Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elektryzujące się włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elektryzujące się włosy. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lutego 2017

Nowość: dyfuzor w formie nakładki-skarpetki, która zapobiega puszeniu się i elektryzowaniu włosów


Hot Sock to gadżet, który zdobywa coraz większą popularność. Wygląda jak mała skarpetka, a nakłada się go na suszarkę w taki sposób, by chronił włosy i sprawiał, aby ciepło rozchodziło się równomiernie po całym materiale. 

Do jakich włosów przeznaczony jest Hot Sock?

Ten osobliwy dyfuzor, o którym mówi się, że działa świetnie zarówno na włosach prostych, jak i kręconych, a przede wszystkim tych, które się puszą i elektryzują, ma pomagać w pielęgnacji włosów i sprawiać, że podczas suszenia nie naruszamy ich struktury. 

Jest na tyle rozciągliwy, że powinien pasować na rożne suszarki, a wykonano go z miękkiej siatki. Minusy? Niestety, suszenie z taką "skarpetką" trwa nieco dłużej. 


Myślicie, że warto mieć taki gadżet? Wierzycie w to, że faktycznie pomaga w pielęgnacji włosów? 

Inne nowości:

niedziela, 5 lipca 2015

Zrób to sama: nawilżające mgiełki do włosów suchych i elektryzujących się


Lato w pełni: słońce świeci, powietrze robi się często bardzo suche, a słona woda nad morzem jeszcze bardziej potęguje przesuszanie się włosów, którym na pomoc mogą przyjść głównie kosmetyki nawilżające – na szczęście nie zawsze musimy je od razu kupować, część z nich możemy przygotować sami. Własnoręcznie zmiksowane spraye będą też odpowiednie do nawilżania włosów zimą – w sezonie grzewczym.

Co będzie nam do nich potrzebne? Półprodukty domowe i sklepowe, chociaż ja polecam szczególnie te drugie. O tym, jak i gdzie je kupować, pisałam już szczegółowo w tych wpisach:


Pojemniki, najlepiej z atomizerem, które możemy wykorzystać do mgiełek, kupimy w sklepach z półproduktami lub w drogeriach (np. Rossmann ma osobną półkę z kosmetykami na wyjazdy, znajdziemy tam m.in. puste, małe opakowania). Możemy też wykorzystać pojemniki po zużytych kosmetykach.

Takie własnoręcznie przygotowane mgiełki mogą okazać się dużo bardziej korzystne dla włosów niż sklepowe – nie zawierają sztucznych konserwantów, alkoholu ani innych niepotrzebnych dodatków.

Jakie półprodukty nawilżają włosy?


Substancje nawilżające nazywamy humektantami. Zaliczamy do nich np.:
  • sok z aloesu,
  • cukier,
  • żel lniany,
  • miód (Mel),
  • mocznik (Urea),
  • glicerynę (Glycerin),
  • kwas hialuronowy (Hyaluronic Acid).

Pamiętajmy, że humektanty reagują na wilgotność powietrza i mogą w pewnych warunkach wzmagać puszenie włosów – więcej w tym wpisie:


Jakie włosy potrzebują nawilżenia?

Jeśli włosy są suche, sztywne i łamliwe, mogą potrzebować zwiększonego nawilżenia. Jeśli jednak wydaje nam się, że stały się oklapnięte, zbite w strąki i gumowate, to znak, że są przenawilżone. Więcej na ten temat już pisałam w poniższym poście:


Mgiełki nawilżające DIY

Przygotowanie takiej mgiełki jest naprawdę łatwe i przydatne – możliwości jest wiele, a ja podam tylko swoje ulubione. Wszystkie opisane w przepisach składniki należy wymieszać w butelce z atomizerem i spryskiwać włosy. Przepisy możemy urozmaicić np. witaminą E, która dodatkowo zakonserwuje nasz kosmetyk.

Spray aloesowo-jedwabny


Mleczko jedwabne to jeden z moich ulubionych półproduktów – zawiera bowiem zarówno humektanty, jak i proteiny oraz emolienty. Przygotowany z jego użyciem spray będzie nie tylko nawilżał, ale też świetnie pielęgnował włosy.

Potrzebujemy:
  • 50 ml wody lub hydrolatu,
  • 5 ml zatężonego 10-krotnie aloesu (może być sok aloesowy, wtedy dopuszczalna jest większa jego ilość),
  • 5 ml mleczka jedwabnego.

Spray lniano-olejowy


Żel lniany usztywnia i ujarzmia włosy – nie należy więc przesadzać z jego ilością. W połączeniu z olejem uzyskamy nawilżenie i ochronę przed utratą wilgoci.

Potrzebujemy:
  • 50 ml wody lub hydrolatu,
  • 5-10 ml żelu lnianego (łyżkę siemienia gotujemy przez 15 minut w szklance wody, po czym odcedzamy z nasion),
  • 2-3 krople ulubionego oleju,
  • kilka kropel olejku eterycznego.

Spray hialuronowo-proteinowy


W tym sprayu znajdziemy zarówno nawilżacze, jak i emolienty oraz proteiny. Kolagen z elastyną ułatwią rozczesywanie włosów, nawilżą je i uelastycznią.

Potrzebujemy:
  • 50 ml wody lub hydrolatu,
  • 10 kropli kolagenu z elastyną,
  • 5 kropli kwasu hialuronowego 1%,
  • 2-3 krople ulubionego oleju.

Spray aloesowo-keratynowy


Ta mieszanka także zapewni włosom równowagę humektantowo-emolientowo-proteinową. Dodana do niego keratyna działa regenerująco, odbudowuje zniszczone włosy, wzmacnia je, nadaje sprężystość i zapobiega łamaniu.

Potrzebujemy:
  • 50 ml wody lub hydrolatu,
  • 5 ml zatężonego 10-krotnie aloesu (może być sok aloesowy, wtedy dopuszczalna jest większa jego ilość),
  • 2-3 krople ulubionego oleju,
  • 5 kropli keratyny hydrolizowanej.

Jak korzystać z mgiełek nawilżających?

Rozsądnie :) Nie przesadzajmy z ich ilością, jeśli zauważymy, że włosy zaczynają się puszyć – to znak, że w dany dzień nie potrzebują takiego nawilżenia. Mgiełki przydadzą się zarówno latem, jak i zimą – szczególnie w te dni, kiedy dużo czasu spędzamy na dworze bądź w ogrzewanych/klimatyzowanych pomieszczeniach.

Mgiełki możemy w niewielkiej ilości rozpylać na włosy po ich umyciu, po wysuszeniu lub przed olejowaniem. Nadają się – oczywiście w małej ilości – do wielokrotnego użycia w ciągu dnia.

Zobacz też:

środa, 4 marca 2015

Jak zwalczyłam elektryzowanie się włosów?

Rolę elektryzujących się włosów grają na zdjęciu nastroszone szczotką baby hair ;)

Zima wprawdzie powoli się kończy (chociaż w Warszawie wczoraj spadł grad i słyszałam, że na południu Polski zrobiło się biało!), ale myślę, że sezon na ciepłe czapki, a co się z tym wiąże – na elektryzowanie się włosów,  jeszcze trochę potrwa. Moje włosy od pewnego czasu prawie wcale się nie elektryzują – dziś chciałabym Wam napisać, co pomogło mi zwalczyć ten problem.  

Dlaczego włosy się elektryzują?

Wroga dobrze jest najpierw poznać – jeśli będziemy znać przyczynę problemu, łatwiej będzie nam go zwalczyć :)

Włosy naładowane są jonami dodatnimi – jeśli napotkają one inne jony dodatnie (np. w drobinkach kurzu czy włóknach tkanin), odpychają się od siebie w efekcie czego włosy zaczynają się unosić. Zjawisko to obserwujemy szczególnie zimą, gdy przebywamy w klimatyzowanych lub ogrzewanych pomieszczeniach i nosimy czapki.

Na elektryzowanie najbardziej podatne są włosy suche, zniszczone, nie obciążone, czyste. To właśnie one najłatwiej się unoszą. Za pomocą właściwej pielęgnacji możemy jednak zmniejszyć elektryzowanie do minimum, a nawet całkowicie je wyeliminować.

Oto sposoby, które mi pomogły!

Nawilżanie włosów

Zimą włosy potrzebują przede wszystkim emolientów – substancji, które otaczają je specjalnym filmem nie pozwalającym na odparowanie wody. Nawilżone włosy, w przeciwieństwie do suchych, mniej się elektryzują, są cięższe i bardziej mięsiste.

Podstawą jest więc stosowanie emolientów z dodatkiem humektantów (tutaj pisałam, czym są humektanty i emolienty i jak je rozpoznać w składach kosmetyków). Tych drugich musimy jednak używać z umiarem – w przeciwnym razie włosy będą się bardzo puszyć (wyjaśniam tę zależność tutaj).

W odżywkach i maskach do włosów (których stosowanie jest niezbędne, by pozbyć się problemu z elektryzowaniem) szukam więc przede wszystkim następujących emolientów:
  • olejów (w składach nazwy zwykle kończą się słowem Oil – poza Mineral Oil, czyli parafiną),
  • maseł (np. Butyrospermum Parkii Butter – masło shea, Persea Gratissima Butter – masło awokado),
  • wosków (Cera Alba, Cera Flava, Euphorbia Cerifa (Candelilla) Wax),
  • estrów (Isopropyl Palmitate, Isopropyl Myristate),
  • alkoholi tłuszczowych (np. Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol),
  • ewentualnie silikonów (np. Dimethicone Copolyol, Lauryl Methicone Copolyol, Hydrolyzed Wheat Protein Hydroxypropyl Polysiloxane, silikony z PEG na początku, Amodimethicone, Dimethicone, Dimethiconol, Beheonoxy Dimethicone, Phenyl Trimethicone, Cyclomethicone, Cyclopentasiloxane, Cyclotetrasiloxane, Cyclohexasiloxane, Octamethyl Cyclotetrasiloxane).
Dla mnie zbawienne okazało się regularne olejowanie, dzięki któremu moje włosy nie tylko są oporne na elektryzowanie, ale stały się też bardziej gładkie, błyszczące i elastyczne.

Do nawilżania włosów przydają się też domowe maski przygotowane np. z miodu, oliwy i jogurtu. Z tych przepisów, które opisywałam na blogu, nawilżająco działają np.:
 Suszenie z jonizacją

Większość nowoczesnych suszarek ma funkcję jonizacji, która powoduje wytwarzanie jonów ujemnych neutralizujących jony dodatnie na włosach. Dzięki temu włosy się nie elektryzują, a ponadto są bardziej gładkie i lepiej się układają. Więcej o suszarkach i jonizacji znajdziecie w tym wpisie: Jak kupić idealną suszarkę?


Odpowiednie przybory do czesania

Przez wiele lat korzystałam z plastikowej szczotki, która nie tylko łamała mi włosy, ale też wzmagała ich elektryzowanie. Odkąd czeszę się naturalną szczotką z włosia dzika oraz Tangle Teezer, problem praktycznie znikł. Przeciwko elektryzowaniu polecane są też drewniane grzebienie.

Koszulka zamiast ręcznika

Tarcie włosów szorstkim ręcznikiem nie tylko je uszkadza, ale też wzmaga elektryzowanie – ja od wielu miesięcy wycieram włosy po myciu bawełnianymi materiałami, np. dużymi, nieużywanymi koszulkami. Najlepiej jest odsączyć w nie nadmiar wody i zostawić włosy do podeschnięcia, a następnie lekko podsuszyć chłodnym nawiewem suszarki z jonizacją.

Dociążanie włosów

Włosy, które są zbyt lekkie, łatwiej się elektryzują i unoszą po każdym zdjęciu czapki z głowy. Warto więc je dociążać za pomocą ulubionych olejków, silikonowego serum lub jedwabiu – ja od kilku miesięcy używam do tego zazwyczaj oleju arganowego, który średnio nadaje się u mnie do olejowania (często powoduje puszenie), świetnie jednak sprawdza się do zabezpieczania końcówek.

Odrobina olejku, serum czy jedwabiu dobrze sprawdzi się też do wygładzenia włosów, gdy akurat doświadczamy elektryzowania – zamiast nich możemy też użyć zwykłej wody. Wystarczy rozetrzeć kroplę produktu lub czystej wody w dłoniach i przejechać nimi po włosach, przyklepując je. Do takiego przygładzenia włosów możemy też użyć kremu. To je natychmiast dociąży i opadną.

Jeśli naturalna szczotka z włosia wzmaga elektryzowanie włosów (to się często dzieje), wystarczy po umyciu szczotki nałożyć na nią odrobinę odżywki do włosów – powinno pomóc (więcej na ten temat pisałam tutaj). 


Odżywki z substancjami elektrostatycznymi

W odżywkach warto poszukać składników, które wykazują działanie antystatyczne (zmniejszające lub neutralizujące ładunki elektryczne). Zaliczamy do nich między innymi:
  • kationowe związki powierzchniowo-czynne (najczęściej mają końcówkę Chloride, całą listę znajdziecie tutaj),
  • sodium PCA,
  • Stearamidopropyl Dimethylamine,
  • Parafina (Paraffinum liquidum),
  • Betaine, 
  • Lauramidopropyl betaine,
  • Lauramidopropylamine oxide,
  • Maltodextrin,
  • Polyquaternium-10, Polyquaternium -20, Polyquaternium -32, Polyquaternium -7,
  • Steartrimonium Methosulfate,
  • Sodium lauryl sarcosinate.
Łagodne szampony

Szampony zawierające silne detergenty mogą przesuszać włosy – suche pasma zaś są lekkie i łatwo poddają się elektryzowaniu. Myślę więc, że na mój brak problemów z elektryzowaniem wpływa też używanie delikatnych szamponów, np. opisywanych już przeze mnie Babydream czy Ajurwedyjskiego szamponu Orientany, a także mycie włosów sposobem OMO (odżywka – mycie – odżywka): nakładam odżywkę/maskę na długość włosów, po 20-30 minutach myję skórę głowy, pozwalając pianie spływać po włosach, a następnie nakładam odżywkę i spłukuję ją chłodną wodą. Dzięki temu końcówki włosów (które i tak są u mnie najbardziej suche) nie są narażone na detergenty zawarte w szamponach.

Wpis, w którym wyjaśniam, jak odróżnić silne detergenty od łagodnych, znajdziecie tutaj: SLS, SLES i inne detergenty w kosmetykach do włosów.

Inne sposoby zapobiegające elektryzowaniu włosów:
  • jeśli przebywasz w klimatyzowanych lub ogrzewanych pomieszczeniach, korzystaj z nawilżaczy (naturalnych lub elektrycznych) bądź kładź na kaloryferze mokry ręcznik,
  • noś czapki wykonane tylko z naturalnych materiałów,
  • unikaj syntetycznych ubrań,
  • pij dużo wody – włosy trzeba też nawilżać od wewnątrz,
  • stosuj płukanki octowe i lniane po myciu włosów,
  • spryskuj włosy antystatycznymi spray’ami (można je zrobić samodzielnie, np. mieszamy w buteleczce z atomizerem odrobinę aloesu, wywaru z siemienia lnianego i wody, możemy też dodać ulubiony olej, olejek eteryczny lub hydrolat),
  • nie dotykaj włosów zbyt często,
  • płucz czapki w płynach do płukania tkanin (wykazują one działanie antystatyczne),
  • regularnie szczotkuj włosy (dzięki temu rozprowadzisz na nich naturalne sebum, które je dociąży),
  • nie susz włosów gorącym nawiewem suszarki, odstaw prostownicę,
  • niewątpliwie na elektryzowanie pomaga też keratynowe prostowanie włosów.
A jakie są Wasze sposoby na elektryzujące się włosy?

Przydatne wpisy:

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Jak zdiagnozować, czego potrzebują włosy?


Ocenienie, czego potrzebują nasze włosy, a co mają w nadmiarze, to podstawa ich świadomej pielęgnacji. Cała „zabawa” polega na tym, że nigdy nie mamy pewności, jak dany składnik zadziała na nasze włosy ani jaka forma pielęgnacji okaże się dla nich najbardziej korzystna.

Co więc należy robić? Próbować. Eksperymentować. Sprawdzać.  

Zanim jednak nałożymy na włosy litr oleju kokosowego albo spryskamy je obficie sokiem z aloesu, warto nauczyć się diagnozować typowe sygnały wysyłane przez nasze włosy  – czego innego będą bowiem potrzebowały te suche, a jeszcze czegoś innego elektryzujące się, strączkujące, puszące czy matowe.

Poniżej opisałam typowe przypadłości oraz proponowane formy pielęgnacji, które powinny pomóc włosom. Zanim jednak przejdziemy do diagnozowania, jak pomóc fryzurze, powinniśmy znać chociaż podstawy związane z funkcjonowaniem emolientów, humektantów i protein.

Równowaga emolientowo-humektantowo-proteinowa

Idealna pielęgnacja włosów to połączenie dostarczania włosom protein, nawilżaczy i substancji natłuszczających. O czym trzeba pamiętać?
  • Proteiny, które są budulcem włosów, potrzebują nawilżenia.
  • Humektanty to nawilżacze, ale potrzebują czegoś, co zatrzymuje wilgoć.
  • Emolienty zatrzymują wilgoć, tworzą barierę na powierzchni włosa, a dodatkowo ochraniają go przed urazami mechanicznymi. 



Co to oznacza w praktyce?

Aby dostarczać włosom wszystkich niezbędnych elementów, musimy umieć odczytywać je w składach produktów takich jak maska czy odżywka. Czego więc szukać? Poniżej przykłady.

Proteiny:
  • hydrolyzed keratin (keratyna),
  • hydrolized silk (jedwab),
  • hydrolized elastin (elastyna),
  • hydrolized wheat protein (proteiny pszenicy),
  • hydrolized soy protein (proteiny sojowe),
  • hydrolized milk protein (proteiny mleczne),
  • hydrolized oat protein (proteiny owsa).

Humektanty:
  • mel (miód),
  • panthenol (pantenol),glycerin (gliceryna),
  • linum usitatissimum(siemię lniane),
  • aloe vera, aloe barbadensis z dopiskiem np. juice, extract, gel itd. (aloes),
  • urea (mocznik),
  • hyaluronic acid (kwas hialuronowy).
Emolienty:
  • zakończone na "oil" (oleje, wyjątek: Mineral Oil – jest to parafina),
  • Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol (alkohole tłuszczowe),
  • Isopropyl Palmitate, Isopropyl Myristate (estry),
  • masła, np. Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Persea Gratissima Butter (masło awokado),
  • woski, np. Cera Alba, Cera Flava, Euphorbia Cerifa (Candelilla) Wax,
  • a nawet silikony, np. Dimethicone Copolyol, Lauryl Methicone Copolyol, Hydrolyzed Wheat Protein Hydroxypropyl Polysiloxane, silikony z PEG na początku, Amodimethicone, Dimethicone, Dimethiconol, Beheonoxy Dimethicone, Phenyl Trimethicone, Cyclomethicone, Cyclopentasiloxane, Cyclotetrasiloxane, Cyclohexasiloxane, Octamethyl Cyclotetrasiloxane.


Jeśli włosy są łamliwe, matowe i suche, może to oznaczać, że dostarczamy im za mało humektantów, czyli substancji nawilżających. Humektanty wiążą i absorbują wodę, a ponadto zmiękczają i nawilżają włosy.

Niestety, nie wystarczy tylko dostarczać włosom nawilżaczy – humektanty nie będą spełniały swojej dobroczynnej funkcji bez emolientów (np. olejów), ponieważ to właśnie emolienty tworzą na włosach powłokę zapobiegającą odparowywaniu wody.

Jeśli nasze włosy są suche i matowe, a do tego łatwo się łamią, warto wzbogacić więc pielęgnację w większą ilość humektantów (które łączymy z emolientami).

Przykładowe humektanty domowe:
  • miód,
  • cukier,
  • żel lniany,
  • aloes.

Przykładowe humektanty, które możemy kupić w sklepach z półproduktami:
  • kwas hialuronowy,
  • koncentrat aloesu,
  • mleczko pszczele,
  • gliceryna,
  • witaminy A i E,
  • mocznik.

Zimą powinniśmy stosować humektanty bardzo ostrożnie, ponieważ reagują one na wilgotność przy dużej wyłapują cząsteczki wody z powietrza, przy suchym powietrzu zaś oddają wilgoć, co może skutkować tym, że nasze włosy, pozbawione należytej emolientowej otoczki, zamienią się w puch! Zimą więc większość z nas powinna raczej sięgać po oleje niż aloes, miód czy mocznik. Obszerniej opisałam ten problem tutaj.

Jeśli więc włosy, mimo nakładania nawilżaczy, wciąż się puszą, oznacza to, że widocznie potrzebują emolientów (i ewentualnie odrobiny protein). Zafundujmy im wówczas porządne i regularne olejowanie.


Jeśli włosy się strączkują i wyglądają, jakby były mokre, a dodatkowo mogą się też ciągnąć, być przyklapnięte i sprawiać wrażenie zbyt ciężkich, to oznaka, że dostarczamy im za dużo humektantów. Co wtedy robić?

W takim przypadku najlepiej jest oczyścić włosy szamponem z SLS/SLES i położyć maskę proteinową. Po niej osoby o włosach wysokoporowatych powinny zastosować dodatkowo maskę nawilżająco-natłuszczającą.


Jeśli włosy się elektryzują, puszą i są zbyt lekkie, powodem jest prawdopodobnie zbyt mała ilość emolientów, czyli substancji natłuszczających. Emolienty tworzą film na włosach, który zabezpiecza przed odparowaniem wody. Gdy jest ich za mało, włosy puszą się i mamy wrażenie, że za bardzo się unoszą (fruwają dookoła fryzury).  

Emolienty dodatkowo zabezpieczają też włosy przed urazami mechanicznymi – to dlatego po umyciu głowy i nałożeniu odżywki warto dodatkowo położyć na nie odpowiednie serum na końcówki – tym serum może być dowolny, dobrany do włosów olej (np. arganowy lub lniany).   

Przykładowe emolienty domowe:
  • wszelkie oleje, np. lniany, kokosowy, arganowy, ze słodkich migdałów, macadamia, oliwa z oliwek.

Przykładowe emolienty, które możemy kupić w sklepach z półproduktami:
  • parafina,
  • woski roślinne,
  • silikony.
Jeśli więc mamy problem z elektryzującymi i puszącymi się włosami, warto poświęcić trochę czasu na ich olejowanie.


Jeśli włosy wyglądają na tłuste, strączkują się i nadmiernie błyszczą lub są matowe i pozbawione objętości, może to oznaczać, że przesadzamy z emolientami i warto nieco zmniejszyć ilość substancji natłuszczających w pielęgnacji włosów.


Jeśli włosy są zbyt śliskie i przyklapnięte to prawdopodobnie dostarczamy im za mało protein, czyli budulca, który do pewnego stopnia pozwala uzupełniać ubytki w strukturze włosów. Proteiny mogą być:
  • wielocząsteczkowe, np. kolagen (Collagen), jedwab (Silk), elastyna (Elastin),
  • małocząsteczkowe, np. keratyna (Hydrolized Keratin), jedwab (Hydrolized Silk), elastyna (Hydrolized Elastin), pszenica (Hydrolized Wheat Protein).
W takim przypadku warto eksperymentować z proteinowymi maskami.


Jeśli włosy są suche, puszą się i wyglądają na zniszczone, to możemy mówić o ich przeproteinowaniu. Aby im wówczas pomóc, zaleca się oczyszczenie włosów szamponem z SLS/SLES i nałożenie maski głęboko nawilżającej z dodatkiem emolientów.

Włosy łatwo jest przeproteinować  aby tego uniknąć, należy stosować dawkę protein nie częściej niż 2-3 razy w miesiącu! Warto też wiedzieć, że niektóre włosy zupełnie nie tolerują protein.  

A jakie są Wasze włosy? Potraficie odgadnąć ich potrzeby?

Popularne w tym miesiącu: