego celu dodatkowych pojemników, wylewam więc odrobinę szamponu na dłoń i dolewam do niego wodę. Lekko mącę ją i rozprowadzam na skórze głowy. W ten sposób szampon lepiej się pieni i bez potrzeby dokładania dodatkowej porcji kosmetyku mogę pokryć taką mieszanką całą głowę.

Ta sama metoda może być też wykorzystywana do mycia głowy odżywką.


Zalety metody kubeczkowej to:
  • lepsze pienienie się szamponu (sprawdza się szczególnie przy szamponach delikatnych, bez silnych detergentów, np. Babydream, które z natury mniej się pienią),
  • lepsze rozprowadzanie szamponu na głowie podczas mycia,
  • szampon dzięki tej metodzie działa delikatniej na skórę głowy, ponieważ jest rozcieńczony (nie drażni tak bariery lipidowej skóry),
  • oszczędność szamponu (dużo mniejsze zużycie) oraz czasu (nie trzeba dokładać kosmetyku),
  • mniejsze prawdopodobieństwo podrażnień i swędzenia skóry,
  • mniejsze przetłuszczanie się włosów,
  • może spowodować zmniejszenie ilości myć (w przypadku osób, które zazwyczaj myją głowę dwa razy),
  • sprawia, że włosy mniej się puszą (nie są szorowane i drażnione na końcówkach),
  • włosy wyglądają zdrowiej,
  • takie mycie nie wymaga tarcia włosów, które je niszczy i powoduje plątanie.

Wiem, że wiele osób dzięki tej metodzie zamiast myć głowę codziennie, myje ją co 3-4 dni – włosy mniej się przetłuszczają i są dłużej świeże. Na logikę: jeśli wylewamy dużo szamponu bezpośrednio na głowę, to nie dość, że możemy go potem nie domyć lub niedokładnie spłukać, to jeszcze działa on drażniąco na skórę. Efektem jest oczywiście zwiększone wydzielanie sebum, czyli przetłuszczenie włosów.

Jak ja myję głowę?

Najprościej jak się da :) Wygląda to następująco:
  1. Delikatnie rozczesuję włosy, zaczynając od końcówek.
  2. Moczę włosy letnią wodą (zazwyczaj myję głowę nad wanną).
  3. Na dłoń wylewam odrobinę szamponu (wielkości mniej więcej jednego lub półtora orzecha laskowego) i wyciskam z końcówek włosów nieco wody, a następnie całość mieszam i nakładam na skórę głowy.
  4. Wmasowuję, przeciągając pianę w kierunku końcówek, a w razie potrzeby (np. po olejowaniu) lekko je pocieram.
  5. Spłukuję letnią wodą, odciskam nadmiar wody i owijam głowę na chwilę w bawełnianą koszulkę, którą stosuję zamiast ręcznika. Dopiero wtedy, gdy włosy nie ociekają już wodą i są odsączone, nakładam odżywkę lub maskę.

Trochę szamponu, odrobina wody...
...i mieszamy!

W sposobie, który stosuję, nie wykorzystuję zbyt dużo wody – powiedzmy, że w stosunku do szamponu jest jej 5:1 (ile zmieści się na dłoń). Spokojnie jednak można szampon rozcieńczać bardziej, nawet 10:1 (gdzie 10 to oczywiście woda) – dobrze wymieszany na pewno domyje skórę. Jeśli z takiej mieszanki wyjdzie nam za dużo piany, możemy zużyć ją do kolejnego mycia (postoi kilka dni, przed użyciem trzeba ją tylko ponownie wstrząsnąć).

Dajcie znać, jak ta metoda sprawdza się u Was – a może stosujecie inną?


Polecam też:

poniedziałek, 28 września 2015

Recenzja: MonRin, lotion oczyszczający skórę głowy



Oczyszczanie skóry głowy to bardzo ważny, ale często pomijany element pielęgnacji włosów – sama zawsze pamiętam o tym, aby użyć olejku czy nałożyć odżywkę lub maskę, ale często zapominam o peelingu czy innej formie zadbania o – muszę użyć tego okropnego słowa – skalp. Nieoczyszczona skóra głowy powoduje zatykanie się mieszków włosowych poprzez zalegający łój oraz zrogowaciały naskórek. W efekcie odczuwamy swędzenie, włosy nie reagują odpowiednio na wcierki (dostęp do mieszka jest utrudniony), a nawet mogą zacząć wypadać lub wolniej rosnąć. Są także słabsze i pojawia się na nich łupież. Odpowiednie i regularne, a co równie ważne – delikatne oczyszczenie to więc taka część dbania o włosy, której nie powinniśmy pomijać.

Ja do tej pory korzystałam z najprostszej formy oczyszczania: domowego peelingu przygotowanego z połączenia cukru i łagodnego szamponu. To sposób tani i łatwy do przygotowania, ale ma jedną wadę: cukier, pod wpływem szamponu i wody, bardzo szybko się rozpuszcza, a cały zabieg jest przez to mało dokładny i dość pracochłonny. Od jakiegoś czasu zaczęłam więc rozglądać się za produktem, który mógłby tę metodę zastąpić i sprawić, że oczyszczanie stanie się łatwiejsze i bardziej wydajne. Początkowo myślałam o kupieniu gotowego peelingu przeznaczonego do skóry głowy, kiedy jednak w moje ręce wpadł specjalny lotion, uznałam, że to świetna okazja, aby przetestować na sobie coś zupełnie innego i do tej pory – mam wrażenie – niezbyt na polskim rynku popularnego.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Dzięki temu, że butelka jest wyprodukowana z ciemnego szkła, możemy podejrzeć, ile płynu zostało jeszcze w środku. Bardzo lubię przeźroczyste i półprzeźroczyste opakowania, więc to rozwiązanie bardzo mi się podoba.

Lotion nakładamy za pomocą dość dużej, ale wygodnej w użyciu pipety – jest ona sztywna, ale nie szklana i pozwala w łatwy sposób nabrać tyle produktu, ile w danej chwili nam potrzeba. Muszę przyznać, że po używaniu wcierki Colosregen pipety kojarzą mi się raczej z niewygodnym nakładaniem kosmetyku, w tym przypadku jednak nie miałam żadnych problemów – dzięki temu, że lotion ma konsystencję wody, rurka nie zatyka się, a jej górna część nie odpada i łatwo się naciska.

Na butelce widnieje dobrze trzymająca się naklejka z najważniejszymi informacjami o produkcie. Opakowanie dobrze się zakręca i nie przecieka.


Zapach

Lotion pachnie jak… miętowa pasta do zębów, czyli mentolowo, intensywnie i świeżo. Zapach jest mocny i jak na produkt do włosów dość oryginalny. Mnie się podoba.

Skład

W skład kosmetyku wchodzą: Aqua (woda), Alcohol Denat (alkohol, który ułatwia penetrację składników w głąb skóry), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (emulgator), Aloe Barbadensis (Aloe Extract) (ekstrakt z aloesu), Ginkgo Biloba (Ginkgo Extract) (ekstrakt z miłorzębu dwuklapowego), Rosa Canina (Rose Hips Extract) (ekstrakt z dzikiej róży), Propylene Glycol (humektant), Malaleuca Alternifolia (Tea Tree Oil) (olejek z drzewa herbacianego), Eucalyptus Globulus (Eucalyptus Oil) (olejek eukaliptusowy), Mentha Piperita (Peppermint Oil) (olejek z mięty pieprzowej), Polysorbate 20 (surfaktant), Menthol (mentol), Disodium EDTA (zwiększa trwałość kosmetyku), Limonene (składnik zapachowy), Methylisothiazolinone (konserwant), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Magnesium Chloride (substancja uzupełniająca o pochodzeniu mineralnym), Magnesium Nitrate (substancja uzupełniająca o pochodzeniu mineralnym, konserwant), Imidazolidinyl Urea (konserwant).

Poza kilkoma konserwantami skład lotionu jest naprawdę dobry – znajduje się w nim kilka naprawdę pozytywnie działających na skórę głowy składników, z których na szczególną uwagę zasługują:

  • oczyszczające i antyseptyczne: olejek z mięty pieprzowej i drzewa herbacianego,
  • kojący i odświeżający mentol,
  • wzmacniające i stymulujące mikrokrążenie ekstrakty z dzikiej róży i miłorzębu dwuklapowego.

Alcohol Denat, stosowany w tym przypadku jedynie na skórę głowy, a nie na długości włosów, działa pozytywnie, umożliwiając składnikom aktywnym wnikanie w głąb skóry. 


Działanie

W przypadku łojotoku i łupieżu tłustego lotion należy stosować dwa razy w tygodniu, a jeśli mamy suchą skórę, łupież suchy lub zdrową skórę – raz w tygodniu. Moja skóra głowy nie przetłuszcza się obecnie zbyt szybko, jest jednak delikatna i skłonna do podrażnień – kosmetyku używałam więc co tydzień.

Po zaaplikowaniu lotionu wmasowywałam go palcami w skórę głowy, a następnie zostawiałam na 5 minut do wchłonięcia, po czym myłam głowę. Nałożony na skalp daje uczucie odświeżenia porównywalne do umycia zębów miętową pastą – czułam lekkie mrowienie, ale nie wiązało się ono z pieczeniem czy swędzeniem.

Moje wrażenia z używania tego produktu są całkowicie pozytywne: wydaje mi się, że moja skóra jest lepiej oczyszczona, a dzięki temu cebulki lepiej wchłaniają substancje aktywne. Myślę, że lotion może też znacznie spowolnić przetłuszczanie się włosów u osób, które zmagają się z łojotokiem – ja w tej chwili nie mam jednak z tym problemów.

Konsystencja i wydajność

Produkt ma konsystencję wody. Stosuje się go w minimalnej ilości, więc myślę, że może starczyć nawet na rok użytkowania w przypadku nakładania na skórę głowy co tydzień lub co dwa tygodnie.

Cena i dostępność

Lotionu MonRin najlepiej jest szukać przez internet, a jego 100 ml kosztuje około 75 zł. Wydaje się, że to dużo, muszę jednak zaznaczyć, że przy tak dużej wydajności produktu będzie on nam służył o wiele dłużej (a często i lepiej) niż tańsze drogeryjne peelingi. Dobra wiadomość jest taka, że możecie go teraz nabyć na stronie Centrum Zdrowego Włosa z 10% rabatem (rabat obowiązuje na cały asortyment sklepu) – wystarczy podczas zamówienia wpisać kod: haircare :)

Podsumowanie

Ciekawy, a jednocześnie przydatny kosmetyk. Lotion MonRin od kilku tygodni stanowi ważny element mojej pielęgnacji włosów i myślę, że będę go jeszcze z powodzeniem stosować przez wiele miesięcy. Mogę go polecić każdemu, kto chce zadbać o skórę głowy, oczyścić ją i odświeżyć. Szczególnie przyda się osobom, które walczą z nadmiernym przetłuszczaniem się skóry głowy, a także tym, których skóra głowy jest wrażliwa i delikatna – lotion nie wymaga tarcia i mechanicznego złuszczania naskórka (trzeba mieć jednak na uwadze, że zawiera Alcohol Denat, który nie każdej skłonnej do podrażnień skóry służy). Myślę, że warto w niego zainwestować. 
 

poniedziałek, 9 marca 2015

Jak i po co używać olejku lawendowego na włosy?


Olejki eteryczne w kontekście włosów są często niedoceniane, chociaż wykazują szereg dobroczynnych właściwości. Ja w swoich zbiorach mam ich w tej chwili kilka – większość z nich pięknie pachnie, a zdecydowanym ulubieńcem pod tym względem jest dla mnie olejek lawendowy. Jego dużą zaletą jest też to, że jako jeden z nielicznych olejków może być stosowany bez rozcieńczania bezpośrednio na skórę.

Jak olejek lawendowy wspomaga włosy?

Olejek lawendowy:
  • hamuje wydzielanie łoju, a więc zmniejsza przetłuszczanie się włosów,
  • pomaga w regeneracji zniszczonych włosów,
  • działa antybakteryjnie,
  • przyspiesza porost włosów poprzez zwiększanie ukrwienia skóry głowy,
  • łagodzi stany zapalne skóry, suchy łupież, egzemę i łuszczycę.  

Jak stosować olejek lawendowy na włosy?

Mój ulubiony sposób to stosowanie olejku jako wcierki – dodaję go do wybranego oleju lub maceratu i wmasowuję w skórę głowy. Świetnie sprawdza się też w połączeniu z olejem do olejowania.

Olejek lawendowy okazał się też niezastąpiony w przypadku nieładnie pachnących kosmetyków, np. wcierki imbirowej – świetnie maskował jej średnio przyjemny zapach. Myślę, że z powodzeniem można go dodawać do wcierki z kozieradki, której rosołowa woń nie każdemu przypada do gustu.

Olejek zastosowany na skórę może powodować uczucie mrowienia i lekkiego odczucia ciepła – to normalne. Przed zastosowaniem olejku lawendowego (i każdego innego) należy jednak wykonać próbę uczuleniową!

Wcierka to jednak nie jedyne zastosowanie olejku lawendowego na włosy. Można też dodać kilka jego kropel do szamponu, maski, odżywki lub płukanki (kilka kropel na litr wody, można dodać odrobinę mleka, aby olejek nie pływał po powierzchni), ale myślę, że jego działanie w szamponie i płukance będzie najsłabsze.


Gdzie kupić olejek lawendowy i ile kosztuje?

Pamiętajmy, że olejki eteryczne i zapachowe to nie to samo – eteryczne są bowiem w pełni naturalne, zapachowe zaś zawierają (poza naturalnymi olejkami) również uzyskane syntetycznie nuty zapachowe. Do włosów wybierajmy więc olejki eteryczne, 100% naturalne, bez dodatków.

Dostaniemy je w sklepach z naturalnymi produktami, aptekach i przez internet – zazwyczaj kosztują około 8-12 zł za 10 ml. Wydaje się, że to mała ilość, ale to tylko pozory – olejków używamy po kilka kropelek na raz, gdyż ich zapachy i działanie są zwykle dość intensywne.

Prawdziwy olejek lawendowy ma określoną datę przydatności i trzeba go przechowywać w lodówce.

Używacie olejku lawendowego na włosy?

Przydatne wpisy:

Popularne w tym miesiącu: