Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywianie włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywianie włosów. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 marca 2018

Pytania do eksperta: jak prawidłowo używać masek i odżywek do włosów? Ważne porady i ciekawostki


Widząc ten tytuł, wiele z was pewnie wzruszyła ramionami i uznała, że "co jak co, ale odżywki i maski nakładać to ja już umiem". Bo co w tym trudnego? Podobnie jak mycie głowy jest to czynność wręcz automatyczna. Tymczasem odżywkę lub maskę owszem, można nałożyć nieprawidłowo, a co więcej – ze znaczącą szkodą dla włosów i/lub skóry. Zastanawiałyście się na przykład, czy jak na kosmetyku jest napisane „zmyć po 5 minutach”, to czy można ten czas wydłużyć do 20 czy 30 minut? Albo czy maskę lub odżywkę można wcierać we włosy? I czy te krótkie, sięgające na przykład do brody, też wymagają aż takiej pielęgnacji?

W ramach cyklu „Pytania do eksperta”, z których poprzednie wpisy znajdziecie w dziale „Porady”, o prawidłowe stosowanie masek i odżywek zapytałam Zespół Product Managerów i Specjalistek ds. Wdrożeń L'biotica. Oto czego się dowiedziałam!


Wiele osób nie stosuje masek ani odżywek, a jedynie myje włosy szamponem (lub używa ich sporadycznie). Jak taki brak pielęgnacji wpływa na włosy?

Zespół L'biotica: Trudno udzielić ogólnej odpowiedzi na takie pytanie, ponieważ wszystkie nasze zwyczaje pielęgnacyjne wynikają z różnego rodzaju włosów i różnych ich potrzeb. Generalizując, współczesny tryb życia, konieczność perfekcyjnego wyglądu od rana do wieczora, stosowanie całej gamy preparatów stylizujących i z drugiej strony zanieczyszczenie środowiska, przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach wymuszają na nas częste mycie głowy, wręcz codzienne.

Jeżeli przy codziennym myciu włosów i głowy nie będziemy stosowali preparatów pielęgnacyjnych, to w większości przypadków doprowadzi to do wysuszenia i uszkodzenia włosów, spadku ich odporności na mechaniczne zabiegi takiej jak suszenie, czesanie, prostowanie czy kręcenie. Również skóra głowy stanie się bardziej podatna na przesuszenie, podrażnienie. Nasze włosy wymagają zabiegów pielęgnacyjnych, jak skóra kremów. Maski i odżywki pomagają rozczesać włosy, zwiększyć ich elastyczność, czyli uodpornić na uszkodzenia. Jaka to będzie pielęgnacja, czy codzienne stosowanie odżywki, czy raz w tygodniu olejowanie włosów, to zależy od rodzaju włosów….

Jak często powinniśmy nakładać maski i odżywki? Czy idealnie jest sięgać po nie po każdym myciu włosów?

Nasze włosy potrzebują substancji odżywczych takich jak naturalne oleje roślinne czy kondycjonery z powinowactwem do włosa, które wbudowują się w zniszczone miejsca na powierzchni lub we wnętrzu włosa. Włos jest zbudowany z warstwy korowej i osłonki. Osłonka składa się ze spłaszczonych komórek – łusek, które ułożone są warstwowo. W zdrowym włosie łuski sklejone są lipidowym spoiwem. Ponadto osłonka włosa pokryta jest sebum, które chroni włos przed utratą wody. Zbyt duża ilość sebum sprawia, że włosy się przetłuszczają i są wiotkie, a zbyt mała – że stają się suche i sztywne, zawierają zbyt mało wody, przez co zmniejsza się ich elastyczność, pojawiają się uszkodzenia.

Idealnie byłoby stosować odżywki po każdym myciu, ponieważ kolejne mycie zmywa odżywkę. Ponadto codziennie stosowana odżywka chroni nasze włosy przez nowymi zniszczeniami mechanicznymi poprzez obecność kondycjonerów ułatwiających rozczesywanie zarówno na mokro jak, i na sucho. Maski można stosować w zależności od potrzeb, raz albo dwa razy w tygodniu, ale trzeba pamiętać, że efekty pojawiają się dopiero po pewnym czasie regularnego stosowania, choć na szczęście są trwałe. Trzeba też pamiętać, że nadmiar preparatów regenerujących może doprowadzić do powstania depozytu „build-up”.



Czym grozi nakładanie maski lub odżywki na skórę głowy (zakładając, że kosmetyk nie jest do tego przeznaczony)?

Wszystkie kosmetyki są bezpieczne. Przechodzą przez badania dermatologiczne, polegające na tym, że wyrób w postaci użytkowej nanosi się na bibułki filtracyjne o średnicy 12 mm, które przymocowuje się za pomocą hypoalergicznego plastra chirurgicznego na ramieniu lub w okolicy między łopatkowej. W celu zobiektywizowania wyników badań wykonuje się dwie próby kontrolne: próbę „ślepą” oraz próbę z wykorzystaniem wody. Pierwszego odczytu dokonuje się po upływie 24 h, po 30 minutach od zdjęcia plastra. Drugiego odczytu dokonuje się po 48 h, a w przypadku wątpliwości również po 72 h. Lekarz dermatolog na podstawie obserwacji odczynu skóry ocenia tolerancję skóry na badany preparat. Również receptura produktu podlega bardzo dokładniej analizie pod względem toksykologicznym, matematycznie wyliczane jest bezpieczeństwo stosowania kosmetyku.

Dlatego nikomu nie zaszkodzi, jeśli kremem pod oczy posmaruje twarz czy umyje ciało płynem do higieny intymnej. Problem leży w oczekiwanym efekcie. Krem pod oczy będzie zawierał składniki aktywne działające na worki i cienie pod oczami, a płyn do higieny intymnej będzie miał precyzyjnie dobrane pH i delikatne składniki myjące, ale będzie mniej intensywnie pachniał. Podobnie z produktami do pielęgnacji włosów i skóry głowy, należy je stosować zgodnie z zaleceniami producenta, bo tylko wtedy osiągniemy deklarowany efekt.

Maski i odżywki przeznaczone do pielęgnacji włosów zawierają kondycjonery, składniki regeneracyjne, które wygładzają powierzchnię włosa, nabłyszczają, zwiększają elastyczność, zmniejszają elektryzowanie. Produkty, które mają działać również na skórę głowy, będą zawierały dodatkowo składniki nawilżające skórę, łagodzące.

Czy osoby o krótkich włosach, sięgających na przykład do brody, również powinny nakładać na nie maski i odżywki?

Długość włosa nie ma znaczenia w kwestii jakości, tylko rozsądnie dobranej ilości. Po postu długie włosy wymagają znacznie więcej kosmetyku. Ewentualnie więcej uwagi trzeba poświęcić końcówkom włosów długich, ponieważ są bardziej narażone na uszkodzenia. W przypadku krótkich włosów warto je zabezpieczać po to, aby zniszczenia nie przeniosły się w górę włosa.

Słyszałam kiedyś, że tak, jak w przypadku chusteczki zamoczenie jej jednego rogu powoduje, że cała chusteczka nasiąka płynem, podobnie nałożenie maski lub odżywki tylko do połowy długości włosów powoduje, że ich reszta również „nasiąka” substancjami zawartymi w kosmetyku. Czy to prawda?

Z tym nasiąkaniem chusteczki sprawa również nie jest taka oczywista, bo wszystko zależy… od materiału, z jakiego wykonana jest chusteczka, i preparatu, którym chcemy ją nasączyć. Jeśli chusteczka będzie bawełniana, a preparat o sporej gęstości, to „wędrówka” kosmetyku nie będzie tak oczywista. A również takie własności bierze się pod uwagę projektując recepturę kosmetyku.

Na przykład tworząc krem pod oczy, aplikowany w bliskim sąsiedztwie spojówki oka, stosujemy emolienty, które prawie nie migrują, aby zapobiec dostaniu się kosmetyku do oczu. Natomiast przy produktach, gdzie takie parametry nie są tak istotne, kładziemy nacisk na inne właściwości i emolient może migrować, jeśli jednocześnie daje doskonały efekt nawilżający czy natłuszczający.

W większości kosmetyków do włosów również występuje pewna migracja, zwłaszcza na mokrych włosach, ale jest ona ograniczona gęstością preparatu i jego składem. Raczej trudno by było zrobić maskę czy odżywkę, która „powędruje” sama, wbrew sile grawitacji, na całej długości włosa, aż do skóry głowy. Ciekawostką może być farbowanie włosów w poziome paski, tu nie możemy sobie pozwolić na migrację farby i daje się to osiągnąć.



Wiele dziewczyn po nałożeniu maski lub odżywki trze włosy, by dobrze rozprowadzić kosmetyk – czy to nie niszczy włosów? Jak powinno się prawidłowo nakładać takie kosmetyki?

Tarcie włosów zawsze jest dla nich niekorzystne. Mokre włosy mają rozchylone łuski, przez co są słabsze i bardziej podatne na mechaniczne uszkodzenia. Nawet pocieranie końcówkami włosów o ramiona na przestrzeni miesięcy prowadzi do ich niszczenia, łamania i rozdwajania się. Z włosami należy obchodzić się delikatnie, zarówno podczas mycia, suszenia, jak i czesania. Wystarczy po nałożeniu maski delikatnie pomasować włosy, założyć turban albo czepek foliowy (termocap), który dodatkowo sprawi, że maska zostanie lekko podgrzana ciepłem naszego ciała, co dodatkowo pomaga zadziałać składnikom aktywnym.

Zazwyczaj na większości opakowań masek i odżywek producenci piszą, żeby trzymać je na włosach około 5 minut. Wiele dziewczyn jednak trzyma je dłużej, na przykład 20-30 minut. Czy to dobre dla włosów? Czy w ten sposób są w stanie więcej na takim kosmetyku skorzystać? A może po upływie określonego czasu włosy nie czerpią już więcej substancji odżywczych?

Zwykła logika i intuicja podpowiadają, że wydłużenie czasu aplikacji (oczywiście nie w nieskończoność) może w jakimś stopniu wzmocnić efekt. Nie ma jeszcze metod badawczych pozwalających określić optimum czasu stosowania. Czas ten jest wyznaczany na podstawie badań składników aktywnych oraz badań aplikacyjnych preparatów. Producenci, w czasach kiedy na nic nie mamy czasu, dążą do stworzenia produktów, które w jak najkrótszym czasie dadzą jak najbardziej spektakularny efekt. Poza tym jeśli chodzi o czas aplikacji, to jest to cecha osobnicza: jedne włosy potrzebują mniej czasu na wchłonięcie składników aktywnych, inne więcej. Dobrze jest, znając swoje włosy i ich potrzeby oraz sposób użycia kosmetyku, dobrać czas odpowiedni dla siebie.

Jestem ciekawa, czy któreś z poruszanych w wywiadzie zagadnień was zaskoczyło lub okazało się nowością? Jak często korzystacie z masek i odżywek i czy – zgodnie z powyższymi wytycznymi – robicie to prawidłowo?

niedziela, 22 stycznia 2017

Recenzja: Organix, Odżywka dodająca włosom objętości Thick & Full Biotin & Collagen


Widziałam ją w wielu sklepach i pewnie testowało ją wielu z Was. Odżywka Thick & Full Biotin & Collagen marki Organix ma dość charakterystyczne opakowanie, ciekawy kolor (i nie mam tu na myśli koloru butelki) i całkiem niezły skład (no, może poza jednym składnikiem). Czy warto po nią sięgać? A może lepiej omijać ją szerokim łukiem?

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Wprawdzie wygląda ładnie, ale nie jest zbyt wygodne: korka nie da się odkręcić, na dnie butelki została mi więc resztka odżywki, której nijak nie mogłam wydobyć. Tym bardziej, że opakowanie jest dość sztywne (i nieprzeźroczyste), przez co nie można go za mocno nacisnąć. Zawiera 385 ml kosmetyku.

Zapach

Bardzo słodki, ale przyjemny dla nosa. 


Skład

Water (woda), Cyclopentasiloxane (silikon lotny), Cetearyl Alcohol (emolient), Dimethicone (silikon, który można usunąć łagodnym szamponem), Biotin (biotyna), Hydrolyzed Collagen (hydrolizowany kolagen), Ethyltrimonium Chloride Methacrylate/Hydrolyzed Wheat Protein Copolymer (kondycjoner), Hydrolyzed Wheat Protein (hydrolizowane proteiny pszenicy), Behentrimonium Methosulfate (nadaje poślizg, ułatwia rozczesywanie), Cetyl Alcohol (emolient), Dimethiconol (silikon, który można usunąć łagodnym szamponem), Polyquaternium-37 (antystatyk, nadaje połysk i elastyczność), Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate (emolient), PPG-1 Trideceth-6 (emulgator), Fragrance (zapach), DMDM Hydantoin (konserwant), Violet 2 (CI 60725) (barwnik).

Jest to więc odżywka typowo silikonowa – na szczęście występujące tu silikony są albo lotne, albo można je usunąć łagodnymi szamponami. A reszta składników?

Zacznijmy od wad. O DMDM Hydantoin pisałam już nie raz – to pochodna formaldehydu, składnik, którego od dawna podejrzewa się o działanie rakotwórcze. Jest też silnym alergenem. Na szczęście pojawia się pod koniec listy.

Zalety? Jest ich sporo: przede wszystkim solidna dawka protein, emolienty, antystatyki i biotyna, które wpływa na prawidłowe funkcjonowanie włosów (a także skóry i paznokci).


Działanie

Po takiej ilości protein spodziewałam się szału, ale na moich włosach działała po prostu poprawnie: zmiękczała, odżywiała, ułatwiała rozczesywanie. Była trochę nijaka, ale na pewno nie zła. Sięgałam po nią, gdy się spieszyłam i wiedziałam, że potrzebuję odżywki na chwilę, bez zbędnego poświęcania czasu na długie trzymanie kosmetyku na włosach.

Konsystencja i wydajność

Konsystencja jest typowa (nieco rzadka), czego nie można powiedzieć o kolorze: odżywka ma piękny, lekko fioletowy odcień. Wiadomo, w jej składzie znajduje się barwnik.



Cena i dostępność

Kupimy ją w wielu drogeriach za około 35 zł. Dużo? Mało? Jak za 385 ml to chyba nie jest najgorsza cena.

Podsumowanie

Średniaczek, ale godny wypróbowania – myślę, że sprawdzi się u wielu z Was. Szczególnie teraz – na zimę – gdy włosy wymagają (na przykład silikonowej) ochrony i (proteinowej) odbudowy.


Ta odżywka ma dość charakterystyczne opakowanie i często można ją wypatrzeć w popularnych drogeriach. Kto z Was jej używał? Jakie były Wasze wrażenia?

Polecam:

sobota, 7 stycznia 2017

Recenzja: Farmona, Radical, Kuracja S.O.S. do włosów suchych i łamliwych


Po przetestowaniu ampułek Radical z tej samej serii sięgnęłam po kurację, o której wiem, że pomaga wielu osobom na zniszczone i łamliwe końcówki włosów. Sprawdźmy czy jej skład faktycznie jest w stanie sprawić, że nawilżą się one i wzmocnią.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Maleńka tubka o pojemności 50 ml. Niestety, nie można jej odkręcić, przez co wydobycie resztki kosmetyku jest niełatwe. Na szczęście produkt można postawić na korku, co umożliwia jego spływanie.

Zapach

Praktycznie niewyczuwalny. Może to i lepiej – w kosmetyku tym nie ma żadnych dodatków zapachowych.


Skład

Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Distearoylethyl Dimonium Chloride (antystatyk), Behentrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Silicone Quaternium-22 (silikon), Polyglyceryl-3 Caprate (emulgator), Dipropylene Glycol (nośnik substancji zapachowych, rozpuszczalnik), Cocamidopropyl Betaine (łagodna substancja myjąca), Ceramide 3 (ceramid), Milk Lipids (lipidy mleka), Glycerin (gliceryna), Propylene Glycol (humektant), Triticum Vulgare (Wheat) Bran Extract (ekstrakt z kiełków pszenicy), Equisetum Arvense (Horsetail) Herb Extract (ekstrakt ze skrzypu polnego), Avena Sativa (Oat) Kernel Extract (ekstrakt z ziarna owsa, antyoksydant), PEG-60 Hydrogenated Castor Oil (emulgator), Helianthus Annus (Sunflower) Seed Oil (olej słonecznikowy), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract (ekstrakt z rozmarynu), Persea Gratissima (Avocado) Oil (olej awokado), Glycine Soja (Soybean) Oil (olej sojowy), Glycine Soja Sterol (mieszanina fitosteroli wyodrębnionych z soi), Hexyl Laurate (emolient, rozpuszczalnik), Ascorbyl Palmitate (antyoksydant), Tocopherol (witamina E), Hydrogenated Palm Glycerides Citrate (emulgator), Inulin (inulina), Cetrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Glyceryl Stearate (emulgator), Lactic Acid (kwas mlekowy), Disodium EDTA (substancja chelatująca), Diazolidinyl Urea (konserwant), Iodopropynyl Butylcarbamate (konserwant), Parfum (zapach).

Wszystkie substancje znajdują się przed zapachem – to nie zdarza się często (a to duży plus!). Podobnie jak w ampułkach Radical, także i tutaj producent sięgnął po inulinę – jest to roślinny polisacharyd otrzymywany z cykorii lub buraka, który zahamowuje wzrost patogenów i wzmacnia florę bakteryjną skóry. Do tego nawilża i działa łagodząco, a włosom nadaje blask i puszystość. Zwróćmy też uwagę na zawartość oleju z nasion soi, który nie tylko natłuszcza, ale też odżywia dzięki zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz witaminie E. Olej taki reguluje nadmierne wydzielanie łoju, wygładza i uelastycznia.

Co jeszcze ciekawego znajdziemy w Kuracji S.O.S.? Tak naprawdę po trochu wszystkiego, czego faktycznie mogą potrzebować włosy, w tym sporo ekstraktów, antyoksydantów i antystatyków. Nawet silikon nie jest tu w zasadzie złym wyborem, ponieważ przynajmniej trochę pozwoli ochronić włosy. 

Podsumowując, zgodnie z nazwą produkt ma działać na włosy suche i łamliwe i wiele wskazuje na to, że jego skład jest w stanie pomóc przy takich właśnie problemach.


Działanie

Kurację S.O.S. używa się w zasadzie tak, jak odżywkę, nakładając na włosy po umyciu i spłukując. Producent zaleca trzymać ją na włosach przez minutę – ja zazwyczaj stosowałam się do tych zaleceń, czasem jednak próbowałam przetrzymać kosmetyk nieco dłużej, do 10 minut. Całkiem dobrze wygładzał moje włosy, nawilżał, sprawiał, że były sprężyste i miękkie. Niestety, szybko się skończył, ale o tym za chwilę. 

Konsystencja i wydajność

Produkt jest dość rzadki, a pojemność opakowania niewielka (50 ml), nie ma się więc co łudzić, że starczy na długo. Moim zdaniem taka ilość wystarcza na kilka użyć (3-8 w zależności od długości i gęstości włosów).

Muszę jednak przyznać, że kuracja nie obciążała moich włosów, nie zatłuszczała ich i łatwo się zmywała. W zasadzie przypominała typową odżywkę.


Cena i dostępność

Kuracja kosztuje około 5-6 zł (na promocjach nawet 4 zł) – naprawdę niewiele, ale trzeba pamiętać, że tubka tego kosmetyku zawiera jedynie 50 ml produktu. Bez problemu powinniśmy znaleźć ją w stacjonarnych drogeriach. 

Podsumowanie

Produkt rzeczywiście mogłabym polecić osobom o włosach suchych i zniszczonych. Jego niewielka ilość w opakowaniu jest dobra na przetestowanie – jeśli się nie sprawdzi, nie trzeba będzie się z nim długo męczyć, a wydanie na niego tych 5 złotych nie jest w końcu żadnym ryzykiem dla portfela.

Kosmetyk, z racji małych rozmiarów, będzie też dobrym wyborem na wyjazdy. Taka tubka starczy na kilka użyć, nie będziemy musieli więc zabierać jej już z powrotem. 

Przekonuje Was? Myślicie, że warto ją kupić?


Polecam:

środa, 23 listopada 2016

Recenzja: Petal Fresh, odżywka Color Protection granat i acai


Gdy w moje ręce trafiła odżywka Petal Fresh, pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to sporych rozmiarów naklejka „Produkt organiczny”. Postanowiłam podejść do tego wnikliwie i przez chwilę studiowałam etykietkę kosmetyku w poszukiwaniu stosownej notki dotyczącej tego, co stanowi o organiczności tego produktu. Znalazłam informację, że składniki odżywki są organiczne, a zaświadczać ma o tym akredytacja USDA NOP. Nie wiedziałam, co to znaczy, poszperałam więc w sieci i sprawdziłam, że jest to amerykański znak ekologiczny przyznawany przez The National Organic Program. Na opakowaniu nie ma wprawdzie ich biało-zielonego znaczka, uznałam jednak, że widocznie nie jest on potrzebny i sama informacja na ten temat wystarcza. Tym bardziej, że skład odżywki Petal Fresh jest godny pochwały.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Takie, jakie lubię najbardziej: półprzeźroczyste, z odkręcanym korkiem, stabilne i wytrzymałe. Zawsze wiedziałam, ile odżywki zostało mi jeszcze do zużycia i nie miałam problemu z wydobyciem jej na zewnątrz.

Zapach

Przypomina mi trochę zapach kosmetyków CeCe of Sweden: jest słodki, dość mocny i charakterystyczny. Ma nawet nutkę zapachową, która wyraźnie kojarzy mi się z… gumą balonową.


Skład

Aqua (woda), Glycerin (gliceryna), Isopropyl Palmitate (emolient), Caprylic/Capric Triglyceride (emolient), Behenyl Alcohol (emolient), Cetearyl Alcohol (emolient), Cetyl Alcohol (emolient), Stearyl Alcohol (emolient), Hydroxypropyl Methylcellulose (zagęstnik), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil (oliwa z oliwek), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej słonecznikowy), Tocopheryl Acetate (witamina E), Retinyl Palmitate (witamina A), Penthenol (witamina B5), Punica Granatum Extract (ekstrakt z granatu), Euterpe Oleracea Fruit Extract (ekstrakt z acai), Salvia Officinalis Leaf Extract (ekstrakt z szałwii), Orbignya Oleifera Seed Oil (olej babassu), Tussilago Farfara Flower Extract (ekstrakt z podbiału), Achillea Millefolium Extract (ekstrakt z krwawnika), Equisetum Arvense Extract (ekstrakt ze skrzypu polnego), Rosmarinus Officinalis Leaf Extract (ekstrakt z rozmarynu), Althaea Officinalis Root Extract (ekstrakt z prawoślazu lekarskiego), Chamomilla Recutita Flower Extract (ekstrakt z rumianku), Melissa Officinalis Leaf Extract (ekstrakt z melisy), Thymus Vulgaris Extract (ekstrakt z tymianku), Dehydroacetic Acid (konserwant dopuszczony przez Ecocert), Benzyl Alcohol (konserwant), Parfum (zapach).

Skład wygląda naprawdę świetnie: mamy tu zarówno nawilżacze (wysoko w składzie gliceryna), jak i naprawdę dużo emolientów. Nie ma wprawdzie protein, zamiast tego znajdziemy tu całą masę ekstraktów i kilka olejów oraz witamin. Prawdziwa bomba odżywcza!

Co ciekawe, zapach znajduje się na samym końcu listy, co rzadko się zdarza. Wcześniej mamy do czynienia z dwoma konserwantami, które nie powinny być niebezpieczne. Teoretycznie Benzyl Alcohol działa wysuszająco, w takiej ilości jak tu nie powinien jednak przysparzać problemów. Wielki plus za brak substancji zapachowych i barwników – mimo tego, że ich nie ma, kosmetyk pięknie pachnie.


Działanie

Dobra odżywcza odżywka (brzmi jak masło maślane, ale wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste!). Kosmetyk całkiem nieźle nawilża (gliceryna na drugim miejscu w składzie INCI robi swoje) i sprawia, że włosy są miękkie i puszyste. Dla mnie zabrakło tu efektu „wow”, ale myślę, że ten produkt spodoba się wielu osobom.

Konsystencja i wydajność

Odżywka, jak na moje oko, jest rzadka, ale nie przeszkadzało mi to w aplikacji. Opakowanie jest na tyle duże, że kosmetyk starczył mi na długo.

Cena i dostępność

Za 355 ml odżywki musimy zapłacić około 20 zł. Myślę, że to naprawdę rozsądna cena jak za taki kosmetyk. Z tego, co wiem, bywa dostępna na przykład w Rossmannie.

Podsumowanie

Odżywka Petal Fresh to prawdziwa bomba witaminowa dla włosów. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Ja wprawdzie wolę kosmetyki proteinowe, jeśli jednak na waszych włosach lepiej sprawdzają się produkty emolientowo-nawilżające i szukacie czegoś mocno odżywczego, ta odżywka świetnie się nada.


Co myślicie o tej odżywce? Lubicie tak naturalne produkty?


Inne odżywki, które testowałam:

piątek, 19 lutego 2016

Recenzja: L’biotica, Biovax, BB Beauty Benefit, Bambus & Olej Avocado, Odżywka pielęgnacyjna „Pogrubienie i zagęszczenie włosów”


Niedawno na polskim rynku kosmetycznym pojawiła się nowa seria Biovax – tym razem producenci postawili na dwa składniki, które mają na celu pogrubiać, odbudowywać i pobudzać włosy do wzrostu: bambus oraz olej awokado. Chwilę po „premierze” tych nowości blogi zalała fala recenzji na ich temat i mam wrażenie, że powstała dziwna rywalizacja przeradzająca się w wyścig pod szyldem „kto pierwszy, ten lepszy” – wiele dziewczyn chciało jak najszybciej opublikować swoje wrażenia po zastosowaniu nowych „Biovaxów”, chociaż, jak sądzę po szybkości zamieszczanych recenzji, część z nich wystawiała opinię po zaledwie kilkukrotnym wypróbowaniu kosmetyków. Swoim zwyczajem postanowiłam więc nie przejmować się tym, kiedy moja ocena serii Bambus & Olej Avocado (swoją drogą dlaczego nie „awokado”?) znajdzie się na blogu, tylko najpierw rzetelnie przetestować ją na swoich włosach.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Nie jest wprawdzie przeźroczyste, ale na tyle miękkie, że zarówno łatwo jest odżywkę z niego wydobyć, jak i ocenić, ile kosmetyku zostało w środku. Bardzo lubię opakowania, które można postawić na korku do góry nogami – dzięki temu produkt spływa na dół i przy jego wykańczaniu nie muszę się siłować, by go wycisnąć.

Tubka mieści w sobie 200 ml odżywki i jest ozdobiona świecącymi napisami, które – nota bene – bardzo utrudniają wykonanie odpowiedniej fotografii. Z tyłu opakowania znajduje się opis substancji aktywnych, sposób użycia, skład oraz krótka wzmianka o zaletach produktu.

Zapach

Bardzo świeży i raczej delikatny – na pewno nie uznałabym go za drażniący lub przytłaczający.


Skład

Aqua Purificata* (woda oczyszczona), Glycerin (gliceryna), Ricinus Communis Seed Oil* (olej rycynowy), Cetearyl Alcohol (emolient), Cetyl Alcohol (emolient), Sorbitol (nawilżacz), Ceteareth-20 (emulgator), Stearamidopropyl Dimethylamine (kondycjoner), Quaternium-80 (odżywia, zapobiega elektryzowaniu), Bambusa Arundinacea root Extract* (ekstrakt z korzenia bambusa), Bambusa Vulgaris (Leaf/Stem) Extract* (wyciąg z liści bambusa), Bambusa Vulgaris Shoot Extract* (olejek z młodych pędów bambusa), Silica (wypełniacz), Persea Gratissima (Avocado) Oil* (olej awokado), Helianthus Annuus (Sunflower) Oil* (olej słonecznikowy), Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate (emolient), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant, humektant), BHT (przeciwutleniacz), Parfum (zapach), C.I. 42090 (barwnik), C.I. 19140 (barwnik), Citric Acid (kwas cytrynowy).

Jak można przeczytać na tubce, 87% składników kosmetyku (czyli substancje zaznaczone powyżej gwiazdką) mają naturalne pochodzenie. Pierwszy z nich to woda oczyszczona, czyli taka, którą albo wytwarza się z wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, albo taka, która jest przechowywana w warunkach zapewniających jej czystość mikrobiologiczną i nie zawiera dodatku innych substancji. Tytułowy bambus to aż trzy składniki pochodzące właśnie z tej wieloletniej rośliny: ekstrakt z korzenia, wyciąg z liści oraz olejek z młodych pędów. Pierwszy z nich zawiera korzystny dla włosów krzem, drugi – ma dotleniać cebulki, pobudzając pasma do wzrostu, trzeci zaś to bogactwo minerałów i witamin, które wzmacniają rdzenie włosów. Co by nie pisać, skład odżywki jest niemalże wzorowy i składa się na typowy produkt emolientowo-humektantowy, czyli taki, który nawilża włosy i zapobiega odparowaniu z nich wilgoci, chroniąc jednocześnie pasma przed uszkodzeniami.

O czym jeszcze warto napisać? Pewnie o Stearamidopropyl Dimethylamine – jest to składnik przypominający działaniem silikon, ale naturalny, bo pozyskiwany z oleju rzepakowego – kondycjonuje i odżywia włosy, a także zapobiega elektryzowaniu. W odżywce znajdziemy też oczywiście olej awokado, który zawiera kwasy omega-3, dzięki którym odżywia włosy, uzupełnia braki w pokrywie lipidowej, chroni przed rozdwajaniem oraz przed utratą wilgoci.



Działanie

Zdecydowanie oceniam je na plus – zgodnie z opisem producenta nakładałam czasem odżywkę na włosy nawet na zaledwie minutę, a i tak widziałam jej pozytywne działanie: wygładzała, odżywiała, nadawała blask i sprężystość. Nie uważam, aby znacząco pogrubiała moje pasma (nie wierzę w takie zapewnienia), ale na pewno ułatwiała rozczesywanie i nawilżała. Po jej użyciu moje włosy były zawsze dociążone, nie puszyły się ani nie elektryzowały, chociaż z tym ostatnim od dawna nie mam już problemu. Jak dla mnie odżywka Bambus & Olej Avocado naprawdę zdała egzamin!

Konsystencja i wydajność

Typowa dla odżywek tej marki – nieco rzadsza niż większości masek, ale dobrze nakłada się na włosy i nie spływa z nich. Wydajność przeciętna, myślę, że powinna wystarczyć na około dwa miesiące stosowania, co oczywiście zależy od gęstości włosów i częstotliwości ich mycia.


Cena i dostępność

Odżywkę (jak i pozostałe produkty serii Bambus & Olej Avocado) kupimy w popularnych drogeriach typu Hebe czy Rossmann. Jej cena jest moim zdaniem na granicy produktu taniego z droższym (około 20 zł), ale skoro działa tak dobrze, to w mojej opinii zakup zdecydowanie się opłaca.

Podsumowanie

Miło jest testować coś, co naprawdę dobrze działa. Miło jest też móc napisać na blogu tak pozytywną recenzję. Odżywkę Bambus & Olej Avocado zdecydowanie polecam osobom, które poszukują kosmetyku nawilżająco-emolientowego do stosowania na co dzień. Cieszę się, że marka L’biotica, po poprzedniej, jak dla mnie średniej serii Glamour, zdecydowała się wprowadzić na rynek tak dobry produkt. Myślę, że jeszcze kiedyś wrócę do tej odżywki, a z czasem sięgnę też po inne kosmetyki z tej linii.

Używaliście już odżywki Biovax Bambus & Olej Avocado?


Inne recenzje odżywek do włosów:

sobota, 6 czerwca 2015

Recenzja: L`biotica, Biovax NutriQuick, Dwufazowa odżywka bez spłukiwania do osłabionych włosów z proteinami mlecznymi


Przez wiele lat wzbraniałam się przed odżywkami bez spłukiwania – uważałam, że żadna z nich nie jest w stanie dobrze dociążyć i wygładzić włosów, a ich sposób aplikacji wyklucza naprawdę równomierne i dokładne pokrycie produktem wszystkich pasm. Gdy więc dostałam do rąk odżywkę Biovax NutriQuick, odstawiłam ją do szafki, gdzie przeleżała dobry rok, zanim po nią z ciekawości sięgnęłam. 

Opakowanie

Wygodna w użyciu butelka z atomizerem, który odpowiednio dozuje odżywkę. Na opakowaniu wyraźnie odbity skład oraz krótki opis produktu. Pompka zabezpieczona plastikową osłonką.


Zapach 

Bardzo słodki. Początkowo mi się podobał, ale po kilku użyciach zaczął być nieco zbyt mdły. Mimo wszystko jest przyjemny i wyrazisty, utrzymuje się na włosach jeszcze jakiś czas po ich umyciu i wysuszeniu. 

Skład

W odżywce znajdują się: Aqua (woda), Cyclopentasiloxane (silikon lotny), Glycerin (gliceryna, nawilżacz), Betaine (betaina, organiczny związek chemiczny), Hydrolyzed Milk Protein (hydrolizowane proteiny mleczne), Lactose (laktoza), Royal Jelly (mleczko pszczele), Prunus Armeniaca Kernel Oil (olej z pestek moreli), Collagen (kolagen), Panthenol (pantenol), Lactic Acid (kwas mlekowy), Polyquaternium-16 (silikon, może się nadbudowywać na włosach), Parfum (zapach), Phenyl Trimethicone (silikon usuwalny za pomocą łagodnych detergentów), Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone (emulgator), Cetrimonium Chloride (pomaga połączyć się fazie wodnej i olejowej), Tetrasodium EDTA (zwiększa trwałość kosmetyku, ale w produktach w areozolu może powodować duszności, kaszel i nieżyt spojówek), Potassium Sorbate (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Sodium Sulfate (siarczan sodu), Sodium Chloride (chlorek sodu, wpływa na lepkość kosmetyku), Sodium Hydroxide (reguluje pH), Hexyl Cinnamal (składnik zapachowy), Limonene (składnik zapachowy), C.I. 16255 (barwnik), C.I. 42090 (barwnik).

Kilka konserwantów i barwników, trzy raczej niegroźne silikony, a poza tym cała gama cudowności, z których warto wskazać m.in. następujące:
  • betaina – zmiękcza i wygładza włosy,
  • laktoza – obok hydrolizowanych protein mlecznych jest to sztandarowy składnik odżywki; laktoza wygładza włosy, nawilża, zapobiega odparowaniu wody, kondycjonuje, pomaga w rozczesywaniu;
  • mleczko pszczele – działa nawilżająco, wygładzająco i kondycjonująco, zawiera witaminę B5 i C, a nawet chroni przed promieniowaniem UV;
  • kolagen – wzmacnia włosy, rewitalizuje je, dodaje elastyczności i objętości.
W skrócie: sporo witamin i pozytywnie działających substancji. Taka mieszanka faktycznie może pomóc wzmocnić i odżywić włosy.


Działanie

Odżywka, przynajmniej na moich włosach, ładnie wygładza fryzurę, lekko ją usztywnia i ujarzmia odstające włoski. Stosowałam ją zarówno od razu po myciu na mokre lub wilgotne włosy, jak i po odżywce do spłukiwania – w pierwszym przypadku włosy, zanim je wysuszyłam, były dość twarde i pewnie byłoby ciężko je rozczesać, na sucho zaś okazywały się znów miękkie, gładkie i sprężyste, w drugim natomiast odżywka dodatkowo wygładzała i dociążała pasma. Przy obu użyciach byłam zadowolona z jej działania. 

Konsystencja i wydajność

Produkt ma dwie fazy, które mieszają się przy wstrząśnięciu. Dzięki wygodnemu atomizerowi wygodnie rozpyla się na włosach. Używam, używam, a odżywka jakby nie miała końca – jest naprawdę bardzo wydajna. Myślę, że starczy na wiele tygodni regularnego stosowania.


Przed wstrząśnięciem
Po wstrząśnięciu
Cena i dostępność

Odżywka kosztuje ok. 16 zł za 200 ml. Rozsądna cena, szczególnie przy tak dużej wydajności. Dostaniemy ją w wielu drogeriach. 

Podsumowanie

Dzięki niej na nowo przekonałam się do odżywek bez spłukiwania. Nie uważam jeszcze, że są one w stanie zastąpić "zwykłe" odżywki, ale przyznaję, że niektóre z nich mogą być godne uwagi. "Dwufazowa odżywka bez spłukiwania do osłabionych włosów z proteinami mlecznymi" Biovax to produkt, który przyda się, gdy chcemy szybko odżywić włosy, a nie mamy czasu siedzieć z odżywką na głowie, wmasowywać jej i spłukiwać. Może spodobać się osobom o włosach delikatnych, szczególnie tym, które nie rozczesują włosów na mokro (odżywka tego nie ułatwia) i które chcą uzyskać efekt wygładzenia fryzury.

Znacie tę odżywkę? Używacie odżywek bez spłukiwania?


Zobacz też:

Popularne w tym miesiącu: