Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olej arganowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olej arganowy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 kwietnia 2018

Recenzja: GlySkinCare, maska do włosów z olejem arganowym


Przyznam, że do niedawna marka GlySkinCare była mi obca i – zgodnie z nazwą – kojarzyła mi się raczej z kosmetykami do skóry niż włosów. Przetestowałam właśnie jej maskę z olejem arganowym. Jakie były efekty?

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Słoik jest odkręcany, mieści 300 ml maski. Po pierwsze: podoba mi się wizualnie, ładnie wygląda na półce. Po drugie: lubię przeźroczyste opakowania kosmetyków, więc kolejny plus dla GlySkinCare. 

Zapach

Mocno chemiczny i słodkawy. Dość intensywny, ale to nie dziwi, jak spojrzymy na skład maski…


Skład

Aqua (woda), Cetyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (konserwant, zapobiega elektryzowaniu), Cetearyl Alcohol (emolient), Isopropyl Alcohol (wysuszający alkohol), Argan Oil (olej arganowy), Hydrolyzed Wheat Protein (hydrolizowane proteiny pszenicy), Hydrolyzed Keratin (hydrolizowana keratyna), Panthenol (pantenol), Glycerin (gliceryna), Aloe Barbadensis Leaf Juice (sok aloesowy), Dimethicone (silikon zmywalny łagodnym szamponem), Tocopheryl Acetate (witamina E), Citric Acid (reguluje pH), Stearalkonium Chloride (konserwant), Peg-20 Stearate (emulgator), Disodium EDTA (stabilizator), Imidazolidinyl Urea (konserwant), Methylparaben (konserwant), Propylparaben (konserwant), Parfum (zapach), Alpha-Isomenthyl Ionone, Amyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Citral, Citronellol, Coumarin, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool (składniki zapachowe).

Do dobrego mu daleko – głównie przez umieszczony wysoko w składzie wysuszający włosy alkohol. Kiepsko jest też pod koniec listy: wiele konserwantów i jeszcze więcej składników zapachowych… Prawdziwe zatrzęsienie!

Z drugiej strony maska zachowuje równowagę PEH, czyli zawiera składniki ze wszystkich ważnych dla włosów grup: protein, nawilżaczy i emolientów. Być może dlatego tak dobrze służyła moim włosom, ale o tym za chwilę.


Działanie

Moje używanie tej maski można podzielić na dwie części: przed Hair Jazz i po. Już tłumaczę: zaczęłam jej używać kilka miesięcy temu, wtedy działała na moich włosach dość przeciętnie, ale dawała radę. Potem, czyli od stycznia, zaczęłam stosować kosmetyki Hair Jazz (o ich efektach już pisałam), które przeproteinowały mi włosy. Po trzech miesiącach wróciłam do maski GlySkinCare i właśnie ona – co przeciwne, bo też ma sporo protein – wyprowadziła moje włosy na „prostą”. Dosłownie i w przenośni. Przy długim używaniu Hair Jazz były przesuszone, źle się układały, wydawały się dziwnie sztywne – dzięki masce GlySkinCare odzyskały swoją miękkość, gładkość i – co ważne – stały się sypkie i błyszczące. Mam wrażenie, że ten produkt naprawił je po jednym użyciu.

Dodam jeszcze, że kiepski wygląd włosów zawdzięczałam wcześniej masce Hair Jazz. Szampon ten marki stosowany z innymi kosmetykami (na przykład z GlySkinCare właśnie) sprawdzał się całkiem dobrze.

Konsystencja i wydajność

Dość gęsta, o jasnym kolorze. Dobrze rozprowadza się na włosach, starcza na długo.


Cena i dostępność

Rozpiętość cenowa tej maski jest naprawdę spora – w zależności od sklepu kupimy ją za cenę od 22 do nawet 37 zł za 300 ml. Głównie przez internet.

Podsumowanie

Przez jej skład nie mogę się w pełni podpisać pod poleceniem tej maski. Byłam jednak zaskoczona jej dobrym działaniem i nie wykluczam ponownego kupienia jej w przyszłości. Jeśli wasze włosy nie są przesuszone, to myślę, że stosowana raz na jakiś czas nie powinna wam zaszkodzić.

Znacie tę maskę? Lubicie olej arganowy w kosmetykach? 

Polecam:


czwartek, 1 marca 2018

Recenzja: La Luxe Paris, Maska arganowa 8 w 1


Kiedyś ta sama maska – z identycznym składem i opakowaniem – sprzedawana była pod szyldem polskiej firmy Eveline. Teraz występuje jako La Luxe Paris. Co jest grane?

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Duży, plastikowy słój o pojemności 500 ml. Pod wieczkiem sreberko zabezpieczające – lubię takie rozwiązania, bo dzięki temu mam pewność, że żadna klientka drogerii nie majstrowała wcześniej przy masce (co się podobno niestety często zdarza!). Z tyłu opakowania krótki opis i czytelny skład.

Zapach

Słodki i jakby waniliowy. Jak dla mnie mało charakterystyczny.


Skład

Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (ułatwia spłukiwanie, konserwant, antystatyk), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Ceteareth-20 (substancja myjąca), Ethylhexyl Methoxycinnamate (filtr UV), Propylene Glycol (nawilżacz), Arctium Lappa Root Extract (wyciąg z korzenia łopianu), Calendula Officinalis Flower Extract (wyciąg z nagietka lekarskiego), Citrus Medica Limonum Extract (wyciąg z cytryny), Humulus Lupulus Cone Extract (ekstrakt z chmielu), Hypericum Perforatum Leaf Extract (ekstrakt z dziurawca), Salvia Officinalis Leaf Extract (ekstrakt z szałwii), Saponaria Officinalis Root Extract (ekstrakt z mydlnicy lekarskiej), Hydrolyzed Keratin (hydrolizowana keratyna), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Poliquaternium-7 (antystatyk, zmiękcza włosy), Panthenol (pantenol, nawilża, koi), Equisetum Arvense Leaf Extract (ekstrakt ze skrzypu polnego), Urtica Dioica Leaf Extract (ekstrakt z pokrzywy), Hydrolyzed Silk (proteiny jedwabiu), Butylene Glycol (nawilżacz), Centella Asiatica Leaf Extract (ekstrakt z Centella asiatica), Polysorbate 20 (emulgator), PEG-20 Glyceryl Laurate (emulgator), Tocopherol (przeciwutleniacz, chroni przed UV), Linoleic Acid (kwas linolowy), Retinyl Palmitate (witamina A), DMDM Hydantoin (konserwant), Parfum (zapach), Methylchloroisothiasolinone (konserwant), Methylisothiasolinone (konserwant), CI 77492 (żółty barwnik).

Zdecydowanie na bogato: mamy tu oleje, ekstrakty, nawilżacze, emolienty, keratynę… po prostu wszystko, czego włosy mogą potrzebować. Jedynymi minusami są konserwanty, ale te na szczęście występują głowie pod koniec składu.


Działanie

Napis na masce sugeruje, że wystarczy trzymać ją 3 minuty na włosach, by dała pożądany rezultat. Ja nakładałam ją czasem na 3, a czasem na 5-15 minut i efekt zwykle był podobny. Włosy po jej zastosowaniu stawały się miękkie, puszyste, lekko się wygładzały i wyglądały na odżywione. Dla mnie efekt był na cztery z plusem – nie idealny, ale naprawdę dobry.

Konsystencja i wydajność

Dość gęsta, budyniowa, starcza na długo.

Cena i dostępność

Maska dostępna jest stacjonarnie w drogeriach. Kosztuje około 20 zł, a jej pojemność to aż 500 ml.

Podsumowanie

Ostatecznie wydaje mi się, że marki Eveline i La Luxe Paris łączy ten sam producent i stąd pewnie podmianki w nazwach produktów. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo maska okazała się być kosmetykiem godnym używania i polecenia. Bogactwo składników w niej zawartych stanowi dla włosów spa, które przyda się raz na jakiś czas o każdej porze roku.


Znacie tę maskę? Miałyście okazję jej używać?

Polecam:

    niedziela, 7 maja 2017

    Recenzja: Bioelixire, Argan oil hydrating mask (nawilżająca maska do włosów z olejem arganowym)


    Odkąd farbuję włosy na blond, staram się unikać kosmetyków z olejem arganowym, który może powodować żółknięcie. Mimo to skończyłam jakiś czas temu Argan Oil marki Bioelixire – maskę, która już od dawna zalegała mi na półce, a którą często – ze względu na opakowanie – myliłam z odżywką.

    Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

    Opakowanie

    Wygląda jak opakowanie odżywki – producenci kosmetyków przyzwyczaili mnie już do tego, że maski kupujemy w słoikach. A tutaj mamy tubkę – niedużą, bo zawierającą 200 ml kosmetyku, ale wygodną i stabilną (wystarczy postawić ją na korku). Dobrze wyciska się z niej produkt. Minusy? Nieprzeźroczystość opakowania i nieodkręcany korek.

    Zapach

    Według mnie kwiatowy i bardzo przyjemny.


    Skład

    Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Shea Butter (masło shea), Parfum (zapach), Trimethylsilyamodimethicone (silikon usuwalny tylko mocnymi detergentami), Methoxy PEG/PPG-7/3 Aminopropyl Dimethicone (polimer silikonowy, zmywalny delikatnymi detergentami), C11-15 Pareth-5 (emulgator), C11-15 Pareth-9 (emulgator), Benzyl Alcohol (wysuszający alkohol), Collagen (kolagen), Lactic Acid (kwas mlekowy), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy), Citric Acid (kwas cytrynowy), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Methylisothiazolinone (konserwant).

    Olej arganowy, sądząc po miejscu składu, w którym się znajduje, pojawia się w tej masce w ilości śladowej – nie wiem więc dlaczego jest flagowym składnikiem tego produktu. Przed zapachem mamy tu zresztą tylko trzy składniki: emolient, konserwant o działaniu antystatycznym i masło shea.

    Nie mogę też nie zwrócić uwagi na wysuszający alkohol, który znajduje się w tej masce. Miejmy nadzieję, że emolient i masło shea, które pojawiają się nad nim, niwelują jego działanie.

    Pozytywy? Wspomniane już dwukrotnie masło shea, kolagen (uelastycznia włosy), kwas hialuronowy (nawilża) i mlekowy, a także – w minimalnej ilości – olej arganowy.


    Działanie

    U mnie średnie, jakoś nie zauważyłam wyraźniej różnicy podczas jej stosowania. Czy nawilża? Pewnie tak. Uelastycznia? Myślę, że w pewnym stopniu na pewno. Działanie jest jednak delikatne, a po jej nałożeniu moim włosom często brakowało dociążenia. Były jednak lśniące i łatwo się rozczesywały.

    Werdykt? Jak dla mnie średniak, ale zapewne może przypaść do gustu wielu osobom. Ja jednak już nie będę chciała do niej wracać. 

    Konsystencja i wydajność

    Dość gęsta i przeciętnie wydajna. Opakowanie zawiera 200 ml maski.

    Cena i dostępność

    Cena maski to około 20 zł. Nie powinno być problemów z jej kupieniem stacjonarnie. Znajdziemy ją w różnych drogeriach, np. w Rossmannie.

    Podsumowanie

    U mnie działała nieco za słabo, ale może być dobrym kosmetykiem dla osób poszukujących produktów nawilżających. Niestety, moje włosy na nadmiar humektantów reagują często puchem.


    Znacie maskę arganową Bioelixire? Co o niej myślicie?

    Inne recenzje:

    środa, 1 czerwca 2016

    Recenzja: L’biotica, Biovax odżywka BB 60 sekund do włosów „Naturalne oleje”


    W zeszłym roku, po kilku tygodniach testowania, przygotowałam wpis porównawczy na temat masek Biovax. Do tej pory pamiętam, jak świetnie działała na moje włosy maska „Naturalne oleje”, tym chętniej więc sięgnęłam po odżywkę z tej samej serii. Ma ona podobny, ale jednak nie identyczny skład – miałam więc nadzieję, że uzyskam dzięki niej ten sam dobry efekt. Niestety, myliłam się.

    Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

    Opakowanie

    Brązowa (trudna do sfotografowania z powodu świecących napisów!) tubka mieszcząca 200 ml odżywki. Miękka i nieprześwitująca. Po postawieniu jej na korku kosmetyk ścieka na dół i łatwo wydobyć go ze środka mimo naprawdę niewielkich rozmiarów otworu. Minusem jest to, że przy używaniu tej odżywki nigdy nie wiedziałam, ile jej jeszcze zostało w środku.

    Zapach

    Dla mnie jest to typowy zapach kosmetyków drogeryjnych: słodki i lekko mdły.


    Skład

    Skład: Aqua, Glycerin (gliceryna), Cetyl Alcohol (emolient), Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy), Cetearyl Alcohol (emolient), Ceteareth-20 (emulgator), Stearamidopropyl Dimethylamine (antystatyk, odżywia i kondycjonuje), Sorbitol (humektant), Quaternium-80 (antystatyk, odżywia), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej macadamia), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (konserwant pochodzenia naturalnego, humektant), Parfum (zapach), Citric Acid (kwas cytrynowy), C.I. 15985 (barwnik), Hexyl Salicylate (składnik zapachowy).

    Sorbitol nadaje poślizg, Stearamidopropyl Dimethylamine i Quaternium-80 to antystatyki, a oleje kokosowy, macadamia i arganowy działają zabezpieczająco i pielęgnująco – po tym składzie można mieć więc uzasadnioną nadzieję, że włosy będą łatwo się rozczesywać, nie będą się elektryzować i staną się bardziej odżywione. Poza konserwantem i ewentualnie jednym barwnikiem wszystkie substancje są albo neutralne, albo bardzo dobre. Skład zdecydowanie na plus!


    Działanie

    Trochę mnie zawiodło – zdecydowanie odżywka Biovax Naturalne oleje działa na moje włosy gorzej niż maska z tej samej serii. Z jednej strony faktycznie ułatwia rozczesywanie, niweluje elektryzowanie się włosów i odżywia je, z drugiej jednak w moim przypadku okazała się zbyt lekka, włosy były po niej niedociążone, a ponadto miały większą tendencję do puszenia.

    Konsystencja i wydajność

    Typowa – dość rzadka, łatwo wyciska się z tubki. Korzystałam z niej dość długo, ale zazwyczaj sięgałam po nią raz-dwa razy w tygodniu, ponieważ nie do końca odpowiadał mi efekt, który dawała na włosach.

    Cena i dostępność

    Raczej nie powinno być problemów z jej kupieniem – odżywkę widuję dość często w drogeriach i supermarketach, kosztuje około 15 zł, ale często jest dostępna w cenach promocyjnych.

    Podsumowanie

    W ostatniej recenzji – nota bene tej samej firmy: L’biotica – pisałam o odżywce, która mimo średniego składu, bardzo dobrze działała na moje włosy. Tym razem sytuacja jest odwrotna: odżywka ma dobry skład, ale nie daje u mnie dobrego efektu. Daję jej jednak „zielone światło” – myślę, że sprawdzi się u wielu osób, których włosy potrzebują wygładzenia, ale nie tolerują protein.


    Co myślicie o tej odżywce? Czy ktoś z Was już ją testował?


    Zobacz też:

    czwartek, 16 lipca 2015

    Recenzja: L’biotica, Biovax, Intensywnie regenerujący szampon Naturalne oleje Argan Makadamia Kokos


    Tak się złożyło, że używałam już wielu produktów Biovax, ale po raz pierwszy miałam okazję przetestować szampon tej firmy. Trochę obawiałam się nadmiaru olejów w jego składzie – szczególnie kokosowego, który nie działa dobrze na moje włosy. Ostatecznie kilka elementów tego szamponu mnie zaskoczyło, niestety nie zawsze na plus.

    Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

    Opakowanie

    Szampon Biovax "Naturalne oleje" był kiedyś dostępny w buteleczce z pompką, obecnie jest natomiast do kupienia w plastikowym opakowaniu – niestety, przy tak gęstym produkcie nie jest to rozwiązanie, które nazwałabym wygodnym. Szampon trudno jest bowiem wydobyć przez maleńki otwór, a butelka nieraz wyślizgiwała mi się z mokrych rąk pod prysznicem. W dodatku opakowanie jest nieprzeźroczyste, co oznacza, że musimy zgadywać, ile szamponu zostało jeszcze w środku.

    Z plusów mogę wymienić natomiast wygodny do transportowania kształt i rozmiar opakowania (zabrałam szampon na wyjazd) – tym bardziej, że trudno o jego rozlanie w walizce. Na butelce dobrze jest też widoczny opis i skład, a naklejki nie ścierają się pod wpływem wody.


    Zapach

    Przyjemny, nieco słodki. Zwykle czułam go jeszcze przez jakiś czas na włosach po użyciu. 

    Skład

    W składzie szamponu znajdują się: Aqua (woda), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent), Sodium Cocoamphoacetate (łagodny środek myjący), Cocamide DEA (emulgator, substancja pianotwórcza, uznawana za potencjalnie rakotwórczą), Coco-Glucoside (emulgator), Acrylates Copolymer (zmiękcza, wygładza, kondycjonuje), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej makadamia), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Cocamidopropylamine Oxide (antystatyk), Dicaprylyl Ether (nawilża, zmiękcza, w kosmetyku pełni funkcję rozpuszczalnika), Lauryl Alcohol (substancja zmiękczająca, obniża napięcie powierzchniowe), Polyquaternium-10 (zmniejsza elektryzowanie, pomaga rozczesać włosy), Polyquaternium-22 (antystatyk, tworzy powłokę filmotwórczą), Polyquaternium-7 (pomaga wygładzić włosy), Allantoin (łagodzi, działa przeciwzapalnie), Glycerin (nawilżacz), Lawsonia Inermis Extract (ekstrakt z henny), Styrene/Acrylates Copolymer (zmiękcza, wygładza, kondycjonuje), Parfum (zapach), Methylisothiazolinone (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Sodium Hydroxide (reguluje pH), Tetrasodium EDTA (zwiększa trwałość kosmetyku), Sodium Benzoate (konserwant), Benzoic Acid (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Citronellol (składnik zapachowy), Hexyl Salicylate (składnik zapachowy), C.I. 19140, C.I. 16255 (barwniki).

    Jest nieźle, ale mogłoby być lepiej. W szamponie znajdziemy kilka konserwantów i barwników, a także (dość wysoko w składzie) tytułowe trzy oleje. Niestety, na czwartym miejscu widoczny jest też potencjalnie rakotwórczy składnik Cocamide DEA, który pełni w kosmetyku rolę emulgatora i substancji pianotwórczej.

    Zastosowanie delikatnych detergentów sprawia, że szampon nadaje się do używania po keratynowym prostowaniu.


    Działanie

    Na szczęście pomimo olejów w składzie nie zauważyłam, aby obciążał włosy. Szampon zawiera tylko delikatne detergenty, służył mi więc do częstego mycia kilka razy w tygodniu. Dobrze radził sobie ze zmyciem oleju po olejowaniu, a włosy po nim były zawsze czyste i pachnące. 

    Po szamponie zawsze nakładam odżywkę, trudno mi więc zwykle ocenić działanie samego szamponu. Myślę jednak, że przyczynił się on do tego, że włosy były lekkie, puszyste i lekko błyszczące.

    Konsystencja i wydajność

    Największą wadą szamponu jest – moim zdaniem – jego gęstość. Nawet rozwodniony bardzo trudno nakładał się na głowę, miałam problem z jego dokładnym rozprowadzeniem i spienieniem. Odnosiłam wręcz wrażenie, że trudno jest mi rozmieszać go z wodą. Z tego powodu musiałam często, podczas mycia głowy, dokładać jego kolejną porcję, zużywając tym samym więcej produktu.

    Cena i dostępność

    Szampon „Naturalne oleje” kupimy w wielu popularnych drogeriach za około 20 zł. Często można go dostać w zestawie z odżywką z tej samej serii.

    Podsumowanie

    Działanie szamponu jest dobre, ale jego konsystencja, a przez to wydajność, sprawiają, że nie jestem pewna, czy sięgnę po niego w przyszłości. Jestem za to ciekawa, czy inne szampony z tej serii również są aż tak gęste.

    A co Wy o nim sądzicie?


    Recenzje innych szamponów:

    sobota, 13 czerwca 2015

    Recenzja: Cosmatrade, VitalDerm, Restoring Shampoo Argan – Szampon z olejem arganowym


    Po keratynowym prostowaniu włosów bardzo długo nie stosowałam żadnych mocno działających szamponów z SLS czy SLES – unikałam silnych detergentów, by jak najdłużej cieszyć się efektami zabiegu. Po kilku miesiącach powoli wróciłam jednak do sporadycznego sięgania po produkty silikonowe, które – z obawy przed nadbudowywaniem – zmuszona byłam raz na jakiś czas usuwać z włosów za pomocą silniej działającego szamponu.

    Mój wybór padł na Szampon z olejem arganowym VitalDerm zawierający w składzie ALS – mniej znanego „brata” SLS. Trochę przypadkowo, ale bądź co bądź byłam ciekawa, jak działa szampon o tak dłuuuuuuuugim składzie.

    Oceny cząstkowe: dobry, średni, zły.

    Opakowanie

    Bardzo wygodnie – półprzeźroczyste, z pompką, która się nie zapycha i dobrze dozuje szampon. Jedyny minus to bardzo maleńka czcionka ze składem produktu, może być trudno odczytać ją w sztucznym świetle. W związku z tym, o czym przeczytacie za chwilę, mały druk wydaje się być jednak uzasadniony... 


    Zapach

    Mocno perfumowany, ale przyjemny. Przywodzi na myśl olejki kwiatowe.

    Skład

    I tu niemiła niespodzianka na wstępie: szampon otrzymał „Laur klienta odkrycie 2013” (taki znaczek, w dodatku bardzo duży, widnieje na przedniej etykiecie), ale było to w czasach, gdy miał inny skład INCI – nowy skład jest mocno zmieniony, a mimo to na produkcie dumnie widnieje ten sam znaczek, wprowadzając użytkowników w błąd. Drobna manipulacja czy zwyczajne oszustwo?

    Nowy skład szamponu (ten, z którego ja korzystałam) prezentuje się następująco: Water (woda), Ammonium Cocoyl Isethionate (detergent, trochę delikatniejszy niż SLS czy SLES), Glycerin (gliceryna), Decyl Glucoside (emulgator, wykazuje łagodne działanie myjące), Ammonium Laureth Sulfate (ALS, silny detergent), Cocoamide Mea (emulgator), Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil (olej arganowy), Hamamelis Virginiana (With Hazel) Water (hydrolat z liści oczaru), PEG-120 Methyl Glucose Dioleate (emulgator, zagęstnik), Amodimethicone (silikon usuwany łagodnymi szamponami) & Cetrimonium Chloride (konserwant, emulgator, antystatyk) & Trideceth-12 (środek powierzchniowo czynny, zapobiega nadbudowywaniu się silikonów i innych składników na włosach), Polyquaternium-22 (polimer amfoteryczny, nadaje włosom miękkość i poślizg), Quaternium-80 (zapobiega elektryzowaniu się włosów, odżywia), Fragrance (zapach), DMDM Hydantoin (konserwant, pochodny formaldehydu), Hydroxypropyl Guar (zagęstnik, antystatyk), Panthenol (pantenol), Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Extract (ekstrakt z rumianku), Tocopherol (witamina E), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (masło shea), Methylisothiazolinone (konserwant), Lactic Acid (kwas mlekowy).

    Nie jest różowo. Rozumiem dwa silne detergenty, ale po co w szamponie silikon? I czy do konserwowania naprawdę trzeba było użyć pochodnego formaldehydu? DMDM Hydantoin to donor aldehydu mrówkowego – jego ilość w kosmetyku nie może przekroczyć 0,6% aktywnego składnika lub 0,05% składników produktu (w innym przypadku, zgodnie z dyrektywą UE, producent jest zobowiązany informować na opakowaniu, że jego kosmetyk zawiera formaldehyd). O tym, że DMDM Hydantoin nie jest składnikiem w pełni bezpiecznym, może świadczyć to, że odradza się go stosować w przypadku ciąży i karmienia piersią. Sam formaldehyd zaś uważany jest za substancję rakotwórczą, drażniącą i przyspieszającą starzenie się skóry.

    Z drugiej strony szampon zawiera sporo pozytywnie działających dodatków, z których najbardziej oryginalnym jest chyba hydrolat z liści oczaru, który wykazuje silne właściwości antyoksydacyjne i przeciwzapalne. Dobrze też, że tytułowy olej arganowy jest dość wysoko w składzie. Wciąż jednak nie rozumiem, po co w ogóle dolewać do szamponu olej...


    Działanie

    Przyznaję, szampon o tak bogatym składzie niezbyt nadaje się do oczyszczania włosów lub skóry głowy. Ja stosowałam go tylko 2-3 razy w miesiącu, ale na moje potrzeby był odpowiedni – włosy były po nim czyste, pachnące i dość długo świeże. Nie zauważyłam, by działał obciążająco.

    Konsystencja i wydajność

    Jest dość gęsty, dobrze się pieni i ma perłowy kolor. 400 ml szamponu starcza na naprawdę długo.

    Cena i dostępność

    Szampon kosztuje 18-22 zł za 400 ml. Cena jest więc dość wysoka, ale nie porażająca. Szampon najłatwiej jest kupić przez internet.

    Podsumowanie

    Do oczyszczania – średnio, do mycia – w porządku. Taki szampon może spodobać się dziewczynom, które produkty z silnymi detergentami stosują na co dzień – te, które oczyszczają włosy i skórę głowy tylko kilka razy w miesiącu, na pewno będą wolały sięgnąć po prostszy składowo szampon.  Tym bardziej, że część jego składników pozostawia wiele do życzenia.

    Wciąż zastanawia mnie też, jak to możliwe, że skład szamponu tak drastycznie się zmienił (w starym nie było na przykład pochodnej formaldehydu!), a mimo to "Laur klienta" pozostał na etykiecie. Ktoś powinien to chyba zgłosić do Rzecznika Praw Konsumenta...

    Co sądzicie o takich zmianach w składzie? A może ktoś z Was używał już tego szamponu?


    Zobacz też:

    sobota, 23 maja 2015

    Recenzja: Cosmatrade, olej arganowy Argan Vital Skin Oil


    Olej arganowy od roku czy dwóch święci triumfy w kosmetyce, a producenci dodają go do wszystkiego: kremów, odżywek, masek, szamponów i balsamów. Jego działanie jest zwykle szeroko chwalone, a zwolenniczek nie odstrasza nawet wysoka cena oleju.

    Często mówi się o tym, że do olejowania włosów najlepiej jest wybierać oleje czyste, naturalne i bez domieszek – to prawda, o ile mamy świadomość, który olej służy naszym włosom. Dziś chciałabym pokazać Wam całkiem dobry produkt, który może się przydać, jeśli wiemy, że olej arganowy się u nas sprawdza, jednak jego przykład pokazuje, że za markowe produkty zwykle musimy zapłacić znacznie więcej niż za kosmetyki typu "no name".

    Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

    Opakowanie

    Szklana buteleczka (55 ml) z pompką, która dobrze dozuje olej – dzięki niej nigdy nie wylało mi się za dużo produktu. Pompka nie zapycha się i pozwala wydobyć nawet resztkę oleju, która osadziła się na samym dnie opakowania.

    Butelka jest przeźroczysta i oklejona dobrej jakości naklejką z opisem kosmetyku – dobrej, ponieważ nie ściera się i nie odkleja nawet wtedy, gdy zatłuścimy butelkę olejem (po wielu miesiącach stosowania literki na naklejce wciąż są idealnie widoczne). Na pompce znajduje się plastikowe zabezpieczenie.

    Według mnie jest to opakowanie idealne.


    Zapach

    Trudno jest opisać zapach oleju arganowego – ja określam go jako neutralny, lekko gorzki, ale nie nieprzyjemny. Po umyciu włosów raczej nie da się go wyczuć.

    Skład

    Argan Vital Skin Oil to 100% olej arganowy wyprodukowany w Maroku.

    Działanie

    Kiedy kilka lat temu po raz pierwszy postanowiłam przetestować olejowanie włosów na sobie, na swoją zgubę wybrałam do tego olej kokosowy – nie wiedziałam jeszcze wtedy, że rodzaj oleju powinnam dopasować do rodzaju włosów i byłam zdziwiona, że kosmetyk, zamiast wygładzić i uelastycznić pasma, spuszył je i sprawił, że wyglądały gorzej niż przed jego zastosowaniem. Pech trwał dalej, ponieważ kolejny olejek, który trafił w moje ręce, zawierał sporą domieszkę oleju arganowego, który na moich włosach działa tylko odrobinę lepiej niż kokos.

    Dlaczego o tym piszę? Skoro mam ocenić olej arganowy, musicie wiedzieć, że na moich włosach jego działanie jest poniżej średniej, co nie oznacza, że produkt jest zły i niegodny polecenia. Wręcz przeciwnie – wiele dziewczyn chwali sobie ten rodzaj oleju. To dlatego wyrazu "działanie" w tej recenzji nie oznaczyłam żadnym kolorem.

    Na moich włosach plusem oleju arganowego jest blask, który zauważam po jego zastosowaniu – włosy ładnie się błyszczą i mam wrażenie, że ich kolor jest ładnie podkreślony.

    Muszę przy tym zaznaczyć, że Argan Vital Skin Oil to produkt, jak każdy olej arganowy, nie przeznaczony tylko i wyłącznie do włosów – z powodzeniem możemy go też używać do twarzy i paznokci, a słyszałam, że pomaga też zwalczać blizny i cellulit.


    Konsystencja i wydajność

    Olej jest dość gęsty, nie spływa z włosów, dobrze się rozprowadza i według mnie jest bardzo wydajny – mi na jedno użycie starcza niecała jego łyżeczka.

    Cena i dostępność

    Najłatwiej kupić go przez internet lub ewentualnie w niektórych aptekach (np. Mediq). Olej arganowy to jeden z najdroższych olejów, a Argan Vital Skin Oil kupimy za około 40-50 zł (opakowanie 55 ml). Postanowiłam sprawdzić czy to dużo, porównując jego cenę do cen czystych olejów arganowych, które możemy kupić w sklepach z półproduktami.

    Skoro Argan Vital Skin Oil kosztuje średnio 45 zł, oznacza to, że 1 ml kosztuje nas około 0,82 zł. Innymi słowy, 10 ml oleju wyniesie 8,20 zł. Taka sama ilość oleju arganowego w sklepie e-naturalne.pl kosztuje 7,90 zł, a chociażby w bliskonatury.pl dostaniemy 50 ml (czyli prawie tyle samo co buteleczka Argan Vital Skin Oil) za niecałe 22 zł. Jest różnica, prawda?


    Podsumowanie

    Prawda jest taka, że za tę samą cenę w innych sklepach możemy kupić prawie dwa razy tyle oleju arganowego, co buteleczka Argan Vital Skin Oil. To chyba trochę przesądza werdykt.

    Niestety, produkt markowy zawsze będzie droższy niż olej "no name" – zwykły, zimno tłoczony, bez naklejki producenta. Czy ten drugi jest przez to gorszy? Jasne, że nie – nie płacimy po prostu za jego "otoczkę": lepsze opakowanie, reklamy, działania PR, prestiż marki, certyfikaty czy dodatkowe badania.

    Decyzję, czy warto kupić Argan Vital Skin Oil, pozostawiam więc Wam :)

    Stosujecie oleje markowe czy wolicie kupować je w sklepach z półproduktami?

    Zobacz też:

    Popularne w tym miesiącu: