Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mycie głowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mycie głowy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 stycznia 2019

Czy szampon do włosów trzeba zmieniać? Jak często to robić?


W przeszłości w moim rodzinnym domu, gdy byłam dzieckiem czy nastolatką, większość kosmetycznych zakupów była domeną mojej mamy. W tamtych czasach nikomu nie przychodziło do głowy, by spoglądać na składy kosmetyków, które dla typowego Kowalskiego były wówczas tak niepoznane, jak nierozszyfrowane hieroglify. Zdarzało się więc, że przez wiele miesięcy z rzędu cała rodzina myła głowę tym samym szamponem typu 2 w 1" (szampon i odżywka), pełnym silikonów i innych niepotrzebnych w produktach do mycia głowy dodatków. Po dłuższym stosowaniu takiego kosmetyku włosy, uwierzcie mi, były dalekie od ideału. 

Na początku zacznijmy więc od sprawy podstawowej: tak, szampon do włosów warto zmieniać. Najlepiej korzystać z dwóch wymiennie (łagodnego i takiego, który zawiera mocniejsze detergenty i będzie skórę i włosy oczyszczał). Piszę „warto”, a nie „trzeba”, ponieważ po pierwsze nie jest to sprawa życia lub śmierci, a po drugie – zdaję sobie sprawę, że są na świecie takie osoby, które od lat stosują jeden i wciąż ten sam szampon i jest im z tym dobrze. Pytanie tylko, ile mogliby jednak zyskać na tej drobnej zmianie – mogłoby się okazać, że sporo!

Druga sprawa: to nieprawda, że włosy przyzwyczajają się do szamponu i dlatego z czasem może on działać gorzej. Gorsze działanie wynika raczej ze zmieniających się potrzeb włosów i skóry lub innych czynników. Jakich?

Dlaczego szampon warto zmieniać?

Szampon należałoby zmieniać z kilku powodów:
  1. Włosy i skóra głowy potrzebują różnych składników – wprawdzie te odżywcze dostarczamy w maskach i odżywkach, jednak szampon też ma swój udział w pielęgnacji, często zawiera różnego rodzaju powlekacze, detergenty, które wpływają na włosy i skórę w określony sposób, a także różne dodatki.
  2. Włosy i skóra głowy wymagają zastosowania szamponów przeciwstawnych – jeśli wciąż używamy szamponu delikatnego, raz na jakiś czas zastąpmy go mocniejszym (i na odwrót). Chodzi o równowagę i nie przesadzanie w żadną stronę (oczyszczania lub jego braku).
  3. Po pewnym czasie mycia ciągle jednym produktem włosy mogą zacząć źle układać, puszyć, być bardziej matowe – mimo że ten sam kosmetyk na początku świetnie działał. Podobnie bywa w przypadku masek lub odżywek. Po prostu może się okazać, że dane składniki produktu z czasem spowodują przeproteinowanie lub przekarmienie włosów, ponieważ będą na niej „lądować” za często i w zbyt dużej ilości. Szczególnie jeśli nasz szampon ma wysoko w składzie różne składniki aktywne.
  4. Włosy i skóra z biegiem lat mogą się zmieniać, w tym także zmieniać się mogą ich potrzeby. Jest to podyktowane wiekiem, zmianami hormonalnymi, a nawet tym, jakiej wody używamy, gdzie żyjemy, jak często myjemy głowę, jakich kosmetyków używamy, czy farbujemy włosy i tak dalej. To, że jako nastolatki czy młode osoby borykałyśmy się z przetłuszczającymi się włosami nie oznacza przecież, że w późniejszym życiu wciąż będziemy mieć ten sam problem. Kosmetyk używany w liceum nie musi więc nam służyć na studiach czy po 40. roku życia.

Jak często zmieniać szampon?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Uważa się, że szampon warto zmieniać średnio co 1-2 miesiące. Tak naprawdę jednak nie chodzi tu o konkretne ramy czasowe, ale o to, by reagować na potrzeby włosów i nie katować ich cały rok (albo i dłużej) wciąż tym samym kosmetykiem.

Oczywiście może się tak zdarzyć, że szampon jest idealnie dobrany do potrzeb skóry i włosów, odpowiada na aktualne problemy i świetnie je niweluje, a jego długotrwałe stosowanie przynosi dobre rezultaty. Od każdej teorii są jakieś odstępstwa. Jednak tutaj rozpatrujemy sytuację typową, gdy korzystamy wciąż z jednego, często wybranego na chybił-trafił kosmetyku z drogerii.

Tak jak wspomniałam na początku: warto zaopatrzyć się w dwa szampony (łagodny i mocniejszy) i stosować je naprzemiennie w zależności od potrzeb włosów i skóry głowy. U większości osób oznacza to korzystanie na co dzień z szamponu łagodnego, a z mocniejszego (oczyszczającego) na przykład co 3-4 mycia.

Takie dwa szampony zapewnią nam potrzebną równowagę. Jeśli przesadzimy z szamponami oczyszczającymi, możemy doprowadzić do podrażnień skóry i wysuszenia włosów, jeśli zaś z łagodnymi – może się okazać, że włosy i skóra nie będą dostatecznie oczyszczane.

Dodam na koniec, że niedobrym pomysłem jest też – w przypadku dorosłych – korzystanie na co dzień z szamponów przeznaczonych dla dzieci. Takie produkty nie zmywają zbyt dokładnie warstwy hydrolipidowej, a ponadto nie rozpuszczają nadmiaru substancji powlekających, które mogą osadzać się na włosach z różnych kosmetyków (silikony, quaternia i PEG-i).


Jeśli więc będziemy korzystać tylko i wyłącznie z szamponów dziecięcych, możemy doprowadzić do zaczopowania skóry, nasilenia świądu i dolegliwości łojotokowych. Nie warto przesadzać.

Zajrzyj też:

    czwartek, 22 marca 2018

    Pytania do eksperta: jak prawidłowo używać masek i odżywek do włosów? Ważne porady i ciekawostki


    Widząc ten tytuł, wiele z was pewnie wzruszyła ramionami i uznała, że "co jak co, ale odżywki i maski nakładać to ja już umiem". Bo co w tym trudnego? Podobnie jak mycie głowy jest to czynność wręcz automatyczna. Tymczasem odżywkę lub maskę owszem, można nałożyć nieprawidłowo, a co więcej – ze znaczącą szkodą dla włosów i/lub skóry. Zastanawiałyście się na przykład, czy jak na kosmetyku jest napisane „zmyć po 5 minutach”, to czy można ten czas wydłużyć do 20 czy 30 minut? Albo czy maskę lub odżywkę można wcierać we włosy? I czy te krótkie, sięgające na przykład do brody, też wymagają aż takiej pielęgnacji?

    W ramach cyklu „Pytania do eksperta”, z których poprzednie wpisy znajdziecie w dziale „Porady”, o prawidłowe stosowanie masek i odżywek zapytałam Zespół Product Managerów i Specjalistek ds. Wdrożeń L'biotica. Oto czego się dowiedziałam!


    Wiele osób nie stosuje masek ani odżywek, a jedynie myje włosy szamponem (lub używa ich sporadycznie). Jak taki brak pielęgnacji wpływa na włosy?

    Zespół L'biotica: Trudno udzielić ogólnej odpowiedzi na takie pytanie, ponieważ wszystkie nasze zwyczaje pielęgnacyjne wynikają z różnego rodzaju włosów i różnych ich potrzeb. Generalizując, współczesny tryb życia, konieczność perfekcyjnego wyglądu od rana do wieczora, stosowanie całej gamy preparatów stylizujących i z drugiej strony zanieczyszczenie środowiska, przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach wymuszają na nas częste mycie głowy, wręcz codzienne.

    Jeżeli przy codziennym myciu włosów i głowy nie będziemy stosowali preparatów pielęgnacyjnych, to w większości przypadków doprowadzi to do wysuszenia i uszkodzenia włosów, spadku ich odporności na mechaniczne zabiegi takiej jak suszenie, czesanie, prostowanie czy kręcenie. Również skóra głowy stanie się bardziej podatna na przesuszenie, podrażnienie. Nasze włosy wymagają zabiegów pielęgnacyjnych, jak skóra kremów. Maski i odżywki pomagają rozczesać włosy, zwiększyć ich elastyczność, czyli uodpornić na uszkodzenia. Jaka to będzie pielęgnacja, czy codzienne stosowanie odżywki, czy raz w tygodniu olejowanie włosów, to zależy od rodzaju włosów….

    Jak często powinniśmy nakładać maski i odżywki? Czy idealnie jest sięgać po nie po każdym myciu włosów?

    Nasze włosy potrzebują substancji odżywczych takich jak naturalne oleje roślinne czy kondycjonery z powinowactwem do włosa, które wbudowują się w zniszczone miejsca na powierzchni lub we wnętrzu włosa. Włos jest zbudowany z warstwy korowej i osłonki. Osłonka składa się ze spłaszczonych komórek – łusek, które ułożone są warstwowo. W zdrowym włosie łuski sklejone są lipidowym spoiwem. Ponadto osłonka włosa pokryta jest sebum, które chroni włos przed utratą wody. Zbyt duża ilość sebum sprawia, że włosy się przetłuszczają i są wiotkie, a zbyt mała – że stają się suche i sztywne, zawierają zbyt mało wody, przez co zmniejsza się ich elastyczność, pojawiają się uszkodzenia.

    Idealnie byłoby stosować odżywki po każdym myciu, ponieważ kolejne mycie zmywa odżywkę. Ponadto codziennie stosowana odżywka chroni nasze włosy przez nowymi zniszczeniami mechanicznymi poprzez obecność kondycjonerów ułatwiających rozczesywanie zarówno na mokro jak, i na sucho. Maski można stosować w zależności od potrzeb, raz albo dwa razy w tygodniu, ale trzeba pamiętać, że efekty pojawiają się dopiero po pewnym czasie regularnego stosowania, choć na szczęście są trwałe. Trzeba też pamiętać, że nadmiar preparatów regenerujących może doprowadzić do powstania depozytu „build-up”.



    Czym grozi nakładanie maski lub odżywki na skórę głowy (zakładając, że kosmetyk nie jest do tego przeznaczony)?

    Wszystkie kosmetyki są bezpieczne. Przechodzą przez badania dermatologiczne, polegające na tym, że wyrób w postaci użytkowej nanosi się na bibułki filtracyjne o średnicy 12 mm, które przymocowuje się za pomocą hypoalergicznego plastra chirurgicznego na ramieniu lub w okolicy między łopatkowej. W celu zobiektywizowania wyników badań wykonuje się dwie próby kontrolne: próbę „ślepą” oraz próbę z wykorzystaniem wody. Pierwszego odczytu dokonuje się po upływie 24 h, po 30 minutach od zdjęcia plastra. Drugiego odczytu dokonuje się po 48 h, a w przypadku wątpliwości również po 72 h. Lekarz dermatolog na podstawie obserwacji odczynu skóry ocenia tolerancję skóry na badany preparat. Również receptura produktu podlega bardzo dokładniej analizie pod względem toksykologicznym, matematycznie wyliczane jest bezpieczeństwo stosowania kosmetyku.

    Dlatego nikomu nie zaszkodzi, jeśli kremem pod oczy posmaruje twarz czy umyje ciało płynem do higieny intymnej. Problem leży w oczekiwanym efekcie. Krem pod oczy będzie zawierał składniki aktywne działające na worki i cienie pod oczami, a płyn do higieny intymnej będzie miał precyzyjnie dobrane pH i delikatne składniki myjące, ale będzie mniej intensywnie pachniał. Podobnie z produktami do pielęgnacji włosów i skóry głowy, należy je stosować zgodnie z zaleceniami producenta, bo tylko wtedy osiągniemy deklarowany efekt.

    Maski i odżywki przeznaczone do pielęgnacji włosów zawierają kondycjonery, składniki regeneracyjne, które wygładzają powierzchnię włosa, nabłyszczają, zwiększają elastyczność, zmniejszają elektryzowanie. Produkty, które mają działać również na skórę głowy, będą zawierały dodatkowo składniki nawilżające skórę, łagodzące.

    Czy osoby o krótkich włosach, sięgających na przykład do brody, również powinny nakładać na nie maski i odżywki?

    Długość włosa nie ma znaczenia w kwestii jakości, tylko rozsądnie dobranej ilości. Po postu długie włosy wymagają znacznie więcej kosmetyku. Ewentualnie więcej uwagi trzeba poświęcić końcówkom włosów długich, ponieważ są bardziej narażone na uszkodzenia. W przypadku krótkich włosów warto je zabezpieczać po to, aby zniszczenia nie przeniosły się w górę włosa.

    Słyszałam kiedyś, że tak, jak w przypadku chusteczki zamoczenie jej jednego rogu powoduje, że cała chusteczka nasiąka płynem, podobnie nałożenie maski lub odżywki tylko do połowy długości włosów powoduje, że ich reszta również „nasiąka” substancjami zawartymi w kosmetyku. Czy to prawda?

    Z tym nasiąkaniem chusteczki sprawa również nie jest taka oczywista, bo wszystko zależy… od materiału, z jakiego wykonana jest chusteczka, i preparatu, którym chcemy ją nasączyć. Jeśli chusteczka będzie bawełniana, a preparat o sporej gęstości, to „wędrówka” kosmetyku nie będzie tak oczywista. A również takie własności bierze się pod uwagę projektując recepturę kosmetyku.

    Na przykład tworząc krem pod oczy, aplikowany w bliskim sąsiedztwie spojówki oka, stosujemy emolienty, które prawie nie migrują, aby zapobiec dostaniu się kosmetyku do oczu. Natomiast przy produktach, gdzie takie parametry nie są tak istotne, kładziemy nacisk na inne właściwości i emolient może migrować, jeśli jednocześnie daje doskonały efekt nawilżający czy natłuszczający.

    W większości kosmetyków do włosów również występuje pewna migracja, zwłaszcza na mokrych włosach, ale jest ona ograniczona gęstością preparatu i jego składem. Raczej trudno by było zrobić maskę czy odżywkę, która „powędruje” sama, wbrew sile grawitacji, na całej długości włosa, aż do skóry głowy. Ciekawostką może być farbowanie włosów w poziome paski, tu nie możemy sobie pozwolić na migrację farby i daje się to osiągnąć.



    Wiele dziewczyn po nałożeniu maski lub odżywki trze włosy, by dobrze rozprowadzić kosmetyk – czy to nie niszczy włosów? Jak powinno się prawidłowo nakładać takie kosmetyki?

    Tarcie włosów zawsze jest dla nich niekorzystne. Mokre włosy mają rozchylone łuski, przez co są słabsze i bardziej podatne na mechaniczne uszkodzenia. Nawet pocieranie końcówkami włosów o ramiona na przestrzeni miesięcy prowadzi do ich niszczenia, łamania i rozdwajania się. Z włosami należy obchodzić się delikatnie, zarówno podczas mycia, suszenia, jak i czesania. Wystarczy po nałożeniu maski delikatnie pomasować włosy, założyć turban albo czepek foliowy (termocap), który dodatkowo sprawi, że maska zostanie lekko podgrzana ciepłem naszego ciała, co dodatkowo pomaga zadziałać składnikom aktywnym.

    Zazwyczaj na większości opakowań masek i odżywek producenci piszą, żeby trzymać je na włosach około 5 minut. Wiele dziewczyn jednak trzyma je dłużej, na przykład 20-30 minut. Czy to dobre dla włosów? Czy w ten sposób są w stanie więcej na takim kosmetyku skorzystać? A może po upływie określonego czasu włosy nie czerpią już więcej substancji odżywczych?

    Zwykła logika i intuicja podpowiadają, że wydłużenie czasu aplikacji (oczywiście nie w nieskończoność) może w jakimś stopniu wzmocnić efekt. Nie ma jeszcze metod badawczych pozwalających określić optimum czasu stosowania. Czas ten jest wyznaczany na podstawie badań składników aktywnych oraz badań aplikacyjnych preparatów. Producenci, w czasach kiedy na nic nie mamy czasu, dążą do stworzenia produktów, które w jak najkrótszym czasie dadzą jak najbardziej spektakularny efekt. Poza tym jeśli chodzi o czas aplikacji, to jest to cecha osobnicza: jedne włosy potrzebują mniej czasu na wchłonięcie składników aktywnych, inne więcej. Dobrze jest, znając swoje włosy i ich potrzeby oraz sposób użycia kosmetyku, dobrać czas odpowiedni dla siebie.

    Jestem ciekawa, czy któreś z poruszanych w wywiadzie zagadnień was zaskoczyło lub okazało się nowością? Jak często korzystacie z masek i odżywek i czy – zgodnie z powyższymi wytycznymi – robicie to prawidłowo?

    wtorek, 27 lutego 2018

    Ciekawe włosowe linki: luty 2018


    Kolejny miesiąc za nami. Mam nadzieję, że jakoś dajecie sobie radę z mrozem, który zapanował niedawno nad Polską (ja ledwo!). Na rozgrzanie do wieczornej (lub porannej – jak kto woli) kawy lub herbaty proponuję mały przegląd internetu. Zebrałam dla was ciekawostki z ostatnich czterech tygodni.

    Wybrano najlepszy szampon


    Polski Instytut Badań Jakości postanowił sprawdzić, który szampon do włosów normalnych jest najlepszy. Pod lupę wzięto 10 szamponów drogeryjnych. Oceniali konsumenci: pod uwagę brano m.in. pienistość, wydajność, konsystencję oraz to, jak rozprowadza się na włosach. W rankingu pierwsze miejsce zajął figowy szampon Ziaji. Nie dziwię się, sama bardzo lubię tę markę. Teraz mam tylko nadzieję, że ktoś przeprowadzi podobne badanie, oceniając składy szamponów i biorąc ich pod uwagę trochę więcej niż dziesięć… Z poniższego linku możecie się dowiedzieć, jakie inne szampony wyróżniono. 



    Suszenie z sitkiem


    Na początku wydawało mi się to dziwne, ale wiele komentujących dziewczyn uzmysłowiło mi, że to naprawdę działa! Podobno ta metoda jest świetna, jeśli mamy kręcone lub falowane włosy. Moje są proste, więc nic tu po mnie, ale kręconowłosym polecam spróbować!



    Wyprawka dla włosomaniaczki za 50 zł


    Moja koleżanka „po fachu”, autorka bloga Zołza z kitką, opublikowała niedawno bardzo ciekawy wpis dedykowany dziewczynom, które dopiero zaczynają dbać o włosy. Dowiecie się z niego, co kupić na początek i o czym nie można zapomnieć. Polecam szczególnie, jeśli jesteście początkujące w tym temacie!



    Nowa seria Biovax


    Wy macie mnie, a ja mam was – dzięki temu wzajemnie dowiadujemy się różnych ciekawych rzeczy z fryzjerskiego poletka :) Ostatnio to ja poszerzyłam swoją wiedzę dzięki jednej z czytelniczek, która poinformowała mnie o nowej serii kosmetyków Biovax – firmy, którą lubi i ceni wiele dziewczyn dbających o włosy. Okazało się, że na rynek trafia właśnie ich nowa seria „Czystek i czarnuszka”, w skład której wchodzi szampon, odżywka i… peeling trychologiczny. Ten ostatni bardzo mnie ucieszył, ponieważ mam wrażenie, że marki drogeryjne rzadko produkują takie – skądinąd bardzo potrzebne – specyfiki. Sama chętnie wybiorę się do sklepu, by go kupić i przetestować!



    Hair Twister w Lidlu


    Pamiętam, jak w podstawówce niektóre moje koleżanki miały przyrząd do robienia warkoczy i bardzo im tego zazdrościłam. Kiedy więc usłyszałam, że w połowie lutego w Lidlu pojawi się w sprzedaży podobne urządzenie, poinformowałam was o tym na Facebooku i postanowiłam sama się w nie zaopatrzyć. Niestety, pech chciał, że w weekend przed promocją się rozchorowałam i nie miałam jak wybrać się do sklepu. O zakup Hair Twistera poprosiłam więc mamę. Gdy wyzdrowiałam, pojechałam do niej i odebrałam „zabawkę”, ale jakież było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że – w sumie zgodnie z nazwą! – urządzenie nie zaplata, a jedynie zakręca włosy wokół własnej osi. W dodatku jest mało wygodne w użyciu, jeśli chce się go wykorzystywać samodzielnie na własnych włosach. Ostatecznie Hair Twister trafił do szuflady i coś czuję, że zostanie w niej na dłużej…

    Jestem ciekawa, czy któraś z was ma to urządzenie, a jeśli tak, to czy go używa? Może tylko ja mam do niego dwie lewe ręce? ;)



    Jak wybrać szampon do włosów?


    Kolejnym bardzo ciekawym artykułem, którym chciałabym się z wami podzielić w lutym, jest wpis Karoliny z bloga dbaj-o-wlosy.com poświęcony wyborowi najlepszego szamponu do włosów. Jak pewnie wiecie, kwestia ta wcale nie jest tak oczywista, jak może się wydawać, a w drodze po szampon idealny czyha na nas wiele pułapek. Warto je poznać!

    Nowy trend: jasny kolor od skóry głowy


    Odwrócony baleyage to podobno ostatni krzyk mody, który do mnie akurat zupełnie nie trafia, bo kojarzy mi się ze źle pofarbowanymi włosami. Na modelce owszem, prezentuje się pięknie, ale ciekawe, jak wygląda z przodu. A co wy o nim myślicie?



    Co jeszcze ciekawego wydarzyło się w lutym? Co interesującego czytałyście lub widziałyście? Piszcie w komentarzach :)

    Polecam też ciekawostki z innych miesięcy:

    środa, 5 lipca 2017

    Recenzja: Ziaja, odżywka myjąca z olejkami ylang-ylang i paczulą (no schampoo do włosów bardzo suchych i zniszczonych)


    Kilka lat temu podjęłam kilka prób mycia włosów odżywką. Niestety, za każdym razem kończyło się to klapą: włosy bardzo szybko się po tym przetłuszczały, były oklapłe i wyglądały na nieświeże. Po trzech czy czterech takich podejściach po prostu się poddałam uznając, że to nie dla mnie. Kiedy więc w moje ręce wpadła odżywka myjąca Ziaji, miałam mieszane uczucia: z jednej strony ucieszyłam się, że trafiłam na nowy produkt do mycia włosów bez silnych detergentów, z drugiej zaś – czułam, że może się on u mnie nie sprawdzić. Cóż, pozostało mi tylko spróbować.

    Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

    Opakowanie

    Typowe dla Ziaji, czyli minimalistyczne. Byłoby idealne, gdyby było przeźroczyste. Wielki plus za odkręcany korek i miękki plastik, który w razie czego można lekko ścisnąć, by wydobyć resztkę odżywki.

    Zapach

    Lekko mydlany, według mnie charakterystyczny dla kosmetyków do włosów Ziaji. Intensywny, ale przyjemny.


    Skład

    Aqua (woda), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent), Cetearyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (antystatyk, konserwant), Coco Glucoside (bardzo łagodny detergent), Isopropyl Myristate (emulgator), Behetrimonium Chloride (antystatyk, konserwant), Cetyl Esters (poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku), Panthenol (pantenol), Sodium Benzoate (konserwant), Parfum (zapach), Limonene (składnik zapachowy), Linalool (składnik zapachowy), Citric Acid (reguluje pH).

    Jak na odżywkę myjącą, to jest naprawdę nieźle: dwa delikatne detergenty, emolient, pantenol, antystatyki, a do tego konserwant. Nie potrzeba niczego więcej.


    Działanie

    Traktowałam ją jak szampon, tzn. po niej jeszcze na chwilę nakładałam na włosy odżywkę lub maskę. Po takiej pielęgnacji moje włosy były w o wiele lepszym stanie niż w ciągu ostatnich tygodni, kiedy traktowałam je często szamponami z silnymi detergentami: odzyskały swoją gładkość, o wiele mniej się puszyły i były dociążone. Do tego ładnie błyszczały.

    Dodam jeszcze, że po tej odżywce moje włosy były niesamowicie miękkie i zyskiwały „śliskość” już w trakcie mycia – nie plątały się i można było je na mokro spokojnie przeczesać palcami.

    Konsystencja i wydajność

    Musimy się przyzwyczaić do tego, że jest to produkt zupełnie inny niż szampon: dość gęsty, nie pieniący się i przez to trudniejszy do rozprowadzenia na skórze i włosach. Zdarzało się, że byłam zmuszona zużywać spore ilości odżywki, aby dokładnie umyć głowę. Dlatego jej wydajność nie jest tak duża, jak zwykłego szamponu, jednakże ja korzystałam z niej dość regularnie przez około 1,5 miesiąca.

    Cena i dostępność

    Cena myjącej odżywki Ziaji jest śmiesznie niska – zapłacimy za nią około 5-6 zł. Powinna być dostępna zarówno przez internet, jak i w stacjonarnych drogeriach.

    Podsumowanie

    Przy takiej cenie to grzech nie spróbować – dlatego polecam tę odżywkę wszystkim, a szczególnie osobom, których włosy są cienkie, suche i zniszczone. Ja po kilku tygodniach jej stosowania widzę różnicę w wyglądzie moich włosów i zdecydowanie będę jeszcze wracać do tego produktu.

    A tak na marginesie: ja nie próbowałam, ale podobno świetnie działa nawet wtedy, gdy nie nałożymy już nic po niej na włosy. Nie ma się co dziwić, w końcu to odżywka. Z tego powodu będzie świetną opcją na wyjazdy – o jeden kosmetyk mniej w walizce!


    Znacie odżywkę myjącą z olejkami ylang-yland i paczulą Ziaji? Lubicie myć włosy odżywkami? Która jest waszą ulubioną? Po tym kosmetyku zapragnęłam wrócić do próbowania mycia włosów odżywkami!

    Polecam:

    poniedziałek, 24 kwietnia 2017

    Jak uniknąć rozczesywania włosów na mokro po myciu? Moje ulubione 8 sposobów


    Kiedyś nie wyobrażałam sobie, że po umyciu głowy można uniknąć natychmiastowego czesania włosów. Wydawało mi się, że gdy podeschną, na pewno nie uda mi się ich rozplątać i skołtunią się tak, że znów będę musiała je moczyć. Dopiero kilka lat temu, po keratynowym prostowaniu, dałam im szansę na schnięcie bez użycia szczotki i suszarki – efekt był taki, że włosy w tamtym okresie były na tyle gładkie i śliskie, że nie potrzebowały wcale czesania. Wystarczyło, że przejechałam po nich kilka razy palcami.

    Od tego zabiegu minęły już prawie trzy lata, moje włosy nie są już tak wygładzone jak wtedy, jednak do dziś stosuję tę samą metodę: prawie nigdy nie czeszę ich na mokro. Dlaczego? Bo mokre włosy są najbardziej podatne na zniszczenie i rozciąganie, które znacząco narusza ich strukturę, prowadząc do powstawania uszkodzeń i wypadania włosów. Gdy czeszemy je na mokro, doprowadzamy do tego, że łamią się i urywają – dlatego między innymi tak wiele dziewczyn skarży się na to, że ich włosy nie są gładkie, tylko odstają na całej długości w postaci cienkich nastroszonych włosków (miałam tak przez lata!).

    Im włosy zdrowsze (a tym samym bardziej gładkie), tym uniknięcie czesania na mokro będzie łatwiejsze. Zdrowe włosy mają bowiem zamknięte łuski, które nie zahaczają o siebie, a tym samym rzadziej się kołtunią. Takie włosy nierzadko wymagają tylko lekkiego przeczesania palcami. Podobnie jest z włosami nawilżonymi – suche mają niezabezpieczone łuski, które się rozchylają. Wnioski? Odpowiednia pielęgnacja włosów pomoże nam dojść do punktu, w którym łatwiej będzie nam zrezygnować z sięgania po szczotkę czy grzebień tuż po myciu (oczywiście wyjątkiem są włosy kręcone, które należy czesać na mokro – rozczesane na sucho zamienią się w puch).

    Jeśli czujemy, że nasze włosy nie są jeszcze na takim etapie, by pozostawić je bez czesania po myciu ot tak, bez żadnych przygotowań, polecam kilka metod, które mogą to ułatwić. Co zatem robić, by nie czesać ich na mokro?

    Przydatne linki:


    Odżywka lub maska

    Kosmetyki zastosowane po myciu mają nie tylko kondycjonować włosy, odżywiać je czy zapobiegać elektryzowaniu, ale też domykać łuski, dzięki czemu włosy wygładzają się i nie plączą. Dlatego PO KAŻDYM myciu należy nałożyć przynajmniej na 2-3 minuty maskę lub odżywkę. W innym przypadku działamy na sporą szkodę swoich włosów.

    Dokładne rozczesanie włosów przed myciem

    Włosy rozczesane przed myciem, jeśli nie będziemy ich za mocno szorować, nie będą aż tak skołtunione. Dlatego wcześniej warto je rozczesać, zaczynając od końcówek i przesuwając się coraz wyżej. Jeśli myjemy głowę nad wanną, możemy czesać je z głową w dół w takiej pozycji, w której za chwilę będziemy je myć.

    Czesanie przed myciem ma jeszcze jedną zaletę: pozwala pozbyć się osłabionych włosów, które zaraz wypadną, dzięki czemu nie będą się one już plątały z tymi, które są na głowie.

    Mycie tylko skóry głowy, nie szorowanie włosów

    Pisałam już o tym we wpisie poświęconym metodzie kubeczkowej – dzięki niej włosy mniej się plączą i niszczą, a my skupiamy się w czasie mycia na tym, co faktycznie wymaga wyszorowania, czyli skórze głowy. To właśnie ona się przetłuszcza, nie włosy same w sobie.

    Płukanki o kwasowym pH

    Stosujemy je po umyciu włosów. Płukanki takie pomogą domknąć łuski włosów, dzięki czemu staną się one gładsze i nie będą o siebie zahaczały (np. płukanka octowa, na którą podawałam dokładny przepis).

    Spraye po myciu głowy

    Na rynku są dostępne specjalnie spraye ułatwiające rozczesywanie włosów po myciu: nadają im poślizg i zabezpieczają je olejami oraz silikonami. Taki kosmetyk pryskamy na włosach po myciu, ale nie od razu – gdy odciśniemy z nich już nadmiar wody.

    Wybór jest ogromny – można przetestować na przykład spray Gliss Kur Total Repair, spray nawilżający Schwarzkopf BC Moisture Kick czy mgiełkę Jantar firmy Farmona (którą bardzo lubię i już recenzowałam), a także wiele, wiele innych. Polecam jednak dokładne sprawdzenie składów takich produktów i unikanie tych z zawartością Alkohol Denat, który przesusza włosy (te podane przeze mnie w poprzednim zdaniu go nie zawierają, a przynajmniej nie powinny, o ile producent nie zmieni składu).

    Przeczesywanie włosów palcami

    U mnie świetnie się sprawdza: gdy włosy zaczynają podsychać, w czasie suszenia lub przed nim lekko przeczesuję je palcami. Dzięki temu nie muszę już wcale sięgać po szczotkę. Robię to, gdy włosy są jeszcze lekko wilgotne, by miały lekki poślizg (nie na zupełnie suchych włosach). W moim przypadku pewnie mogłabym je przeczesać już po wysuszeniu, ale wtedy fryzura nie byłaby raczej gładka, a włosy stałyby się lekko „pogięte”.

    Roztrzepanie włosów

    Ten sposób jest szczególnie przydatny, jeśli myjemy głowę nad wanną. Po myciu głowy, zamiast zawijać je w ręcznik czy koszulkę, roztrzepmy je na mokro, by się nie zrolowały i nie poplątały. Odsączmy lekko nadmiar wody i nie zwijajmy już w turban. Drobiazg, ale może sporo pomóc.

    Regularne olejowanie włosów

    Regularne olejowanie wygładza włosy, które stają się bardziej sprężyste i „śliskie” w dotyku – dzięki temu mniej się plączą, także po myciu, łatwiej jest więc je rozczesać. Nawet, jeśli będziemy robić to na mokro, włosy będą miały lepszy poślizg, a dzięki odżywieniu nie będą się tak bardzo ciągnąć i łamać.

    A co robić, jeśli naprawdę musimy czesać włosy na mokro?

    Jeśli musimy czesać na mokro, podzielmy włosy na sekcje i rozczesujmy je delikatnie od dołu ku górze. Użyjmy odpowiedniego sprayu i/lub odżywki bądź maski. Mimo wszystko odsączmy je wcześniej z wody i dajmy chociaż chwilę na podeschnięcie. Do czesania używajmy dobrego grzebienia lub odpowiedniej szczotki, które nie poszarpią włosów i nie będą powodować rozdwojeń, a przed nim zabezpieczmy włosy serum lub olejkiem.


    A jakie są Wasze sposoby? Czeszecie włosy na mokro po myciu?

    Polecam:

    czwartek, 13 kwietnia 2017

    PonyDry – czepek, który przyspiesza i ułatwia mycie głowy!


    Niedawno pisałam o tym, jak myć głowę, aby nie niszczyć włosów – w nawiązaniu do tego wpisu chciałabym poinformować Was o tym, że do kupienia jest już na rynku specjalny gadżet, który ułatwia to działanie. Nie musimy go jednak kupować, by sobie pomóc – można po prostu wykorzystać go jako inspirację.

    Jak działa PonyDry?

    PonyDry wygląda jak maleńki czepek, który nakładamy na końcówki włosów po ich uprzednim zwinięciu w koczek. Dzięki niemu możemy:
    • szybko umyć włosy tylko u nasady, czyli tam, gdzie powstaje sebum i gdzie włosy się przetłuszczają,
    • ograniczyć mycie końcówek włosów, które to na ogół powoduje ich szybsze niszczenie i przesuszenie,
    • zmniejszyć czas spędzony w łazience (szybsze mycie i suszenie).
    PonyDry zaciska się na kucyku sznureczkami, a myje się tylko włosy u nasady. Gadżet przyda się w dni, kiedy chcemy szybko odświeżyć włosy, a jednocześnie nie chcemy korzystać z suchych szamponów. Czy jest zatem od nich lepszy?

    Moim zdaniem tak, ponieważ takie – nawet połowiczne – mycie wydaje mi się lepsze dla skóry głowy niż korzystanie z suchego szamponu, który przesusza włosy i skórę, a jego użycie ma niewiele wspólnego z prawdziwą higieną. Oczywiście nie uważam, aby notoryczne korzystanie z PonyDry było rozsądne – końcówki też potrzebują umycia, przynajmniej delikatnego – jednak raz na jakiś czas może zdecydowanie ułatwić życie.

    Poniżej na filmie możecie zobaczyć, jak działa.


    PonyDry – cena i jak go zastąpić?

    PonyDry nie jest niestety tani – kosztuje prawie 20$, czyli około 80 zł, co za kawałek materiału wydaje mi się bardzo wygórowaną ceną. Moim zdaniem nie ma więc go po co kupować i lepiej przygotować taki czepek samemu, na przykład z osłonki na parasolkę lub innego wodoodpornego materiału.

    Kupiłybyście PonyDry? Wykorzystacie opisany we wpisie patent na ochronę kucyka w trakcie mycia głowy?

    Polecam:


    piątek, 27 stycznia 2017

    Nowość na rynku: suchy szampon... w piance


    Po suche szampony sięgam rzadko – tylko w wyjątkowych okolicznościach, kiedy nie zdążę umyć głowy, a muszę szybko wyjść z domu. Taki kosmetyk pochłania sebum i na kilka godzin sprawia, że włosy są zmatowione i wyglądają świeżo. Wiele wskazuje jednak na to, że wkrótce na rynek trafi produkt, który będzie dla suchego szamponu konkurencją. Chodzi o suchą piankę – nowość opracowaną przez jedną ze stylistek fryzur gwiazd.

    Jak działa sucha pianka?

    Sucha pianka to produkt wprowadzony niedawno na amerykański rynek przez Jen Atkin – znaną tamtejszą fryzjerkę takich sław jak Katy Perry, Khloe Kardashian czy Jessica Alba, właścicielkę marki Ouai. Kosmetyk nosi nazwę Dry Shampoo Foam i mówi się o nim, że jest znacznie lepszy niż suche szampony, bo nie tylko odświeża, ale też faktycznie oczyszcza włosy – oczywiście bez użycia wody.

    Co zawiera pianka? Z tego, co udało mi się dowiedzieć, przede wszystkim krzemionkę, która usuwa obecne we włosach zanieczyszczenia, a także nawilżający pantenol. Ma nie zawierać natomiast siarczanów, czyli często występujących w zwykłych szamponach SLS czy SLES. 

    Jak używa się suchej pianki?

    Użycie pianki jest bardzo proste – trzeba nałożyć ją na nieumyte włosy i wmasować. Wystarczy niewielka ilość, by włosy były oczyszczone i wyglądały świeżo. Dokładne użycie pianki demonstruje na poniższym filmie sama Jen Atkin.

    Cena pianki? Moim zdaniem dość wysoka: 28$, czyli około 110 zł.

    Niestety, nie wiadomo czy i kiedy pianka pojawi się na polskim rynku. A szkoda, bo myślę, że spotkałaby się z pozytywnym odbiorem!



    Co myślicie o tym produkcie? Kupiłybyście go? Myślicie, że taka konkurencja dla suchego szamponu jest w ogóle potrzebna?

    Polecam:

    Popularne w tym miesiącu: