Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farba do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farba do włosów. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 lutego 2017

Tego nie polecam, czyli 7 błędów w mojej pielęgnacji włosów


Uczymy się na błędach – głównie swoich. Ja tych włosowych mam na swoim koncie całe mnóstwo, a ich wyeliminowanie sprawiło, że moje włosy wyglądają teraz znacznie lepiej niż kiedyś (jak wyglądały dawniej zobaczycie chociażby w mojej MWH). Musiałam jednak małymi kroczkami wiele się nauczyć, zmienić sporo przyzwyczajeń i utartych schematów postępowania. Dziś opiszę Wam siedem głównych błędów, które popełniałam, a przez które moje włosy z roku na rok stawały się coraz bardziej zniszczone, spuszone i przerzedzone.

Nieodpowiednie używanie masek i odżywek

Zacznijmy od tego, że przez długi czas wcale nie używałam masek ani odżywek, uznając je za zbytnią fanaberię. Potem, wraz z mamą, zaczęłyśmy kupować Pantene Pro-V w strasznej kombinacji: szampon i odżywka w jednym. Zło tego połączenia każdą osobę świadomą pielęgnacji włosów powinno aż bić po oczach. Po takim myciu głowy włosy były jednocześnie przesuszone i przetłuszczone, a do tego łamliwe i osłabione.

Gdy z czasem zaczęłam nieśmiało korzystać z masek i odżywek, popełniałam karygodne błędy: nakładałam je niedokładnie, zazwyczaj siedząc w wannie, na całkowicie mokre, ociekające wodą włosy i zmywałam po krótkiej chwili. Dziwiłam się, że nie działają nie wiedząc, że problem tkwi nie w produktach, których używam, ale w tym, jak z nich korzystam.

Przy okazji przypominam, że napisałam już o tym, jak powinno się prawidłowo korzystać z masek do włosów. Temat wydaje się oczywisty, a jednak wiele z nas popełnia te same błędy.

Olejowanie niewłaściwym olejem

O swoich długich i burzliwych przeprawach z olejowaniem włosów olejem kokosowym już pisałam. Dodam więc tylko, że niewłaściwe olejowanie, o czym sama się przekonałam, nieodpowiednio przeprowadzone i złym olejem, prowadzi do tego, że włosy wyglądają gorzej niż przed zabiegiem. Moje były przez to jeszcze bardziej spuszone, nie układały się i sprawiały wrażenie matowych i postrzępionych. Gdy zmieniłam olej kokosowy na lniany, a potem makadamia, ze słodkich migdałów czy zwykłą oliwę z oliwek, było o wiele lepiej. Warto więc popróbować różnych metod olejowania i nie poddawać się w poszukiwaniu idealnego dla siebie oleju.

Dużym minusem było też w tym czasie niezabezpieczanie końcówek włosów, co prowadziło do tego, że łamały się one i wykruszały. 

Czesanie włosów na mokro

A właściwie powinnam napisać: szarpanie, ponieważ trudno było nazwać to zwykłym czesaniem. Mokre włosy są szczególnie narażone na uszkodzenia, a także na rozciąganie, które powoduje rozrywanie i niszczenie. Czesanie ich tuż po umyciu sprawiało, że urywały się i osłabiały. W dodatku używałam do tej czynności plastikowej szczotki, a po myciu głowy nie nakładałam odżywki. Dźwięk rozrywanych, szarpanych włosów do dziś powoduje, że mam ciarki na plecach.




Używanie szamponów z silnymi detergentami w składzie

Kiedyś moje mycie głowy było proste: wylewałam masę szamponu na dłoń i wcierałam w mokrą głowę. Bez rozcieńczania z wodą, bez zaprzątania sobie głowy składem kosmetyku i bez wiedzy na temat tego, że szorowanie włosów silnymi detergentami, a szczególnie końcówek, prowadzi do ich przesuszenia.

W efekcie moje włosy były suche, zniszczone i częściej się przetłuszczały. Szkoda, że nie znałam wtedy metody kubeczkowej, którą dziś stosuję.

Częste farbowanie farbami drogeryjnymi

Przez wiele lat farbowałam włosy na ciemno: na mojej głowie gościły już czerń, ciemny fiolet i miedź. Gdy kolor się wypłukiwał i stawał się zbyt jasny i matowy – co zwykle następowało w ciągu miesiąca – często sięgałam po kolejną farbę z drogerii, zazwyczaj tę najtańszą, i farbowałam nią włosy. Całe, nie tylko odrosty. Od czubka głowy po same końcówki. Nie żałowałam też farby na skórę głowy, przecież trzeba pokryć równomiernie całe włosy… Efekt? Przez dwa tygodnie włosy znów były błyszczące, a kolor głęboki, po czym stawały się coraz bardziej wypłowiałe, matowe i bez życia. Do tego były suche, łamliwe i wypadały na potęgę.

Nie robiłam też nigdy prób uczuleniowych, co skutkowało częstymi podrażnieniami, zadrapaniami i swędzeniem skóry głowy. I znów wzmożonym wypadaniem włosów.




Regularne używanie suszarki i prostownicy

Przyznaję: z prostownicy korzystałam dość krótko i zazwyczaj prostowałam tylko włosy przy twarzy. Wiedziałam, że może tylko pogłębić mój problem związany ze stanem włosów i zazwyczaj udawało mi się powstrzymać przed tym, by jej użyć. Ewentualnie, w chwilach największej desperacji, przeciągałam jeszcze prostownicę po wierzchnich pasmach.

Gorzej było z suszarką. Używałam jej długo, namiętnie i zawsze z użyciem gorącego, wręcz parzącego nawiewu. To był mój rytuał. Nie lubiłam go zbytnio, ale wiedziałam, że wysuszone w ten sposób włosy wyglądają znacznie lepiej niż pozostawione same sobie. Gdy nic z nimi nie robiłam, miałam na głowie szopę. Gdy suszyłam włosy, wciąż wyglądały źle, ale już nie tak tragicznie. Miałam więc do wyboru: albo będą prezentować się fatalnie, albo ciut lepiej niż fatalnie. Marna pociecha, ale zawsze coś.

Suszenie gorącym powietrzem to było błędne koło: włosy były przez to wysuszone na wiór i zniszczone, ale tylko suszenie sprawiało, że byłam w stanie patrzeć na nie w lustrze. Po każdym myciu głowy znów łapałam więc za suszarkę.




Nieodpowiednie spinki i spanie w rozpuszczonych włosach

Spinki to sprawa poboczna, bo nigdy nie używałam ich zbyt często. Ot, od czasu do czasu spięłam wystające kosmetyki wsuwką. To na pewno powodowało łamanie się włosów, ale nie w takim stopniu, jak nie wiązanie ich do snu. Każdy, kto mnie teraz czyta, pewnie zdaje sobie sprawę, że rozpuszczone w nocy włosy to świetna droga do tego, by je sobie zniszczyć. Oczywiście pod warunkiem, że robimy tak regularnie i mamy długie włosy. Dlaczego? Podczas snu nie kontrolujemy tego, co się z nimi dzieje: przygniatamy je, ciągniemy, ocieramy o poduszkę i wyrywamy. Przez to stają się zniszczone, osłabione i wypadają.

A jakie błędy wy popełniacie lub popełniałyście? Które przyzwyczajenia najtrudniej było Wam zwalczyć?

Na koniec zapraszam jeszcze na fan page i Instagram!

Polecam:

piątek, 14 sierpnia 2015

Czy odrosty są modne? | Odrosty kontra ombre


Przez wiele lat uważałam, że rzucające się w oczy odrosty i obgryzione paznokcie to główne symptomy kobiecego zaniedbania. Gdy kilka lat temu zapanowała moda na ombre, początkowo nie byłam do niej przekonana i mało który efekt tego typu uznawałam za udany. Obecnie trochę zmieniam sposób myślenia i chociaż jedno ombre innemu ombre nierówne, wciąż zdarza mi się natykać na takie, które budzą mój całkowity zachwyt.

Moda na ombre pociągnęła za sobą powszechną i ponowną akceptację odrostów. Ponowną, ponieważ odrosty nosiła już z dumą chociażby Brigitte Bardot w połowie ubiegłego wieku czy Courtney Love w czasach świetności grunge. Nie są niczym nowym, więc i obecnie (w przypadku jasnych włosów i ciemnych odrostów) już nikogo nie dziwią, a wręcz stanowią element naturalnego wyglądu. 

Naturalnego, czyli takiego, który wygląda ładnie i nie rzuca się nadmiernie w oczy. Jest bowiem różnica między delikatnym przenikaniem kolorów a sytuacją, gdy tworzą one wyraźną linię…


 Odrosty na salonach

Dlaczego piszę o odrostach? Inspiracją do tego wpisu był dla mnie nowy teledysk Madonny „Bitch I’m Madonna”, na który trafiłam przypadkiem w sieci. W wideoklipie artystka pojawia się w naprawdę dużym ciemnym odroście, który wyraźnie odznacza się na jej jasnych włosach. Kwestia stylistyki? Element przebrania do teledysku? Próba wcielenia się w pewną rolę? Być może wszystko to po trochu wpłynęło na to, że nikt przed nagraniem nie polecił tej – bądź co bądź – światowej gwieździe wizyty u fryzjera. Szczególnie, że jej odrost jest naprawdę wyraźny, wygląda jak pas startowy i bardzo rzuca się w oczy. 

Kadr z teledysku Madonny

Może to jednak chęć bycia modnym sprawiła, że odrost gra w tym teledysku tak istotną rolę? Wystarczy przejrzeć zdjęcia modelek z wybiegów czy światowych gwiazd (obecnych i sprzed kilku lat), aby zauważyć, że większość z nich – szczególnie blondynek – od dawna stawia na delikatny odrost. Często wręcz trudno odróżnić go od dobrze wykonanego ombre...

Ombre czy odrost? Nieważne, wygląda ładnie i naturalnie!

Jasne końcówki
Dlaczego odrosty nie są wcale takie złe?

Ciemny kolor przy skórze głowy podkreśla rysy twarzy i oprawę oczu – to dlatego wielu profesjonalnych fryzjerów odradza nakładanie bardzo jasnej farby u nasady włosów. Wszystko zależy oczywiście od naszego typu urody, sama jednak zauważam u siebie, że zbyt jasny blond bez chociaż kilkumilimetrowego odrostu wygląda u mnie nie najlepiej – włosy wydają się rzadsze i przyklapnięte, brwi mocniej uwydatnione, a cera jakby bardziej szara.

Pozostawienie na głowie niedużego odrostu to też odpoczynek dla włosów, które nie są przez pewien czas maltretowane farbowaniem. 

Gdy odrost szpeci...

Zasada jest prosta: ładnie i naturalnie wyglądają jedynie włosy, które mają ciemniejszy odrost i jaśniejszą resztę, a nie na odwrót. Najlepiej, gdy kolor odrostu i reszty włosów pozostaje w podobnej tonacji – zbyt duże różnice mogą nie wyglądać zbyt dobrze.

Oczywiście mam na myśli celowe pozostawienie odrostu, a nie sytuację, w której ktoś zapuszcza naturalne jasne włosy i schodzi z ciemnego farbowania – to wyjątkowe okoliczności i nie mają nic wspólnego z wyżej opisywanymi. 

Zbyt jasne i za mocno wyróżniające się odrosty
 
Duże różnice kolorystyczne
Od odrostu do ombre

Wiele dziewczyn, które decydują się na zapuszczenie włosów w naturalnym kolorze, obawia się, że fryzura nie będzie wyglądała ładnie, gdy odrost osiągnie kilka lub kilkanaście centymetrów długości. Jednym ze sposobów, by zatuszować różnicę kolorystyczną pomiędzy kolorem naturalnym a farbowanym, jest ombre. Musi ono jednak być profesjonalnie wykonane – tak, aby nowy farbowany kolor włosów pasował do naturalnego.

Ombre to dobry sposób na przedłużenie odrostów, a tym samym pozostawienie w spokoju włosów w naturalnym kolorze. Jeśli zdecyduję się na niefarbowanie włosów, prawdopodobnie skorzystam właśnie z tej metody. 

Odrosty – efekt zaniedbania?

 Niekoniecznie. Pamiętam, jak kilka lat temu prasa rozpisywała się na temat domniemanego "zapuszczenia się" Joanny Liszowskiej, której jedynym wówczas "przewinieniem" były ciemne odrosty. Aktorka przyznała, że postanowiła ich nie farbować... na czas ciąży. Podobnie postępuje też zresztą większość przyszłych matek (i nie ma w tym nic złego). 

Po drugiej stronie barykady stanęła natomiast Doda, która jakiś czas temu, na 40-lecie Telewizyjnej Dwójki, przyszła z... domalowanym na czarno odrostem na włosach. Zamierzony efekt osiągnęła – tabloidy pisały tylko o tym. 

To jak to jest z tymi odrostami, są modnym elementem wyglądu czy synonimem obciachu?

Każdy ma pewnie na ten temat inne zdanie. Prawda jest taka, że zadbane są takie włosy, które są zdrowe i czyste – dobrze wypielęgnowane nawet z odrostami będą wyglądać ładnie. I nie ma tu znaczenia, czy mamy do czynienia z ombre wykonanym w najlepszym salonie, czy ze zwykłymi odrostami, które powstały w ciągu kilku miesięcy bez farbowania włosów. 


Dorysowany odrost. Nowa moda?
Modna czy zaniedbana?

sobota, 18 kwietnia 2015

Recenzja: Wella, farba do włosów Wellaton jasny popielaty blond


Po ostatnim nieudanym farbowaniu bez amoniaku tym razem postanowiłam sięgnąć po coś silniejszego w działaniu – mój wybór padł na farbę Wella z serii Wellaton w odcieniu jasnego popielatego blondu, która miała rozjaśnić moje dość ciemne odrosty. Co z tego wynikło?

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Przyznaję – można się w tym pogubić. Bo czego tu nie ma! W pudełku znajdziemy dwie pary rękawiczek, farbę, emulsję aktywującą w wygodnej w użyciu buteleczce z aplikatorem, ulotkę z dokładnym opisem, a także trzy saszetki z kosmetykami pielęgnacyjnymi: jedna to „Reaktywator koloru”, którą powinniśmy zastosować 30 dni po koloryzacji, dwie zaś – „Intensywna kuracja nabłyszczająca” na pierwszy i 15. dzień po farbowaniu. Sporo różności.

Samo pudełko przyciąga uwagę chociażby swoimi rozmiarami – jest dość duże i na pewno rzuca się w oczy na półce sklepowej. Na opakowaniu znajdziemy najważniejsze informacje o produkcie, które częściowo zostały powielone i rozwinięte w ulotce.

Sama ulotka też zasługuje na komentarz – jest sporych rozmiarów, z grafikami i konkretnymi opisami, dzięki czemu łatwo rozeznać się w tym, jak powinniśmy prawidłowo użyć farby.


Przetestowałam już sporo farb i wiem, że niektóre z nich są tak produkowane, że czasem trudno jest nawet zrozumieć, co jest farbą, a co emulsją aktywującą, ile czasu powinniśmy trzymać ją na włosach czy jak może zmienić ich odcień. Dla mnie podstawą jest ulotka informacyjna z dokładnymi opisami – niewłaściwie użyta farba może przecież wyrządzić sporą krzywdę.

Zapach

Jak może pachnieć farba na bazie amoniaku? Wiadomo, że niezbyt pięknie. Mimo wszystko jednak woń nie była intensywna ani drażniąca – w porównaniu do innych tego typu produktów, przy których nieraz trudno było wytrzymać, jej zapach był naprawdę delikatny.


Skład

Krem koloryzujący: Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Glyceryl Stearate SE (emulgator), Ammonium Hydroxide (woda amoniakalna), Sodium Laureth Sulfate (silny detergent), Glycol Distearate (tłusty emolient), Lanolin Alcohol (emolient), Sodium Lauryl Sulfate (silny detergent), Sodium Sulfate (siarczan sodu), Sodium Cocoyl Isethionate (łagodny surfaktant), Sodium Sulfite (siarczyn sodu), Ascorbic Acid (witamina C), Toluene-2,5-Diamine Sulfate (barwnik), Parfum (zapach), Resorcinol (rezorcyna, działa rozmiękczająco na naskórek, udrażnia ujścia gruczołów łojowych i mieszków włosowych), Disodium EDTA (stabilizator), 2-Amino-4-Hydroxyethylaminoanisole Sulfate (prekursor utleniania), m-Aminophenol (amina aromatyczna), Tocopherol (witamina E).

Emulsja aktywująca: Aqua (woda), Hydrogen Peroxide (nadtlenek wodoru), Cetearyl Alcohol (emolient), PPG-38-Buteth-37 (emulgator), Petrolatum (emolient), Laureth-2 (substancja zwilżająca), Sodium Cetearyl Sulfate (surfaktant), Salicylic Acid (kwas salicylowy, konserwant), Disodium Phosphate (środek buforujący), Phosphoric Acid (kwas fosforowy), Etidronic Acid (substancja chelatująca).

Jest amoniak, jest nadtlenek wodoru – będzie działać. Nawet mnie cieszy, że producent nie mydli nam oczu i nie dodaje do farby żadnych olejków ani ekstraktów – i tak nic nie pomogą (tym bardziej, że są dolewane w śladowej ilości). 

Krem koloryzujący i emulsja aktywująca
Intensywna kuracja nabłyszczająca: Aqua (woda), Bis-Hydroxy/Methoxy Amodimethicone (silikon), Stearyl Alcohol (emolient), Cetyl Alcohol (emolient), Stearamidopropyl Dimethylamine (naturalny składnik, który pozyskuje się z oleju rzepakowego), Glutamic Acid (kwas glutaminowy, działa nawilżająco), Benzyl Alcohol (konserwant), Dicetyldimodium Chloride (substancja powierzchniowo-czynna), Parfum (zapach), Panthenyl Ethyl Ether (działa antystatycznie i nawilżająco), Propylene Glycol (nawilżacz, zwiększa penetrację składników, ale może powodować podrażnienia), Citric Acid (kwas cytrynowy, przedłuża trwałość kosmetyku, reguluje pH), EDTA (niweluje twardość wody, konserwant, w większej ilości działa drażniąco na skórę), Hexyl Cinnamal (imituje zapach jaśminu, może powodować alergie), Sodium Chloride (zwiększa lepkość kosmetyku), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Carthamus Tinctorius Seed Oil (olej z nasion krokosza barwierskiego), Panthenol (prowitamina B5, nawilża), Benzyl Salicylate (składnik kompozycji zapachowych), Magnesium Nitrate (konserwant), Trimethylsiloxysilicate (silikon nierozpuszczalny w wodzie, wymaga silnych detergentów do zmycia), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Magnesium Chloride (substancja uzupełniająca), Methylisothiazoline (konserwant).

Skład, delikatnie mówiąc, średni: trochę silikonów i konserwantów, trzy składniki wątpliwego bezpieczeństwa, kilka nawilżaczy i dwa olejki zapewne występujące w produkcie w minimalnej ilości (znajdują się w składzie daleko za zapachem). Słabizna. Chyba nie ma co liczyć na to, że próbka dodawana do farby do włosów będzie faktycznie działać pielęgnacyjnie. Nie zauważyłam też, żeby moje włosy błyszczały po niej bardziej niż zwykle.

Na pozytywną uwagę zasługuje Stearamidopropyl Dimethylamine – pozyskuje się go z oleju rzepakowego, działa odżywczo, antystatycznie i kondycjonująco, zastępuje silikony. W produkcie jest też kilka negatywnych substancji, np. Benzyl Alcohol, który może wywoływać reakcje uczuleniowe, Dicetyldimodium Chloride, który może być toksyczny i powodować podrażnienia, a także Propylene Glycol – hydrofilowa substancja nawilżająca, która z jednej strony jest uważana za nawilżacz i promotor przenikania (ułatwia transport substancji), z drugiej zaś określa się go jako substancję toksyczną i szkodliwą.

Reaktywator koloru: Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Propylene Glycol (nawilżacz, zwiększa penetrację składników, ale może powodować podrażnienia), Petrolatum (emolient, działa kondycjonująco), Paraffinum Liquidum (olej parafinowy), Dimethicone (silikon rozpuszczalny w wodzie), Phenoxyethanol (konserwant), Cetrimonium Chloride (konserwant), Hydroxycetyl Hydroxyethyl Dimonium Chloride (antystatyk), Parfum (zapach), Isopropyl Alcohol (może wysuszać i powodować alergie), Methylparaben (konserwant), Propylparaben (konserwant), Disodium EDTA (wpływa na lepkość kosmetyku, związek potencjalnie kancerogenny), Behentrimonium Chloride (antystatyk, może działać drażniąco), Soytrimonium Chloride (konserwant), Hexyl Cinnamal (imituje zapach jaśminu, może powodować alergie), HC Yellow No. 13 (barwnik), Linalool (imituje zapach konwalii, może powodować alergie), Geraniol (imituje zapach pelargonii, może powodować alergie), Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde (składnik kompozycji zapachowej), Citronellol (imituje zapach róży i geranium, może powodować alergie), Hydroxyethyl-2-Nitro-p-Toluidine (składnik zapachowy), Citric Acid (kwas cytrynowy, przedłuża trwałość kosmetyku, reguluje pH), Sodium Hydroxide (regulator pH).

Co my tu mamy? Same „wspaniałości”: poza dwoma emolientami składniki „Reaktywatora” wołają o pomstę do nieba. W tym dość długim składzie znalazło się miejsce na sporo konserwantów i składników zapachowych, które są potencjalnie alergizujące, a także wysuszający i podrażniający Isopropyl Alcohol i Paraffinum Liquidum, czyli biały olej mineralny, który z jednej strony wygładza, działa nawilżająco i antystatycznie, z drugiej zaś zatyka pory, tworząc nieprzepuszczalną powłokę gazową (używanie parafiny w kosmetykach ma zarówno swoich zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników).

Skład „Reaktywatora” jest na tyle niedobry, że moja saszetka wylądowała w koszu na śmieci. Tym bardziej, że farbę Wella nakładałam jedynie na odrosty.

"Intensywna kuracja nabłyszczająca" i "Reaktywator koloru"
Działanie

Farba Wella z amoniakiem zadziałała u mnie nieco lepiej niż ostatnio używana farba Marion bez tego składnika, jednak mimo wszystko nie jestem z niej w pełni zadowolona. Niestety, moje odrosty (bo tylko na nie nakładałam farbę) są dużo ciemniejsze niż kolor, na jaki obecnie farbuję włosy i najwidoczniej wymagają użycia dużo silniej działającego produktu. Farba Wella sobie z tym zadaniem nie poradziła – włosy są po niej wprawdzie rozjaśnione, ale nie tak, jak bym chciała (zyskały dużo cieplejszy odcień niż włosy na długości, nieco zbyt ciemny).

Plusem jest to, że farba nie wypłukuje się i nie ciemnieje tak jak wspomniany już Marion, który po dwóch tygodniach mocno zmienił odcień. Jest to oczywiście zasługa amoniaku, który działa o wiele lepiej niż farby z MEA. To tylko potwierdza regułę, że nie taki amoniak straszny, jak go malują!

Przed zastosowaniem farby wykonałam oczywiście obowiązkową próbę uczuleniową według tej instrukcji.

Efekt koloryzacji (kolory jak zwykle na zdjęciach nie do końca oddają rzeczywistość)

Konsystencja i wydajność

Niczym się nie wyróżnia – emulsja aktywująca po wymieszaniu z kremem koloryzującym jest odpowiedniej gęstości, łatwo się aplikuje i nie spływa z włosów. Produkt powinien wystarczyć do zafarbowania włosów krótkich i półdługich.

Cena i dostępność

Farbę Wella dostaniemy w każdej większej drogerii – kosztuje około 25 zł.

Podsumowanie

Farba do włosów Wella z serii Wellaton o odcieniu jasny popielaty blond, wprawdzie odrobinę lepsza niż farba bez amoniaku, nie zadziałała u mnie dostatecznie dobrze. Farba jest zwyczajnie zbyt słaba, by rozjaśnić ciemne włosy. Na pewno nada się do farbowania włosów jaśniejszych, np. jasnobrązowych. Żeby jednak uzyskać odcień jasnego popielatego blondu, kolorem wyjściowym musi być chyba bardzo jasny odcień włosów. W innym przypadku musimy się liczyć z tym, że na głowie powstanie blond słoneczny lub wręcz wpadający w rudy.

Znacie farby Wella? Jakie były u Was efekty ich użycia? 


Zobacz też:

piątek, 27 lutego 2015

Ciekawe włosowe linki: luty 2015


Jak co miesiąc o tej porze chciałabym zainteresować Was ciekawymi linkami o wiadomej treści, na które natknęłam się w lutym :)

Wady noszenia długich włosów

Wkręcają się w zapięcie łańcuszka i suwaki, zapychają odpływ, wymagają tony szamponu i wpadają do jedzenia… Oto krótki filmik obrazujący fizyczne i społeczne minusy posiadania długich włosów. Pół żartem, pół serio.  


6 banalnych fryzur dla leniuchów

Nie wszystkie mnie przekonują i nie każdą damy radę zrobić na swoich włosach, ale pierwsza jest naprawdę niezła!


Jak NAPRAWDĘ wyglądają fryzury z tutoriali?

Nie oszukujmy się – dziewczyny z popularnych w internecie tutoriali, które pokazują, jak wykonać różne fryzury, mają najczęściej długie i gęste włosy. Jak zatem te same uczesania będą wyglądać na włosach rzadkich, kręconych, krótkich czy puszących się? Świetny materiał pokazujący, że nawet do obrazków typu „zrób to sama” należy podchodzić z głową!






Żelazko do włosów, czyli loki z przeszłości

Zastanawialiście się kiedyś, jak 100 czy 200 lat temu kręcono włosy? Odpowiedź brzmi: żelazkiem. Dość ciekawym i nietypowym jak na dzisiejsze czasy. Popularne były też papiloty. W tym artykule znajdziemy nie tylko garść zaskakujących faktów, ale też ciekawe zdjęcia i ryciny. 

Polecam też wejść na stronę główną – natkniemy się tam na więcej włosowych ciekawostek z przeszłości.






Włosy – wymagania społeczne kontra rzeczywistość

Zauważyliście ten wieloletni już światowy pęd do robienia z kobiet klonów? Duże piersi, długie nogi, wąska talia i sporej wielkości usta. Moda nie omija też włosów – mają być długie, proste lub lekko falowane, najlepiej blond. Pół biedy jeśli do tego kanonu próbują wpisać się kobiety rasy białej – Murzynkom jest w tym temacie o wiele trudniej, ich włosy są zwykle mocno skręcone, mają inną fakturę, a i tak ocenia się je przez pryzmat wielu krzywdzących, urodowych stereotypów i pośrednio wmawia, że powinny wyglądać jak białe Europejki czy Amerykanki. 

To chyba najciekawszy artykuł na temat włosów, jaki ostatnio przeczytałam. Skłania do refleksji.







Działanie szamponów pod lupą

Interesujący wpis na jednym z anglojęzycznych blogów, w którym autorka pokazuje (dosłownie: na zdjęciach włosów pod mikroskopem) wpływ szamponów na włosy. Pouczające!






Palety farb do włosów

Ta strona przyda się osobom, które często farbują włosy. Znajdziemy na niej palety farb, ciekawostki dotyczące koloryzacji oraz praktyczne porady, np. jak odróżnić kolor farby od jej tonu, jak odczytywać numery farb czy jak dobrać odpowiednie stężenia. Warto zajrzeć.




A jakie linki Wy możecie polecić w tym miesiącu?

Podobne wpisy:

Popularne w tym miesiącu: