Pokazywanie postów oznaczonych etykietą loki bez użycia ciepła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą loki bez użycia ciepła. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

Najprostszy sposób na loki bez użycia ciepła


Jeśli nachodzi mnie ochota na loki, kręcę je zwykle wieczorem – dzięki temu do rana włosy zdążą zawsze wyschnąć w naturalny sposób. Z racji później pory i oszczędności czasu wybieram metody jak najmniej pracochłonne i najłatwiejsze w przygotowaniu – takie właśnie, jak ta.

Metodę, którą dziś chciałabym opisać, trudno jest określić konkretną nazwą, jest to jednak sposób wyjątkowo banalny i, poza gumkami do włosów, nie wymaga użycia żadnych wymyślnych przyrządów.

Jak to zrobić?
  1. Zwilżone i rozczesane włosy dzielimy na dwie części.
  2. Każdą z nich okręcamy mocno wokół własnej osi, a na końcu zawiązujemy gumką (ja używam do tego maleńkich gumek z Rossmanna).
  3. Po związaniu pasma nieco się odwiną, skręcamy je więc ponownie i łączymy za pomocą trzeciej gumki – dzięki temu nie będą się rozplątywać. Gotowe!

Następnego dnia po rozplątaniu włosy będą miały kształt ruloników. Myślę, że taka fryzura najładniej będzie się prezentowała na gęstych włosach. Jest to też świetna propozycja dla dziewczyn o włosach puszących się i z włoskami odstającymi na długości – zwijanie zwilżonych pasm sprawia, że wygładzają się one i ujarzmiają.


Ja zawsze wiążę pasma z tyłu głowy (w takiej fryzurze jest mi wygodniej spać) i przez to trudno jest mi mocno je skręcić. Jeśli jednak nie przeszkadzają Wam dwa włosowe ruloniki pod brodą i na dekolcie, polecam związywać je z przodu – efekt będzie wówczas prawdopodobnie bardziej wyrazisty niż u mnie na powyższych zdjęciach :)

Jeśli mój opis jest mało czytelny, na tym filmie możecie obejrzeć tutorial:



Zobacz też:

środa, 6 maja 2015

Zrób to sama: 4 domowe metody na utrwalenie loków i wygładzenie włosów!


Od czasu do czasu nachodzi mnie chęć na pokręcenie moich raczej prostych włosów – testuję różne naturalne metody na robienie loków, zawsze kręcąc pasma wieczorem, a rozplątując je rano. Ten sposób sprawdza się u mnie najlepiej – nie muszę wtedy używać suszarki, a włosy schną i przybierają odpowiedni kształt zupełnie naturalnie.

Wypróbowałam już wiele metod, aby je utrwalić – bez tego w ciągu dnia zaczynają się prostować i nawet mocno skręcone pasma zamieniają się w łagodne fale. Zwykle sięgam więc po naturalne mieszanki, które sama przygotowuję i przelewam do pustej butelki z „psikaczem” (można je dostać na przykład w większości z tych sklepów lub wykorzystać opakowanie po zużytym kosmetyku, np. wodzie termalnej). Z produktów sklepowych jedynym jak dotychczas odkrytym przeze mnie produktem do stylizacji, który ma naprawdę niezły skład, jest Spray Rokitnikowy Natura Siberica (o którym napiszę coś więcej za jakiś czas).

Aby utrwalić fryzurę, możemy oczywiście kupić w drogerii lakier, żel, piankę lub gumę do włosów na bazie wysuszających i podrażniających alkoholi, ale nie o to przecież chodzi, by włosy zniszczyć, prawda?

Metody, które dziś chciałabym Wam opisać, są dobre do utrwalenia loków, przygładzenia odstających włosków (baby hair lub włosów połamanych) oraz wygładzenia pasm. Nie dość, że nie zawierają szkodliwych konserwantów czy alkoholi, to jeszcze pielęgnują włosy i możemy je przelewać do małych buteleczek i nosić w torebce (bywa że przydają się w ciągu dnia). Grunt, to nie przesadzić z ilością nakładanych na włosy mieszanek.

Co usztywnia włosy?

Usztywniająco na włosy działają na przykład:
  • proteiny, np. w formie półproduktów sklepowych,
  • żel lniany,
  • piwo (np. w formie płukanki),
  • cukier,
  • ubite na sztywno białko jajka,
  • miód,
  • żel aloesowy,
  • woda morska (może jednak wysuszać i powodować matowienie włosów).

Miód, ubite białko i cukier w nadmiarze mogą bardzo posklejać i usztywnić włosy – do tego stopnia, że nie można ich nawet rozczesać i konieczne jest ich dokładne umycie. Korzystanie z tych trzech produktów wymaga więc umiaru!

Jak utrwalić loki lub wygładzić włosy?

W przypadku loków mamy do wyboru dwie opcje (stosowane pojedynczo lub razem):
  • utrwalanie loków przed kręceniem (spryskujemy suche włosy i zakręcamy),
  • utrwalenie włosów po ich zakręceniu (spryskujemy włosy po zdjęciu papilotów/gumek/rozplątaniu warkocza itp.).

Jeśli zaś chodzi o wygładzenie włosów, najważniejsze to nie przesadzić z ilością produktów – inaczej pasma będą posklejane i zaczną wyglądać jak tłusta skorupa. Najlepiej jest psiknąć odrobinę mieszanki na palce i przygładzić nimi odstające włoski (dobrze nadają się też do tego jedwabie w płynie i sklepowe serum olejowe).

A jak przygotować wygładzające i usztywniające spraye samodzielnie? Oto moje ulubione sposoby!

Miód i proteiny
Metoda 1: woda + miód

Jak już wspominałam, miód bardzo mocno usztywnia włosy – należy więc go dodać do wody w naprawdę minimalnej ilości (niedawno trochę z tym przesadziłam i fryzura wyglądała jak zmoczona skorupa).

Miód rozpuszczam najpierw w ciepłej wodzie – wystarczy go 1/3 lub nawet ¼ łyżeczki. Do butelki z atomizerem wlewam około 1/3 szklanki letniej wody i dodaję rozpuszczony miód. Wstrząsam i spryskuję włosy maleńką ilością tej mieszanki – najlepiej tylko te partie włosów, które chcę zakręcić (bez czubka głowy). Do wygładzenia włosów polecam metodę spryskiwania dłoni i przyklepywania włosków palcami.

Dodatkowe plusy tej metody: taka mieszanka pięknie pachnie, a miód to humektant, który nawilża włosy! Do tak przygotowanego sprayu dodaję też czasem dodatkowo proteiny, np. kilka kropli hydrolizowanej keratyny, protein zbożowych lub elastyny z kolagenem.  

Metoda 2: woda + olej

To metoda najdelikatniejsza, a jej działanie najmniej spektakularne, ale lubię ją, ponieważ (jeśli nie przesadzimy z ilością oleju) włosy są po niej lekko nabłyszczone, a nie sklejone.

Do butelki z atomizerem wlewam odrobinę (najlepiej przegotowanej) letniej wody i dodaję kilkanaście kropel oleju (w proporcjach mniej więcej 10:1). Jak wiadomo olej nie połączy się z wodą, ale gdy wstrząśniemy butelką i spryskamy włosy, oba składniki równomiernie się na nich osadzą. Dla uzyskania pięknego zapachu do mieszanki dodaję też często olejki eteryczne, np. olejek lawendowy.

Dodatkowe plusy tej metody: olej otacza włosy emolientową powłoką, chroni przed urazami, a także zapobiega odparowaniu wody i wysuszaniu się włosów!


Metoda 3: żel lniany

Sposób znany zapewne wielu z Was, chociaż żel lniany jest zazwyczaj wykorzystywany jako płukanka (która także wygładza i usztywnia włosy).

Łyżkę siemienia zalewam wodą i gotuję przez 10-15 minut. Po tym czasie od razu przecedzam – inaczej żel stężeje i nie będzie jak wybrać nasion. Tak przygotowany „glutek” rozcieńczam wodą (zazwyczaj robię to w proporcji 1:1, ale to zależy od potrzeb) i przelewam do butelki z atomizerem.

Taki żel świetnie utrwali loki i wygładzi odstające włoski.

Dodatkowe plusy tej metody: siemię lniane to humektant, który nawilża włosy. Do żelu możemy też dodać wybrany olejek eteryczny, np. lawendowy, który wykazuje szereg dobroczynnych właściwości. Taki spray będzie dzięki temu przepięknie pachniał.


Metoda 4: żel aloesowy

Do tej mieszanki możemy wykorzystać czysty sok z aloesu (pozyskany z rośliny doniczkowej lub do kupienia w aptekach i drogeriach) bądź aloes zatężony (do kupienia w sklepach z półproduktami). Pamiętajmy jednak, że aloes może uczulać, zawsze więc należy przed jego pierwszym użyciem wykonać próbę alergiczną.

Ja używam aloesu zatężonego 10-krotnie i właśnie z jego zastosowaniem podaję poniższy przepis.

5 ml aloesu zatężonego mieszam z 2,5 ml pantenolu (to około 50 kropel) i 42 ml wody (możemy dodać też glikol propylenowy i/lub glicerynę). Przelewam do atomizera i spryskuję włosy. Aby mikstura nabrała żelowej konsystencji, dodajemy do niej gumę ksantanową.

Dodatkowe plusy tej metody: aloes to bardzo mocny humektant, czyli nawilżacz, pantenol zaś, poza tym że także nawilża, nadaje włosom połysk, działa przeciwzapalnie i łagodzi podrażnienia. Z aloesem jednak nie należy przesadzać, bo może powodować puszenie się włosów (więcej tutaj). Żelem złożonym z aloesu i pantenolu oraz gumy ksantanowej możemy też smarować bezpośrednio skórę (nawilży, zadziała łagodząco na podrażnienia i przyspieszy gojenie) lub dodawać go do kremu (będzie lepiej nawilżał), a nawet smarować ręce.

Do każdego z opisanych sprayów możemy, zamiast lub oprócz wody, dodać też hydrolaty – wykazują one niewielkie działania, ale sprawią, że mieszanki, a dzięki tym też włosy, będą ładnie pachnieć.

A jak Wy utrwalacie loki lub wygładzacie włosy? Macie jakieś sprawdzone domowe sposoby?


Zobacz też:

wtorek, 17 marca 2015

Nietypowe przyrządy do kręcenia loków!


Czasem ciekawe i przydatne, innym razem zabawne i raczej zbędne – przyrządy, które w kilka minut, a nawet sekund pozwalają zamienić proste włosy w loki bywają naprawdę różne. Większość z nich można kupić w Polsce, niektóre jednak zamówimy tylko na zagranicznych stronach internetowych. Oto krótki przegląd ciekawych sprzętów do kręcenia loków!

Curlformers

Wałki Curlformers są dostępne w różnych rozmiarach dzięki czemu możemy z nich stworzyć na włosach różnego rodzaju loki: od spiral do fal. Curlformers są miękkie, można więc w nich także spać. Kupimy je w sklepach stacjonarnych i przez internet. Kosztują zwykle około 30-40 zł (podróbki nawet około 10 zł).  


Curl Secret

W Polsce urządzenie to od niedawna stało się bardzo popularne – na rynek wprowadziła je firma BaByliss. Lokówka, pod wpływem ciepła, w kilka sekund zamienia proste włosy w loki.

Możemy ją kupić przez internet oraz w sklepach stacjonarnych – np. Media Markt czy RTV Euro AGD. I chociaż Curl Secret marzy mi się już od dawna, jego cena jak dotychczas skutecznie mnie odstrasza – taka niebanalna lokówka kosztuje bowiem przeciętnie około 400 zł


Air Curler

Śmiesznie wygląda i (podobno) słabo działa. Suszarka z pojemniczkiem, który ma ułatwiać kręcenie loków, to dla mnie mała abstrakcja. Poszukując informacji na jej temat, co rusz natykałam się na jej negatywne recenzje.

Dobre wieści są takie, że Air Curler jest tani: w zasadzie jego koszt bywa różny – na Allegro dostępne są nawet podróbki zaczynające się od 10 zł.



Double Barrel Curler

Czyli inaczej widełki do włosów, które mają ułatwić kręcenie loków. Czy faktycznie ułatwiają, kwestia sporna. Wiadomo jednak, że urządzenie nagrzewa włosy podobnie jak lokówka i prawdopodobnie łatwo się nią porządnie oparzyć (wystarczy wspomnieć, że modelka na filmie instruktażowym nosi rękawiczkę zabezpieczającą dłoń) – chociaż to drugie zależy pewnie od modelu urządzenia. Kosz takiego „cuda” na Amazonie to $32.61.


Topstyler

Przypomina troche termoloki – zakręcamy pasmo włosów i zabezpieczamy je podgrzanym, ceramicznym klipsem. Po pewnym czasie proste pasmo zamienia się w lok.

Minus jest taki, że pod klipsem nie zmieści się za dużo włosów – nie mamy więc zbyt wiele możliwości w zakresie grubości skrętu. Plusem jest natomiast to, że (według deklaracji producenta) Topstyler zabezpiecza włosy przed puszeniem się i… nabłyszcza. A to ciekawe. Cena na Ebay to obecnie $29,99.


Instyler

Prostownica i lokówka w jednym. Instyler to urządzenie z dwiema działającymi jednocześnie częściami: szczotką i okrągłą lokówką – gdy przejedziemy nią po włosach, wyprostuje je i wygładzi, jeśli zaś nakręcimy na nią pasma włosów – stworzymy loki.

Opinie na temat Instyler w sieci są podzielone. Możemy go kupić za pośrednictwem internetu – kosztuje około 80 zł


Znacie te urządzenia?

Przydatne wpisy:

niedziela, 8 marca 2015

Kręcenie loków na pojedyncze, potrójne i poczwórne papiloty


Kiedy kupiłam papiloty i zaczęłam szukać w sieci informacji, jak ich używać, zaskoczyło mnie, jak mało jest poradników na ten temat. Zaczęłam więc kombinować sama, początkowo próbując kręcić loki zupełnie zwyczajnie, nakręcając pasma na pojedyncze papiloty.

Moje włosy są cienkie i mają zupełnie przeciętną objętość w kucyku, a papiloty, które posiadam, są standardowych rozmiarów (w sprzedaży są także ich grubsze wersje), więc efekt mnie nie zachwycił włosy były zdecydowanie zbyt skręcone i dopiero po kilku godzinach, gdy zdążyły się lekko rozprostować, wyglądały ładniej.

Kolejnym razem spróbowałam więc kręcić włosy na potrójnej i poczwórnej grubości papiloty – łączyłam je ze sobą przeźroczystymi gumkami z Rossmanna, które świetne sprawdziły się w tej roli. Wersję podwójną pominęłam uznając, że będzie zbyt podobna do pojedynczej. 

Papiloty kręciłam wieczorem, przed pójściem spać. Przed ich użyciem spryskiwałam włosy wodą z dodatkiem wybranego oleju lub Drogocennego olejku arganowego Bielendy, by je lekko usztywnić. Chyba za każdym razem najbardziej podobał mi się efekt po kilku godzinach od zdjęcia papilotów, gdy włosy zdążyły się odrobinę rozprostować. 

Dziś chciałabym Wam pokazać efekty użycia papilotów na moich włosach – może okażą się dla kogoś inspiracją do kręcenia loków bez użycia ciepła :)

Pojedyncze papiloty

Z lewej tuż po zdjęciu papilotów, z prawej - po kilku godzinach

Potrójne papiloty

Potrójne papiloty i sposób kręcenia
Tuż po zdjęciu papilotów


Poczwórne papiloty


Poczwórne papiloty i sposób kręcenia
Tuż po zdjęciu papilotów

Używałyście kiedyś papilotów?

PS. To mój pierwszy wpis pokazujący kręcenie włosów bez użycia ciepła w ramach akcji "Nakręćmy się na wiosnę"!

Popularne w tym miesiącu: