niedziela, 18 września 2016

Dlaczego warto podcinać włosy?


Osoby zapuszczające włosy prędzej czy później stają przed dylematem: obciąć czy nie obcinać? Boimy się utraty długości i kształtu fryzury, myśląc, że nie po to tyle czasu zaciskaliśmy zęby, unikając nożyczek, by teraz jednym ruchem ciachnąć efekty naszej pracy. I zaprzepaścić kilka miesięcy zapuszczania.

W rzeczywistości jednak podcinanie włosów ma praktycznie same zalety, o czym przekonuję się za każdym razem, gdy decyduję się pozbyć kilku centymetrów końcówek. Przez ostatnie dwa lata średnio raz do roku decydowałam się na mocniejsze cięcie (i kilka mniejszych), za każdym razem ciesząc się z podjętej decyzji.

Dowody zdjęciowe możecie zobaczyć tutaj: 1 2, 3.

Moim zdaniem lepiej mieć krótsze, ale zdrowe i zadbane włosy, niż długi dywan na plecach, stworzony z przerzedzonych, niechlujnie zwisających pasm. Brutalne, ale prawdziwe.

Jeśli więc brakuje Wam motywacji do podcięcia włosów, być może przekonają Was moje poniższe obserwacje!

Dlaczego warto podcinać włosy?

Włosy są zdrowsze i mniej się rozdwajają

Podcięcie pozbawia nas zniszczonych, rozdwojonych końcówek – i nie tylko. Uwalnia nas też od przerzedzeń. Moje włosy obecnie praktycznie się nie rozdwajają, czas działa jednak na ich niekorzyść. Wiadomo, tego nie przeskoczę! Dolne partie włosów z czasem przerzedzają się i zaczynają wyglądać niechlujnie. Każde podcięcie, które usuwa najbardziej zniszczoną część włosów, sprawia, że wyglądają one zdrowiej i mniej się rozdwajają. Dlaczego?

Jeśli włos już zaczął się rozdwajać, zniszczenie będzie pięło się od końcówki do góry. Tylko obcięcie sprawi, że proces ten zostanie zatrzymany, a zdrowa jeszcze część włosa zachowa się i będzie miała szansę dalej rosnąć.

Włosy lepiej się układają

Zauważam to za każdym razem – nawet wtedy, gdy obetnę tylko centymetr końcówek. Włosy w niższych partiach fryzury mniej się wtedy puszą, są bardziej wygładzone i wyglądają estetyczniej. Zyskują nowe życie i jeszcze przez kilka tygodni tworzą zwartą, równą linię.  

Włosy wydają się bardziej gęste

Podcięte końcówki są równe i dają wrażenie gęstych i grubszych. Uwielbiam ten efekt i uważam, że żaden kosmetyk nie zapewnia takiego samego rezultatu.

Warto jeszcze wspomnieć, że włosy od dawna nie obcinane są zazwyczaj u dołu zniszczone i postrzępione na tyle, że stwarzają wrażenie o wiele bardziej rzadkich niż są w rzeczywistości. Nie długość się tu powinna liczyć, ale jakość.

Łatwiej wtedy zapuścić włosy

To taki paradoks – niby obcinamy, a tak naprawdę działamy na rzecz zapuszczania. Podcięte końcówki nie mają bowiem szans na dalsze rozdwajanie się, wykruszanie i łamanie, a tym samym samoistne skracanie się na długości. Rosną i nic nie przeszkadza im w tym, by się wydłużać. A my panujemy nad tym procesem.

Włosy mniej się plączą

Zniszczone, przesuszone końcówki mają tendencję do plątania. Dlaczego? Stare, sfatygowane włosy mają rozchylone łuski, które zahaczają o siebie, tworząc supełki. Często trudno jest je rozczesać, a szarpiąc, powodujemy tylko kolejne zniszczenia i rozdwojenia.

Wiele z nas boryka się więc z kołtunami, czasem jednak wystarczy nieco podciąć włosy, by na długo pozbyć się tego problemu.

A co dla Was jest motywacją do tego, by podcinać włosy? Jakie są według Was największe zalety tego procesu?

Polecam:

czwartek, 8 września 2016

Recenzja: Cece of Sweden, Cece Med, odżywka do włosów suchych i zniszczonych z jedwabiem


Z Cece of Sweden zetknęłam się po raz pierwszy kilka lat temu w pracy – przedstawicielka marki opowiadała mi wówczas o tym, że jest to firma, która trafiła na polski rynek w 1995 roku, a jej nazwa wiąże się ze szwedzką recepturą i technologią produkcji. Niedawno postanowiłam dać szansę ich kosmetykom i rozpoczęłam testowanie odżywki do włosów suchych i zniszczonych z jedwabiem z linii Cece Med. Okazało się, że chyba niepotrzebnie czekałam z tym tak długo.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Odżywkę kupujemy w kartonowym pudełku, w środku którego znajduje się wygodna w użyciu i stabilna plastikowa butelka z odkręcanym korkiem. Na szczęście odkręcanym – otwór na jego szczycie jest bowiem tak mikroskopijny, że wyciskanie przez niego dość gęstej odżywki byłoby udręką. Tym bardziej, że opakowanie jest dość sztywne.


Zapach

Bardzo przyjemny, chociaż trudno mi go opisać. Budyniowy? Słodkawy, ale bez mdlącej nuty zapachowej? Z czymś mi się kojarzy, ale nie potrafię wpaść na to, z czym.

Skład

Aqua, Cetearyl Alcohol (emolient), Propylene Glycol (humektant), Cetrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Isopropyl Palmitate (emolient), Hydrolyzed Wheat Protein (hydrolizowane proteiny pszenicy), Quaternium-80 (antystatyk, odżywia), Hydrolyzed Silk (hydrolizowany jedwab), Triticum Vulgare Germ Oil (olej z kiełków pszenicy), Benzophenone-4 (filtr przeciwsłoneczny), Methylparaben (konserwant), Propylparaben (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Parfum (zapach), Linalool (składnik zapachowy).

Skład jest naprawdę dobry – poza trzema konserwantami, z których jeden działa antystatycznie, odżywka zawiera jeszcze emolienty i nawilżacze, a także tytułowe proteiny jedwabiu oraz pszenicy. Do tego filtr przeciwsłoneczny i jeden olej. Lista krótka, ale treściwa – i wszystkie wartościowe składniki znajdują się przed zapachem!


Działanie

Na moich włosach kosmetyki z proteinami na ogół działają świetnie i tak też było tym razem: po użyciu odżywki z jedwabiem Cece Med włosy były odżywione, wygładzone i mięsiste, zdecydowanie lepiej się układały i ładnie lśniły. Bardzo podobał mi się ten efekt, chętnie więc po nią sięgałam – przynajmniej raz w tygodniu, szczególnie w dni, kiedy zależało mi na lepszym wyglądzie.

Konsystencja i wydajność

Dość gęsta odżywka jest według mnie wydajna – mi wystarczała jej niewielka ilość, by pokryć włosy od ucha w dół.


Cena i dostępność

Odżywka z jedwabiem Cece Med kosztuje około 20 zł za 300 ml. Jest to według mnie kwota, którą warto na nią przeznaczyć. Znajdziemy ją w popularnych drogeriach, sklepach internetowych, a nawet w aptekach i – jak  sądzę – w supermarketach. Na stronie producenta widziałam zresztą podstronę, na której możemy sprawdzić, gdzie możliwe jest kupienie kosmetyków Cece of Sweden.

W sprzedaży są też inne pojemności tej odżywki: 50 i 150 ml oraz litrowa, chociaż tych dwóch pierwszych nigdy nie widziałam w sklepach.

Podsumowanie

Mój zdecydowany faworyt ostatnich tygodni! Odżywka jest niedroga i warta swojej ceny – przynajmniej na moich włosach sprawdziła się doskonale. Ma dość dobry, krótki skład i faktycznie – zgodnie z nazwą – może spodobać się osobom o włosach suchych, a przede wszystkim zniszczonych. Po jej skończeniu od razu zabrałam się za testowanie kolejnej odżywki tej samej marki. Ciekawe, czy okaże się równie dobra!


Znacie markę Cece of Sweden? Używaliście kiedyś tej odżywki?


Inne recenzje odżywek:

poniedziałek, 5 września 2016

Olejowanie olejem z czarnuszki – sposób na wypadanie włosów?


Około dwa lata temu odkryłam smak czarnuszki – od tego czasu zdarza mi się posypać jej czarnymi nasionkami kanapkę czy inne danie. Kupuję ją w sklepie ze zdrową żywnością, czasem też widzę, że jest dostępna nawet w supermarketach na dziale z przyprawami lub żywnością ekologiczną. Smak i zapach czarnuszki są bardzo intensywne i nie każdemu mogą przypaść do gustu – ja jednak lubię ją właśnie za tę wyrazistość.

Wiosną w moje ręce trafił olej z tej rośliny (podobnie jak ziarenka bardzo mocno pachnący). Postanowiłam wykorzystać go nie tylko do jedzenia (nadaje się do spożywania na zimno), ale też do włosów. Dziś chciałabym napisać Wam, czy było warto.

Co zawiera olej z czarnuszki?

Olej z czarnuszki wykorzystywany jest zarówno w kuchni, jak i kosmetyce i leczeniu. Wykazuje szereg właściwości: przeciwdziała trądzikowi, pomaga przy wrzodach i alergiach, a nawet działa antynowotworowo. Jak chyba każdy olej naturalny nadaje się także do olejowania włosów – i to właśnie w tej wersji (poza dodawaniem go do sałatek) używałam oleju z czarnuszki przez ostatnie tygodnie.

Olej ten nie na darmo już w czasach starożytnego Egiptu nazywany był „złotem faraonów” – zawiera bowiem całe mnóstwo pozytywnie działających na zdrowie substancji. Znajdziemy w nim przede wszystkim nienasycone kwasy tłuszczowe (85%!), a w tym: kwas linolowy (omega-6), oleinowy (omega-9) i alfa-linolenowy (omega-3), a także liczne mikroelementy oraz przeciwutleniacze, witaminę E, sterole, biotynę i beta-karoten.

Co zaobserwowałam po olejowaniu włosów olejem z czarnuszki?

Przede wszystkim zahamowanie wypadania włosów – jeszcze w czerwcu i na początku lipca włosy „leciały” mi masowo, obecnie tracę ich o wiele mniej i wszystko jest w normie. Włosy po olejowaniu takim olejem są wygładzone i lśniące, nie zauważyłam też zmiany ich koloru (chociaż zapobiegawczo stosuję fioletowy szampon lub spray). Stały się bardziej sprężyste i mniej wysuszone. Myślę też, że się wzmocniły.

Jak olejować włosy olejem z czarnuszki?

Klasycznie, czyli na dwa sposoby: wmasowując odrobinę oleju na całej długości włosów łącznie ze skórą głowy lub tylko od połowy ich długości (aby zadziałał na wypadanie, musimy jednak wmasować go w skórę!). Po minimum 20-30 minutach myjemy głowę delikatnym szamponem, po którym stosujemy wybraną odżywkę lub maskę. Ja do niedawna olejowałam w ten sposób włosy 1-2 razy w tygodniu (zazwyczaj zostawiam olej na 1-2 godziny).

Zauważyłam też, że olej ten łatwo zmywa się z moich włosów. Ani razu nie zdarzyła mi się sytuacja, aby się nie domył. Muszę jednak zaznaczyć, że jego zapach jest bardzo intensywny i może przeszkadzać innym domownikom.

Olej z czarnuszki – ile kosztuje i gdzie go kupić?

Olej z czarnuszki znajdziemy w sklepach ze zdrową żywnością i internetowych. Jego cena to zazwyczaj około 20-40 zł za 100 ml (stacjonarnie zazwyczaj drożej). Ja swój mam ze sklepu Olini (cena: 34,90 zł za 100 ml). Najlepiej szukać oleju nierafinowanego, bez dodatków – taki będzie miał najwięcej korzystnych właściwości.


Znacie olej z czarnuszki? Jakie są Wasze opinie na jego temat?

Polecam też:

Popularne w tym miesiącu: