Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ochrona włosów przed UV. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ochrona włosów przed UV. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 stycznia 2018

Nie tylko kosmetyki do włosów, czyli czym jeszcze można olejować? | Nieoczywiste produkty idealne do olejowania włosów


Czy włosy można olejować tylko kosmetykami do tego celu przeznaczonymi? Nawet ktoś, kto się słabo zna na tym temacie, odpowie pewnie, że nie – przecież możemy użyć do tego nawet kuchennej oliwy, która kosmetykiem jako takim nie jest (więcej o oliwie pisałam we wpisie „Jak znaleźć idealny dla siebie olej do olejowania włosów?”). Na tym jednak nie koniec, bo do olejowania możemy używać szerokiej gamy produktów.

Myślę, że dla wielu osób, szczególnie początkujących, ten wpis będzie wskazówką, zaś dla tych bardziej zaawansowanych – mam nadzieję – inspiracją i pomysłem na to, jak zaoszczędzić pieniądze, poszerzyć swoją gamę produktów do olejowania i mieć do nich łatwiejszy dostęp.

Czym można olejować włosy poza przeznaczonymi do tego olejami?

Produkty, które są stricte przeznaczone do włosów, to przede wszystkim naturalne oleje i olejki – mieszanki olejów i innych składników. Na ich opakowaniach jest zwykle napisane, że można stosować je na włosy i/lub skórę głowy. Działają różnie w zależności od tego, jakie mamy włosy, a przede wszystkim w zależności od składu takiego kosmetyku. To jednak nie oznacza, że produkty do olejowania znajdziemy w sklepach wyłącznie w dziale z kosmetykami do włosów.

Jest bowiem cała gama produktów, które nie mają przeznaczenia do włosów, a mimo to świetnie się do nich nadają. Szukajmy ich przede wszystkim w działach z kosmetykami do ciała i twarzy, dla dzieci, a nawet wśród kosmetyków męskich, np. do pielęgnacji brody. Ale uwaga: ich składy mogą nie nadawać się do skóry głowy, dla bezpieczeństwa więc radzę nakładać je tylko na włosy.

Na co zwracać uwagę przy ich wyborze?

Co powinien zawierać dobry kosmetyk do olejowania włosów?

To zależy, do czego dążymy. Generalnie dobrze jest, jeśli produkt jest naturalny, tzn. zawiera mieszankę naturalnych olejów. Tego typu kosmetyki najszybciej znajdziemy na dziale z produktami dla dzieci, ale o tym za chwilę.

Możemy szukać w nich także witamin, filtrów UV, ekstraktów roślinnych i antyoksydantów, a także dodatkowych emolientów (z moich obserwacji wynika, że najczęściej są to: Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Myristate i Isopropyl Palmitate występujące zazwyczaj na początku składów np. kosmetyków do twarzy lub ciała).

O tym, jak czytać składy i rozpoznawać różne składniki, przeczytacie w tym wpisie: Lista INCI | Ponad 300 składników kosmetyków wraz z opisami!

Kosmetyki idealne do olejowania – przykłady

Szukajmy przede wszystkim wśród oliwek do pielęgnacji niemowląt – te najczęściej składają się wyłącznie z kilku naturalnych olejów i nie mają sztucznych dodatków. Jak widzicie na zdjęciu, mnie udało się też znaleźć idealne składowo produkty do olejowania w postaci olejku na ciemieniuszkę i maści do pielęgnacji brodawek sutkowych (!), a także dziecięcego olejku do kąpieli i oliwki do pielęgnacji. Można je znaleźć w drogeriach i supermarketach, a kosztują tylko kilka złotych.


Szukajmy też wśród olejków i balsamów przeznaczonych do pielęgnacji brody u mężczyzn: ich składy często przypominają kosmetyki do olejowania włosów, a nierzadko są nawet od nich lepsze. Takie produkty są coraz łatwiej dostępne i z tego, co mi wiadomo, weszły już do sprzedaży w wielu drogeriach i supermarketach.


Kolejna grupa produktów to olejki przeznaczone do twarzy. Tutaj musimy uważać, ponieważ producenci lubią do takich produktów dokładać dodatkowe składniki, np. elementy zapachowe czy silikony. Te ostatnie znajdziemy też w olejach przeznaczonych do włosów, więc nie musimy się ich obawiać – wszystko zależy od tego, czego oczekujemy od danego kosmetyku. Dodatki zapachowe też zresztą w olejach do włosów nie są rzadkością. Zaletą kosmetyków do twarzy, które sprawdzą się do olejowania, jest to, że zawierają one często także witaminy i przeciwutleniacze, a także filtry przeciwsłoneczne. Szukajmy więc produktów, które zawierają np.:
  • Panthenol – witamina B5,
  • Tocopheryl Acetate, Tocopherol – witamina E, przeciwutleniacz,
  • Ethyl Oleate, Ethyl Linoleate, Ethyl Linoleate – witamina F,
  • Ascorbyl Acid – przeciwutleniacz,
  • Ascorbyl Palimtate – przeciwutleniacz,
  • Benzophenone-3 – filtr, zatrzymuje UVA,
  • Benzophenone-4 – filtr, zatrzymuje UVA i UVB,
  • Titanium Dioxide – filtr UV,
  • Hexyl Benzoate – filtr UV.


Kolejna podgrupa to kosmetyki do pielęgnacji ciała, wśród których coraz częściej można spotkać olejki. Nierzadko są to bardzo dobre mieszanki naturalnych olejów, bez żadnych dodatków. W nich także szukajmy wcześniej wymienionych składników.


Po co olejować włosy kosmetykami, które nie są do tego przeznaczone?

Powody są trzy. Po pierwsze, takie kosmetyki są często dużo tańsze niż oleje przeznaczone do włosów – wiele z nich ma proste składy i można je znaleźć w działach z kosmetykami dla dzieci lub mężczyzn, które – mam wrażenie – mają zwykle przystępniejsze ceny niż produkty dla kobiet. Dzięki temu też będziemy mogli zaopatrzyć się w większą ilość olejków, a różnorodność w olejowaniu jest dość istotna (w końcu każdy olej ma nieco inne właściwości i inaczej działa).

Po drugie – mamy dzięki temu większy wybór. Kosmetyków, którymi można olejować włosy, jest na rynku bardzo dużo i naprawdę nie musimy ograniczać się wyłącznie do produktów „włosowych”. Tym bardziej, że w odróżnieniu od nich mają często dodatkowe, dobre składniki, na przykład witaminy i antyutleniacze.

Po trzecie – to daje nam więcej możliwości. Na pewno wiecie, jak trudno jest znaleźć naprawdę dobry olej do włosów. Często trzeba zamawiać go przez internet lub szukać w sklepach z naturalnymi kosmetykami, a jak wiadomo nie w każdym mieście jest do nich łatwy dostęp. Tymczasem dobre składowo kosmetyki, które nadają się do włosów, znajdziemy w większości drogerii.

Jestem ciekawa, czy skorzystacie z moich porad. A może macie w domu kosmetyki, które nadają się do olejowania, a nawet o tym nie wiedziałyście? Podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami: czy uważacie, że olejowanie włosów produktami do tego nie przeznaczonymi to dobry pomysł? A może już to robicie (jeśli tak, jakie są efekty)? Czekam na wasze opinie w komentarzach!

Polecam też inne moje wpisy o olejowaniu:

poniedziałek, 2 października 2017

Recenzja: John Frieda, Beach Blonde, Wygładzająca odżywka ułatwiająca rozczesywanie Smooth Seas


Szum morza, szelest palmowych liści, słońce, piasek, gorące powietrze… to wszystko czuję, gdy odkręcam butelkę odżywki John Frieda „Smooth Seas”. Serio, wakacje w pełni.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Bardzo wygodne: półtwarda przeźroczysta butelka z odkręcanym korkiem. Można ją ścisnąć, by wydobyć nawet resztkę produktu. Gdy odżywka się kończyła, postawiłam ją zresztą do góry nogami, by kosmetyk mógł do końca spłynąć. Jak dla mnie opakowanie praktycznie idealne.

Zapach

Przepiękny! Świeży, orzeźwiający, mentolowy – pachnie cudownie i długo utrzymuje się na włosach. Jeden z takich, które długo się pamięta.


Skład

Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Behenamidopropyl Dimethylamine (antystatyk, emulgator), Parfum (zapach), Dimethicone (silikon, który można usunąć łagodnym szamponem), Stearyl Alcohol (emolient), Lactic Acid (kwas mlekowy), Isopropyl Palmitate (emolient), Benzyl Alcohol (alkohol o działaniu wysuszającym), Propylene Glycol (humektant), Mentha Piperita Leaf Extract (ekstrakt z mięty pieprzowej), Disodium Edta (konserwant), Menthol (mentol), Menthyl Lactate (chłodzi, odświeża), Glycerin (gliceryna), Glycine (aminokwas, wspomaga odbudowę keratyny), Distearyldimonium Chloride (emolient), Ethylhexyl Methoxycinnamate (filtr UV), Malic Acid (kwas jabłkowy), Benzophenone-4 (filtr UV), Aleurites Moluccana Seed Oil (olej z orzeszków kukui), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant), Limonene (składnik zapachowy), Linalool (składnik zapachowy).

Nie jest idealnie, ale skład nie jest zły – przede wszystkim sporo tu emolientów i pielęgnujących dodatków wśród których (chociażby zapachem) wyróżnia się mentol. Składnik ten wspomaga walkę z łupieżem, zmiękcza, wygładza i chłodzi. W odżywce zajdziemy też aminokwas, który wspomaga odbudowę keratyny, kwas mlekowy i jabłkowy oraz olej z orzeszków kukui. Wielki plus za filtry przeciwsłoneczne. Na czerwono na liście składu zaznaczyłam natomiast cztery składniki: wysuszający alkohol (niestety jest dość wysoko) i konserwanty.


Działanie

Odżywkę Smooth Seas nakładałam zawsze na kilka minut po myciu głowy. Daję jej mocną czwórkę z plusem, bo faktycznie nawilża i odżywia włosy – moje były po niej gładkie i sprężyste, a do tego – a to dodatkowa zaleta! – pięknie i świeżo pachniały jeszcze długo po myciu.

Konsystencja i wydajność

Konsystencja odżywki jest przeciętna (półrzadka), a kosmetyk łatwo rozprowadza się na włosach. W opakowaniu znajduje się jej 250 ml i mnie starczyła na kilka tygodni używania.

Cena i dostępność

Odżywka kosztuje około 35 zł. Dla mnie to jest cena na granicy kosmetyku droższego, zważywszy na to, jak wiele dobrych podobnych produktów kupimy za 10-20 zł, jednak jeszcze do przełknięcia. A gdzie ją znajdziemy? Myślę, że w popularnych drogeriach, chociaż pewnie nie wszystkich, ewentualnie przez internet.

Podsumowanie

Całkiem dobra – jeśli nie liczyć wysuszającego alkoholu, który nie wszystkim służy – odżywka, która moim zdaniem świetnie nada się na lato za sprawą filtrów przeciwsłonecznych, chłodzącego mentolu i dużej ilości emolentów. To jedna z nielicznych propozycji tej firmy, która nieźle się u mnie sprawdzała.


Znacie Johna Friedę? Lubicie kosmetyki z mentolem?

Polecam:

czwartek, 15 grudnia 2016

Recenzja: Marion, Mgiełka niwelująca żółty odcień do włosów rozjaśnionych, blond i siwych


Odkąd farbuję włosy na blond, wciąż borykam się z tym samym problemem: żółcenie. Co jakiś czas testuję więc nowy kosmetyk, którego zadaniem jest ochłodzenie odcienia włosów. Ostatnio testowałam nowość: Mgiełkę niwelującą żółty odcień włosów Marion. Firma znana i raczej lubiana, miałam więc wobec niej duże oczekiwania.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Świetne! Przeźroczyste (zawsze wiedziałam, ile kosmetyku jeszcze jest w środku), lekkie, z bardzo dobrze działającym i rozpylającym produkt atomizerem. W razie potrzeby butelkę można z łatwością rozkręcić i użyć do innych, np. domowych mgiełek.

Zapach

Niesamowicie słodki, wręcz landrynkowy, ale przyjemny. Zdecydowanie umilał aplikację i o dziwo wcale mi się nie nudził, chociaż używałam tej mgiełki regularnie przez ładnych kilka miesięcy.



Skład

Aqua (woda), Glycerin (gliceryna), Polyquaternum-70 (kondycjoner, antystatyk), Methylpropanediol (rozpuszczalnik), Cetrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Polyquaternum-16 (silikon), Dipropylene Glycol (rozpuszczalnik), Hydrolyzed Keratin (hydrolizowana keratyna), Polyquaternium-59 (kondycjoner, chroni przed promieniowaniem słonecznym), Butylene Glycol (zmiękcza i wygładza włosy), Argan Oil PEG-8 Esters (emolient kondycjonujący), Panthenol (pantenol), Lacid Acid (kwas mlekowy), Glycolid Acid (usuwa martwe komórki naskórka), Malic Acid (kwas jabłkowy), Salicylic Acid (kwas salicylowy), Rosmarinus Officinalis Leaf Extract (wyciąg z  rozmarynu), Chamomilla Recutita Flower Extract (wyciąg z rumianku), Amica Montana Flower Extract (wyciąg z arniki górskiej), Lamium Album Extract (wyciąg z jasnoty białej), Salvia Officinalis Leaf Extract (Trehalose ekstrakt z liści szałwii lekarskiej), Pinus Sylvestris Bus Extract (ekstrakt z cedru), Nasturtium Officinalis Extract (wyciąg z nasturcji), Arctium Majus Root Extract (wyciąg z korzenia łopianu większego), Citrus Limon Peel Extract (wyciąg cytrynowy), Hedera Helix Extract (wyciąg z bluszczu pospolitego), Calendula Officinalis Flower Extract (wyciąg z nagietka lekarskiego), Tropaeolum Majus Flower Extract (wyciąg z nasturcji większej), Pentylene Glycol (humektant), Fructose (fruktoza), Urea (nawilżacz), Citric Acid (reguluje pH), Sodium Hydroxide (reguluje pH), Triethanolamine (reguluje pH), Maltose (maltoza), Sodium PCA (substancja filmotwórcza), Sodium Chloride (konserwant, antystatyk), Sodium Lactate (nawilżacz), Trehalose (nawilżacz), Allantoin (alantoina), Sodium Hyaluronate (nawilżacz), Glucose (nawilżacz), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Imidazolidinyl Urea (konserwant), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant, nawilżacz), Parfum (zapach), Coceth-7 (substancja zwilżająca), PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether (emulgator), PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil (substancja odtłuszczająca), Acid Violet 43 (fioletowy barwnik), Basic Red 51 (czerwony barwnik), Synthetic Fluorphlogopite (środek wypełniający), CI 77891 (mineralny filtr UV), Tin Oxide (mineralny filtr UV), Benzyl Salicylate (składnik zapachowy), Limonene (składnik zapachowy), Linalool (składnik zapachowy).

Ufff… Lista jest długa, ale w większości pozytywna. A czego tu nie ma! Są i wyciągi roślinne, i masa nawilżaczy, znalazło się też miejsce dla antystatyków chroniących włosy przed elektryzowaniem, dwa filtry zabezpieczające przed promieniowaniem słonecznym, a także sporo kwasów, np. jabłkowy, który opóźnia procesy starzenia, działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie, salicylowy, który normalizuje keratynizację, czyli w wysokich stężeniach złuszcza naskórek, działa przeciwzapalnie, bakteriostatycznie i jest regulatorem pH, a także mlekowy odpowiedzialny za zmiękczanie warstwy rogowej skóry i złuszczanie zrogowaciałego naskórka. Nie mogło też zabraknąć barwników „odżółcających” kolor włosów – w sprayu Marion znajdziemy fioletowy i czerwony.



Działanie

Według mnie średnie albo raczej: bardzo delikatne. Zbyt delikatne. Używałam tego sprayu regularnie przez wiele tygodni i nie zauważyłam, aby znacząco wpływał na kolor moich włosów. Być może odrobinę go rozjaśniał, ale efekt był za słaby, abym chciała do niego wrócić. Tym bardziej, że na opakowaniu napisano, że pierwsze rezultaty są widoczne już po trzykrotnym użyciu. Naprawdę?...

Jedno trzeba mu jednak przyznać: może być naprawdę dobrą odżywką bez spłukiwania! Zawartość dobrze działających na włosy substancji jest w tym sprayu naprawdę godna pochwały. Sprawdzi się świetnie u osób, które chcą ochronić włosy przed słońcem, nawilżyć je i odżywić, a jednocześnie dla tych, którzy obawiają się obciążenia i zatłuszczenia – kosmetyk nie zawiera bowiem olejów. Włosy są po nim odżywione, pełne blasku, nawilżone i wzmocnione. Rzadko sięgam po produkty do włosów bez spłukiwania, ale ta mgiełka sprawdziła się na moich włosach w tej roli znakomicie. 

Konsystencja i wydajność

Wodnisty, ale dość wydajny. Dzięki doskonale działającemu atomizerowi można rozpylać go równomiernie na włosach nawet w niewielkiej ilości.



Cena i dostępność

Szczerze mówiąc nie widziałam go jeszcze w żadnej popularnej drogerii, ale bez problemu znajdziemy go w internecie (na przykład tutaj). Kosztuje około 6-7 zł.

Podsumowanie

Jeśli traktujemy go jako spray niwelujący żółty odcień włosów, to według mnie jest to produkt marny. Jeśli jednak jako odżywkę bez spłukiwania – zdecydowanie warto go wypróbować. Szczególnie za tak niską cenę! Nie obciąża, a świetnie odżywia włosy. Przy tak bogatej liście składników na pewno pozytywnie wpłynie na ich stan.


środa, 28 października 2015

Recenzja: Farmona, Jantar, Mgiełka nawilżająco-ochronna


Seria Jantar słynie głównie ze znanej wielu dziewczynom wcierki do skóry głowy – mgiełka produkowana pod tym samym szyldem jest kosmetykiem nieco mniej popularnym. Używałam jej przez całe lato wraz z Kremem CC Kèrastase – głownie ze względu na zawarte w obu produktach filtry UV chroniące przed promieniowaniem. Dziś chciałabym Wam napisać, czy było warto po nią sięgać.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Bardzo, bardzo wygodne w użyciu – plastikowa, półprzeźroczysta buteleczka (200 ml) z dobrze sprawującym się atomizerem i przeźroczystą chroniącą go nakładką. Opakowanie jest poręczne, a pompka się nie zacina i odpowiednio dozuje oraz rozpyla produkt. W razie potrzeby butelkę można odkręcić (świetnie nadaje się do ponownego użycia). Dla mnie bez zastrzeżeń.  


Zapach

Prawie niewyczuwalny, odrobinę słodki. Pachnie trochę jak delikatnie perfumowana woda termalna. Trudno go wyczuć przy rozpylaniu, a po chwili zupełnie nie czuć go na włosach.

Skład

Prosty, krótki i treściwy – naprawdę niezły. Bazuje na filtrze przeciwsłonecznym i składnikach nawilżająco-kondycjonujących. Jedynym kiepskim elementem jest konserwant, ewentualnie niepotrzebne wydają się też (słabo wyczuwalne w kosmetyku) składniki zapachowe. W mgiełce znajdziemy też jeden silikon.

Ważnym elementem jest też tytułowy wyciąg z bursztynu, który ma wzmacniać i odżywiać zniszczone włosy.

W mgiełce znajdziemy więc: Aqua (woda), Polyquaternium-59 (filtr UV), Butylene Glycol (nawilża i kondycjonuje), Amber Extract (wyciąg z bursztynu), Inulin (nawilża i ułatwia rozczesywanie), Silicone Quaternium-22 (kondycjonuje), Polyglyceryl-3 Caprate (emulgator), Dipropylene Glycol (składnik zapachowy, zwiększa lepkość), Cocamidopropyl Betaine (emulgator, antystatyk), Cetrimonium Chloride (konserwant, ułatwia rozczesywanie, nadaje połysk, wygładza i zapobiega plątaniu), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant, nawilżacz), Polysorbate 20 (emulgator), Disodium EDTA (stabilizator), Parfum (zapach), Benzyl Salicylate (składnik zapachowy), Limonene (składnik zapachowy), Alpha-Isomethyl Ionone (składnik zapachowy).

Działanie

Mgiełka nie obciążała ani nie przetłuszczała moich włosów – nawet użyta w nadmiarze nie sklejała ich, co było dla mnie dość istotne. Myślę, że dobrze chroni pasma przed promieniami UV – nie dostrzegłam po lecie przesuszenia włosów, nie stały się sianowate ani nadmiernie spuszone, mimo że w czasie wakacji spędziłam trochę czasu na słońcu. Najczęściej spryskiwałam nią czubek głowy oraz pasma na długości, na końcówki nakładałam zaś Krem CC Kèrastase.

Konsystencja i wydajność

Konsystencja mgiełki jest wodnista, a wydajność oceniam jako bardzo wysoką – przez ponad 3 miesiące regularnego, w zasadzie codziennego stosowania zużyłam około ¾ opakowania tego produktu.

Cena i dostępność

Koszt kosmetyku jest wręcz śmiesznie niski – mgiełka kosztuje około 6 zł i jest raczej łatwo dostępna (znajdziemy ją w najpopularniejszych drogeriach typu Rossmann czy Hebe oraz supermarketach, np. Real czy Auchan).

Podsumowanie

Ostatnio polecałam Wam kilka dość drogich kosmetyków – miło mi więc tym razem napisać recenzję czegoś, co kosztuje tylko kilka złotych i jest chyba w cenowym zasięgu każdego z nas. Mgiełka Jantar to produkt, który mogę polecić z czystym sumieniem, do którego sama będę chętnie wracać i co naprawdę warto mieć w swoim kosmetycznym niezbędniku – szczególnie latem, gdy najwięcej czasu spędzamy na słońcu, a włosy łatwiej się przesuszają. Mgiełka będzie odpowiednia dla włosów suchych, zniszczonych, farbowanych i takich, którym brakuje ochrony przeciwsłonecznej. Może pomóc w rozczesywaniu i zwalczeniu elektryzowania.

Uczulam tylko, aby zawsze sprawdzać składy – ten produkt występuje też w gorszej wersji z wysuszającym alkoholem (Alcohol Denat), który przy dłuższym stosowaniu może znacząco pogorszyć stan włosów.

Znacie mgiełkę Jantar? Co o niej sądzicie?

Inne recenzje:

wtorek, 8 września 2015

Recenzja: Kèrastase, krem regenerująco-ochronny do włosów Soleil Creme CC


Całe lato starałam się chronić włosy przed nadmierną ekspozycją na słońce poprzez używanie produktów z filtrami – nie było to trudne, przyzwyczaiłam się do tego, że rano przed wyjściem z domu spryskuję głowę mgiełką ochronną, a na końcówki aplikuję odrobinę kremu. Kremu nie byle jakiego, bo Kèrastase – marki, z którą miałam już styczność na warsztatach (linki na dole wpisu), ale po raz pierwszy używałam ich produktu samodzielnie, regularnie i dużą ciekawością w domu.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Krem znajduje się w niedużej tubce zakręcanej na nakrętkę. Opakowanie jest małe i poręczne (50 ml), idealne do torebki i na wyjazdy – także do bagażu podręcznego (na tubce narysowany jest zresztą mały samolocik). Napisy są dobrze widoczne i się nie ścierają, a produkt łatwo się wyciska.

Jedynym minusem opakowania jest to, że nie jest przeźroczyste i nigdy nie wiedziałam, kiedy krem się skończy.


Zapach

Cudowny! Dla mnie pachnie odrobinę słodko, a odrobinę cytrusowo, ale to pewnie kwestia subiektywna. Zapach był jednym z tych elementów kremu, dla którego miło mi było odkręcać codziennie jego tubkę i aplikować produkt na włosy. Szkoda tylko, że dość szybko się z nich ulatniał.

Skład

Po raz kolejny musiałam przepisać skład bezpośrednio z opakowania, ponieważ nie znalazłam go w sieci. W kremie znajdziemy więc: Aqua (woda), C13-16 Isoparaffin (rozpuszczalnik), Dimethicone (silikon zmywalny mocnymi detergentami), Polyacrylamide (konserwant), C13-16 Isoparaffin (rozpuszczalnik), Phenoxyethanol (konserwant), Synthetic Fluorphlogogopite (zwiększa lepkość kosmetyku), Caramel (karmel), Laureth-7 (emulgator), Hexyl Cinnamal (składnik zapachowy), Chlorhexidine Digluconate (substancja przeciwbakteryjna, konserwant), CI 77891/Titanium Dioxide (dwutlenek tytanu, mineralny filtr przeciwsłoneczny), Benzyl Alcohol (wysuszający alkohol), Butylphenyl Methylpropional (składnik zapachowy), Linalool (składnik zapachowy), Benzyl Salicylate (składnik zapachowy), Limonene (składnik zapachowy), Citronellol (składnik zapachowy), 2-oleamido-1,3-octadecanediol (tłuszcz roślinny o właściwościach emulgujących i kondycjonujących), Tocopheryl Acetate (antyoksydant), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Carthamus Tinctiorius Oil (olej z krokosza barwierskiego), Poly(linseed oil) (olej lniany), Hydroxycitronellal (składnik zapachowy), Ethylhexyl Methoxycinnamate (filtr UV), Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene Carboxaldehyde (składnik zapachowy), Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate (filtr UV), Eugenol (składnik zapachowy, antyseptyczny), Benzyl Benzoate (składnik zapachowy), Citral (składnik zapachowy), CI 17200/Red 33 (barwnik), parfum (zapach).

Plusy są takie, że w kremie znajdują się aż trzy filtry przeciwsłoneczne – kosmetyk faktycznie ochrania więc włosy przed promieniowaniem. W składzie znajdują się też dwa oleje i antyoksydant.

Minusy też niestety są – i to poważne. Przede wszystkim w kremie, w dodatku bardzo wysoko w składzie, znajduje się Polyacrylamide – konserwant, który jest uznawany za bardzo niebezpieczny, kumuluje się w organizmie i ma potwierdzone działanie kancerogenne. W produkcie znajdziemy także inne konserwanty, a także wysuszający włosy alkohol.


Działanie

Pomimo nienajlepszego składu kosmetyk spełnia swoją rolę – używałam go tylko na końcówki (maksymalnie do 10 cm od końca włosów), nakładając go na suche pasma raz dziennie przed wyjściem z domu. Przy jego używaniu włosy nie przesuszyły się, nie zaczęły się rozdwajać, były zdrowe.

Ogromnym plusem kosmetyku jest to, że świetnie ujarzmia włosy, nie obciążając ich – nawet, jeśli nałożymy go na pasma w zbyt dużej ilości. Szybko wsiąka i nadaje włosom lekki połysk bez sklejania, a do tego moje włosy nigdy nie wyglądały po nim na przetłuszczone. To jego duża przewaga nad olejami. Miałam też wrażenie, że pasma po jego użyciu są bardziej mięsiste, a mniej spuszone czy zbyt lekkie.

Konsystencja i wydajność

Produkt, jak sama nazwa wskazuje, ma konsystencję kremu. Łatwo rozprowadza się na włosach i starcza na kilka miesięcy użytkowania (u mnie były to 3 miesiące regularnego stosowania).

Cena i dostępność

Koszt nie jest duży – około 37 zł za 50 ml. Kremu używamy w niewielkiej ilości, więc starcza na długo. Niestety, jak to z kosmetykami Kèrastase bywa, trudno będzie dostać go w zwykłej drogerii – trzeba szukać w salonach i sklepach fryzjerskich lub przez internet. Uwaga jednak na zbyt wysokie ceny – na wielu stronach widziałam, że sprzedają go za 50-60 zł.

Podsumowanie

Miałam wielki problem z określeniem, czy definitywnie polecać, czy odradzać ten produkt – z jednej strony świetnie działa, z drugiej zaś ma budzący zastrzeżenia skład. Ostatecznie myślę, że może być przydatny dla osób, których włosy są w miarę zdrowe (a najlepiej też grube i mocne), ponieważ alkohol w składzie kremu nie jest dobrym pomysłem dla pasm zniszczonych, delikatnych, cienkich i/lub suchych. Ja byłam zadowolona z jego działania, ale kto wie, jak zadziałałby na moje włosy przy długofalowym używaniu. Przez trzy letnie miesiące jednak definitywnie się sprawdził.

Znacie ten krem? Sięgnęlibyście po niego?


Polecam:

Popularne w tym miesiącu: