Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piramida pielęgnacji włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piramida pielęgnacji włosów. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 kwietnia 2015

Jak dbać o włosy systematycznie?


Ile razy w roku zdarza się Wam coś sobie obiecać i rezygnować z osiągania danego celu po tygodniu lub dwóch? Brak czasu, motywacji, chęci czy wiedzy dotyczącej tego, jak zrealizować zamierzony plan, zazwyczaj wygrywają z początkową euforią, systematycznością czy potrzebą osiągnięcia wyznaczonego celu. Z czasem tracimy zapał, przestajemy wierzyć, że się uda, a nieraz jedno zamierzenie zastępujemy kolejnym. To dlatego siłownie w styczniu pękają w szwach (postanowienia noworoczne), a w lutym czy marcu świecą pustkami.

Według mnie systematyczność wymaga spełnienia trzech zasad: określenia realnego do osiągnięcia celu, silnych chęci jego zrealizowania oraz rzetelnego planu. Spoiwem tych trzech filarów jest motywacja – bez niej szybko nam się odechce, znajdziemy tysiące wymówek i usprawiedliwień, a w głowie zacznie kiełkować myśl: „i po co to wszystko?”.

Mój blog dotyczy pielęgnacji włosów i w tym kontekście piszę tę notkę, jednak zamieszczone przeze mnie pomysły na bycie systematycznym są oczywiście uniwersalne i nie dotyczą tylko jednego tematu. Mnie samej też często brakuje chęci i konsekwencji, miewam słomiany zapał i wynajduję setki wymówek, aby nie robić tego, co jeszcze tydzień temu sobie obiecałam. Jeśli jednak się zawezmę i naprawdę mi na czymś zależy, potrafię być bardzo systematyczna i zadziwiam wtedy samą siebie :)

Określ możliwy do osiągnięcia cel!          

Określenie celu to podstawa. Jeśli założymy sobie, że w pół roku zapuścimy włosy od linii żuchwy do pasa, to nie osiągniemy nic poza oczywistą frustracją wynikającą z braku realizacji wymarzonego planu. Taki cel szybko się nam też znudzi.

Cel musi być realny i w zasięgu ręki – nie chodzi o to, by planować coś, co zdarzy się za rok czy dwa, lepiej określić, co możemy osiągnąć w kilka tygodni lub miesięcy i stopniowo wydłużać ten okres czasu. Małymi kroczkami do celu – w ten sposób utrzymamy motywację na wysokim poziomie.

Punkt, do którego dążymy, musi być realny – w miesiąc nie naprawimy zniszczonych włosów, ale możemy je wygładzić lub dodać im blasku. Z drugiej strony systematyczność może być zadaniem samym w sobie, które – w dłuższej perspektywie – zapewni piękne i zdrowe włosy (a kiedy to nastąpi – nie wiadomo; grunt to nie odpuszczać).

Warto też zastanowić się, po co dokładnie dążymy do określonego celu: poprawienie stanu włosów (podobnie jak uporanie się z trądzikiem czy łamliwymi paznokciami) to przecież nie tylko kwestia płytkiego samouwielbienia, ale przede wszystkim – w wielu przypadkach – pokonania kompleksów i uwierzenia w siebie.

Planuj!

Dobry plan sprawi, że nie będziemy zastanawiać się codziennie nad tym, co musimy zrobić – zaczniemy działać automatycznie. Plan zależy od nas i należy go rozpisać w taki sposób, by jego realizacja była dla nas przyjemnością, a jednocześnie tak, aby w perspektywie czasowej jego wykonywanie przybliżało nas do określonego celu (odpadają plany zbyt łatwe i zbyt trudne do realizacji).

Dodatkowo dobrze jest, jeśli od czasu do czasu wprowadzimy do planu pewne modyfikacje, ulepszenia i urozmaicenia, bo nawet najprzyjemniejsza czynność, wykonywana wciąż tak samo, może stać się znienawidzonym obowiązkiem.

Tutaj bardzo dobrym pomysłem jest stworzenie własnej piramidy pielęgnacyjnej – u jej podstawy zapisujemy to, co będziemy robić codziennie, a na czubku – czynności sporadyczne, nie wymagające częstego powtarzania. Dobrze jest także kupić wszystkie potrzebne akcesoria i zgromadzić je w jednym, widocznym miejscu (w tym przypadku kosmetyki i przyrządy do włosów) oraz… założyć sobie dziennik lub kalendarz.

Zmywalna tablica też się nada!
Załóż sobie kalendarz!

To może brzmieć głupio i na wyrost, ale uwierzcie: pomaga. Może to być kalendarz książkowy, naścienny czy notes – chodzi o to, aby zapisywać to, co już zrobiliśmy lub co planujemy. Jeśli w poniedziałek nałożę na włosy maskę X z olejem Z, a w środę odżywkę Y z wcierką XYZ, to za tydzień już nie będę o tym pamiętać, a tym samym zapomnę też, jak na dane kosmetyki zareagowały moje włosy. I będę sprawdzać od nowa. Strata czasu.

Ja korzystam z kalendarza książkowego – testuję sporo kosmetyków do włosów i dzięki niemu o wszystkim pamiętam. Wystarczy, że zapiszę po myciu głowy to, czego używałam. Dzięki temu sposobowi zdobywam pewność co do tego, które składniki szkodzą moim włosom (są po nich spuszone i wyglądają nieładnie), a które się sprawdzają i warto częściej po nie sięgać.

Motywuj się!

Każdego z nas zmotywuje coś innego – mogą to być zdjęcia w internecie, drobne nagrody lub porady bardziej doświadczonych osób. Ważna jest samoświadomość, poszerzanie własnej wiedzy i urozmaicone inspiracje (blogi, strony, zdjęcia na Facebooku, wspólne wydarzenia czy dyskusje na forach internetowych) oraz wyrobienia w sobie pożytecznych nawyków, dzięki którym będziemy działać automatycznie. Podstawą są jednak nasze chęci i samozaparcie – mi pomaga myślenie, że czas mija, dlaczego nie wykorzystać go w pozytywny dla nas sposób? Lepiej działać niż tylko narzekać!

Dobrze jest stać się częścią społeczności, która ma podobne cele i zainteresowania do naszych – do tego służą m.in. fora internetowe, grupy tematyczne, a także blogi. Dziewczyny w takich miejscach naprawdę potrafią zmotywować do działania!


Naklejaj karteczki lub korzystaj z przypomnień w telefonie!

Jeśli zdarza nam się zapominać o tym, co mamy zrobić, warto postawić na wszelkiego rodzaju przypomnienia: przyczepić  kartkę ze swoim planem na lodówkę, przykleić samoprzylepne karteczki w łazience lub przy łóżku, ustawić przypomnienie w telefonie. Stary sposób, ale naprawdę pomaga.

Rób zdjęcia!

Nic tak nie motywuje do dbania o włosy jak zauważalne postępy. Nie chodzi o to, by robić zdjęcia włosów codziennie lub co tydzień, gdyż, podobnie jak codzienne ważenie się w przypadku odchudzania, prędzej nas to sfrustruje niż zmotywuje do dalszych działań. Idealne jest fotografowanie włosów raz w miesiącu, najlepiej gdy jesteśmy ubrane w tę samą bluzkę – dzięki temu porównanie poszczególnych efektów na zdjęciach będzie łatwiejsze. Każde zdjęcie opatrujemy datą.

Możemy też fotografować efekty danych zabiegów przeprowadzanych na włosach, np. różnych metod olejowania. Gwarantuję, że włosy za każdym razem będą wyglądać inaczej!

Nagradzaj się!

Łatwiej jest dążyć do celu, gdy droga do niego usłana jest przyjemnościami. Nagrodą za wypełnienie założonego sobie planu tygodniowego może być na przykład nowy kosmetyk lub półprodukt sklepowy.

Bądź cierpliwa!

Nie od razu Rzym zbudowano – jeśli spodziewamy się spektakularnych efektów po miesiącu, na pewno się zawiedziemy. Do tego potrzeba cierpliwości.

Załóż bloga!

To sposób stosunkowo najbardziej pracochłonny, ale – co widzę na własnym przykładzie – bardzo motywujący i dający sporo satysfakcji. Dzięki własnemu blogowi i zaglądaniu na cudze strony jestem wciąż „w temacie”, poznaję inne osoby, które mają podobne do moich cele, a pisząc, systematyzuję swoją wiedzę i uczę się wielu nowych rzeczy.

Uwierz w siebie i nie zrażaj się!

Dostaje od Was czasem maile, w których piszecie, że wypróbowałyście już tyle rzeczy, staracie się i poświęcacie, a włosom wciąż wiele brakuje do tego, by wyglądały ładnie i zdrowo. To normalne – każda z nas ma czasem chwile załamania. Jeśli faktycznie nic przez długi czas nie pomaga, mamy do wyboru dwie opcje: albo zmienić sposób pielęgnacji, bo ewidentnie robimy coś źle (czasem może to być kwestia doboru kosmetyków, innym razem metody bądź zdrowszej diety), albo… zmienić swój cel, bo nie jest on dla nas możliwy do osiągnięcia.

Osoba z kręconymi włosami nigdy nie będzie ich miała naturalnie prostych. Dziewczyny, które posiadają bardzo suche, strączkujące się włosy, nie zamienią ich w gładką taflę w kilka tygodni, a w niektórych przypadkach nawet w kilka lat. Rodzimy się z pewnym rodzajem włosów i niektóre włosowe cele są zwyczajnie poza naszym zasięgiem – to smutna prawda, ale nie można jej ignorować. Nie znaczy to jednak, że nie możemy doprowadzić włosów do ich najlepszego możliwego stanu. Realne możliwości to jedno, ale zbliżenie się chociaż odrobinę do wymarzonego ideału to jednak zupełnie inna, pozytywna i motywująca do działań historia!

Polub to!

Ostatnia rada to często zapominana oczywistość – jeśli polubimy czynności, które są naszą drogą do celu, ich wykonywanie będzie dla nas przyjemnością i z czasem możemy wypełniać założenia własnego planu nie dla osiągnięcia określonych rezultatów, ale ze względu na te czynności same w sobie!

Co to oznacza? Dla mnie dbanie o włosy, testowanie nowych kosmetyków, rozmawianie o nich, czytanie składów, sprawdzanie i odszyfrowywanie (często dość skomplikowanych) substancji oraz pisanie bloga to przyjemności same w sobie. Staram się myśleć, że punkt, do którego dążę, to po prostu pozytywny „efekt uboczny” moich działań w myśl zasady, że nie chodzi o to, by złapać króliczka, lecz by gonić go :)

Na koniec ważna zasada: aby faktycznie osiągnąć cel, musimy zdać sobie sprawę, że systematyczność to podstawa – nikt jeszcze znacząco nie schudł, odchudzając się jeden dzień w miesiącu, albo nie wyrzeźbił mięśni, odwiedzając siłownię co dwa tygodnie. Podobnie jest z dbaniem o włosy – trzeba być konsekwentnym.

Systematycznie znaczy regularnie, w podobnych odstępach czasowych – niekoniecznie bardzo często i intensywnie. Jeśli kupimy sobie dwadzieścia nowych kosmetyków, nawet najlepszych, ale będziemy używać ich tylko od czasu do czasu, na niewiele się to zda, prawda? Nawet jeśli przy sporadycznym ich stosowaniu poświęcimy włosom pół dnia. Szkoda naszej pracy, pieniędzy, czasu i energii.

Jaki z tego morał? Trzeba wziąć się w garść i działać zamiast narzekać!

No właśnie, my tu gadu-gadu… a kiedy ostatnio olejowałaś włosy? ;)

A jak Wy motywujecie się do systematycznego dbania o włosy (i nie tylko)? Chętnie poznam Wasze patenty!



PS. Wciąż czekam na zgłoszenie się laureatki rozdania!

Zobacz też:

środa, 8 kwietnia 2015

Piramida pielęgnacji włosów


Długo się przed nią wzbraniałam, ale jest – moja piramida pielęgnacji włosów. Jest przydatna, gdy chcemy sobie posegregować i zaplanować wszystkie czynności, pomaga też ocenić, co robimy zbyt często lub zbyt rzadko i jak najlepiej dokonać korekty owych zabiegów. Jest też dobrą formą motywacji!

Dziś więc trochę prywaty – podzielę się z Wami moim planem i chętnie poznam Wasze!

Codziennie

Przyznam szczerze, że często pomijam nawet czesanie – moje włosy są raczej proste, nie plączą się ani nie wywijają (szczególnie od czasu keratynowego prostowania), wystarczy im lekkie podsuszenie po myciu i już. Gdy mam jednak chwilę czasu, szczególnie wieczorem, szczotkuję je głową w dół szczotką z włosia lub Tangle Teezer – po takim czesaniu są bardziej błyszczące i puszyste.

Co rano zabezpieczam też końcówki wybranym olejem lub drogeryjnym preparatem, np. na bazie silikonów. Co jakiś czas testuję jakiś suplement, wracam do picia drożdży lub skrzypu i pokrzywy – wtedy staram się zażywać/pić je codziennie.

Co 2-3 dni

Średnio 3 razy w tygodniu myję głowę łagodnym szamponem. To też czas na olejowanie i odżywianie włosów – dostarczam im różnych składników za pomocą kosmetyków drogeryjnych, produktów spożywczych i/lub półproduktów sklepowych. Ostatnim etapem moich działań po myciu jest podsuszenie prawie wyschniętych włosów chłodnym nawiewem suszarki, które domyka łuski włosów.

Kilka razy w tygodniu sięgam też po wybraną wcierkę do skóry głowy, którą aplikuję zazwyczaj na czas olejowania.

Co 2-3 tygodnie

Nie pilnuję tego czasu z zegarkiem w ręku – średnio jednak raz w miesiącu decyduję się na peeling skóry głowy i oczyszczanie włosów mocniejszym szamponem. W te dni nie olejuję włosów, ale nakładam na nie po myciu bogatą maskę, która odżywia i nawilża wymęczone po SLS czy SLES włosy.

Okazjonalnie

Farbowanie, płukanki i podcinanie końcówek to czynności, które wykonuję najrzadziej. Płukanki – bo przyznam szczerze, że rzadko o nich pamiętam i mam na nie czas, farbowanie i podcinanie – w miarę potrzeb.


A jak wyglądają Wasze plany?

Zobacz też:

Popularne w tym miesiącu: