niedziela, 26 lutego 2017

Recenzja: Swati Ayurveda, Ziołowy szampon do włosów z miodem i olejkiem migdałowym


Miesiąc temu zamieściłam recenzję olejku Swati Ayurveda, który okazał się być strzałem w dziesiątkę. Dziś chciałabym napisać Wam o szamponie tej samej indyjskiej marki, który zachwycił mnie świetnym składem i naprawdę dobrym działaniem.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Idealne! Nieduże, ale przeźroczyste, z odkręcanym korkiem i ładną naklejką, która nie zdzierała się nawet wtedy, gdy opakowanie się zamoczyło. Po skończeniu szamponu używam go teraz do mycia głowy metodą kubeczkową!

Zapach

Słodko-migdałowy z wyraźną miodową nutą. Bardzo miły dla nosa i dość charakterystyczny – na pewno nie przypomina typowo drogeryjnych szamponów.


Skład

Aqua (woda), Decyl Glucoside/Lauryl Glucoside (delikatne detergenty), Sodium Lauryl Sarcosinate (detergent), CAPB (związek powierzchniowo czynny), Sodium Cocoyl Glycinate (związek powierzchniowo czynny), Honey (miód), Aloe Vera (Aloe Barbadensis) (aloes), Polyquat-10 (antystatyk), Peg-7 Glyceryl Cocoate (stabilizator piany), Peg 120 Methyl Glucose Dioleate (zagęszczacz), Almond Oil (Prunus Amygdalus) (olej migdałowy), Shikakai (Acacia Concinna) (ekstrakt z orzechów Shikaki), Neem (Azadirachka Indica) (ekstrakt z owoców miodli indyjskiej), Jatamansi (Nardostachys Jatamansi) (olejek z Nardu), Amla (Emblica Officinalis) (ekstrakt z indyjskiego agrestu), Tulsi (Ocimum Tenuiflorum) (odmiana bazylii), Acrylate Copolymer (antystatyk, nadaje połysk), Tocopheryl Acetate (Vitamin E) (witamina E), Phenoxy Ethanol (konserwant), Nundecyleoyl Glycine (?), N-Capryloyl (składnik przeciwłupieżowy, grzybobójczy, łagodzi świąd skóry), Glycine (aminokwas będący jedną z części składowych kolagenu, wspomaga odbudowę keratyny – budulca włosa), Triethanolamine (reguluje pH), Natural Colour, Fragrance (zapach).

Bogaty i bardzo dobry – tak można krótko podsumować ten skład. Pośród licznych ekstraktów i olejów na pierwszy plan wysuwają się te charakterystyczne dla kosmetyków indyjskich:
  • Shikakai (Acacia Concinna), czyli ekstrakt z orzechów Shikaki – hinduski używają go jako środka myjącego; działa przeciwłupieżowo, nadaje połysk, wzmacnia cebulki i pobudza włosy do wzrostu;
  • Neem (Azadirachka Indica), czyli ekstrakt z owoców miodli indyjskiej – działa przeciwłupieżowo, antyseptycznie i tonizująco, zapobiega wypadaniu włosów i siwieniu;
  • Jatamansi (Nardostachys Jatamansi), czyli olejek z Nardu – działa przeciwgrzybiczo i wspomaga porost włosów;
  • Amla (Emblica Officinalis), czyli ekstrakt z indyjskiego agrestu – odżywia i wzmacnia włosy, chroni przed wypadaniem, nadaje blask, przyspiesza porost, działa przeciwłupieżowo;
  • Tulsi (Ocimum Tenuiflorum), czyli odmiana bazylii – wykazuje właściwości antyseptyczne i przeciwbakteryjne.

Oczywiście można dyskutować o tym, czy taka ilość dodatków, w tym olejów, jest potrzebna w szamponie, nie można jednak nie docenić tego, jak wiele pozytywnych składników się w nim znajduje. Tym bardziej, że produkt działa naprawdę dobrze, ale o tym za chwilę.


Działanie

Używałam go regularnie i bardzo dobrze się sprawdzał: pomimo tego, że nie bazuje głównie na silnych detergentach, świetnie domywał włosy – także po olejowaniu – a nadmiar dodatków w nim zawartych nie powodował szybszego przetłuszczania się skóry głowy. Włosy były po nim świeże, czyste i pachnące, a do tego nie przesuszone.

Konsystencja i wydajność

Jedynym minusem tego szamponu było to, że słabo się pienił, a przez to (szczególnie, że w opakowaniu jest go tylko 100 ml) nie był tak wydajny, jak bym tego chciała. Zazwyczaj musiałam go jeszcze dokładać w trakcie mycia, ponieważ trudno mi było pokryć nim cały obszar skóry głowy.

Cena i dostępność

Szampon Swati Ayurveda dostaniemy przez internet, na przykład w sklepie Bombay Bazaar. Kosztuje 21 zł za 100 ml – jak za tę pojemność uważam, że cena jest dość wysoka, ale szampon jest na tyle dobry, że moim zdaniem warto tyle za niego zapłacić.

Podsumowanie

Kosmetyki Swati Ayurveda wprowadziły mnie w świat kosmetyków indyjskich i muszę przyznać, że z miłą chęcią w przyszłości sięgnę jeszcze po produkty z tego rejonu świata. Szampon okazał się być równie dobry jak olejek – łączy je piękny (chociaż inny) zapach, bardzo dobry skład i działanie. A to chyba podstawa do tego, by nazwać kosmetyk godnym polecenia.

Znacie markę Swati Ayurveda? Co o niej sądzicie? Jakie inne indyjskie kosmetyki możecie mi polecić?


Polecam też:

czwartek, 23 lutego 2017

Karboksyterapia skóry głowy – moje wrażenia z zabiegu (fotorelacja) | Jak karboksyterapia pomaga na wypadanie włosów?


W minioną sobotę skorzystałam z zabiegu w Instytucie Trychologii, który miałam przetestować już kilka miesięcy temu, ale musiałam go przesunąć z powodu ówczesnych podrażnień skóry głowy. Mowa o karboksyterapii, którą stosuje się głównie w celu zwalczenia problemów z wypadaniem włosów, przy łysieniu i łuszczycy. Mnie dotyczy tylko pierwszy z wymienionych – na szczęście w stopniu umiarkowanym, ale uznałam, że nie zaszkodzi spróbować. Tym bardziej, że moje włosy  okresowo przynajmniej dwa razy do roku mocniej wypadają i wymagają wzmocnienia.

W tym wpisie opowiem Wam o swoich wrażeniach z zabiegu, o tym, ile kosztuje, jak się do niego przygotować i o czym pamiętać, gdy już wyjdziemy z gabinetu trychologa.

Czym jest karboksyterapia?

Karboksyterapia polega na nakłuwaniu skóry i wstrzykiwaniu pod nią dwutlenku węgla pod specjalnym kątem, który jest dobierany w zależności od celu, jaki chcemy osiągnąć (inny jest na przykład w przypadku hamowania wypadania włosów, a inny – redukowania zmian łuszczycowych). Gaz podczas zabiegu wstrzykuje się za pomocą specjalnej aparatury wyposażonej w filtry, które go oczyszczają, oraz wenflony, które obniżają ciśnienie gazu w miejscu wyjścia z igły (dzięki czemu zabieg jest mniej odczuwalny).


Karboksyterapia powoduje przyspieszenie krążenia krwi – naczynia krwionośne poszerzają się i udrożniają, a także powstają nowe. Zabieg powoduje dotlenienie obszaru, na którym został przeprowadzony, a także zwiększenie wchłaniania się czynników aktywujących podziały komórkowe, które to zapewniają wzrost włosów. Na dłuższą metę, dzięki seriom karboksyterapii, dochodzi do znacznego zahamowania wypadania włosów. Zabieg stosuje się głównie w przypadku leczenia łysienia, wypadania włosów oraz łuszczycy.
  • Cena za jeden zabieg karboksyterapii: 200 zł (najlepiej jest wykonać serię zabiegów).
  • Czas trwania: około 20 minut (plus konsultacja, w tym zbadanie skóry głowy mikrokamerą).

Przeciwwskazania do karboksyterapii

Karboksyterapia jest zabiegiem bezpiecznym, ponieważ nasz organizm sam produkuje CO2, a dostarczony do organizmu w ten sposób jego nadmiar jest wydalany przez płuca i nerki. Jak przy każdym zabiegu jednak istnieją pewne przeciwwskazania do jego wykonywania, wśród których wymienia się:
  • nowotwory,
  • ciążę,
  • laktację,
  • niewyrównane ciśnienie tętnicze,
  • niewydolność płuc, serca i nerek,
  • stany zapalne.

Więcej przeciwwskazań znajdziecie na poniższej ulotce informacyjnej.


Jak przygotować się do karboksyterapii?

W dniu, w którym korzystamy z karboksyterapii, powinniśmy być zdrowi (nie przeziębieni). Należy przyjść do gabinetu z umytą głową, jednak umyć ją możemy nie później niż trzy godziny przed zabiegiem. Nie powinno się też zażywać tego dnia przeciwzapalnych leków przeciwbólowych, ponieważ mogą one zniweczyć efekty zabiegu.

Czy karboksyterapia boli?

Uczucie podczas zabiegu zależy od wielu czynników, m.in. od grubości naszej skóry, predyspozycji do odczuwania bólu, a także miejsca wkłuć – najmniej problematyczny pod tym względem jest tył głowy, a najbardziej odczuwany – obszar przednio-boczny, czyli okolice skroni.

Czy jednak zabieg jest bolesny jako taki? Moim zdaniem nie, ja czułam jedynie delikatne ukłucia. Muszę przy tym zaznaczyć, że nie należę do osób, które boją się igieł (doświadczyłam w swoim życiu już sporo zastrzyków), ale z drugiej strony mam wrażenie, że mój próg bólu jest dosyć niski, więc osoby o wyższym mogą odczuwać ukłucia jeszcze delikatniej.


Moje odczucia po zabiegu. O czym trzeba pamiętać, by zabieg miał sens?

Po zabiegu ze skórą głowy nic się nie działo – nie czułam żadnej różnicy, skóra nie bolała, nie piekła ani nie swędziała. Gdzieniegdzie między włosami udało mi się jedynie dostrzec mikroskopijne czerwone kropeczki – drobinki zaschniętej krwi z miejsc wkłucia, które szybko znikły.

Po karboksyterapii warto odczekać chociaż dobę z myciem głowy. W dniu zabiegu ani kilka dni później nie powinno się zażywać przeciwzapalnych leków przeciwbólowych (zniweczą efekty karboksyterapii), opalać się ani spędzać czasu na basenie, w saunie ani na mrozie (mam tu na myśli uprawianie sportów zimowych). Nie powinno się też pić alkoholu ani intensywnie ćwiczyć.

Aby dopełnić serię, czekają mnie jeszcze 2-3 zabiegi (jeden to trochę za mało, żeby zauważyć efekty). Pani Anna, która wykonywała u mnie karboksyterpaię i którą widzicie na zdjęciach, uprzedziła, że po kilku z nich mogę odczuwać szybsze przetłuszczanie się skóry głowy, jednak po pewnym czasie wszystko wraca do normy. Póki co jest jeszcze za wcześnie na takie efekty, ale na pewno będę Was na bieżąco informować o moich wrażeniach po kolejnych zabiegach!

Co myślicie o karboksyterapii? Chcielibyście z niej skorzystać?

Polecam też:

niedziela, 19 lutego 2017

Recenzja: Marion, Olejek w kremie do włosów 7 efektów


Olejek w kremie do włosów 7 efektów Marion otrzymałam do testów w ramach boxu Only You, którego zawartość pokazywałam Wam już na Instagramie. Od razu mnie zaciekawił swoją konsystencją, ale obawiałam się, że przy moich cienkich włosach może się nie sprawdzić. Testowałam go w rezultacie na różne sposoby, ale okazało się, że kluczem do sukcesu było nauczenie się, jaką ilość olejku mogę nakładać na włosy naraz. 

Dziś chciałabym się z Wami podzielić moją opinią na temat tego – skądinąd bardzo już popularnego w internecie – kosmetyku.


Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Plastikowa, odkręcana, przeźroczysta butelka z pompką. Obawiałam się, że olejek w kremie szybko ją zapcha, ale na szczęście nic takiego się nie stało. W razie czego na szczęście korek można z łatwością odkręcić – to duży plus, który doceniam zawsze wtedy, gdy kosmetyk się kończy i chcę wydobyć z opakowania jego resztkę.

Zapach

Słodki, bardzo przyjemny.


Skład

Aqua (woda), Isoamyl Laurate (emolient), Cetearyl Alcohol (emolient), Plukenetia Volubilis Oil (olej sacha inchi), Tocopherol (witamina E), Glycerin (gliceryna), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Argana Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Cetyl Alcohol (emolient), Tocopheryl Acetate (przeciwutleniacz), Isostearyl Isostearate (emolient), Polyquaternium-70 (antystatyk, odżywia i zmiękcza włosy), Behentrimonium Chloride (antystatyk, ułatwia rozczesywanie), Quaternium-87 (nadaje połysk, miękkość, objętość, ułatwia rozczesywanie), Polyglyceryl-3 PCA (odżywia, nawilża), Zea Mays Starch (skrobia kukurydziana – wypełniacz), Cystoseira Compressa Extract (kondycjoner), Dipropylene Glycol (nawilżacz, nośnik substancji zapachowych), Propylene Glycol (humektant), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (humektant), PEG-8 (zapobiega wysychaniu kosmetyku), Ascorbyl Palmitate (pochodna witaminy C), Ascorbic Acid (antyoksydant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Dehydroacetic Acid (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Gluconolactone (antyoksydant, humektant), Calcium Gluconate (stabilizator), Triethanolamine (regulator pH), Parfum (zapach), Benzyl Alcohol (konserwant, może wysuszać włosy), Benzyl Salicylate (składnik zapachowy), Benzyl Cinnamate (składnik zapachowy), Isopropyl Alcohol (może wysuszać włosy), CI 15985 (barwnik), CI 19140 (barwnik).

Generalnie jest naprawdę dobrze: sporo tu olejów, humektantów, witamin i antystatyków przy – o dziwo w takim kosmetyku – braku silikonów. Jednym z najciekawszych składników jest moim zdaniem bogaty w kwasy tłuszczowe i proteiny olej sacha inchi. Olej ten zawiera także witaminy A i E. Jedną z jego ważnych zdolności jest oddziaływanie na dużo głębsze warstwy skóry niż inne znane nam oleje.

Niestety, są i elementy, które musiałam zaznaczyć na czerwono – na szczęście występują w drugiej połowie składu, a alkohole, które działają na włosy wysuszająco, są pod sam koniec listy po zapachu.



Działanie

Przy moich cienkich włosach muszę bardzo uważać z tego typu kosmetykami, żeby nie doprowadzić do ich obciążenia i zatłuszczenia. Olejku w kremie używałam więc dość oszczędnie, nakładając naraz tylko odrobinę produktu – w tak niewielkiej ilości sprawdzał się bardzo dobrze, zabezpieczał końcówki i sprawiał, że ładnie błyszczały i pachniały. Olejek można nakładać zarówno na włosy suche, jak i mokre – ja nakładałam prawie zawsze na suche, bo w ten sposób łatwiej jest mi kontrolować, ile kosmetyku będzie odpowiednia.

Wprawdzie kilka razy przedobrzyłam i włosy były posklejane, ale po kilku użyciach wiedziałam już, na ile mogę sobie pozwolić i jaka ilość olejku jest dla mnie idealna.

Konsystencja i wydajność

Olejek jest gęsty i – jak nazwa wskazuje – kremowy. Tak jak wspominałam, nakładałam go w niewielkiej ilości, dzięki czemu starczył mi na kilka miesięcy.


Cena i dostępność

Olejek kosztuje około 11-12 zł za 150 ml – cena jest więc niewysoka, szczególnie przy sporej wydajności kosmetyku. Powinien być dostępny zarówno w drogeriach stacjonarnych, jak i internetowych.

Podsumowanie

Muszę przyznać, że trochę się go obawiałam i na początku uznałam, że to raczej nie będzie kosmetyk dla mnie. Przy oszczędnym jednak jego dozowaniu okazało się, że całkiem dobrze się sprawdza, dobrze działa i nie skleja włosów. Trzeba jednak umieć wyczuć, jaka ilość olejku do danych włosów będzie odpowiednia – przykładowo dla mnie jedna czy dwie pompki kosmetyku, które zaleca producent, całkowicie zatłuściłyby włosy. Idealne było mniej więcej pół pompki. Muszę też zaznaczyć, że używałam olejku tylko do końcówek, jako formę wykończenia i zabezpieczenia (zamiast serum), a nie do włosów na długości. Generalnie byłam zadowolona z jego działania – to chyba najlepszy produkt do włosów Marion, jaki dotychczas stosowałam.

Olejek w kremie do włosów 7 efektów Marion to dość popularny kosmetyk – co o nim sądzicie? Jak się u Was sprawdzał?


Inne testowane przeze mnie kosmetyki Marion:

Popularne w tym miesiącu: